piątek, 11 marca 2016

8. marca i Chrystus Król Polski


       Wtorek 8 marca był wyjątkowym dniem. Mieliśmy wyjechać we czwórkę łącznie z Kubą w odwiedziny do dalszej rodziny do Zielonej Góry. Umówieni na rozmowy o drzewie genealogicznym spotkaliśmy się rano u Dobrego Pasterza w Poznaniu. Niestety siostra nie czuła się na siłach jechać i rano bezpośrednio przed wyjazdem zrezygnowała. Ja, przybity werdyktem z badania histopatologicznego w poniedziałek wieczorem czułem się fatalnie.

Powierzyłem przed nocą sprawę swego wyjazdu Bogu, by we wtorek obudzić się przed świtem  z przeświadczeniem, że mam się niczego nie lękać, tylko szykować do wyjazdu. Napisałem poprzedni wpis na blogu, i od niepamiętnych czasów opróżniony po 24. godzinach jak normalny zdrowy człowiek - co za radość - parkuję punkt 8:00 przed Dobrym Pasterzem na przykościelnym parkingu przeznaczonym tylko dla uczestników nabożeństw
      
      Normalne zainteresowanie chorego, starszego człowieka własnymi dolegliwościami ciała, ustępuje całkowicie miejsca sprawom duchowym. Ewa taki stan nazywała: "jestem w siódmym niebie"

Na stole ofiarnym położyłem swoją intymną sprawę. Panie Jezu tobie to wszystko ofiaruję, a Ty najlepiej wiesz, co z tym zrobić. A ja? 
Ja będę z Tobą Jezu współcierpiał.

      
Do Komunii św. klękam z prawej strony kapłana i spokojnie czekam aż kapłan skończy komunikować podchodzące z lewej strony osoby. Obok mnie klęka syn i jeszcze jedna osoba. 

Okazało się, że wystarczą dwie osoby, a znajdzie się i trzecia, która przyjmie Boga w postawie należnej Królowi. Po Mszy św. dla wiernych całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu w nowo otwartej kaplicy za szybą, tuż obok. Tu, w kaplicy najczęściej wszyscy klęczą, tu się już nie da stać przed Królem.
 
        My, to znaczy brat, syn i ja wsiadamy do samochodu Kuby i jedziemy autostradą do Świebodzina, pokłonić się Chrystusowi Królowi. Mam dylemat czy zostawić swój samochód na zamykanym na noc parkingu przykościelnym, czy też postawić go gdzieś na ulicy. 
       Wrócimy do wieczornej Mszy św. - uspakaja mnie Kuba. 
       Świebodziński Chrystus Król wita nas w pełnym słońcu. Nie sposób zrobić dobrego zdjęcia. Krótka modlitwa i ... 

8 marca 2016 roku na portalu :
http://krolujnamchryste.pl/2016/03/08/o-intronizacje-jezusa-chrystusa-krola-polski-w-1050-rocznice-chrztu-polski/ 
ukazuje się tekst "O intronizację Jezusa Chrystusa Króla Polski w 1050 rocznicę Chrztu Polski", którego fragment zamieszczę poniżej
       Drogi Szwagrze, drogi Bracie, drogi Synu wiem jak boicie się o mnie bym się nie ośmieszył tym co piszę na blogu. Mówicie, że bardzo was niepokoi takie zestawianie przeze mnie faktów i uparte twierdzenie, że to wola Boża, gdy Wam mówię, tak jak dzisiaj że to nie przypadek i widocznie Bóg dał mi tę łaskę zestawiania, syntetyzowania i dopatrywania się w całkiem codziennym życiu woli Boga. 
        Dzisiaj przy stole powiedziałem w obecności siostry, brata, szwagra i dwójki moich chrześniaków Marysi i Artura obecnych na Mszy św. za moich rodziców, a waszych młodzi dziadków, że to nie przypadek iż po wejściu do domu zastaliście stół nakryty na tyle osób ile nas weszło do domu.   
        Powtarzam to nie był przypadek, że na 8. wnucząt przy jednym stole spotkała się tylko ta właśnie dwójka, mojej dwójki chrześniaków. Jeden Artur, który przyleciał na 3 dni urlopu do Polski z Londynu, po to by być właśnie na tej Mszy św. i na tym śniadaniu, na którym usłyszał, że po to jego chrzestny dostał w łeb szklaną lampą by zapamiętał sobie tę właśnie datę 8 marca i nie kojarzył jej z Dniem Kobiet, a z Chrystusem Królem
          Dlaczego
Bo w parafii na dzień 8 marca zamówiłem pierwszą z dziesięciu Mszy św. w intencji "O panowanie Chrystusa w naszych rodzinach, w naszej parafii i w naszej ojczyźnie" - na której nie byłem.

       Bo 8 marca mogłem się osobiście pokłonić z Bratem i Synem Świebodzińskiemu Chrystusowi Królowi, robiąc uparcie pod słońce zdjęcie bramy, która pełni podobną rolę jak brama prowadząca na dziedziniec Jasnogórski mimo że nie została nazwana bramą tysiąclecia.          
       Bo 10 marca bez żadnego szukania, od tak od razu natknąłem się na tekst który 8. marca "Samorządna Polska" umieściła na portalu dotyczącym Intronizacji Chrystusa na Króla Polski.

Tych "bo"  jest więcej, ale powiecie że wynajduję je na siłę nadinterpretując zdarzenia. Siedząc z Wami kochani przy śniadaniu odniosłem wrażenie, że rozumieją mnie młodzi. Dla nich wpisywanie się wolną wolą człowieka w Boży Plan i odczytywanie swojej ludzkiej ścieżki, na drodze prowadzącej do Boga wydawało się zrozumiałe 

        A teraz przenoszę się w czasie 6. lat wstecz, pod figurę Świebodzińskiego Chrystusa Króla, w czas i miejsce gdzie na oczach brata (na zdjęciu) dostałem rozległego zawału serca i nie mogłem zdać relacji z wydarzeń, w których wg. Bożego Planu miałem nie uczestniczyć.  
        Dlaczego? 
        A no dla tego, by póki co, przez 5. lat co roku chwalić głosem dzwonu "Pojednanie" Zmartwychwstałego Eucharystycznego Chrystusa Króla Polski, w kolejne rocznice poświęcenia figury Świebodzińskiego Chrystusa Króla i wygłoszenia przez Ks. Arcybiskupa Andrzeja Dzięgę takich oto słów : cytuję za Biuletynem "Samorządna Polska" nr 13 strona 8. (znowu ta ósemka - dlaczego? , to nie dla was, by was denerwować, a dla mnie, bym ja ją zapamiętał i kojarzył z tym wpisem.  Byliście świadkami mojego zdziwienia jak u cioci w ZG kiepsko z moją pamięcią pisanych przeze mnie tekstów)   http://krolujnamchryste.pl/2016/03/08/o-intronizacje-jezusa-chrystusa-krola-polski-w-1050-rocznice-chrztu-polski/

****    

      Intronizacja Chrystusa jako Króla jest czymś nowym w pobożności. Kiedyś czymś nowym był kult Serca Pana Jezusa, kult Miłosierdzia Bożego. Wiemy na jakie trudności napotykały te kulty. A jednak jeden i drugi kult zostały przyjęte. 
      Przyjęcie idei Intronizacji Chrystusa jako Króla Polski, a następnie jako Króla wszystkich narodów, jest łatwiejsze niż przyjęcie kultu Serca Bożego. Skoro jest już ustanowiona uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, to bardzo łatwo jest przejść z ogółu do szczegółu i uznać, że Jezus jest Królem całej Polski, każdej diecezji, parafii i każdego z nas. 
       W Krakowie Pan Jezus powiedział do Służebnicy Bożej Rozalii Celakówny: Jest ratunek dla Polski, jeżeli dokona Intronizacji Jezusa na Króla Polski. Przesłanie to usłyszał na zachodnim krańcu Polski ks. prałat Sylwester Zawadzki. Nie zlekceważył tego głosu i uczynił go dewizą swego życia. Doprowadził do wybudowania Pomnika Chrystusa Króla w Świebodzinie. 
      Raduj się, Polsko, gdyż w naszym Narodzie istnieje otwarcie na głos Boga! Naród Polski pragnie, aby Jezus był jego Królem – Królem Polski! W scenariusz ten wpisuje się uroczyste poświęcenie Pomnika z udziałem kilku pasterzy Kościoła – z ks. kard. Henrykiem Gulbinowiczem i ks. bp. ordynariuszem Stefanem Regmuntem na czele – wraz z rzeszą wiernych. 
      W uroczystej Eucharystii sprawowanej z okazji poświęcenia Pomnika, 21.11.2010 r., ks. abp Andrzej Dzięga w swej homilii w piękny sposób wyakcentował potrzebę przyjęcia przez Naród Polski Jezusa jako Króla: Polsko, nie lękaj się! Narody świata, nie lękajcie się! Wpisało się w serca słowo wizjonerki, że jeśli Polska podda się pod panowanie Jezusa Chrystusa jako Króla, stanie się bezpieczna. Dlatego też można powiedzieć: Polsko, nie lękaj się patrzeć w stronę Chrystusa Króla! Nie lękaj się przyjąć Jego panowania! 
      Polska to Naród. Polska to całe ogromne, duchowe dziedzictwo wieków. Polska to Ojczyzna. Polska to nie sami biskupi, to nie sam rząd, Polska to nie jest jedna czy druga wspólnota, to nie jest jedna czy druga nazwa czy imię. Polska to jest całość dziejów Narodu pielgrzymującego poprzez dzieje świata z imieniem Chrystusa na ustach i z imieniem Chrystusa w sercu. Polska, którą Chrystus prowadzi poprzez dzieje, chce być dalej przez Niego prowadzona. 
        Polsko! Nie tylko nie lękaj się, ale miej odwagę przyjąć to królowanie! Polsko, miej odwagę uznać, że Jezus Chrystus może poprowadzić nasze myśli i serca, i wolę, i czyny! (...)  
          Dlatego: Chryste! Króluj! 
          Dlatego: Chryste! Zwyciężaj! 
          Dlatego: Chryste! Swoją miłość odnów w nas! 
          Amen. 

          Wierni zgromadzeni na uroczystości poświęcenia Pomnika z wielką wdzięcznością przyjęli słowa Księdza Arcybiskupa i z ogromną radością wołali: Jezus Królem Polski!     
       Homilia ta jest balsamem na serca wszystkich Polaków spragnionych tego, aby życie indywidualne i społeczne w naszym kraju było oparte na prawach Bożych i aby Jezus Chrystus królował w naszej Ojczyźnie. 
       Przemilczana w mediach homilia ks. abpa Andrzeja Dzięgi zapadła głęboko w serca i umysły Polaków i będzie tam kiełkować i wzrastać aż do momentu Intronizacji Jezusa na Króla w całym Narodzie i Państwie. Odważnie i jasno wypowiedziane przez Księdza Arcybiskupa słowa brzmią jak credo dla Polaków, którzy bronią zagrożonej wiary w Narodzie i suwerenności Polski. 
        Poświęcony Pomnik i piękna homilia są widocznym fundamentem odnowy moralnej Polaków, utwierdzają wiernych o słuszności modlitw i starań o Intronizację.

****
        Dalszy ciąg relacji z wyjazdu
        Jesteśmy umówieni z ciocią i wujkiem na jedenastą.   
        Przy przywitaniu, składamy cioci życzenia i dajemy każdy po bukiecie tulipanów. Gospodarze zapraszają do stołu. Wujek wskazuje mi jako najstarszemu z gości miejsce. Siadając na wygodny fotel, a dokładniej osuwając się weń oszołomiony bólem, walnąłem bowiem łbem o kant szyby. 
        Uderzenie nastąpiło w czaszkę nad lewym okiem, w miejscu, gdzie lekarz dobierał się do mózgu Ewy, gdy wycinał glejaka. Nie zauważyłem ogromnego klosza wiszącego u sufitu na zawiesiu składającego się z poziomego, pół metrowej średnicy koła z przezroczystego szkła grub.1cm, w którym, w środku, w otworze umieszczono w ciemnej oprawce żarówkę. O ile sama nie świecąca się żarówka w ciemnej oprawie była doskonale widoczna, o tyle pozioma ogromna tafla grubego przezroczystego szkła była dla mnie niedostrzegalna. Gdyby stół umieszczono centralnie pod lampą nie byłoby problemów, ale ciężki stół ustawiony był w ten sposób że zawiesie lampy nieomal licowało z jedną z krawędzi stołu dokładnie w tym miejscu, przy którym zaproponowano mi usiąść. A, że siadając w fotelu człowiek w naturalny sposób pochyla się nieco do przodu mimo, że fotel stał we właściwej odległości od stołu, pochylając się do przodu wyrżnąłem głową w umieszczoną bardzo nisko nad stołem lampę

       Gospodarz przeprosił mnie za zastawioną "pułapkę", a mnie wyskoczył od razu duży guz z poznańska zwany binolem. Zimny słoik konfitur wyjęty z lodówki zmniejszył ból i pozwolił się rozejść pod skórą płynowi który nieomal natychmiast pojawił się w miejscu uderzenia. Suma sumarum do końca dnia bolało mnie to miejsce, a i dzisiaj przy wkładaniu czapki głowa wydaje mi się większa niż dotychczas.
       Może to i dobrze, bo przy oglądaniu zasobów archiwalnych okazało się, że u cioci znajdują się przesłane przeze mnie przed laty  materiały dotyczące naszych przodków, o których wytworzeniu zupełnie zapomniałem. Potwierdziło to starą prawdę, że pamięć ludzka jest bardzo wybiórcza i zawodna.

       Nieomal cała wizyta skupiła się na odczytaniu ze zdjęcia rodzinnego ze 1933 roku naszych rodziców, dziadków i pradziadków. Na rodzinnych wspominkach i opowieściach osiemdziesięcio kilkuletnich ciotek zeszło nam do wieczora

        Do domu wróciłem szczęśliwy, jakkolwiek obolały dobrze po Apelu Jasnogórskim mimo że Kuba na piśmie mnie poprzedniego dnia zapewniał, że wrócimy popołudniu, wieczorem. Niestety mój samochód został zamknięty na przykościelnym parkingu do następnego dnia. Była to dla mnie okazja, by przejechać się darmowo podmiejskim autobusem. 
       Spotkana na przystanku osoba nie miała słuchawek w uszach tak że pół godzinne oczekiwanie i przejazd autobusem upłynął mi w super miłej atmosferze a moja rozmówczyni okazała się inteligentną towarzyszką podróży. Z tego zdarzenia wyciągnąłem wniosek: Chcesz sobie Jerzy pogadać to zamiast słuchać w samochodzie  Radia Maryja korzystaj z publicznych środków lokomocji, a poznasz życie z innej strony. 
       Gdy poszedłem do Dobrego Pasterza ośnieżony samochód stał zamknięty a więc strzeżony na lewym parkingu. 
       Na Mszy św było nas tylko 6 osób. To była już druga ranna Msza św. Potem poszedłem sobie na adorację Najświętszego Sakramentu. Zupełnie nie spieszyło mi się do uwięzionego samochodu mimo, że miałem do załatwienia kilka spraw na mieście. Biuro Parafialne otwarte miało zostać o 9:00 tak że ze spokojem obmyślałem intencję Mszy św. jaką zamówię jako zadośćuczynienie za strzeżone parkowanie. 
        Po adoracji okazało się że brama na parkingu została już otwarta i mogłem ze spokojem odjechać do domu. Odśnieżyłem samochód czekając na otwarcie Biura Parafialnego. W pewnym momencie zauważyłem idącego z biura cmentarnego w kierunku wejścia do zakrystii Ks. Proboszcza. Podbiegłem i próbowałem się wytłumaczyć z pozostawionego na noc samochodu. Był bardzo miły i nietaktem z mojej strony byłoby wciskanie mu jakiegokolwiek grosza za ochronę samochodu. Najlepszym podziękowaniem okazało się "Króluj nam Chryste" od Świebodzińskiego Chrystusa Króla.       

Brak komentarzy: