poniedziałek, 6 czerwca 2016

Radość z wizyty Chrystusa Króla


Wczorajszy wpis  Przyjęcie Króla  zakończyłem w momencie gdy Jezus Chrystus, w 5,5. metrowej figurze Serca Jezusowego nazwanej materiałem budowlanym, stanął w poprzedni poniedziałek 30 maja br. składowany - magazynowany na rozległym dziedzińcu przy kościele p.w. Serca Jezusowego i Św. Floriana obiema nogami na bruku na wprost bijącego w czasie rozładunku dzwonu Pojednanie. 

Dzisiaj pokażę wam zdjęcia z radości przyjęcia Chrystusa Króla jakie zrobiłem wieczorem 30 maja, gdy nieliczna grupa poznaniaków w tym  ks. Tadeusz Magas, duszpasterz ludzi pracy 

i proboszcz z parafii p.w. Nawrócenia św. Pawła na os. Piastowskim wyrażał z innymi swoją radość z nieoficjalnego przybycia do Poznania po 77 latach od całkowitego zniszczenia 

we wrześniu 1939 roku przez Niemców tejże figury i całego Pomnika Wdzięczności, jaki Polacy wystawili Jezusowi Chrystusowi Królowi dziękując Bogu za uzyskaną  w zwycięskim Powstaniu Wielkopolskim niepodległość. 
 
Nie sposób się było rzucić przybyłemu po ponad rocznym wyczekiwaniu na przyjazd Chrystusowi na szyję ale można było tę radość przelać na biorących w tej akcji dwóch wojaków, którzy wprowadzili 

z biciem dzwonu Pojednanie Zmartwychwstałego Chrystusa Króla na miejsce tymczasowego postoju. Ta wielka radość udzieliła się nie tylko prof. Stanisławowi Mikołajczakowi 

Prezesowi Społecznego Komitetu Odbudowy Pomnika Wdzięczności, co jest zupełnie naturalne, ale wszystkim uczestnikom tego wydarzenia. Nawet reporterzy Gazety Wyborczej 

i innych lewicowych mediów  zszokowani byli niezwykle ciepłym przyjęciem jakie Jezusowi Chrystusowi okazali na codzień mało wylewni poznaniacy. Proszę spojrzeć na uśmiech i wzrok tego wojaka. 

On spogląda na ks.Tadeusza Magasa tak jakby spoglądał na samego Jezusa. Bo też każdy katolicki kapłan, jeśli tylko jest wierzącym kapłanem, w czasie Konsekracji chleba w Ciało Chrystusa 

i wina w Krew Chrystusa staje się w czasie Mszy Świętej Jezusem ofiarowującym siebie Bogu Ojcu w Duchu Świętym. To wielka tajemnica naszej jedynej, prawdziwej, katolickiej wiary, która prowadzi ludzi do wiecznego zbawienia. 
 
Ta niebiańska radość ze sprawowania Przenajświętszej Ofiary Mszy Świętej nie jest obca temu młodemu kapłanowi Ks. Michałowi Woźnickiemu SDB - salezjaninowi z ul Wronieckiej z kościoła p.w. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych przy którym w okresie przedwojennym salezjanie prowadzili aktywną pracę duszpasterską, gromadząc liczne grono młodzieży. 

Pięciu salezjańskich podopiecznych (tzw. Poznańska Piątka: Czesław Jóźwiak, Edward Kaźmierski, Franciszek Kęsy, Edward Klinik i Jarogniew Wojciechowski), 18 - 20 latków

zaangażowanych w czasie okupacji w działalność konspiracyjną. Zostali wykryci i oskarżeni o zdradę stanu jako zdrajcy Trzeciej Rzeszy. Uwięziono ich w 1940 roku,
 
ponieważ byli liderami katolickiej młodzieży. W więzieniach: Młyńska, Fort VII, Wronki, Berlin Drezno zachowali spokój i niespotykaną pogodę ducha. Po 2 latach pobytu w więzieniach  zostali zgilotynowani w sierpniu 1942 roku w więzieniu w Dreźnie.

Ich pełna żarliwej wiary postawa w czasie śledztwa poparta między innymi świadectwem niemieckiego kapelana więziennego sprawiła, że w 1999 r. papież Jan Paweł II beatyfikował ich

wśród 108 męczenników za wiarę ofiar prześladowań Kościoła w Polsce w latach 1939-45.
Są patronami parafii na Poznańskim Dębcu, oraz wspólnie ze św. Kazimierzem Królewiczem,

o czym zapewne nie wiecie, mają pieczę nad intronizacją osoby Zmartwychwstałego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa na Króla Polski. 
Powiewające na wietrze biało czerwone flagi,

wokół  figury Chrystusa Króla najlepiej świadczą, że obecni na tym niecodziennym powitaniu doskonale rozumieją kogo Poznań dzisiaj z radością wita.


Gdy niewielki tłum szczęśliwców, tak, tak szczęśliwców, bo będą o tym radosnym spotkaniu z Jezusem opowiadać przez lata najbliższym oblegał figurę Chrystusa Króla, ks. Michał Woźnicki SDB chłopak, który po odbyciu zasadniczej służby wojskowej wstąpił do seminarium od pierwszego słowa znalazł wspólny język z dwójką żołnierzy. 

Dzisiejszy żołnierz to dawny rycerz. Dzisiaj przychodzi nam walczyć o dusze rodaków, na każdym stanowisku w każdych warunkach i  o każdej porze. I to nie tylko tym w czerwonych płaszczach od ks. Piotra Marii Natanka, 

który cylknięty przez Boga zajmuje się zbawianiem dusz. Nigdy nie możesz powiedzieć, że ten żołnierz trzymający w rękach zielony parciany pas, którym ciągnął figurę Chrystusa Króla nie zostanie pociągnięty przez Jezusa do kapłańskiej służby i po latach patrząc na to zdjęcie nie powie: w tej to chwili 30 maja 2016 roku, około godziny 19-tej składając ten pas jak kapłańską stułę zostałem cylknięty przez Boga.
 
Bo pomyślmy, ale tak logicznie: "Miłosierdzie to troska o zbawienie bliźniego."  Językiem marketingu to dwa w jednym. Dwa przykazania miłości Boga i miłości bliźniego w jednym. Podstawowa zasada logistyki zbawienia. Troszcząc się o zbawienie bliźniego miłujesz i Boga i bliźniego. Nie da się tego rozdzielić. Czy stojąc w tej grupie osób ktokolwiek wyrzekał nawet w myślach na Prezydenta miasta Poznania?

Nie tylko że nie wyrzekał, wręcz przeciwnie. Dałeś nam Chłopie przyczynek, by się przed Królem Polski za Ciebie modlić, za Twój upór dziękować Bogu. Bo cóż dla Boga znaczyć będzie czy ten Pomnik powstanie wcześniej czy później jak Ty Panie Prezydencie znajdziesz się w piekle? Nam chodzi o Twoje zbawienie. Bo Chrystus zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał, 

a nam zależy abyś i Ty Panie Prezydencie Jacku Jaśkowiak po zmartwychwstaniu znalazł się w czyśćcu, a nie w piekle skazanym na wieczne potępienie. 
A gdy przyjdzie do poważnych rozmów niech Pan rozważy w sercu swoim możliwość przystąpienia swojej osoby do Społecznego Komitetu Organizacyjnego Budowy Pomnika Chrystusa Króla Polski na placu Adama Mickiewicza.  

Brak komentarzy: