czwartek, 30 czerwca 2016

Imieninowe kazanie Ks. Piotra Natanka

Imieninowe Kazanie Ks. Piotra Marii Natanka z 29 czerwca 2016 r.


To było już drugie kazanie z nowej serii kazań " Kontemplacja Jezusa Chrystusa", z którego bardzo luźny stenogram zamieszczam poniżej ubogacając go zdjęciami z przemarszu (bo nie procesji) z kościoła oo Dominikanów na ul Św. Marcin, bo nie na Plac Adama Mickiewicza i nie pod Poznańskie Krzyże na zorganizowane przez miasto Poznań uroczystości 60. lecia upamiętniające Powstanie Poznańskiego Czerwca 1956. 

Dzisiaj to już mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością za słowo, że dla mnie główne uroczystości obchodów 60. lecia Powstania Poznańskiego Czerwca 1956 nie odbyły się przed Poznańskimi Krzyżami na pl.Mickiewicza w Poznaniu.


A gdzie w takim razie organizatorzy poprowadzili ludzi obecnych na Jubileuszowej Mszy Św. 

Powiem tak zaobrączkowanych i tych co mieli specjalne zaproszenia wpuszczono na odgrodzony od reszty miasta pl. Mickiewicza. Reszta została na zewnątrz czekając od 19:30 do 20:30 na rozpoczęcie uroczystości. 


          Dziś w Najświętszej Krwi Pana Jezusa zanurzam wszystkich Piotrów i Pawłów - rozpoczął swoje imieninowe kazanie Ks. Piotr Maria Natanek. 
      Ukochani losami świata kieruje Bóg. Historycznie da się to udowodnić. Choćby dzisiejszy czytany fragment z Dziejów Apostolskich. Uwięziony Piotr przykuty jest do strażaka. Jakże się musiano go bać, że na jedną noc przykuto go do żołnierza. Łańcuchy w nocy opadają, nikt się nie obudził, Św. Piotr przechodzi przez cztery straże i wszystkie bramy się otwierają. 

        Najgorzej gdy na nas przychodzi więzienie duchowe. Powiedzą ci nieposłuszny jesteś, zbuntowany i zaczyna się inna forma więzienia. Dzisiaj ktoś mi życzył - mówi solenizant by mnie Jezus dotknął w namacalny sposób. Byle nie bolesny - zażartował Ks. Piotr.  

Kontemplacja Jezusa Chrystusa. 

Cały dzisiejszy rozdział dotyczy posłuszeństwa Jezusa  Chrystusa. Przypatrzmy się posłuszeństwu Jezusa. Zapytaj tych, którzy ci zarzucają nieposłuszeństwo, czy ich mistrz Jezus Chrystus był posłuszny tym, którzy z racji swego urzędu mieli nad nim władzę? 

Przed podobnym pytaniem zadanym samemu sobie stanąłem w Warszawie na godzinę przed rozpoczęciem marszu  "Z Maryją do Sejmu". 

Na zdjęciu: Organizatorki, z Urzędu Miasta, które obiecały rozwiązać problem udziału dzwonu "Pojednanie" w czasie uroczystości przed Poznańskimi Krzyżami.


Jechać z dzwonem przed lub za marszem czy też posłuchać solenizanta i nie jechać Krakowskim Przedmieściem.  Wtedy, za życia, Jezus raczej upominał i otwarcie pokazywał błędy, i  przebiegłość ich intencji. W Warszawie zareagował inaczej:  daj spokój, podporządkuj się, a spotka cię nagroda. 

Wszystkie dzieła Boże muszą przejść próbę. Z taką próbą mamy dzisiaj do czynienia.  Próba oczyszczenia, bunt przeciwko Bogu, wielka apostazja przeciwko Bogu, bo wszystko się zbuntowało od góry do dołu. Nie chcą Króla. Przykład: podpisana 1 marca 2015 roku sekwencja na Pomnik Miłosierdzia. 
 

Albo rżną głupa, albo służą drugiemu panu i mają jakieś ale, jak im pokażesz że są związani - stwierdził dzisiejszy solenizant.


      Czy posłuszny woli faryzeuszy i uczonych w piśmie Pan Jezus wykonał by wolę Ojca i dokonał by dzieła zbawienia ludzkości?  


       Gdyby nie było pomocy orędzi nie miałbym tyle siły w pokazywaniu błędów, zakłamań. Nie mówcie mi, że to wszystko wybuchło po soborze. Ta choroba była w Kościele już wcześniej tyle, że to wszystko uaktywniło się później  w Kościele. Ostatni przedsoborowy  papież Pius XII, powiedział jasno:  "Po mnie będzie już tylko potop". 

We wszystkich poczynaniach człowiek musi być wierny Bogu. Będąc młodym Jezus sprawiał rodzicom wiele przykrości. Odłączył się i poszedł nauczać ludzi. 

To było nieposłuszeństwo względem  rodziców. Ile Matka Boska musiała się natłumaczyć. W Ewangelii jest tylko krótki wyrzut: Synu cóżeś nam uczynił. 

Wola Boga jest pierwsza przed każdym prawem ludzkim. Skoro uwierzyliśmy że Jezus ma być Królem Polski to dla mnie to jest logiczne: uczyńcie co mam mówi Syn. Tyle jest różnych tekstów , które mówią jaka jest wola Boża wobec naszej ojczyzny Polski. 

Nie zagłuszą jej krzyki KOD-u i wymachiwanie Konstytucją. Dzisiaj dla wielu liczy się tylko prawo ludzkie, a nie Boskie. Zarzut do księdza nieposłuszny. Komu się pytam? Kiedy próbuję zejść na poziom duchowy, wiary czy Boga 

natychmiastowe veto, o tym nie mówmy. Mówimy jako  instytucja. No to pozostaje albo mnie zabić, albo zamknąć. A jak Bóg zrobi cud, wy i tak wszystko ubijecie, jak przejdę przez ściany. 

Kościół powinien pełnić Moją wolę do tego został powołany, kiedy jednak na wielu płaszczyznach zbacza z wytyczonej mu drogi, przestaje pełnić tę wolę. Prowokuję kościół do dyskusji na temat : Czy Kościół pełni Moją (Boga) wolę?


    W jednej z archidiecezji warszawskiej  biskup zabronił w obrębie parafii (terenu kościoła) zbierania podpisów w obronie dzieci nienarodzonych.  Poufne polecenie, tajne dyrektywy w sprawie  nienarodzonych wychodzą. To z kim my mamy do czynienia?


Ustawa Stop aborcji to twoje świadectwo czy jesteś katolikiem czy nie.  Kapłan zostaje powołany by był na ziemi drugim Chrystusem, a my chcemy by kapłan był instytucją, a on ma być drugim Chrystusem.  


Oni by chcieli bym był drugim kardynałem, bym był drugą instytucją. Nie! Kardynalstwo nie daje automatycznie nieba. W piekle są ogromne tłumy duchownych. Kościołowi trzeba zadać pytanie: Czy pełni wolę Boga? Dla którego i przez którego został założony. 
Nikt nie chce pokazywać w kościele rzymskim mistycznego wymiaru Kościoła. Czyli tego, że Jego źródło jest w Bogu, że od Boga pochodzi, i przez i dla Niego jest założony, a dla ludzi tylko o tyle, aby nas prowadził do zbawienia.

Z miłości dla was i przez moją chwałę pragnę was wszystkich zbawić mówi Jezus.  Ja sam wiem jak to zrobić. Staliście się jak faryzeusze. Nie dopuszczacie, że w łonie kościoła Bóg może dzisiaj pewne sprawy wyjaśniać. 

Zauważcie to co w Piśmie Świętym jest, Bóg wyjaśnia. Co przychodzi nowe pokolenie, nastają  nowi  egzegeci i nowe poglądy. Coś jest nie tak. Pasterze jakby zatracili sens właściwego ich posłannictwa. Przestali naród prowadzić ku prawdziwej wierze. 

Zapomniano o kultywowaniu świata ducha. A okres posolidarnościowy - dramat, tylko nowe świątynie, nowe budowle. Nie zainwestowano w młode pokolenie, które kicha na te betony i nie przychodzi do tych betonów. Przestali wierzyć. 

A egzegeci badają pisma i badają, stąd  pycha i pycha Oni mus być wsłuchani nieustannie w Boga. Zapomnieli o szukaniu Mnie mówi Pan Jezus. Gdy przyszedłem na świat. wierzyli w prawo, a ja je łamałem.  

Jezus uzdrawiał w szabat, to był wrzątek na nich. Pozwolił kłosy łamać w szabat, a oni czyhali na Niego czy nie złamie prawa. Boga nie ma w prawie i prawo o Nim nie decyduje. Zobaczycie demokracja uruchomi prawo do zabrania resztek wolności ludziom. 

W sposób demokratyczny pokażą ci jak demokratycznie można łamać prawo, a z drugiej strony nie pozwolą demokratycznie bronić się. Jakim piekłem jest demokracja i prawo jeśli w tym nie ma prawa miłości.  

Prawo miłości musi być przed prawem ludzkim. Obecny system jest chory.  Tworzymy sytuację naszą i kościoła faryzejską. Prawo którego jest tyle, a każdy obywatel musi je znać, co nie jest  możliwe i my biedni jesteśmy dręczeni mocą prawa, które musi być przestrzegane. 

Pan Jezus został zarżnięty mocą prawa. Bóg jest ponad Prawem, bo jest Miłością, która kazała mu ustanowić Prawo dla człowieka, tak by Jezus mógł prowadzić nas do Boga Ojca.  

Dlatego będziemy zeżarci przez prawo ludzkie. Ani się nie obudzicie, kiedy w ten mechanizm wejdziecie. Nie jestem anarchistą, mówi solenizant podając przykład bandyckiego prawa. Prawo zapomniało o sumieniu i miłości. Ludzie zrozumieli to opacznie, ludzie uczynili  prawo samym Bogiem, a ja Bóg zostałem usunięty na bok. 

Ile by było mniej problemów, gdyby wystarczyło 10 przykazań. Wtedy to w ogóle, by nie było potrzeba ogromnego aparatu sprawiedliwości. Ja zostałem usunięty z ich serc skarży się Bóg.  

Coraz więcej w pracy mówicie o Panu Bogu. Prawo dotyczy katolików, ale nie sekty. Instytucje już egzekwują prawo by  Boga z każdej dziedziny życia publicznego usunąć. Jeszcze nie uruchomili prawa, a  już działa.

Z serc perfekcyjnie usunięto Boga. Uczynków ich nie naśladujcie. Prawo utrzymuje oczywiście porządek i takie jest niezbędne. Przestrzegaliśmy tylko takie prawo, które nie naruszało prawa Bożego i naszego sumienia. 

Nauki faryzeuszy nie były błędne, ale były pełne obłudy. Zabrakło w nich wiary nadziei i miłości. Dzisiejsi faryzeusze to błąd i obłuda, tamci, poprzedni tylko obłuda. Perfekcyjnie obniżają dogmat, który głosicie. 

Perełeczki, których się nie wyłapuje. Brakowało naukom dawnych faryzeuszy wiary nadziei i miłości. Dzisiaj 80% kapłanów nie wierzy w realną obecność sanctissimum (to podobno dane ogólnoświatowe). Tacy tworzą własną teologię. 

Jeśli kapłan grzeszny, to będzie osłabiał prawo. Jeśli brak wiary, nadzieji i miłości dusza nie wzniesie się do Boga przestrzegając prawo. Istotą Boga jest miłość i miłosierdzie. Jestem przebaczeniem.  

Kościół zamknął się na Moją mowę nie pozwala mi mówić przez Mojego ducha i szerzy błędy w obrębie swego nauczanie. Przykładowo, że Bóg mahometan i nasz to ten sam Bóg - bzdura i herezja. podobnie że jak nadamy Jezusowi tytuł Króla Polski to umniejszymy Jego Chwałę. 

Mnie nazwali, że mam herezję i wyznaję  pobożność Maryjną która zasłania mi Pana Jezusa. Moją wolą jest zbawianie dusz. Chciałbym wam wskazywać najlepsze drogi do zbawienia, a i wy zachowujcie się tak by zbawiać ludzi. 

Dziękuję za żertwy za różaniec,za zakon. Nadal zjawisko proroka istnieje. Popiera się ruchy skaczące, bełkot którego nikt nie rozumie. Kościele błądzisz mówię wam to na podstawie wielu proroków - kontynuował Ks. Piotr Natanek.  

Dzisiaj nieomal każde media głaszczą kościół. Kiedy Benedykt próbował wyprowadzić stare zasady prawa zarżnęli go. Stara zasada coś za coś. Chcę pomóc Mojemu kościołowi mówi Pan, Chcę go uleczyć, chcę wam dać ducha nowego. 

Wy jednak zamykacie drzwi. Nie wolno każdemu pozwolić gadać w kościele. Ktoś coś wypowie, a to coś to trucizna szatańska. Wiem coś na ten temat. Drzyjcie i nie podejmujecie starań o zbadanie mego słowa. 

Na 10 orędzi jedno jest prawdziwe. Już podobno nawet w Częstochowie na ostatnim spotkaniu w sprawie intronizacji  zawetowali Rozalię Celakówną.  Metoda nie wiemy. Jest taka dziś metoda. Bądźmy ostrożni tłumaczą.

Trzeba będzie ogłosić tezę że Rozalia nie jest pewna i ogłoszą, że na na 10 objawień jedno może być prawdziwe, ale badać Rozalii nie będą. Na dwa tys. stękających tylko  20% potrafi przeglądnąć dzienniczek duszy. Nie jest to widać takie to proste zwykły dzienniczek przeglądnąć. 

Ostatnio mi jeden z nich powiedział, że dzisiaj kościół jest pełen, bo ławki są pełne, a z Komunią Św. to ksiądz nawet pod chór idzie. Na to mu mówię, że pod chór to ks. po składce chodził nie mogąc się przecisnąć, a do Komunii wierni przystępowali przy balaskach przykrytych białym obrusem.   A że 2 mln ludzi jest w kościele mniej, to mówią, że wyjechali do Anglii. Ciekawe jak wrócą to gdzie będą?
Amen.

środa, 29 czerwca 2016

Jeden Jezus dla dwóch solenizantów

        Uroczystość Świętych Piotra i Pawła 29 czerwiec 2016 rok.
W Kościele oo Dominikanów ks Arcybiskup Stanisław Gądecki odprawił wczoraj o 18:00, to jest w wigilię dzisiejszej uroczystości, Mszę w ku czci patronów miasta Poznania. Było na niej obecnych aż czterech  prezydentów: dwóch obecnych, to jest Andrzej Duda oraz prezydent Węgier, a także były prezydent Polski Lech Wałęsa. 

       Niestety wprowadzony w "maliny" przez obsługę uroczystości pod "Poznańskimi Krzyżami" mimo, że miałem pół godziny rezerwy na ustawienie dzwonu sprawa się rypła i musiałem zostawić dzwon na łasce losu przed ogrodzeniem miejsca uroczystości. 

O 17:30 obsługujący bramkę techniczną (jedną z trzech przez którą mogłem przejechać z dzwonem) okłamał mnie mówiąc, że skontaktował się z organizatorem (osobą kompetentną z ramienia  Urzędu Miasta Poznania odpowiedzialną za przepustki upoważniające do wejścia na teren strzeżony przez Policję , BOR, brygadę antyterorystyczną i jeszcze nie wiadomo kogo), która zaraz podejdzie do wejścia i zadecyduje co do mojego wjazdu z dzwonem  na teren strzeżony.

Nie pomogło moje tłumaczenie, że przez osiem ostatnich lat nie miałem nigdy żadnych kłopotów by dzwon swoim biciem brał udział przy składaniu wieńcy, wiązanek i zniczy pod pomnikiem. Czas mijał i nikt nie przychodził.

Po pół godzinie gdy już rozpoczęła się Msza św. u oo Dominikanów zostawiłem dzwon pod wejściem z wyraźnym zastrzeżeniem szefa ochrony: my nie bierzemy żadnej odpowiedzialności za dzwon i poszedłem na Mszę Świętą. 

Wcześniej zamieniłem kilka słów z Wojewodą Poznańskim, który mnie uświadomił, że on mi w żaden sposób pomóc nie może, gdyż organizatorem obchodów jest środowisko podlegające władzy czwartego prezydenta, czyli pana Jacka Jaśkowiaka      

       W herbie miasta Poznania św. Piotr jest z kluczami, a św Paweł z mieczem. Nie, nie kochani, nie od bram miasta, jak mógł by sobie pomyśleć czwarty prezydent pan Jacek Jaśkowiak, wczorajszy gospodarz uroczystości obchodów 60. rocznicy Powstania Poznańskiego Czerwca 1956. 
       Klucze Św. Piotra są od Królestwa Niebieskiego, a dotychczasowe działania naszego lokalnego Pana Prezydenta wskazują na to, że rości on sobie prawo do rozstrzygania w sprawach Bożych. 

I wcale nie chodzi mi o Pomnik Wdzięczności z figurą Serca Jezusowego, o co toczy spór ze Społecznym Komitetem Odbudowy Pomnika. Pomnika, który tak naprawdę winien  być odbudowany staraniem władz miasta Poznania i to za odszkodowanie uzyskane od Niemców za zniszczone dobro kultury,  a nie przez społeczeństwo. 

Mnie chodzi o sprawę większej wagi: o moją osobistą, prywatną modlitwę za zmarłych pod Poznańskimi Krzyżami. Ale o tym napiszę później, przy okazji omawiania zdjęć i udziału "Pojednania" w uroczystościach rocznicowych. 

Drugą postacią w herbie Poznania jest Święty Paweł z szablą. Ta szabla nie jest symbolem broni i siły militarnej, z jaką miałem wizualnie do czynienia w czasie uroczystości rocznicowych, sił  służących do rozstrzgania wewnętrznych sporów w narodzie polskim. 

U Świętego Pawła miecz jest symbolem ostrości jego apostolskich słów trafiających zawsze w sedno Prawdy. 
        Duchu Święty nie pozwól mi ponieść się emocjom, ale daj mi łaskę ostrego jak miecz Pawłowego języka i Piotrowych kluczy, którymi bym otwierał dusze czytelników na królestwo Boże, bym z pełną mądrością i roztropnością opisał wczorajsze uroczystości, których byłem naocznym świadkiem, a z których wróciłem tuż przed północą całkowicie zdegustowany z bolącą głową i krwawiącym sercem.
 
          Panie Jezu pozwól mi zatem, że dzisiaj najpierw zanurzę w Twojej Krwi Przenajświętszej wszystkich dzisiejszych znanych mi solenizantów Piotrów i Pawłów. 

Przyniosłem ich do Ciebie Jezu jak w jutrzejszej Ewangelii przyniesiono do Ciebie paralityka, Bądź tak dobry i szepnij każdemu z nich: odpuszczają Ci się grzechy.   
         Niektórzy z nich są tak sparaliżowani na duchu, że sami do Ciebie nie przyjdą. 

Spraw zatem Boże cud, nie ze względu na ich wiarę, ale ze względu na moją wiarę. Tylko Ty jeden Jezu możesz, tu dzisiaj na ziemi, w XXI wieku to uczynić. 
        Za wszystkich solenizantów modliłem się przed Bożym Miłosierdziem, ale za dwóch z nich modliłem się w sposób szczególny w czasie dzisiejszej rannej Mszy Św.  

Jednego, mego pierworodnego syna i drugiego, który jako pierwszy podpisał mi deklarację "stop aborcji", a która potem po wielokroć z jego podpisem skserowana służyła mi do zbierania dalszych podpisów. 

Na Mszę Świętą pojechałem do Przeźmierowa. Dlaczego tam? Dlaczego  na 8:00 do św. Antoniego, a nie przykładowo do Zmartwychwstańców? Po ludzku biorąc pragnąłem od rana odreagować po wczorajszych obchodach rocznicowych przed Ukrzyżowanym Chrystusem w głównym ołtarzu i pomodlić się w parafialnym kościele moich dzieci, dla których jestem ojcem i ojcem chrzestnym. Teraz, mogę to spokojnie napisać, że wpisałem się idealnie w Jego Boski plan. 
     Dlaczego? 

Dzisiaj zanurzyłem we Krwi Twojej Panie Jezu mój i Królu i Piotra, i Pawła. I Tyś to Jezu od razu podchwycił. Najpierw ks. Dziekan wygłosił pouczające kazanie, a potem w czasie Przeistoczenia, wcielając się w Jezusa Chrystusa, zaniósł Bogu Ojcu, z Krwią Jego Syna, moją intencję. 
    Skąd wiesz - spytacie?
Dał mi tego namacalny dowód. Dostałem do ust Jednego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa w dwóch idealnie równych częściach. 

Niewierzący może powiedzieć skleiły się dwa komunikanty. Ale ja jestem wierzący i kapłan który mi podawał dzisiejszego ranka żywego Jezusa jest wierzący i cała nasza trójka Jezus, kapłan i ja wiemy, że nie był to przypadek, nie było to żadne sklejenie się. Miałem dostać w tym , a nie w innym kościele, o tej a nie o innej godzinie, żywego Jezusa dla każdego z dwóch dzisiejszych solenizantów, za których się modliłem, bym każdemu z nich z osobna mógł przy składaniu życzeń powiedzieć, że ofiarowałem w jego intencji Mszę Świętą i za każdego z nich przyjąłem Komunię Świętą, traktując Syna jak przyjaciela, a Przyjaciela jak Syna.  Dwa w jednym, za tą samą cenę Jednej jedynej  Przenajświętszej Ofiary Krzyżowej, przed Chrystusowym krzyżem.  
Czy zostało to dostrzeżone? 
Tak, od jednej z osób usłyszałem słowo, z jakim się do mnie zwracała matka drugiego. Zawiłe to, ale jaśniej napisane być nie może. 

       W samochodzie miałem od wczoraj na tylnym siedzeniu Świetlisty Krzyż Pojednań. Pojechałem go po Mszy Św z radością postawić na grobie Ewy. ostatecznie postawiłem go na miejscu gdzie pragnę aby mnie pochowano. 

Widać z tego, że czeka mnie jeszcze niejeden krzyż.  Jezu Królu mój daj mi siły bym go z radością, a nie jak Szymon z musu, przyjął na swoje ramiona. 
        Gdy wróciłem do domu odsłuchałem tym razem rannego kazania 
kolejnego solenizanta.