piątek, 15 kwietnia 2016

Z Pojednaniem na Ostrowie Lednickim - Rybitwy

      Tu będzie reportaż z wczorajszego mego pobytu z dzwonem "Pojednanie" na Ostrowie Lednickim.
     Od napisania tego zdania minął tydzień, a ja nie mam czasu, a może i weny by wywiązać się z danego przyrzeczenia.
      W programie uroczystości jubileuszowych 1050 rocznicy Chrztu Polski  na 14 kwiecień 2016 roku czytamy: "O godz. 14.45 Celebracja Jubileuszowa, Ostrów Lednicki, podziękowanie za Chrzest Polski, zabrzmi dzwon „Mieszko i Dobrawa”. 
       Tyle krótka informacja prasowa.



         Dlaczego Rybitwy - wioska ze "Sklepem Polskim" pokazana z lotu ptaka na zdjęciu powyżej, a nie wyspa Ostrów Lednicki z dzwonem Mieszko i Dobrawa  zaraz  wytłumaczę, ale najpierw cofnę się w czasie do godz. 12:00, kiedy 14 kwietnia 2016 roku po modlitwie Anioł Pański ruszam z dzwonem "Pojednanie" w kierunku Lednicy. 
    
    Pierwszy postój robię tuż za rogatkami Baranowa, w markecie Auchan, gdzie kupuję nowy aparat fotograficzny. Ta sama marka, zwykły Canon za jedyne 299 zł, tylko nr zmieniony ze 132 na 162. Te same parametry, te same przyciski. Dla mnie to ważne, bo niczego nowego nie muszę się uczyć. 

Kupno aparatu stało się okazją do porozmawiania z młodym sprzedawcą o dzisiejszych uroczystościach i okazji zakupu nowego sprzętu w jaki się zabezpieczam na tę okazję. Taka uroczystość już się nie powtórzy w moim życiu, a więc zdjęcia winny się po prostu udać. To z prawej ze starego aparatu, to powyżej i poniżej już z nowego.

Sprzedawca ustawia mi wszystkie parametry na max jakość, wbija też godzinę, która ukazywać się będzie na zdjęciach. Gdy przyszło do kasowania forsy okazało się, że chłopak po raz pierwszy będzie obsługiwał kasę fiskalną. Pocieszam go mówiąc: chłopie ja już drugi rok uczę się tej sztuki, ty w 2 dni nabierzesz wprawy.  

Dlaczego wieś Rybitwy a nie Ostrów Lednicki, były miejscem sakramentu Chrztu Świętego księcia Mieszka i jego drużyny? Na ten temat mam swoje zdanie odrębne, zasadniczo różne od tego, z jakim się dotychczas spotykaliście w mediach.


Sakrament Chrztu Świętego księcia Mieszka I i jego poddanych odbył się w sposób opisany w Piśmie Świętym, a więc w rzece, albo w jeziorze, a nie w sztucznie budowanych basenach zwanych przez "badaczy" basenami chrzcielnymi. Bzdura! Żadnych "wanien chrzcielnych" nie budowano.



Odkopane na terenie (wyspy) Ostrowa Lednickiego baseny pełniły rolę basenów kąpielowych i nie używano ich do sprawowania sakramentu Chrztu Świętego. Mieszko I był tak samo chrzczony, jak był chrzczony Pan Jezus przez Św. Jana. 

Stojąc w wodzie Mieszko I był polewany wodą, przez biskupa Jordana, gdy ten mówił słowa: "Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego". To tak jasne, jak to światło w tunelu. Nie było żadnego wylegiwania się w ciepłej wodzie wanien chrzcielnych, bo nie było na ziemiach piastowskich żadnych wanien chrzcielnych. 

Kto tworzy i kto daje sobie takie rzeczy wmówić, daleki jest od prawdy. Nie wanna chrzcielna określała chrześcijanina, ale krzyż czyniony na piersiach i grawerowany na zbrojach rycerskich. Tę prawdę o krzyżu w lot pojęli ci dwaj panowie z butelkami piwa w dłoniach ze wsi Rybitwy.

Ha, ha, ha śmieją się trzy wielkanocne zajączki stojące pod domem z Polskim Sklepem. W  chrześcijańskiej, katolickiej, także polskiej tradycji od niepamiętnych wieków zawsze chrzczono przez polewanie głowy wodą, a nie przez zanurzanie ciała. Nie potrzebne jest zmywanie całego ciała, by sakramentalnie zmyć skutki grzechu pierworodnego.


Zostawiłem w Rybitwach samochód pod sklepem i poszedłem na rekonesans w stronę rozległej piaszczystej plaży. Tak łagodnie jak opada ta droga, tak dalej łagodnie opada dno jeziora o  czystej wodzie.

To tu na końcu tej drogi na tej plaży nastąpił chrzest księcia Mieszka I. Dlaczego właśnie tu? Bo jest to najodpowiedniejsze a zarazem najbliższe miejsce nadające się do sprawowania sakramentu Chrztu Świętego.
Na zdjęciach satelitarnych prześledziłem brzegi wyspy Ostrów Lednicki oraz oba wschodni i zachodni brzeg Jeziora Lednickiego w poszukiwaniu miejsca gdzie dno jeziora łagodnie opada przy brzegu.  W promieniu 2 km od wyspy wokół której dno jeziora opada stromo nie ma lepszego miejsca. Potwierdzi to, jak mówią miejscowi, ten wojak, który od niepamiętnych lat, pełni wartę przy drodze prowadzącej do nadjeziornej plaży.  

Z prawej strony na zdjęciu obok widzimy wiklinowy płot. Jego luźny fragment ułożyłem na piaszczystej drodze jako podkład pod koła przyczepy, gdyż małe koła przyczepy z ciężkim dzwonem "Pojednanie" zapadały się w piaszczystym podłożu. Zjazdu samochodem na sam brzeg jeziora bronił  zakaz wjazdu oraz wkopane w poprzek drogi trzy zielono białe pale. 


Z pomocą przyszło mi dwóch panów spod sklepu. Widząc jak się męczę z zepchnięciem dzwonu na plażę zaproponowali mi wykopanie jednego ze słupów i zjazd samochodem z dzwonem na plażę na miejsce Chrztu Świętego, księcia Mieszka I. Nie wystarczyło obruszanie pala. Zielony słupek, zawalidroga, miał u dołu przyspawane metalowe wąsy uniemożliwiające wyrwanie słupka. Droga dla "Pojednania"  była otwarta.

Zjechałem z dzwonem na miejsce Chrztu Polski
Jerzy, skończ z tą nadinterpretacją. 
A skąd ty to wiesz dobry człowieku, że to nadinterpretacja? Spójrz na obraz Jana Matejki "Chrzest Polski", spójrz na kadry filmu Zdzisława Cozaca pt. "Krzyż i Korona", a przekonasz się, że nie ja sam tak widzę miejsce Chrztu Polski
 

Dzwon "Pojednanie" - serce Świetlistego Krzyża Pojednań stanęło w miejscu, gdzie na zachodnim, podkreślam na zachodnim brzegu Jeziora Lednickiego, od strony Poznania patrząc z grodu (zamku) stojącego na wyspie Ostrowa Lednickiego, stał przed 1050 laty misyjny krzyż w asyście, którego odbył się w godzinach przedpołudniowych Sakrament Chrztu Polski. 

W tym oto miejscu mając przed sobą słońce nad grodziszczem stojącym na wyspie widocznej na zdjęciu miało miejsce pierwsze POJEDNANIE pierwszego władcy  Polski, Księcia Mieszka I z Trójjedynym Bogiem. 

Zauważcie: Polacy dostąpili tej łaski, że nie Król Polski, a Książę Polski pojednał się Bogiem. Król Chrobry już jako chrześcijanin od Boga otrzymał koronę królewską. Wcześniej Książę Mieszko I oddał hołd Królowi. Rozumiecie to: ODDAŁ HOŁD i POJEDNAŁ SIĘ

Bo czymże jest sakrament Chrztu Świętego, jak nie całkowitym pojednaniem się z Bogiem. Wypowiedziane z wiarą w Trójjedynego Boga słowa: "Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" sprawiają

za sprawą Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa, że nieochrzczony grzesznik ze swoimi grzechami wraz z grzechem pierworodnym staje  przed Bogiem Ojcem w Duchu Świętym czysty, przezroczysty, jak woda chrzcielna.  



Grzesznik staje się chrześcijaninem w Świętym, Powszechnym, Apostolskim, Kościele Katolickim z jednym jedynym zadaniem: ma głosić światu prawdę o Zmartwychwstałym, Eucharystycznym Królu i Władcy Jezusie Chrystusie. 


Rozważając w sercu swoim te sprawy, klęczałem na żółtej  podkładce specjalnie do tego celu zabranej z domu, na której klękam pod gołym niebem od 10. lat  i zwracałem się po wielokroć do Boga Ojca ze słowami: 

Ojcze Przedwieczny ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Pana Naszego Jezusa Chrystusa i śpiewałem pełnym głosem: dla  Jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas (Polaków) i całego świata.

I tak modląc się i dzwoniąc Pojednaniem w samotności na pustej plaży, aż do przyjścia gości zszedł mi czas oficjalnych uroczystości z udziałem Władz Państwowych i Episkopatu Polski na Ostrowie Lednickim. 

Na czas grania hymnu państwowego powiał  wiatr od wyspy. Słychać było wyraźnie orkiestrę. Biało czerwona załopotała, a ja stanąłem na baczność
Dla kogo spytacie? 
Dla Boga i Polski, dla Zmartwychwstałego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa, którego już Mieszko 1 w 966 roku uznał za Króla Narodu Polskiego


ps: To nie koniec. Będzie jeszcze drugi reportaż o pobycie dzwonu na wyspie Ostrowa Lednickiego. 
 

Brak komentarzy: