środa, 15 czerwca 2016

O założeniu korony nie głosujemy

"Na głowę figury Serca Jezusowego na okres do czasu przeniesienia Jej do Pomnika Wdzięczności zwanego Pomnikiem Serca Jezusowego należy nałożyć koronę. Bezzwłoczne wykonanie uchwały powierza się Przewodniczącemu Stowarzyszenia." 
- takiej treści projekt uchwały zgłosiłem na Nadzwyczajnym Walnym Zebraniu Stowarzyszenia pod nazwą Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika Wdzięczności Stowarzyszenie w Poznaniu.
        Po poinformowaniu zebranych przez Przewodniczącego Walnego Zebrania, że powoływanie Komisji Uchwał i Wniosków jest zbyteczne bo nikt z sali nie będzie zgłaszał projektów uchwał zabrałem głos mówiąc, że zamierzam zgłosić projekt uchwały i proszę o powołanie Komisji, co uczyniono. Podpisany wniosek złożyłem Komisji Uchwał i Wniosków w 3. egz., a ta po jego rozpatrzeniu ustaliła, iż Zebranie Ogólne nie będzie głosować nad rozpatrzeniem mojego wniosku uzasadniając iż jego realizacja naruszy prawa autorskie dwóch rzeźbiarzy:  przedwojennego śp. pana Marcina Rożka i obecnego rekonstruktora, odlewnika figury pana  Michała Batkiewicza.    
     Następnie Komisja Uchwał i Wniosków, nie przeczytawszy mego uzasadnienia poddała pod głosowanie Zebrania Ogólnego swoje stanowisko o nie rozpatrywaniu przez Zebranie Ogólne mego wniosku. Na 61 osób głosujących 59 osób opowiedziało się za nie poddawaniem mego wniosku pod głosowanie, a dwie były temu przeciwne.
      Gdy na koniec Zebrania Ogólnego zrobiłem zdjęcie z protokółu zebrania okazało się, że zgłoszoną przeze mnie uchwałę odrzucono, co jest nieprawdą. Gdy przegłosowano wniosek Komisji Uchwał i Wniosków o oddalenie mego wniosku i nie rozpatrywanie go przez zebranych, poprosiłem Przewodniczącego Zebrania o głos, by mi pozwolono odczytać moje uzasadnienie do uchwały, nad którą nie chciano głosować. 
       Po początkowym sprzeciwie wyrażonym słowami: "Jeśli pan (czyli ja) rozda zebranym tekst projektu uchwały z uzasadnieniem, to po co go jeszcze czytać skoro każdy może go sobie sam przeczytać" sprzeciwiłem się takiemu poglądowi i powiedziałem. Na kartce są martwe słowa, a ja chcę przekazać ducha uzasadnienia. Ostatecznie pozwolono mi na odczytanie uzasadnienia wraz z apelem do zebranych. Pozornie była to musztarda po obiedzie. Dla mnie było to ziarno rzucone ... no właśnie. Na jaką glebę rzuciłem to ziarno? Podobną wątpliwość miał nowy - stary Przewodniczący prof. Stanisław Mikołajczak wyrażając się krótko po zebraniu: "i po co ci to było?" Odpowiedziałem mu: "ale ja musiałem to powiedzieć." 
      Z Panem Bogiem nie dyskutuję. Nie śmiał bym prosić Michała Archanioła o pomoc.
     Z zebrania wyszedłem przed 21:00. Przechadzając się po Starym Rynku pełnym straganów - Jarmark Świętojański - z zapełnionymi w 3/4 miejscach przy stolikach restauracyjno kawiarnianych obleganych przez młodzież, próbowałem odreagować. 
      Nic z tego. Pewno gdybym był z Ewą siedlibyśmy przy stoliku, by z sobą pogwarzyć i nacieszyć się sobą. A tak zamiast skierować swe kroki do samochodu poszedłem w przeciwną stronę - do Fary. Myślałem, że będzie otwarta i na adoracji przed Bogiem spędzę kilkanaście minut. Ale nie, wszystkie masywne drzwi bez klamek, pozamykane od środka. Ze szkoły muzycznej słychać śpiew "Gaudeamus igitur"

Radujmy się więc, dopókiśmy młodzi!
Po przyjemnej młodości, po kłopotliwej starości,
posiędzie nas ziemia.

Gdzież są ci, którzy byli na świecie przed nami?
Kroczcie ku niebu, przejdźcie ku piekłu.
Gdzież są? Już byli
 
Życie nasze krótko trwa, szybko się skończy.
Śmierć nadchodzi szybko, porywa nas okrutnie,
nikomu to nie będzie oszczędzone! 


Nie myślałem, że do tak skocznej melodii przypisane są takie smutne słowa. 

Idę dalej w stronę Placu Kolegiackiego. 

Z Cafe Misja CK Fara dochodzą znajome mnie dźwięki wielbienia Pana. Może tu przeżyję czas na modlitwie? Wchodzę, jest po 21:00. Młodziutki brat franciszkanin zaprasza do środka. Siadam nad szklanką wody przy pustym stoliku na końcu sali. 

Nie znany mi zespół "Cordis Novi. Pierwszy utwór nosi tytuł: "Za Twój krzyż dziękuję Ci Panie". Twoja obecność otacza mnie. W każdej chwili wiem, że mnie kochasz. Potem kolejny utwór "Duszo ma Boga chwal, oddaj Panu cześć" to coś jakby dla mnie dedykowane. 

Zostaję i słucham i schodzą ze mnie dzisiejsze emocje. Potem "O Panie uczyń z nas narzędzie Twojego pokoju". I jeszcze dwa utwory na bis.

 
Koncert kończy się kupnem płyty na której dostaję od lidera zespołu Teofila Bartkowiaka OFM śpiewaka, saksofonisty, grającego na instrumentach klawiszowych , taki oto wpis pasujący jak ulał do mojego obecnego stanu duchowego z pierwszej usłyszanej przeze mnie melodii.
 
     W drodze powrotnej wstępuję na wieczorną modlitwę pod figurę Serca Jezusowego. Jest już 23:00 zastaję 3 panów i 1. panią. Powtarza się sytuacja sprzed 6. lat z Krakowskiego Przedmieścia. Tam była ulica, tu jest teren przykościelny Wiary bronią prości ludzie. Szatan nie śpi.  

Brak komentarzy: