poniedziałek, 23 maja 2016

Królowa przed Pałacem Prezydenckim.

Czas zejść z tarasu widokowego na ziemię i zająć się dokumentowaniem Pierwszego marszu "Królowa idzie do Sejmu" z poziomu chodnika Krakowskiego Przedmieścia, jaki miał miejsce w Warszawie w dniu 12 maja 2016 roku w godz. od 12:00 do 14:10.

Dzisiejszym wpisem zatrzymam się na wysokości Pałacu Prezydenckiego, a więc w miejscu, gdzie jak Bóg da, stanie w przyszłości Świetlisty Krzyż Pojednań. Cóż się tam zmieniło przez ostatnie 6. lat, kiedy to 19 września 2010 r  z dzwonem "Pojednanie" pojechałem na odsiecz Obrońcom Krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego. Na zdjęciu wizualizacja, od góry od ulicy, na dole widok z okien głównego skrzydła Pałacu Prezydenckiego w stronę ulicy.

Tego dnia odbył się w Warszawie "Marsz dla Chrystusa Króla", tyle, że spod Sejmu do Kolumny Zygmunta z postojem przy Pałacu Prezydenckim. Organizatorem tego marszu był Ruch Solidarności Narodu Polskiego. Niestety 100 kilometrowy odcinek drogi z Żdżar, gdzie byliśmy z Ewą na trzy dniowych rekolekcjach, do Warszawy z dzwonem na holu pokonaliśmy po 4. godzinach jazdy w kilkudzięsięcio kilometrowym korku. 

19. wrzesień 2010 rok była to niedziela, trzeci, ostatni dzień naszych ostatnich małżeńskich rekolekcji w Żdżarach i zarazem trzeci dzień po likwidacji krzyża przed Pałacem Prezydenckim.

Dwupasmowa trasa katowicka była zakorkowana i do Warszawy dojechaliśmy po skończonym marszu. Jakże to był jakościowo różny marsz od ostatniej przemilczanej przez tak lewicowe jak i prawicowe wszystkie media procesji "Z Królową do Sejmu" zorganizowanej  przez Ks. Piora Marii Natanka z udziałem Rycerzy Chrystusa Króla. 
Migawki z 2010 roku możecie Państwo obejrzeć na 
http://www.gazeta.tv/wideo/10,84172,8397220,marsz-dla-jezusa.html   i przeczytać w internecie w artykule Joanny Nasierowskiej w Gazecie  Wyborczej o kpiącym tytule "Chrystus królem a Duch Święty królewiczem. 
Ja natomiast odnotowałem w swoim dzienniczku relację telefoniczną Darka Wernickiego z dnia 19 września 2010 roku z godz. 16:35 - 19:15.

"Gdy marsz Dla Chrystusa Króla przechodził obok nas Obrońców Krzyża bardzo wielu ludzi wychodziło z niego, podchodziło do nas, ściskało nam ręce. Mówili, że są z nami, również w modlitwie, pozdrawiali nas, mówili trzymajcie się.

Teraz po 19:00 jest tu 40. osób modlących się. Jest bardzo silne nagłośnienie, śpiewamy pieśni. Jest duża grupa przeciwników. Teraz mają nową taktykę. Podchodzą do ludzi modlących się i plują im w twarz."

I dalej wpis @ Andrzeja z 17:23: Znacie Państwo jakieś materiały umieszczone w sieci z takimi zdarzeniami - plucie w twarz, wyzwiska etc? Zgromadźmy je w jednym miejscu, adresy do nich, bo teraz są porozrzucane po kontach różnych autorów.

Obraz całościowy pokaże rozmiar tego, jak bezkarnie jest łamane prawo, przez "młodych wykształconych z wielkich miast".
@ Maciek o 17:46 pisze: Ciekawe co powiedzieliby, gdyby ktoś napluł w twarz ich matkom, babciom, dziadkom?

@ Sławomira 18:06 pisze: Nielegalne kwiaty, zakazany krzyż ..., kiedy słuchałam tej piosenki w ciągu ostatnich lat, nie sądziłam, że tak szybko znowu stanie się aktualna. Historia lubi się powtarzać i niestety zaczyna się powtarzać i to nie tylko w tej kwestii.

A dzisiaj, dzisiaj totalna cisza, tak w mediach prawicowych jak i lewicowych. 2, 2,5 a może i 3 tys ludzi przeszło tą samą trasą co przed 6. laty tyle że "Z Maryją Królową do Sejmu" i para w ustach.  

"Przemilczanie w Polsce dramatycznej problematyki dalszego – przyspieszonego – rozbioru Kościoła i wiary katolickiej jest zjawiskiem w najwyższym stopniu zdumiewającym. - 

pisał wczoraj 22 maja 2016 r. na swoim blogu Ks. Jacek Bałemba SDB, który wraz z Ks. Stanisławem Małkowskim i misjonarzem Ks. Jerzym Gardą towarzyszyli przed laty ludziom codziennie modlącym się pod drewnianym krzyżem przed Pałacem Prezydenckim. 

Jego słowa, kapłana, który spędził na tym posterunku obrony korzeni wiary Polaków wiele wieczornych i nocnych godzin są bardzo miarodajne. Narażony jest na szykany, z których te, ze strony ludzi kościoła, odbiera podobnie jak bł. Ks. Jerzy Popiełuszko.   

W niejednym kraju podejmowane są przez ludzi poważnych działania diagnozujące poszczególne aspekty rozbioru wiary katolickiej i wskazujące na niezbędne środki zaradcze. Instrument diagnozujący pewny to STAŁE nauczanie Kościoła Katolickiego. 

Gdy prowadzi się ludzi do przepaści – na litość! – nie można mówić i pisać, że jest wspaniale i jeszcze wspanialej będzie, i że w ogóle spotkania będą bardzo miłe. Nie wolno ludzi oszukiwać! Nie wolno ludzi utrzymywać w tragicznej nieświadomości!  

Kto posiada znajomość języków obcych, niechże cierpliwie poszukuje poważnych opracowań i czyta, czyta, czyta. Demontują Kościół w tempie przyspieszonym! 

Może garstka ludzi w Polsce widzi grozę sytuacji a jeszcze mniej odważa się z troską cośkolwiek mówić. To też zdumiewa. Braki w zakresie apologetyki wołają o rychłe uzupełnienie!  

Zaszczytna katolicka zwyczajność
I zwróćmy uwagę na to, że ciągle chodzi nam o katolicką zwyczajność. Żadnych ekscesów! – Doktryna katolicka, którą Kościół głosił przez wieki. – Kult, którym Kościół doskonale oddawał cześć Bogu.

 – Boży porządek w duszy, który Kościół przez wieki wprowadzał przez głoszenie Słowa Prawdy i sprawowanie Sakramentów Świętych. Powtórzmy: ciągle chodzi nam o katolicką zwyczajność. Żadnych ekscesów!

Rozbiór Kościoła diagnozuje się stałym jego nauczaniem.
Czy jesteśmy wydani na pastwę prywatnych opinijek, odczuć, przeczuć, pomysłów, domysłów itp.? Otóż, nie! Nasz instrument diagnozujący pewny to STAŁE nauczanie Kościoła Katolickiego. 

 I chrońcie młodzież!  

Nie wysyłajcie młodzieży na żadne spotkania z siewcami doktryny rozchwianej! Miejcie na uwadze duchowe dobro młodych. Prowadźcie ich do pewnych źródeł prawdy: do Objawienia Bożego zawartego w Piśmie Świętym i Tradycji – rozumianej tak, jak ją przez wieki rozumiał Kościół. 

A spowiadać się trzeba dobrze – dokładnie, pokornie i szczerze… 


Bracia i Siostry, przyznajmy szczerze – cóż byśmy zrobili bez spowiedzi świętej?! 

Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia, zmiłuj się nad nami.


Niezręczności nieświadomych… 
 
Dawać pieniądze tym, którzy pod katolickim parasolem stawiają menory na polskiej ziemi, to – jakby tu powiedzieć – sytuacja wysoce niezręczna dla rzymskiego katolika. 

 Hermeneutyka przewrotności

Sit autem sermo vester: Est, est, Non, non; quod autem his abundantius est, a Malo est. „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5, 37). 



Czy można sobie wyobrazić takie zabawy intelektualne, które w istocie polegają na wykazaniu, że fałsz jest prawdą? Czy będzie to szczere? Uczciwe? 

Jeśli mielibyśmy do czynienia z takimi zabawami intelektualnymi, które w istocie polegałyby na wykazaniu, że to co nie jest zgodne z Tradycją, jest z nią zgodne, mielibyśmy do czynienia z hermeneutyką przewrotności. 

Kwestia nie tylko akademicka. Problem jest też taki, że doprawdy nie wypada bawić się kwestiami dotyczącymi wiary. 

 „Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia” (2 Tm 1, 7). „Dzieci, nie dajcie się zwodzić nikomu” (1 J 3, 7).

 – – –
 treści katolickie: sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
Verbum catholicum Blog na WordPress.com


To tyle miał do przekazania swoim czytelnikom Ks Jacek Bałemba SDB z wkładów z dnia 22 i 23 maja 2016 r. z Uniwersytetu pod Krzyżem, z chodnika, na którym nieomal codziennie głosił przed 6. laty dla Warszawy i Polski swoje wykłady. Dziękujemy. 


I Ks. Stanisławowi Małkowskiemu także dziękujemy, życząc obojgu wielu sił dla dobra Kościoła. 
Króluj nam Chryste! 

Oba ostatnie zdjęcia autora z nocy z 19/20 września 2010 roku.  

Brak komentarzy: