niedziela, 1 maja 2016

"Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: <<"Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się COŚ  GORSZEGO  nie przydarzyło>>" (J 5,14).
Słowa Jezusa wydają się skandaliczne. Powiedzieć do człowieka, który chorował 38 lat, że jak nie przestanie grzeszyć, to będzie z nim jeszcze gorzej, to tak jakby powiedzieć do umierającej na raka Ewy, lub nam, to znaczy Ewie i mnie powiedzieć po stracie Łukasza, czy też dzisiaj zwrócić się do Pani Bogumiły ze słowami: "Jak będziecie dalej grzeszyć, to stanie się  wam coś jeszcze gorszego." 
"Coś gorszego" wydaje się być pojęciem względnym jak dalej pisze ks. dr Wojciech Węgrzyniak, ale dopóki grzech nie jest dla nas większym złem niż największa choroba, nie rozumiemy jeszcze życia. Nie rozumiemy, że najważniejszym organem człowieka jest zawsze jego własna dusza. 
Uchroń nas od dwóch błędów, Panie: bagatelizowania grzechów i myślenia, że najważniejsze jest zdrowie. To ostatnie zdanie które wyjątkowo trafnie oddaje rzeczywistość sprawiło, że zająłem się pisarstwem tego kapłana,a jako że dzisiaj cały dzień zbierałem podpisy na rzecz zmiany ustawy o planowaniu rodziny i ochronie płodu ludzkiego sygnowaną przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej " Stop aborcji" zainteresowł mnie tekst http://blog.gosc.pl/ksWojciechWegrzyniak/2016/04/06/w-sprawie-aborcji 
Gdy chodzi o moją parafię po pięciu Mszach Świętych mając do dyspozycji 8 stanowisk do jednoczesnego podpisywania list udało się zebrać 60 podpisów co stanowi 10% ogółu wiernych będących na Mszach Świętych  
W pierwszym numerze darmowej gazety "dobre nowiny" (red. nacz. Halina Marchut) znalazłem na str 4. rozmowę Henryka Bejdy ze znawcą historii średniowiecznej prof.dr hab. Krzysztofem Ożogiem zatytułowaną "Bez chrztu nie byłoby Polski!" Na pytanie jak wyglądał chrzest dorosłego Mieszka prof. dr hab. Krzysztof Ożóg odpowiada:
Chrzest Mieszka został poprzedzony kilku ub kilkunastodniowym przygotowaniem - pouczeniem o podstawowych prawdach wiary chrześcijańskiej.Odbył się prawdopodobnie w basenie chrzcielnym - w baptysterium, przez całkowite, trzykrotne, zanurzenie w poświęconej wodzie, któremu towarzyszyła wymawiana przez szafarza tego sakramentu formuła: "Ego te baptizo...", czyli "Ja ciebie chrzczę...". Z reguły baptysterium było otoczone parawanem, bowiem monarcha wchodził do wody nagi. (a ja się pytam dociekliwie, po której stronie parawanu znajdował się szafarz sakramentu? Szafarz mógł wcześniej poświęcić wodę, a wtedy 26-31 letni monarcha sam sobie by udzielał sakramentu kąpiąc się w wodzie, poprzez 3 krotne zanurzenie. Niezależnie od tego czy szafarz miał kontakt wzrokowy z nagim monarchą, czy też go nie miał, będąc z innymi świadkami Chrztu świętego za parawanem, nie przystają do tej sytuacji słowa wypowiadane przez szafarza: "Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" ) Po wyjściu z wody podawano mu białą szatę, którą wdziewał, oraz zapaloną świecę, a następnie namaszczano go krzyżmem świętym. Jeśli szafarzem by biskup, a nie zwykły ksiądz, władca wraz ze chrztem otrzymywał od razu sakrament bierzmowania. Przechodzono potem do świątyni na uroczystą Mszę Świętą, podczas której monarcha przyjmował również Komunię Świętą. Po Mszy Świętej z pewnością odbywała się godna uczta."
        Tyle prof. dr hab. Krzysztof Ożóg. 
        A ja? Ja wracam na plażę do wsi Rybitwy i do obrazu Jana Matejki "Chrzest Polski" i tak sobie myślę, że z grzechów uczynkowych  i grzechu pierworodnego obmył szafarz monarchę polewając go na oczach poddanych wodą święconą gdy ten do połowy rozebrany klęczał przed krucyfiksem oddając mu królewski hołd. To tyle w uzupełnieniu mego wpisu http://pojednanie2.blogspot.com/2016/04/z-pojednaniem-na-ostrowie-lednickim.html  

1 komentarz:

Bogumiła Dmochowska pisze...

Nie ma gorszej choroby nad oziębłość duszy...
Pozdrawiam serdecznie z darem modlitwy ❤

Przyjaciel

Nieznajomy często a myślom
mym bliski
w miłosierdziu swym
podnoszący z kolan rozpaczy
ten
przez którego
do mnie przychodzi Chrystus
z sercem pełnym Miłości...
Zwyczajny człowiek z własnymi
troskami
dzielący się swoim czasem
i kromką chleba
troską o zdrowie ciała i duszy
w tej pełnej bólu drodze do nieba
Nie pozostawia mnie
w samotności
smutek opatrzy uśmiechu plastrem
w dłoń mi wkładając swój
wdowi grosik
sprawia że wszystko znów jest jasne
Bo znowu budzi się nadzieja
i łza wdzięczności z oczu spadnie
przywraca wiarę że w każdym
człowieku
mieszka Bóg...w sercu...na dnie...

/Bogumiła Dmochowska/