niedziela, 15 maja 2016

Bez "Pojednania" Maryja nie weszła do Sejmu

Do Warszawy pojechałem po latach. Wtedy, przed 6.laty  wzięliśmy na hol dzwon "Pojednanie" i pojechaliśmy z Ewą bronić Krzyża. Na zdjęciu dzwon w starej konstrukcji dzwonnicy na tle Zamku Królewskiego. 
Pojechaliśmy bronić krzyża, który stał na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim. Ludzie się modlili, palili znicze, a władze kościelne w porozumieniu z poprzednim rządem 

PO+PSL opracowały specjalną liturgię na likwidację krzyża, by "godnie" usunąć krzyż z przestrzeni publicznej. Nie zdążyliśmy wtedy z odsieczą.
Na zdjęciu autor przed Pałacem Prezydenckim 

Krzyż był w areszcie, a jakże, w kaplicy pałacowej u prezydenta Bronisława  Komorowskiego nim go z nową liturgią przeniesiono do kościoła św. Anny, a betonowe zasieki i ochrona policyjna uniemożliwiały wejście pieszym na chodnik od strony Pałacu Prezydenckiego. O ustawieniu nawet na moment dzwonu "Pojednanie" przed pałacem w którym rezydował Prezydent Bronisław  Komorowski nie było mowy. Na zdjęciu dzwon stanął jako jeden z pierwszych pod Kolumną Zygmunta.

Pod Krzyżem zostali Obrońcy i prowokatorzy. Do dzisiaj, każdego dnia, w godzinie Apelu Jasnogórskiego garstka ludzi modli się za ofiary zamachu smoleńskiego. Czy mają świadomość, że zamach miał przywrócić pojednanie w narodzie, tego nie wiem. Diabeł czynił wszystko i nadal czyni wszystko by skłócić i podzielić naród, a istniejące podziały pogłębić.  Nam udało się wtedy przejechać z dzwonem cały trakt Królewski od Placu Zamkowego do Nowego Światu zatrzymując się gdzie się tyko dało, bijąc dzwonem na chwałę Bożą przed kościołami św. Anny, sióstr Wizytek i Świętego Krzyża.

Ze sobą wieźliśmy tak jak teraz rekwizyty: model Świetlistego Krzyża Pojednań, ikonę chrześcijańskiej, katolickiej Polski, jaką zaprojektowałem z natchnienia Bożego dla Warszawy 8 lat temu, z poziomymi ramionami jak 
skrzydła samolotu

i pionowym ramieniem jak ogon samolotu, oraz z podstawą w kształcie lotniczej szachownicy z lasem ludzkich rąk trzymających krzyże nad którym unosi się postać św. Jana Pawła II 

ze wzniesionymi jak Mojżesz rękoma, unoszącymi 15 m wysokości biało czerwony Krzyż płonący od środka światłem wydobywającym się z korzeni krzyża. Na opisie i zdjęciach tego krzyża kończy się mój poprzedni blog "Pojednanie" (bez żadnej cyfry). Świetlisty Krzyż został zaprojektowany jako miejsce publicznej, codziennej modlitwy co trzy godziny, począwszy od 6 rano, a skoczywszy na godz. 21. 

Świetlisty Krzyż Pojednań stanąć winien w miejscu obecnego pomnika księcia Józefa Poniatowskiego, który to pomnik księcia należy ustawić w ogrodach prezydenckich. Do modlitwy wzywać będzie głos  dzwonu "Pojednanie",

który zostanie zamontowany wewnątrz krzyża, w miejscu, gdzie wiszący na krzyżu Chrystus miał serce. Niezależnie co trzy godziny dwa poziome ramiona i pionowe ramię krzyża rozświetlane będzie od środka laserowymi światłami bijącymi w kierunku północy (krzyży Gdańskich) i południa (krzyża na Giewoncie), a pionowe światło połączy ziemię z niebem. Mrzonki z tą modlitwą Polaków pod gołym niebem i to w miejscu publicznym. Ależ nie, w czasie, gdy Jezus Chrystus zostanie o głoszony Królem Polski, modlitwa taka będzie zupełnie naturalną odpowiedzią Polaków na królowanie w Polsce Jezusa Chrystusa.

Sam krzyż wykonany zostanie jak żyrandol z kuloodpornego białego i czerwonego szkła, w konstrukcji ze stali nierdzewnej. Taki krzyż miał stanąć na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego, lecz zdanie ks. kard. Kazimierza Nycza skierowane do komisji konkursowej i do władz świeckich stolicy: "Nie będziemy sakralizować tego miejsca", a chodziło o miejsce, na którym św. Jan Paweł II wypowiedział pamiętne słowa: 

"Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi" sprawiło, że biało czerwona ikona Polski nie uzyskała dostatecznego aplauzu komisji konkursowej. 
     Po dwóch latach od zaprojektowania krzyża, Bóg dopuścił by zdarzyła się tragedia smoleńska. Zrealizowany projekt krzyża, a także odlany dzwon Pojednanie oraz postać św. Jana Pawła II zatopiona w kuloodpornej szybie, 

unosząca się nad biało czerwoną szachownicą jeśli tylko taka będzie wola Boża znajdą swoje miejsce czy to w Warszawie przed Pałacem Prezydenckim, czy w Smoleńsku, na miejscu katastrofy.  

      Na jednej ze ścian krzyża wypisana będzie modlitwa do Maryi: "Zwycięstwo jak przyjdzie, to przyjdzie przez Maryję."
Czyż wobec Bożych przesłań mogłem nie pojechać z dzwonem "Pojednanie" do Warszawy, by przy biciu dzwonu wprowadzić uroczyście Maryję do Sejmu - myślałem w swojej pysze, decydując się na nie uzgodniony z nikim wyjazd i licząc na tzw. fuksa. No nie, nie było takiej opcji. 

Skoro Bóg nakazał mi bez posiadania stosownych uprawnień, zaprojektować przed 8 laty  Świetlisty Krzyż Pojednań z dzwonem Pojednanie w miejscu Chrystusowego serca, a potem doświadczył rozległym zawałem serca pod figurą Świebodzińskiego Chrystusa Króla wydawało mi się, że sprawa udziału dzwonu w marszu "Z Królową do Sejmu " będzie oczywista. 

A tu się okazało, że nie. Dzwon "otarł" się o Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej przed wyruszeniem marszu i na tym się skończyło. To nie był jeszcze czas dla "Pojednania", tak jak nie był dla niego czas do bicia pod figurą Świebodzińskiego Chrystusa Króla w dniu poświęcenia figury w Świebodzinie.

Miałem wspierać duchowo przez lata biciem dzwonu Pojednanie w różnych miejscach i okolicznościach, o czym mogą zaświadczyć Ks. Stanisław Małkowski, Ks. Jacek Bałemba SDB i Ks. Jerzy Garda, ale nie miałem dzwonić na chwałę Bożą przed 6 laty w Świebodzinie i w czwartek w Warszawie na "Marszu z Maryją do Sejmu". 

Mogłem unieść się ludzką pychą i nie zważając na gadanie jechać z dzwonem nie dzwoniąc na końcu kolumny ciesząc się na łamach blogu, że jednak "Pojednanie" brało udział w tej historycznej manifestacji wiary Polaków.

Ale była i inna opcja pokonać swoje "ja" i odstawić "zabawkę" na parking. Wierzcie mi, nie łatwo było sobie powiedzieć że nie po to jechałem 300 km z dzwonem, aby teraz dać sobie spokój z dzwonieniem

Walka o umieszczenie Maryi w Sejmie to nie bicie dzwonem, ani na chwałę, ani na alarm. Nie dzwon miał wstrząsnąć sumieniami Polaków, ale publiczna spokojna modlitwa  ponad tysiąca a może i więcej ludzi na ulicach Warszawy.

Miała liczyć się gorąca wiara każdego jednego człowieka, każdego uczestnika marszu i bicie gorących serc Polaków w czerwonych płaszczach. Przecież oni się ustami ks. Piotra Mari Natanka każdego dnia spierają się z Panem Bogiem mówiąc:

Proszę Cię więc, przyjmij moją miłość. Wysłuchaj nas , którzy Cię kochamy i codzienniena kolanach wzywamy z miłości. Wysłuchaj nas, którzy służymy Ci w modlitwach i postach. 

Wysłuchaj nas, którzy Cię kochamy. Rządź nad nami. Wybieramy Cię i ogłaszamy Królem jako mniejszość , ale jako mniejszość decydująca, bo biorąca odpowiedzialność za losy Ojczyzny.

Decydujemy za tych, którzy są ślepi i głusi. Decydujemy w imieniu całego narodu, bo mamy do tego prawo, prawo jakie daje nam miłość. Uznaj nas za delegację tego narodu, który choć zgrzeszył 
i słusznie jest teraz tak samotny, wyznaje swój grzech i błaga C, abyś wrócił jako Król i zasiadł na tronie Tobie jednemu przeznaczonym. Błagamy Cię o to co dnia, a Ty zdajesz się chętniej słuchać naszych przeciwników i powtarzasz wciąż: "Oni nie chcą". 


Ale my chcemy! Wysłuchaj nas! Pozwól decydować temu , kto jest największy i najważniejszy, a to nie jest rozsądek i władza, ale miłość, i my jesteśmy tą miłością, która tęskni i pragnie, i powtarza:

"Przyjdź bo umieram z tęsknoty. Przyjdź i zapanuj". Powiedz co mamy robić? Jak przygotować drogę? Ale słuchaj nas , słuchaj głosu miłości. 

Tyle modlitwa - spierania się z Panem Bogiem.  

Księże Piotrze mam taką nieśmiałą podpowiedź, może po czterech latach należałoby powrócić do 13. kazań Księdza z serii "Droga Pojednania wygłoszonych między 6. a 19. grudnia 2012 roku.  

Spisałem je z nagrań do mojego bloga. Przez ostatnie 4 lata wiele zmieniło się w kraju, może tym razem w nowym ujęciu otworzą się serca i umysły  Polaków i inaczej spojrzą na pojednanie w narodzie.

Bez pojednania nie ma zbawienia a przecież o nic innego w tej wojnie nie chodzi jak tylko o pojednanie się dusz ludzkich z Bogiem. 

A zatem słuchajmy co Bóg nam mówi.

Amen!  

Brak komentarzy: