czwartek, 26 maja 2016

Dzień Matki i Jej Syna

Mam dla was dwie wiadomości jedną smutną, a drugą radosną obie dzisiaj to jest z uroczystości Bożego Ciała i obie z godz. 10:35
Zacznę od radosnej.
Przedrukowuję ją w całości z meila jaki wpłynął do mnie o tej godzinie:

Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika Wdzięczności  z wielką radością informuje, że
     w poniedziałek 30 maja 2016 roku
w parafii p.w. św. Krzyża na Górczynie,  Pl. Zbawiciela (kościół między ul.
Ostrobramską, ul. P.Ściegiennego i Częstochowska)
                              
powitamy

FIGURĘ PANA JEZUSA Z POMNIKA WDZIĘCZNOŚCI

      W tym celu zbieramy się na Pl. Zbawiciela przed kościołem św. Krzyża w
godz. 16:30 - 16:45. Po uroczystym powitaniu figura Pana Jezusa, w asyście m.in.
policji, odprowadzona będzie ulicami Poznania do
parafii p.w. św. Floriana i Najświętszego serca Pana Jezusa Poznań Jeżyce, ul.
Kościelnej 3.

Na terenie tej parafii

  3 czerwca 2016 r. o godz. 17.30

odbędzie się uroczyste Jej poświęcenie. W tym miejscu będzie przechowywana
Figura Chrystusa do czasu odbudowania Pomnika Wdzięczności w Poznaniu.
Poświęcenia dokona JE abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański, a swój
udział w uroczystości potwierdził Antoni Macierewicz, minister obrony narodowej.
 Uroczystość będzie miała charakter patriotyczno-religijny, co symbolicznie
podkreśli udział w  niej przedstawicieli Wojska Polskiego z udziałem
Reprezentacyjnej Orkiestry Sił Powietrznych pod dyr. majora Pawła Joksa i
solistów poznańskiego Teatru Wielkiego.

Program uroczystości :
Godz. 17.30:  uroczystość poświęcenia figury Chrystusa
• Rota
• Wystąpienie :
-  abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański
-  Antoni Macierewicz,  minister obrony narodowej
-  prof. Stanisław Mikołajczak, przewodniczący SKOPW
• Hymn Polski
• Poświecenie Figury Chrystusa –  abp S. Gądecki,
Godz.: 18.00 Msza św.
Godz.: 19.00 Procesja z kościoła p.w. NSPJ na pl. Adama Mickiewicza

Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika Wdzięczności serdecznie prosi wszystkich
Poznańczyków o liczny udział, tak w powitaniu w parafii św. Krzyża, jak i
odprowadzeniu do parafii p.w. św. Floriana.
   Prosimy wszystkich o niezwłoczne przekazanie wiadomości dalej, wszystkimi
dostępnymi
środkami przekazu

w imieniu Zarządu Głównego Stowarzyszenia -Komitet Odbudowy Pomnika Wdzięczności
w Poznaniu

Jolanta Hajdasz

A smutna informacja, to relacja z Baranowa, z Placu Zmartwychwstania z tej samej godziny.
      Dwa dni temu napisałem na blogu wpis o aborcji żółtych żywych bratków, które zagnieździły się w szczelinach między cegłami Pomnika Bożego Miłosierdzia, jaki 10 lat temu stanął naprzeciwko mego domu. 
Sam nie stanął, ale o tym nie chcę pisać. 
A więc po rannej  Mszy Świętej wziąłem się do szykowania wystroju  pomnika na dzisiejszą uroczystość Bożego Ciała. Pomnik będzie już tradycyjnie drugim ołtarzem. Przykryłem wobec tego część ołtarzową białym obrusem, uszytym specjalnie do tego celu przez Ewę. Gdy szykowałem świece pod pomnikiem zjawiły się trzy panie i jeden pan z Rady Duszpasterskiej by przygotować wystrój kwiatowy. Jako, że dzisiaj Dzień Matki złożyłem całej trójce matek, nie tylko Różańcowych, ale, bardzo zasłużonych dla parafii, życzenia nadmieniając, że opisałem je na blogu w związku z aborcją żywych bratków. Poradzono mi z serca bym jeśli chcę zasadził je sobie w skrzynkach. Kochane Panie ja je nie sobie sadzę. One się same zasiały w szczelinach, nie na moją chwałę, nawet nie na chwałę  mojej zmarłej żony Ireny - Ewy, której tabliczka wotywna jest na pomniku. One się same posiały, i same rosły nie podlewane przez nikogo z ludzi już trzeci rok z rzędu na chwałę Zmartwychwstałego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa Króla Polski. I taka jest prawda. Jest i druga prawda, że ja Jerzy Zygarłowski od lat nie przynoszę już ani żywych, ani sztucznych kwiatów do pomnika. Nie przynoszę też generalnie zniczy. Dlaczego, bo nie chcę zawłaszczać Bożego Miłosierdzia. Nie oznacza to jednak, że nie dbam o codzienne utrzymanie tego wszystkiego co związane jest z pomnikiem. Nie będę wystawiał sobie laurki i opisywał tego wszystkiego, wystarczy, że mnie Ks. Proboszcz co jakiś czas pochwali z ambony. Panie opiekujące się grotą - kapliczką na terenie zamkniętym parafii doskonale zdają sobie sprawę ile zachodu wymaga bieżące utrzymanie, w porządku  groty i jej otoczenia, A tu jeszcze dochodzi czynnik, że jest to miejsce publiczne, ogólnie dostępne przez 24 godziny na dobę. Moja aktywność sprowadza się głównie do modlitw jakie zanoszę z tego miejsca także za was drogie Matki mimo, że was nie wymieniam z imienia. Ale to wcale nie znaczy, że jak się w tym miejscu pojawicie raz na rok, to możecie się szarogęsić. 
Stary się znowu czepia!

A czepia się i będzie się czepiał do końca życia, a jak nie będą szanowane pewne zasady będzie się czepiał i po śmierci, zapamiętajcie sobie to dobrze wszyscy. 
O co chodzi spytacie zdumione?
Przecież powiedział nam, że mamy ubrać ołtarz po swojemu.
        Tak to moja wina, bo nie dodałem, że nie wolno ruszyć niczego co ja na białym obrusie postawiłem. 
I widzicie drogie Panie, w taką lukę wszedł szatan. On tu jest obecny, bo tu się dzieją święte rzeczy, a to szataństwo pilnuje swojego interesu. Nie udało mu się nas skłócić aborcją żywych bratków, to dzisiaj poszedł dalej jak to się mówi: za ciosem. Doczepił się o 10:35 do jednej małej białej doniczki z niebieskimi kilkunastoma małymi bratkami. To jedyne bratki jakie się uchroniły od aborcji przed trzema dniami. Nie wiem czy mój ulubiony kolor je ochronił, czy ozdobna doniczka z czerwonym maleńkim serduszkiem. Istotne, że przetrwały, i cieszą Ofiarodawczynię od Świąt Wielkanocnych stojąc sobie pod tabliczką wotywną Ireny - Ewy. 
 
       Drogie Panie, drogie Matki,  ustawiając ten nikomu nie wadzący kwiatuszek z tyłu pomnika sprawiłyście śp  Matce Irenie - Ewie przykrość. Wiem, nie byłyście tego świadome. 47. lat temu w Dzień Matki moja żona Irena - Ewa została po raz pierwszy matką, rodząc z woli Boga pierworodnego syna. Tak zresztą jak każda ziemska matka od czasów rajskiej Ewy rodzi dzieci z woli Boga. Tak jak powiedziałem do Was trzy dni temu: A nie trzeba było mnie spytać przed aborcją żółtych bratków czy można je Jezusowi usunąć spod stóp, podobnie jak dzisiaj na koniec roboty zwróciłem Wam drogie Panie uwagę, że jak się chce kroić chleb po przejściu procesji, to trzeba pytać czy będzie to można u mnie w domu zrobić, kontynuując zapoczątkowany przez Irenę - Ewę  zwyczaj rozdawania chleba  po procesji,  tak teraz pytam czy nie trzeba było mnie spytać czy można było tą doniczkę przestawić na tył pomnika? 
 
      Jeśli w czymś uraziłem to przepraszam, ale starałem się nie Was Drogie Matki, ale Wsze postępowanie potępić. Takich numerów proszę mi nie robić, bo będę je w przyszłości nie tylko publicznie ale i imiennie wyciągał na światło dzienne.
    A teraz pozwólcie, że Wam drogie Panie z serca podziękuję i obu Panom też. Ten pomnik to bijące serce Baranowa. Każda pomocna dłoń, każda modlitwa pod nim ma ogromne znaczenie i dla modlącego się i dla Kościoła. Nie przesadzam. Serdeczne Bóg zapłać. 

Brak komentarzy: