piątek, 24 czerwca 2016

Korona i Przyjaciele cz. 6

Czego nauczyło mnie ojcostwo? - zadałem sobie wczoraj z okazji Dnia Ojca pytanie?
Jesteśmy w Roku Miłosierdzia, a ja jako ojciec czuję się odpowiedzialny nie tylko za swoje zbawienie, ale także za zbawienie bliźnich i to nie tylko ze swojego rodu, ale za zbawienie każdego człowieka. 
Być jak Jezus. 
Jemu to, Bogu Ojcu stwórcy wszystkiego co nas otacza, ofiarowuję każdego dnia Ciało i Krew Najwyższego Syna Jego Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata, współuczestnicząc w zbawczym dziele Jezusa Chrystusa mego Króla, Króla mojej rodziny, mojej miejscowości, mego Państwa - Narodu i całego Świata.

***

Powierzchowna pobożność.
Dzisiaj po trzech tygodniach a nie po 2 tysiącach lat uczestniczyłem  realnie w drodze krzyżowej  naszego Zbawiciela. 

Niby takie nic zwykły różaniec odprawiany przez wiernych  po każdej Mszy Świętej o godz. 7:00 rano w kościele pw. Imienia Maryi w Krzyżownikach. Do kościoła wszedłem razem z księdzem. Przez całą Eucharystię  uwagę moją przykuwał obraz Serca Jezusowego. Stoi wystawiony przy ołtarzu od początku czerwca. 
Wiadomo m-c czerwiec jest poświęcony Jego Sercu. Dzisiaj Jezus z obrazu jakoś tak z miłością na mnie spoglądał. To nie to, że wcześniej Go nie zauważałem. Obraz jak obraz dla mnie trzy w jednym: po pierwsze Serce Jezusowe, po drugie Ukrzyżowane Serce Jezusowe, a po trzecie Ukoronowane Serce Jezusowe do tego Ukrzyżowane. I tak na rozmyślaniu o męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa zeszła mi cała Msza Święta.  Spieszyłem się do domu i nie zamierzałem zostać na różańcu, ale nie mogłem się oprzeć by nie zrobić Jezusowi zdjęcia. Gdy tylko ksiądz wszedł do zakrystii podszedłem z tyłu kościoła do drugiej ławki i mając oparcie zrobiłem Mu zdjęcie. Już chciałem wychodzić gdy jakiś męski głos rozpoczął różaniec w intencji Papieża. Ani jednego słowa o jego podróży apostolskiej do Armenii.  Zostanę na pierwszej dziesiątce.  Piątek, rozważać będziemy tajemnice bolesne. Pierwsza tajemnica bolesna modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu  - cisza, długa cisza i wespół z jakimś głosem z tyłu kościoła rozpoczynam Ojcze nasz. Nie przerywam i modlę się sam głośno dalej:  przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja .... Różaniec został w samochodzie i do liczenia zdrowasiek posługuję się palcami. I wszystko byłoby jak zwykle, gdybym gdzieś w połowie dziewiątego Zdrowaś Maryio nie przerwał i nie zaciął się. Przysnąłem jak Apostołowie w Ogrójcu? Nie.Nie potrafię, nie umiem tego niczym wytłumaczyć. Dobrze, że siedząca za mną dwie ławki dalej pani podpowiedziała mi, gdyż w głowie miałem kompletną pustkę. Był On w świetlistej koronie i ja oniemiały na sekundę, a potem była ostatnia Zdrowaśka różańca, Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu ... oraz O mój Jezu odpuść nam nasze grzechy. Nie wyszedłem jak zamierzałem po pierwszej dziesiątce. Nie potrafiłem zostawić Go samego na drodze na Golgotę, a potem umierającego na krzyżu. 

A teraz będzie o innej drodze jaką  Eucharystyczny Jezus Chrystus Król przeszedł  przed 3 tygodniami ulicami miasta Poznania..

Odwaga

Dziś będzie o odwadze tak rozpoczął swoje czwartkowe 91 kazanie z cyklu "A może się zegną"  Ks Piotr Maria Natanek mówiąc dalej: Nasza wojna trudna i trwająca już 6. lat. 

 
 
A Jezus podążał na szczyt otoczony niezrozumieniem i złośliwością. Te same doświadczenia i my przeżywamy. Dzięki łasce Boga nie było nam trudno zrozumieć problemu Boga i intronizacji. 


To samo było 2 tys. lat temu. Chciałeś być Bogiem  - pokaż klasę niosąc krzyż na Golgotę. Powiedziałeś że cię zabiją - zejdź z krzyża itd. 

Uwaga dalej grubą czcionką pisane są słowa prywatnego orędzia - drogi krzyżowej, z lutego br. jakie otrzymała od Pana Jezusa pani Agnieszka, które w kazaniu cytuje Ks. Piotr Maria Natanek. 


Mało jest dusz w które mogę spojrzeć bez odrazy. Otacza je grzech i nienawiść, męką dla ciała jest spływająca mi do oczu krew przez którą nie widzę. Męka dla ducha to samotność i zupełne opuszczenie przez oddanych przyjaciół. Chciałbym aby Moja Krew oczyszczała dusze,  po których spływają, ale spływają z nieświadomością, dlatego Moja łaska nie może na nie spłynąć.  Moja Matka zniknęła w tłumie. Otoczyła Mnie ciemność serc i umysłów, a także ciemność z powodu napływającej mi do oczu krwi. W tym cierpieniu Mój Ojciec zsyła mi Anioła Kobietę o miłosiernym sercu, która ociera moją twarz z potu i krwi , moją udręczoną duszę z obelg i krwi oddając mi cześć
Dzisiaj rozumiemy, że Weronika była darem opatrzności, była Aniołem. Korona cierniowa wbita, więc cały czas krew z głowy dotykanej krzyżem cały czas cieknie. Pan Jezus nic nie widział. 

Ona przyniosła mu niesamowitą ulgę dla ciała , ale także dla duszy , bo nagle jest ktoś , kto się wyrywa z tłumu i nie wrzeszczy jak wrony. Dlatego Weronika dziś staje przed nami jako wzór wielkiej odwagi i świadectwa.  

Ten jej gest więcej dodaje Mi chwały, niż wielość okrzyków, które tak niedawno witały Mnie w Jerozolimie. W moim sercu rozpala się iskra radości, bo obok jest dusza którą mogę obdarować owocami Mojego cierpienia. 

 Pierwszym owocem cierpienia Pana była odbita chusta . Pan Jezus tym szaleńcom zawsze wyciska swoje oblicze na ich wnętrzach.  

Najstraszniejszą myślą w tej godzinie była ta: Chociaż tłumy Jerozolimy nazwały mnie Królem, to jednak pojęcie Mej godności było tylko ziemskie. 

Weronika Mi oddała pokłon bardziej niż tłumy bijące pokłony.  Dostrzegła Moją Boską godność w największym poniżeniu i hańbie. Zdobyła się na odwagę zbliżenia do Mnie wśród wielu nieprzyjaciół

Wspominajcie na te słowa, kiedy przyjdzie wam świadczyć o Mojej Królewskiej godności. Bądźcie Moimi świadkami zawsze i wszędzie nie tylko wśród przyjaciół,

ale szczególnie wśród moich wrogów, gdzie jestem najbardziej samotny i poniżany i gdzie nikt nie oddaje Mi chwały. Miejcie odwagę wyznania Mnie wszędzie. Tę odwagę wynagradzam bardzo hojnie.

Lękajcie się tylko zaprzeć Mnie w godzinie próby. Bolesna i bardzo konkretna przestroga Pana. Lękajcie się tylko zaparcia Mnie w godzinie próby. Módlcie się tylko o odwagę wyznawania Mnie w świecie

Determinacja. (to temat kolejnego orędzia)
Co to jest determinacja ?  Mówiąc po góralsku, choćby żabami prało, idziemy. 


Mój kolejny upadek jest cięższy i trudniej mi z niego powstać. Ty, jeśli zbliżysz się do celu uważasz, że nie przystoją ci upadki, bo to już tak wysoko, ale upadki będą towarzyszyły ci do końca, bo do końca pozostaniesz człowiekiem. 

Panie jakże Ci wielkie dzięki za te Twoje cudowne słowa. Posłuchajcie uważnie. Bo wielokrotnie to już nie chcielibyśmy upadać, bo to już wysoko, nie wypada. A Bóg tak to wyjaśnia:  

ale upadki będą towarzyszyły ci do końca, bo do końca jesteś człowiekiem. Dzieło intronizacji jest dziełem Boga, a nie człowieka, dlatego człowiek nie musi być doskonały ale Bóg. Logiczne jest to rozważanie naszego Pana. 

Chcę przyjść z pomocą słabemu człowiekowi i poprzez Moją doskonałość udoskonalić człowieka. 
Logiczne. Na czym polega ich diabelskie myślenie?  Jesteśmy za intronizacją , ale niech się wszyscy nawrócą. Perfekcyjnie diabeł zaćmił ich umysły. Od dawna , jesteśmy na tak, ale teraz jak jest tak kiepsko intronizacja? Bo oni nie wiedzą co powiedział Pan? 

Chcę przyjść z pomocą słabemu człowiekowi i poprzez Moją doskonałość udoskonalić człowieka. 
Jest super kiepsko na świecie, jest super kiepsko w Kościele, ale jest ratunek. Jest intronizacja. 

Bo Bóg mówi: Dzieło intronizacji jest dziełem Boga, a nie człowieka, dlatego człowiek nie musi być w nim doskonały ale Bóg. 
Coś cudownego Chcę przyjść z pomocą słabemu człowiekowi i poprzez Moją doskonałość udoskonalić człowieka. 

Bóg ma lekarstwo, ale oni nie chcą. Wasza droga do wypełnienia Mojej woli jest pełna nadziei i pełna upadków, które jednak wszystkie mogą być Mi ofiarowane i prowadzić do celu.  

Ze wszystkim przychodźcie do Boga. Ze swoją świętością i ze swoją nagością. Z "duchowo" mówię:  ze zwichniętą nogą i z wbitą drzazgą w palec.  


Wszystko Mi ofiarujcie. Najważniejsze o czym należy pamiętać, to nadzieja, której nie wolno utracić, nie wolno rezygnować. Cel jest tak wielkim błogosławieństwem dla świata, ale nie może być przyciemniony ludzkimi względami i nawet brak sił i wszelkiego ludzkiego poparcia nie może być powodem z rezygnacji z dalszej drogi. 

Ostatnio spotkałem się z grupą przyjaciół i przestrzegałem ich, aby nie żyli negatywnymi wydarzeniami z internetu. Zważcie co dzisiaj Pan Jezus mówiCel jest tak wielkim błogosławieństwem dla świata, że nie może być przyćmiony ludzkimi względami.  

To powiedział Papież, tamto się wydarzyło, dzieci to jest kompletnie nie dla nas. Jest godzina ciemności , więc herezja , będzie herezję goniła. Będzie wszystko przewrócone do góry nogami. To nas nie interesuje. 

I to już rozumiemy, że intronizacja jest pomocą przyjścia słabemu człowiekowi. Czyli Bóg chce człowieka uleczyć poprzez swoją doskonałość, udoskonalić człowieka . Dzieci, nie żąda żadnej ascezy
Matka Boża mówiła do dzieci w La Salette : jak umiecie Ojcze nasz i Wierzę w Boga to choć tyle powiedzcie. Dlatego żadne ludzkie względy, takie czy inne wydarzenia, że tyle kościołów padło , to cię kompletnie nie interesuje. 

Przecież mamy BOGA. ON  JEST  DOSKONAŁY. Sześcioletni cykl studiów, wymagana matura, to jest XIX wiek. Przedtem wystarczyło miesiąc. Teraz tydzień żebyś umiał Wierzę w Boga i Ojcze nasz. 

Tak że nie myślcie w tych kategoriach. Bóg tak nie funkcjonuje. Dzieci wszystkie braki Bóg jest wstanie nadgonić,. Bądźcie przespokojni jeśli jest wiara i całkowita determinacja, kiedy nie brakuje nadziei. 

Jak dawniej wybierano biskupów ? Przez aklamację wybrano Ambrożego biskupem. I tłum krzyknął. Dziś jest filarem Kościoła. 
Wszedłem na Kalwarię samotnie, obarczony ciężarem nie do uniesienia. Nic nie mogło Mnie powstrzymać przed wypełnieniem woli Ojca.  

Oni by dziś wszystko dali , żebym zahamował, wycofał się, zamieszkał w jakimś ustronnym miejscu, wszystko przemyślał. I co Bóg robi? Zostawi dzieło. Gdzie moja wiara, gdzie mój honor, gdzie moje popatrzenie twarzą Bogu w oczy , a gdzie popatrzenie tobie w oczy? 

Radzę abyście tak samo potraktowali wolę Moją. Nic nie będzie wstanie was zawrócić z raz obranej drogi.  żadne upadki, żadne kpiny , żadne szyderstwa nie powinny robić na was wrażenia.

 Dzieci to już musi być. Kiedy wybuchają pociski , muszą ginąć ludzie. Kiedy wybuchają pociski muszą być ranni . Co wy chcecie? Przecież to nie jest "wojna i pokój". To jest coś dużo więcej.  

Te wszystkie upadki, kpiny, szyderstwa to naturalne środowisko dla ofiary i drogi krzyża, drogi po koronę. Jeżeli waszym wysiłkom i modlitwą  towarzyszą cierpienia  to znaczy, że jesteście na dobrej drodze i choćby sama droga zdawała się być coraz cięższa nie rezygnujcie. 

Kiedy ogarną cię kryzysy, różne doświadczenia bolesne stań przed tym rozważaniem. Jeśli twoim wysiłkom twojej  modlitwom towarzyszą cierpienia to znaczy, że jesteś na dobrej drodze. Ona, ta droga , właśnie prowadzi do celu. Mimo wszystkich naszych upadków nie poddałem się i tego samego oczekuję od was. Choćby się wam się  zdawało, że wszystko, a nawet sam Bóg jest przeciwko wam podążajcie tą drogą, aż wypełnicie Moją wolę. 


To jest Moja droga , więc pragnę aby została wypełniona. Chcę zobaczyć, że zależy wam na tym równie mocno jak Mi. 

Chcę dzielić Moje pragnienie z pokrewnymi duszami. Jeśli nawet spotkają was upadki nie gorszcie się, ale wszystko co łączycie z Moją ofiarą bądź życiem  wspierajcie się na niej jak na lasce, aby powstać i iść dalej. Amen!

Ja tylko wspomnę, że były to słowa Zmartwychwstałego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa Króla Polski, który aczkolwiek dla oczu niewidzialny, dotarł na Swój plac niesiony 3. tygodnie temu ulicami Poznania przez Ks. Arcybiskupa i Biskupów Diecezjalnych. 

 

Brak komentarzy: