niedziela, 8 maja 2016

Kradzież dzwonu

Pewno już nie pamiętacie jak rozpocząłem i czym zakończyłem wpis z 28 kwietnia 2016 Konstytucja Papieża Pawła IV skansen czy real? 
Przypomnę pierwsze i ostatnie zdjęcie wraz z opisami: 

A to co? To skansen. Dawny kościół na terenie Muzeum Pierwszych Piastów Polskich na Ostrowie Lednickim z kogutkiem i polską flagą na dachu? Symbol, rzymskokatolickiej Polski, jak nie uzna w uroczystym akcie intronizacyjnym, że Zmartwychwstały, Eucharystyczny Jezus Chrystus jest Królem Polski.

Jubileuszowy pobyt na Lednicy kończę króciutkim westchnieniem: Maryjo, Wspomożenie wiernych , módl się za nami. Dzwon "Pojednanie" zamierzałem pozostawić na noc pod kościołem na jednej z poznańskich ulic. Nie zgadza się z moim zamiarem bym go zostawił na ulicy i prosi bym go wprowadził na niestrzeżony placyk po tenże sam kościół. Przy pożegnaniu mówię opiekunowi by się o dzwon nie martwił, bo gdyby mu się coś stało, to wszystkie konsekwencje biorę na siebie.  

Na następny dzień, to jest 15. kwietnia jestem umówiony z bratem i synem na godz.14:00, Prosiłem ich żeby pomogli mi podtoczyć dzwon pod poznańską Farę. O 15:00 ma zostać z udziałem całego Episkopatu Polski odmówiona w Farze Koronka do Bożego Miłosierdzia

Potem o 15:30  ma się rozpocząć uroczysta procesja Maryjna z kopią Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Zamierzamy wraz ze dzwonem przejść na czele procesji i dzwonić wg. potrzeb podobnie jak to ja czyniłem na Marszach Różańcowych.  

Gdyby nam nie pozwolono na uczestnictwo w procesyjnym przemarszu ustawimy dzwon gdzieś na trasie i z jednego miejsca będziemy bili na chwałę Jezusowi i Maryi.  

Udział dzwonu w procesji zgłosiłem  głównemu koordynatorowi poznańskich obchodów 1050 lecia Chrztu Polski ks bp. Damianowi Brylowi, ale w przeddzień procesji nie miałem jeszcze żadnej odpowiedzi

Tak więc stojąc przed wielką niewiadomą, nie mogąc dospać , budzę się w piątek wcześnie rano z gotowym planem. Decyduję się, już od rana, ustawić dzwon na trasie procesji, w miejscu spodziewanego czoła procesji na kilka dobrych godzin przed jej ruszeniem spod Fary.

Niech stoi i pilnuje swego miejsca w szyku. Oceniam, że optymalnym miejscem na niestrzeżony postój będzie narożnik ul Świętosławskiej, którą procesja pójdzie do Starego Rynku, a ul Kozią, który to narożnik zdobi od kilku setek lat figura Chrystusa Króla. Bez żadnych wątów zdaję się całkowicie na najlepszą jaka tylko może być opiekę samego Jezusa Chrystusa Króla, trzymającego w swoich dłoniach oprócz berła kulę ziemską.

Niech teraz Król ma na oku oflagowane Pojednanie, któremu przyglądają się z zaciekawieniem wszystkie służby mundurowe i nie tyko mundurowe. 

Jedne opisane na żółtych kamizelkach z napisami Policja przechadzają się parami uliczkami Starówki, a inne nadzorują planowe czyszczenie z błota studzienek kanalizacyjnych. 



Dwa pieski biorące udział w procesji nie wiem na co są uczulone. Czy tylko na narkotyki, czy także na materiały wybuchowe. Fakt faktem, że nikomu nic nie mówiąc pozostawiam dzwon pod Bożą opieką, a sam udaję się na Mszę św.na godz. 8:00 do poznańskiej Fary. 
W Farze trwa całonocne czuwanie przed obrazem Pani Jasnogórskiej Królowej Polski. Już wczoraj to zn.14 kwietnia o 20:30 poznaniacy powitali Obraz Nawiedzenia Matki Boskiej Częstochowskiej, który przywieźli na uroczystości jubileuszowe ojcowie Paulini z Jasnej Góry. Po Apelu Jasnogórskim do rana było modlitewne czuwanie przerwane o północy Mszą Świętą, którą odprawił Abp Marek Jędraszewski Metropolita Łódzki. 

 O 5 rano laudesy a potem o 6:00 Mszę Świętą dla wspólnoty neokatechumenalnej poprowadził Ks. bp. Zbigniew Kiernikowski. Ja, po ustawieniu dzwonu trafiłem na koniec godzinek ku czci Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny.

I w tym czasie przyszła refleksja. Stoję na nie opłaconym miejscu parkingowym pod siedzibą kontrolerów parkowania - idź zapłać. I druga myśl co dla ciebie ważniejsze te kilka złotych czy obchody jubileuszu i Msza Święta - nie rozpraszaj się. Wybrałem tę drugą opcję:  Mszy Świętej przewodniczył i homilię wygłosił Ks. bp. Henryk Tomasik z Radomia. Poświęcę jej oddzielny reportaż, a zajmę się tym co wydarzyło się bezpośrednio po moim wyjściu z kościoła. 

Powiem tak, tak mnie wciągnęły najpierw godzinki, potem indywidualna modlitwa przy chrzcielnicy przed cudownym obrazem Matki Boskiej i Msza Święta, że zupełne zapomniałem o świecie, a konkretnie, o stojącym na płatnym od 8:00 rano miejscu parkingowym, wskazanym mi wcześnie i rezerwowanym dla mnie przez służby miejskie, bym mógł na nie wjechać z dzwonem i po odczepieniu go spokojnie przetoczyć pod figurę Chrystusa Króla.  

Gdy skończyła się Msza Święta wyszedłem na Świętosławską sprawdzić jak się ma Pojednanie. Stało samotnie przy krawężniku w miejscu w którym w razie nie zdemontowania słupków mogłem nim spokojnie przejechać w stronę Starego Rynku chodnikiem. 

Widoczne na zdjęciu samochody to samochody służb komunalnych i ochrony. Gdy podszedłem  do samochodu stojącego na sąsiedniej ulicy za wycieraczką miałem mandat za nie zapłacony parking. Zdenerwowałem się nim bardzo, bo zatknięto mi go w chwili, w której, jak potem sprawdziłem, przyjmowałem na Mszy Świętej żywego Jezusa Chrystusa. Próbowałem odszukać osobę, która  mi go wystawiła. Wszystkie okoliczne uliczki były całkowicie wyludnione. Jedyną osobą jaką zauważyłem była ta pani na zdjęciu, która prawdopodobnie wracała z kościoła do domu .

Pierwszy raz w życiu widziałem bezludny Stary Rynek. W tym momencie, a była już 9. ta z minutami przypomniałem sobie że nie powiadomiłem osoby pod opieką której zostawiłem dzwon na noc, że go wziąłem. Po ludzku biorąc należało wszystko zostawić, łącznie z mandatem za szybą do wieczora i pójść się wytłumaczyć z zabrania, wywiezienia bez opowiedzenia własnego dzwonu.

Kwota mandatu znacznie przekraczała opłatę parkingową za całą dobę. Zdenerwowany zajściem posłuchałem pracowników komunalnych, którzy poradzili mi jechać jak najszybciej do Biura Strefy Płatnego Parkowania i załatwić anulowanie mandatu. Niestety nic tam nie załatwiłem. Mandat trzeba było zapłacić. A uprzejma pani z okienka wysłuchawszy historii z dzwonem poradziła po zapłaceniu, odwołać się na piśmie. 
Prezydent Andrzej Duda, jak go w południe usłyszałem na Zgromadzeniu Narodowym prosił o zachowanie praworządności i kinder sztuby, a ja dwa razy dałem popalić, bo nie powiadomiłem że kradnę (bo na to wyszło) własny dzwon, a potem nie wyszedłem po godzinkach by zapłacić za 1,5 godz. parkowania. Urzędu przepraszać nie muszę, ale dobrego człowieka za dobre serce, które mu nadwyrężyłem jeszcze raz tą drogą serdecznie przepraszam.


Brak komentarzy: