czwartek, 3 marca 2016

Nie wypowiedziane głośno intencje mszalne

       Zdarzyło mi się zamówić na ten tydzień trzy intencje mszalne. Wszystkie trzy były za zmarłe osoby. Dzięki uprzejmości ks. Proboszcza ostatnią załatwiłem nie wychodząc z domu przez internet. 
       Zamówienie intencji czy to za żywych, czy zmarłych, wiąże się u mnie z przyjęciem po Mszy św. na skromnym poczęstunku dla uczestników Eucharystii. Tak czyniła przed laty moja mama, i tak czyniła do końca życia moja żona
       Czy tak czyniły moje babki i prababki? 
       Z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że pewno tak, skoro taki zwyczaj do dzisiaj istnieje u moich i u Ewy starszych ciotek.
       Na domowej tablicy ogłoszeń do dzisiaj wiszą karteczki pisane ręką Ewy z ubiegłych lat, z zamówionymi na cały rok intencjami mszalnymi. Dopiąłem do nich tegoroczne rezerwując terminy na cały rok 2016.
        Zamawiając przed kilkoma dniami na wczoraj Mszę św. za Łukasza nie miałem żadnej pewności, że będą na niej obecni jego bracia. Było inaczej. Stawili się oboje, a Kuba nawet z wnukiem. 
       Co zrobić gdy księdzu się coś pokręci i z ambony rodzina usłyszy inną intencję?
       Tu okazuje się, że jest ważne co się dla kogo liczy?
       Jeśli ktoś przyszedł tylko na pamiątkę ostatniej wieczerzy,  by przy okazji powspominać zmarłego członka rodziny w takim stylu, jak to się dzieje przy kawie bądź kolacji w rodzinnym domu, to kompletna klapa. Ksiądz nie wspomina, to co co mi przyjdzie z wspominania, kompromitacja i narzekanie a kapłana. 
       Jeśli natomiast ktoś przeszedł na Mszę św. jako współofiarnik, współodkupiciel, to sprawa ma się zupełnie inaczej. Podkreślam to z naciskiem, sam wkładam razem z wodą swoją intencję do kielicha ofiarnego kapłana, by ten niejako sam Jezus Chrystus raczył ofiarować podczas Przeistoczenia chleba i wina zmieszanego z wodą moją intencję samemu Bogu Ojcu, by stały się Ciałem i Krwią Chrystusa. To tajemnica naszej świętej katolickiej wiary wyznawanej nie tylko od 1050. a od 2 tys. lat. W takiej sytuacji czynnego uczestnictwa w bezkrwawej Ofierze Chrystusa sprawa intencji w jakiej sprawuje Mszę św. sam kapłan wymieniając ją na początku Mszy św. staje się dla mnie niejako drugorzędna. Całkowicie wolny jestem od kupieckiej klauzuli: "płacę więc żądam".  
        Nie będąc niemym widzem "przedstawienia", wiedziony miłością do Jezusa Chrystusa, wespół z Jego Matką Maryją, staję pod Krzyżem jako współodkupiciel, współofiarnik i wołam do Boga Ojca: dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas (niego) (niej) i całego świata. Wpatrując się w Chrystusowe Przenajświętsze Ciało i w kielich z Krwią Chrystusa wołam do Boga Ojca: Panie mój, Boże nasz siłę masz, siłę dasz, tylko Ty, tylko Ty możesz dać siłę ludowi swojemu, Panie nasz i Królu. A gdy nadejdzie czas Komunii Świętej nie mam problemu jaką postawę przyjąć wobec Nieogarnionej Miłości, która za nasze grzechy poniosła ofiarę śmierci krzyżowej. 
        W tym momencie nie ma także dla mnie znaczenia czy ktoś obok mnie stoi, czy klęczy, czy godnie, czy niegodnie, świętokradzko przyjmuje Ciało Pańskie. Liczy się dla mnie tylko On, ukryty w Przenajświętszej Hostii, a kapłan który przed momentem był jak ubiczowany i skrwawiony Jezus Chrystus oddający swoje życie w imieniu Jezusa Bogu Ojcu staje się z powrotem zwykłym kapłanem podającym mi Żywego Chrystusa, który przenika mnie wewnętrznie.
       Taka jest nasza wiara, za taką wiarę oddawali i oddają do dzisiaj życie męczennicy za wiarę. Taką wiarę mieli wszyscy święci, którzy poprzedzili nas w drodze do Pana. Tak przyjęte Ciało Pańskie ma w swej strukturze i Krew Pańską i nie muszę się domagać od kapłana by mi Hostię maczał we Krwi Pańskiej, bym Go przyjął pod dwoma postaciami.
       A co z intencją spytacie?
       Wczoraj włożyłem do kapłańskiego kielicha intencję za tragicznie zmarłych śp syna i żonę pana Bohdana Smolenia, oraz o pojednanie się z Bogiem przed śmiercią pana Bohdana i o wiarę dla jego dwójki synów, a dzisiaj zanurzyłem i poleciłem Bogu Ojcu sprawę życia wiecznego mego syna Łukasza.      
Miłosierdzie bowiem to troska o zbawienie bliźniego, także taką duszę która w czyśćcu oczekuje na moją pomoc, aby jej skrócić czas oczekiwania na spotkanie się twarzą w twarz z Bogiem Stwórcą wszelakich stworzeń, także umiłowanych koni pana Bogdana Smolenia.

Brak komentarzy: