piątek, 8 kwietnia 2016

Psy wyją, a karawana zamarła w bezruchu


Piątek rano,  kilka minut po szóstej. Wchodzę z domu, wokoło słyszę wspaniały śpiew ptaków. Klękam pod pomnikiem Zmartwychwstałego i modlę się: Ojcze nasz ..., Zdrowaś Maryio ..., Wierzę w Boga ..., Ojcze Przedwieczny ofiarujemy Ci Ciało i Krew Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twego na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata i w tym momencie zaczynam śpiewać dalsze 5 razy po 10 wezwań " dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nich (niego, niej) i całego świata". Każde nich, każde niego, niej jest konkretne i dotyczy określonej grupy wzgl. konkretnej osoby. I nie ma w tym nic dziwnego, poza tym, że po kilku odśpiewanych wezwaniach (może trzech) do mego śpiewu przyłącza się wycie psa sąsiada. 

Po kilku dalszych wezwaniach modlitewnych wyją wespół ze mną wszystkie sąsiedzkie czworonogi. Gdy kończę pierwszą dziesiątkę i mówię spokojnym normalnym głosem: Ojcze Przedwieczny ofiarujemy Ci Ciało i Krew Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego na przebłaganie za grzechy (tu wymieniam grzeszników nie zapominając o sobie),  psy uciszają się na moment, by w chwili gdy zaczynam najpierw półgłosem potem coraz głośniej śpiew 10 wezwań przyłączyć się do mojego wycia. I tak powtarza się to wspólne wycie przed Bogiem do końca Koronki.
Czy to zdarzyło się pierwszy raz?
Nie, już kilkakrotnie zauważyłem to zjawisko. Nie potrafię go na razie z niczym wyjaśnić, ani z nikim powiązać. Nie pisałem o tym wcześniej, bo ....

Jerzy przestań śpiewać, bo fałszujesz , że nie sposób ciebie słuchać usłyszałem wczoraj od bliskiej osoby, "aż wstyd żeby wnuk organisty tak fatalnie śpiewał".
Ciekawe, a kiedy tak fałszowałem?
Już nie pamiętam, ale ciebie nie da się słuchać.
Kochany szatan w tym momencie przez Ciebie przemówił.
Dlaczego?
Bo kłamiesz. Przez całą  Jubileuszową Mszę Świętą śpiewałem klęcząc przy "papieskiej" poręczy razem z zespołem muzycznym stojącym z mojej prawej strony począwszy od Koronki do Bożego Miłosierdzia, a skończywszy na śpiewanych przez lud częściach Mszy św. i pieśniach i jakoś mi nikt ani z zespołu ani z obecnych na Placu Zmartwychwstania osób, poza Tobą do tej chwili nie zwrócił mi uwagi że fałszuję. Mówiono tylko, że jakiś podobno muzułmanin bije pokłony i coś tam wyśpiewuje pod pomnikiem. Mnie to zupełnie nie przeszkadza bo wiem, że jak przyjdą, a przyjdą i do nas muszę ćwiczyć śpiewanie, aby im pokazać jak się chrześcijanie w Polsce potrafią modlić na Placu Zmartwychwstania.

A karawana jedzie dalej. Siedzę na kiblu i otwieram na moment książkę  Waldemara Łysiaka. "Sprzeciw Kusznika" To pierwsza jego książka, którą kupiłem na prezent Wielkanocny. Prezent leżał pod ręką .myślę. sobie otworzę zajrzę i wiecie na czym mi się otwarła gdzieś w środku  a mój wzrok padł na zdanie: 
Skąd ten ich tryumf, i czemu ma tak duże rozmiary ? dalej przeczytajcie sobie sami z poniższego zdjęcia:


Dzwoni chrześniaczka: Wujek chyba zapomniał, czekamy z obiadem przy stole. 
Ale nie mam żadnego prezentu. Proszę się nie martwić. 
Już jadę tylko się przebiorę. 
Po chwili siedzę w samochodzie z nie owiniętym Łysiakiem. Prezent trafi do obdarowanej.

6 kwiecień 2016 rok. To już ostatnie kazanie ks Piotra Natanka z serii "Intronizacja a biskupi". To początkowy fragment tego kazania:

<<Matka Boża mówi do nas: "uczyńcie to co wam poleci Mój Syn". Wczoraj o tym mówiłem. Niewielu z Arcykapłanów i sług  posłyszało te słowa. Dzieją się wokół nas cuda i zdarzenia. na wskroś podobne do dzisiejszego pierwszego czytania z Dziejów Apostolskich. Drzwi pozamykane, więzienie zamknięte a Apostołowie są uwolnieni. A Bóg im nakazuje "idźcie i głoście słowo". Nie mówi idźcie, uciekajcie i ratujcie skórę. Idźcie do samego matecznika, który się zbiera, powołuje sanhedryn i ściąga wszystkich najstarszych i chce piec swoją wizję. To jest cudowne w tej naszej bitwie ile razy się już zbierał sanhedryn, a Pan Jezus mówi idźcie i głoście, idźcie i dawajcie znak. 
Wczoraj Matka Boża prosiła biskupów: "skoro sami nie chcecie pić tego wina, które chce wam dać Mój Syn, pozwólcie mu uczynić cud dla tych najmniejszych".
I kończyłem wczoraj słowami:"pragnę zapłakać dziś nad zatwardziałością waszych serc moi ukochani Synowie. Pasterze Kościoła na ziemi polskiej. Mój Syn uczyni cud dla tych, którzy uczynią wszystko co im poleci. Jednak wasze imiona książąt i władców popadną w niesławę, przy Waszym nieposłuszeństwie wobec Boga musicie drżeć. Ledwo pojawiły się teczki Kiszczaka, wszyscy się boicie."Gdybyście byli z Prawdy, to co powiedział dziś Pan Jezus w Ewangelii wchodzili byście w światło. Będziecie bronili zdań swoich poprzedników, ale rzeczywistość jest bolesna wszystko będzie na dachach głoszone." Dlatego drodzy biskupi: "nie uratuje Was wasze mienie, wasz honor i wasze zaszczyty a cały naród ujrzy, żeście go zdradzili nie przestrzegając przed grożącym niebezpieczeństwem, nie zakazując pogańskich zwyczajów i nie zmuszając ich do posłuszeństwa Bogu. Pasterze i Arcypasterze Wam powierzono pasienie tego narodu, który sobie Wybrałam. Te dusze, które są powierzone Waszej opiece są tak liczne, że potępienie tak wielu z pośród nich pogrąży Was w wiecznej ciemności" >>.

Tyle przytoczony fragment, resztę kto chce niech sobie odsłucha z nagrania. 

Brak komentarzy: