wtorek, 17 maja 2016

Patroni intronizacji Chrystusa na Króla Polski


W dzisiejszym wpisie wkleję bez żadnego komentarza drugą część zdjęć z ostatniej godziny przed wymarszem procesji z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej "Królowa idzie do Sejmu", którą prowadził w ostatni czwartek 12. maja 2016 roku ulicami centrum Warszawy Ks.Piotr Maria Natanek. Jesteśmy na Placu Zamkowym pod kolumną pomnikiem Króla Zygmunta III Wazy z krzyżem i szablą w rękach.

Na cokole kolumny widnieje napis w języku łacińskim, w tłumaczeniu na polski brzmi on: Zygmunt III z mocy wolnej elekcji król Polski, z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa – król Szwecji, w umiłowaniu pokoju i w sławie pierwszy pomiędzy królami, w wojnie i zwycięstwach nie ustępujący nikomu, wziął do niewoli wodzów moskiewskich, stolicę i ziemie [moskiewskie] zdobył, wojska rozgromił, odzyskał Smoleńsk, złamał pod Chocimiem potęgę Turcji, panował przez czterdzieści cztery lata, w szeregu czterdziesty czwarty król, dorównał [w chwale] wszystkim lub [całą] chwałę złączył [w swojej osobie].

Jak napisałem w poprzednim wpisie, na marsz pojechałem z dzwonem "Pojednanie" pełen nadziei, że bicie dzwonu towarzyszyć będzie memu udziałowi w przemarszu ponad tysiąca odzianych w galowe szaty Rycerzy Chrystusa Króla. Bóg jednak miał i do dzwonu, i do mnie swój plan. Mnie przyszło z pokorą zgiąć kark i wpisać się w Boży scenariusz. Nie było to wcale takie proste zrezygnować z własnego "ja".     

      Na 2,5 godzinnej relacji filmowej z manifestacji wiary pierwsze 37 min stanowią migawki z 2 godzinnego przygotowania do wymarszu. Przeglądnąłem je bardzo uważnie szukając na nich dzwonu, swojego "ja". Na próżno. Mimo, że przez ponad godzinę od 9:50 do kilku minut po 11:00 dzwon stał podczepiony pod samochód na Placu Zamkowym w pobliżu kolumny Zygmunta na filmie miał pozostać nie zauważony dla ludzkich oczu.

(patrz relacja zdjęciowa z pierwszej godziny  http://pojednanie2.blogspot.com/2016/05/bez-pojednania-maryja-nie-wesza-do-sejmu.html).

Nie to, żeby kamerzysta unikał najechania z kamerą na "Pojednanie". Co to, to nie. Był mój samochód, była biało czerwona flaga powiewająca na wietrze zamontowana na dzwonie, ale otoczony tłumem Rycerzy Chrystusa Króla w czerwonych płaszczach jest przez nich chroniony przez ludzkim wzrokiem.

I taki scenariusz, nie rzucania się w oczy, przepisał mu Bóg. Przekonałem się o tym nieomal natychmiast, gdy tylko zrezygnowałem z grzesznej myśli towarzyszenia z dzwonem manifestacji wiary. Grzesznej, nie dla tego, że ja zamierzałem zakłócić manifestację, ale grzesznej z tego powodu, że jadąc z dzwonem, siedząc w samochodzie, jakiś szatan mógł się nim posłużyć, a ja nie miałbym możliwości skutecznego zapobieżenia temu. 

      Tu komentarz do zdjęcia obok. Ta kobieta w czerni z tłumu, gdy inni i ja też robiliśmy zdjęcia ona klęknęła na bruku i modliła się przed obrazem.
      To był przypadek, że kilka minut po godz. 11:00, kiedy to zrezygnowałem z wtórowania biciem "Pojednania" z biciem dzwonu na wieży Zamku Królewskiego, trafiłem wiedziony przez Ducha Świętego "Drogą pojednania" na parking, na którym parkingowy wskazał "Pojednaniu" bardzo ustronne, a jednocześnie dogodne i bezpieczne do manewrowania miejsce. 

Po obejrzeniu na Christus Vincit TV filmu z przygotowań do manifestacji ,mogę powiedzieć, że było to jedyne takie miejsce w centrum stolicy, tuż obok służbowych samochodów Ks. Piotra Marii Natanka. 

A dzisiaj, mogę dodać, że nagrodą  za pozostawienie dzwonu na parkingu, były dla mnie przeprosiny Księdza, po zakończonej manifestacji, iż musiał zakazać mi jazdy z dzwonem. 

Tyle tytułem wstępu do relacji z ziemi. Kolejna relacja zdjęciowa będzie z "nieba" z tarasu widokowego usytuowanego na wieży przy kościele Św. Anny.


(Ps 55,7-11.23)
REFREN: Zaufaj Panu, On cię podtrzyma.

Dwa razy słyszałem dzisiejsze pierwsze czytanie. Raz z anteny Radia Maryja, i po raz wtóry na żywo na Mszy Świętej Zacytuję je w całości, gdyż usłyszane słowa są bardzo mocne i na czasie.

 (Jk 4,1-10)
Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami?
Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych.
Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć.

Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie.
Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.

Cudzołożnicy, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem?
Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga.

A może utrzymujecie, że na próżno Pismo mówi: Zazdrośnie pożąda On ducha, którego w nas utwierdził? Daje zaś tym większą łaskę:
Dlatego mówi: Bóg sprzeciwia się pysznym, pokornym zaś daje łaskę.

Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was.
Przystąpcie bliżej do Boga, to i On zbliży się do was.
Oczyśćcie ręce, grzesznicy, uświęćcie serca, ludzie chwiejni!

Uznajcie waszą nędzę, smućcie się i płaczcie.
Śmiech wasz niech się obróci w smutek, a radość w przygnębienie.
Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was.
I nie będę dzisiaj interpretował Jakubowych słów. Niech się tym zajmują egzegeci. Zastanawia mnie tylko jedno. Dlaczego te same słowa, tak różnie przyjęło serce moje? Odpowiedź dał ich autor: Duch Święty.
Przystąp bliżej Boga. Pojednaj się z Nim. Nie byłeś Jerzy u Spowiedzi Świętej półtora miesiąca. Czas na dobrą zmianę. Oczyść ręce utaplane w grzechach, uznaj swoją nędzę i zapłacz nad sobą, uświęć serce i przestań być chwiejnym, uniż się przed Panem i przestań Go traktować jako sługę, który ma realizować twój Jerzy plan. Bądź spokojny uniż się, a wywyższy Cię. 
Ta Rycerka pod flagą, jak pod masztem antenowym, dzwoni do Nieba.

A ja niedawno widziałem na własne oczy (utrwaliłem to nawet na osobistych zdjęciach) jak jeden ze znanych mi kapłanów ugiął się pod szemranym rozkazem szefa i nie udzielił jej Komunii Świętej. Boże wybacz mu ten grzech. Nawet zbrodniarzom wojennym, seryjnym mordercą, publicznie znanym aborcjonistom, Kościół Katolicki nie odmawiał udzielania Komunii Świętej, gdy tylko wyraźnie o Nią prosili, a ona klęknęła z innymi na stopniu przy balaskach i została wyraźnie demonstracyjnie pominięta. Tak rodzą się współcześni męczennicy za wiarę. 

Cztery lata temu jeden z katolickich kapłanów ks Jacek Bałemba SDB pisał na ten temat na swoim blogu:

13 maja 2012   O katolickim uprawnionym oporze – ponownie.


   Czy chcemy, aby na polskiej ziemi, w rzymskokatolickich parafiach, ujmowano czci Panu Jezusowi?
   Czy chcemy, aby na polskiej ziemi, w rzymskokatolickich parafiach, zaniknął tysiącletni zwyczaj klękania przed Panem Jezusem?
   Czy chcemy, aby na polskiej ziemi, w rzymskokatolickich parafiach, do Komunii Świętej ustawiano się w kolejkach, jak do kasy?

   Czy chcemy, aby na polskiej ziemi, w rzymskokatolickich parafiach, dzieci przestały klękać przed Panem Jezusem przyjmując Komunię Świętą?
   Czy chcemy, aby na polskiej ziemi, w rzymskokatolickich parafiach, młodzież przestała klękać przed Panem Jezusem przyjmując Komunię Świętą?
   Czy chcemy, aby na polskiej ziemi, w rzymskokatolickich parafiach, dorośli przestali klękać przed Panem Jezusem przyjmując Komunię Świętą?

   Zasłużone Panie z kół różańcowych. Mają dobre katolickie rodzinne tradycje – ich dziadkowie klękali, rodzice klękali i one same przez kilkadziesiąt lat klękały przyjmując Pana Jezusa w Komunii Świętej. Dlaczego otwarcie nie sprzeciwiły się, gdy rewolucyjne posunięcia doprowadziły do ustawiania wiernych w kolejce, jak do kasy? Dlaczego same stanęły w tej kolejce, jak do kasy? Dlaczego przestały klękać przyjmując Pana Jezusa w Komunii Świętej? Czy te Panie z kół różańcowych chcą, aby na polskiej ziemi, w rzymskokatolickich parafiach, zaniknął tysiącletni zwyczaj klękania przed Panem Jezusem? Dlaczego te szacowne Panie nie stawiły katolickiego uprawnionego oporu, jak przystoi świętym?

   W czasach pomieszania powszechnego możliwy jest katolicki opór.
   W czasach pomieszania powszechnego możliwy jest katolicki uprawniony opór.
   W czasach pomieszania powszechnego naglącą powinnością jest katolicki uprawniony opór.

   Święci, kiedy zaszła potrzeba, stosowali katolicki uprawniony opór. Św. Paweł tak pisze o pewnym epizodzie, w którym bohaterami byli on sam oraz św. Piotr:
   „Cum autem venisset Cephas Antiochiam, in faciem ei restiti, quia reprehensibilis erat”.
   „Gdy następnie Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył” (Ga 2, 11).
   Święte dzielne kobiety napominały papieży, kardynałów, biskupów i księży, kiedy zaszła taka potrzeba. Stawiały uprawniony katolicki opór wobec poglądów, decyzji i działań destrukcyjnych! Nie mówiły, że należy zawsze i wszędzie być potulnym i posłusznym bez względu na istotę sprawy, jej rangę i okoliczności! Żywoty św. Brygidy, św. Katarzyny ze Sieny, św. Gertrudy i innych nie pozostawiają cienia wątpliwości. Te żywoty to lektura obowiązkowa w dzisiejszych czasach pomieszania powszechnego! One kochały Kościół, dlatego w pewnych sytuacjach stawiały katolicki uprawniony opór.
   Kto nie kocha Kościoła, temu jest wszystko jedno, co i jak – róbta, co chceta. Czy chcemy takiego Kościoła? Czy to jest nasz ideał – zachowanie relatywistyczne, zachowawcze, przystosowawcze, oportunistyczne, poprawnościowe? Czy taki jest nasz, potulnie zaakceptowany, ideał – katolicyzm reformowany? Czy taka jest Chrystusowa wizja Kościoła? Czy taka jest wizja Kościoła zakorzeniona w nieomylnej dwutysiącletniej Tradycji?

   Św. Paweł daje odważne i klarowne świadectwo wierności Prawdzie: „Gdy następnie Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył”.
   Wyzwanie i wezwanie aktualne!

   „Zelus domus tuae comedit me”.
   „Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie” (J 2, 17).
  
   Kto stanie dzisiaj w obronie czci Pana Jezusa na polskiej ziemi?
   Kto stawi dzisiaj uprawniony katolicki opór ujmowaniu czci Panu Jezusowi utajonemu w Najświętszym Sakramencie na polskiej ziemi?
   Pan Jezus oczekuje na dusze pokorne, wierne, klarowne, odważne i aktywne.
   Czy nas to obchodzi?

Brak komentarzy: