sobota, 28 maja 2016

10 razy mniejsze od ziaren gorczycy

       Po rannej wtorkowej Mszy Świętej w dniu 32. rocznicy święceń kapłańskich trójki księży jubilatów, za których się często modlę, już dzisiaj nie pamiętam, w którym to było kościele, 

ale bardzo prawdopodobne, że w parafii Imienia Maryi, gdzie wyjątkowo prowadziłem dziesiątkę różańca wróciłem do domu z Jezusem w sercu, w radosnym nastroju, całkowicie pogodzony z wolą Bożą, 


za którą uznałem poniedziałkową wieczorną aborcję około 30 sadzonek żółtych bratków samosiejek rosnących w szczelinach między cegłami na podeście pomnika Bożego Miłosierdzia. 

      Po nocy myślę sobie tak: skoroś Panie Jezu, Dobry Pasterzu, dopuścił do tak bezwzględnej aborcji na Twojej łące, to ja nie mam co opłakiwać obeschniętych już zwłok żółtych kwiatków, 

by zebrać z nich zmutowane, bo przystosowane do rośnięcia w tak dziwnych warunkach, a dla oka nieomal niewidzialne, bo 10 razy mniejsze od ziaren gorczycy nasionka bratków. Popatrzcie na te zdjęcia miniaturowy żółty, bądź niebieski jeden kwiatek ma pięć maleńkich płatków i "oczko" w środku dla owadów zapylających.

Zapylony przez owady zawiązuje woreczek z nasionkami wielkości mniejszej niż ziarnko pieprzu, by w odpowiednim czasie pęknąć na trzy części, na których na każdej z trzech białych wyściółek znajduje się kilkadziesiąt żółtych maleńkich nasionek, które po wyschnięciu brązowieją i skulują się na ziemię, bądź na biały obrus na pomniku, by kulane wiatrem upaść w szczelinkę między cegłami i w sprzyjających warunkach rozpocząć proces wegetacji
       Och jak przerażająco ślepi są ewolucjoniści i niewierzący w Jedynego, Prawdziwego, Trójosobowego, Boga nie uznający Jego aktu stwórczego, kwestionujący Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa i życie wieczne. Tak jak niczym jest to ziarenko, tak niczym jest najmądrzejszy człowiek wyposażony jako jedyne stworzenie przez Wszechmogącego Boga Stwórcę w wolną wolę i ustalający wg. swojego widzimis prawa sprzeczne z prawami natury. 
 
       Gdy tylko stanąłem na parkingu pod pomnikiem Duch Święty od razu zadziałał. Poszedłem do sąsiada z pytaniem i prośbą: czy byłby łaskaw użyczyć wody, bym karczerem umył przed Bożym Ciałem cały pomnik. Zgodził się od razu i wyciągnął na zewnątrz wąż z podłączoną wodą pod ciśnieniem. Dał mi tylko telefon bym zadzwonił do niego jak skończę robotę. 

Umawiając się z nim nie myślałem, że spędzę przy myciu kamienia pomnikowego i ceglanych schodów cały dzień, to jest od 9:30 do 15:30. 
      Kwiatków nie było, mogłem śmiało karczerem oczyścić zielone porosty, które wżarły się w porowatą strukturę klinkierowych cegieł, ale także wypłukać  pyły i części organiczne spłukane deszczem w przestrzenie między cegłami. 

      Na dworze panował upał. Rozebrany do kąpielówek paradowałem z wodnym pistoletem przed Jezusem Miłosiernym. 


      Co kto z sąsiedztwa przechodził przez Plac Zmartwychwstania prosiłem go, by zrobił mi zdjęcie. Była okazja by zamienić z tą osobą kilka słów o dokonanej poprzedniego dnia aborcji, 

która w efekcie doprowadziła do dzisiejszej wodnej skrobanki  wszelkich brudów z całej zewnętrznej powierzchni pomnika i między cegłowych  szczelin.




Następnego dnia po odparowaniu i wyschnięciu wody z powierzchni placu zmiotłem i zebrałem dwa pełne wiadra piasku i grysiku marmurowego, nie licząc wypłukanego ze szczelin trzeciego wiaderka mchu.  


       Ta fizyczna wtorkowa  całodzienna praca zmęczyła mnie solidnie, a trzy częściowa drabina po skończonej robocie okazała się wyjątkowo ciężka, tak, że pomyślałem sobie, że za kilka lat, gdy przyjdzie po raz trzeci  myć karczerem pomnik będę potrzebował do jej noszenia pomoc.  
     Nie ukrywa, lubię sw ciągu dnia choć na pół godziny położyć.

Dzielę sobie taką drzemką dzień na dwie części i tym samym zamiast jednego dnia mam dwa dni z tą samą datą. Tym razem nie dane mi było odzipnąć
     Za to wyraźną ulgę przyniosło mi przeklęczenie na obu kolanach całego majowego.

Tym razem czytanka była o objawieniach Matki Bożej w Guadalupe. O kwiatach zebranych wysoko w górach zimową porą i zaniesionych biskupowi przez Juana Diego, którego klęczącą postać można dostrzec w źrenicach Matki Boskiej z Guadalupe.

Dlaczego klęczącą?


Na zdjęciach: Nabożeństwo Majowe w dniu 27.05 - czytanie czytanki i Litania Loretańska na siedząco bez wystawienia Najświętszego Sakramentu. Dzisiaj dowiedziałem się z ambony, że podobno wszystko gra i do końca tygodnia tak już będzie. Ksiądz i ministranci siedzą Po tygodniu ludzie przyzwyczają się do wygody i też pewno będą siedzieć w ławkach.


       

Brak komentarzy: