sobota, 26 marca 2016

Wielka Sobota 26.03.2016

        Godz. 00:10 wróciłem po 20 minutowej Adoracji Najświętszego Sakramentu z Parafii.
       Do 1:30 jem obfity posiłek po piątkowym poście o suchym chlebie i wodzie, no i oczywiście tabletkach przeglądam korespondencję i pierwszy raz odsłuchuję Wielkopiątkowe kazanie Ks. Piotra "Prolog do cywilizacji Miłości" - bardzo ważne słowa konieczne do spisania z nagrania.
      O 6:30 ranna modlitwie przed Bożym Miłosierdziem. Śniadanie w czasie którego czytam życzenia od Synowej i Syna z programem Zjazdu Rodzinnego.  Przy okazji słucham  przez głośnik którego głos dochodzi do garażu 3X  wczorajsze kazanie równocześnie szykując narodowe flagi do pomnika. Do rozpoczęcia bezpośredniej transmisji jutrzni z Grzechyni wszystkie 4 żółte flagi, nadają się do prania, przeoblekam na nowe, odświętne, biało - czerwone. 
       O 8:26 Transmisja bezpośrednia z Grzechynii -:Ks. Piotr rozpoczyna ją słowami:"wszystko co dzisiaj będziemy robili poświęcamy za moją Ojczyznę" Odbieram te słowa tak jakby widział co ja robię od godziny i co jeszcze zamierzam zrobić dla Ojczyzny.  Dalej modlitwa za Ojczyznę a  potem za kapłanów.i grzeszników. 
       Na 9:00 jadę na jutrznię do parafii. Gdy po pół godzinie wróciłem do domu w TV Christus Vincit modli się po łacinie różańcem sama mama ks. Piotra. Między dziesiątkami różańca mówi króciutkie proste matczyne katechezy, po kilka zdań, jakże cennych dla Boga, z którym tak naturalnie rozmawia i dla modlących się z nią słuchaczy.  
     Przez całe przedpołudnie pracuję przy pomniku z godzinną przerwą na Adorację Najświętszego Sakramentu w parafii.
Czuję się fatalnie. Mimo że wiem że Jezus zmartwychwstał  nie mogę sobie miejsca znaleźć. Wielka Sobota to nie czas na pisanie radosnych życzeń do najbliższych i znajomych. Pierwszy rok od niepamiętnych czasów bym nie wysłał z jednym wyjątkiem nikomu życzeń świątecznych. Będę je pisał pewno jutro lub w drugie święto. Umarła mi najbliższa Osoba
      Całą rodzinę Gosi goszczę żurkiem. Dom został bez chleba i ziemniaków, a mnie się nie chce jechać ich kupić. Nie przejmuj się pocieszają mnie najbliżsi załapiesz się na święta na jakieś frykasy. Do Auchan trafiłem tuż przed zamknięciem , miałem 5 minut na świąteczne zakupy. Kupiłem tylko pieczywo, w tym mazurek za pół ceny i ziemniaki bez stania w kolejce do kasy.  
      W powrotnej drodze pojechałem do grobu Jezusa. Ten sam smutek. Próbowałem śpiewać koronkę ale mi głos odjęło i skończyło się na odmówieniu pozostałych czterech dziesiątek wespół z p. Basią.  
      Jezu! nie mogę się doczekać Twego zmartwychwstania. Żadnego roku tak pamiątki Twojej śmierci nie przeżywałem. Mam wyrzuty sumienia, że podobnie nie przeżywam codziennych Mszy św. Pewno podobnie zareagowali Apostołowie, byli tak jak ja przygnębieni. A Ty Jezu stałeś ukryty w Hostii i przyglądałeś się mojemu przygnębieniu. Tak fatalnie nie czułem się nawet po śmierci Ewy.  
       Musiałem się położyć spać. Zasnąłem nieomal natychmiast. Nie poszedłem na Mszę Świętą Wigilii Paschalnej. Mam zamiar iść na Rezurekcję
Jezu ufam Tobie.  
        


Brak komentarzy: