piątek, 1 lipca 2016

Analiza zdjęcia z obchodów 60 lecia.


Oświadczenie



Akademickiego klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu

w związku z zakłóceniem  uroczystościami  60-lecia Poznańskiego Czerwca 1956

            W tym roku przypadła 60. rocznica wielkiego wolnościowego zrywu poznańskich robotników, którzy w czasie bardzo represyjnego i opresyjnego okresu stalinowskiej dyktatury w Polsce  zaprotestowali przeciw nieludzkim warunkom bytowania i pracy, poniżania ludzkiej godności, kłamstwa i fałszu w polskim życiu publicznym i politycznym.  Ten bunt robotniczy wymagał wielkiej determinacji i odwagi. Został brutalnie i krwawo stłumiony: zginęło prawie 60 osób, blisko tysiąc zostało rannych, setki zostało skazanych, a prześladowania uczestników trwały do 1989 roku. Dla mieszkańców Poznania i Wielkopolski pamięć o tych ofiarach jest trwała i głęboka, a kolejne rocznice są obchodzone z wielką godnością i powagą. Tamten Czerwiec dla nas Poznaniaków to wielki powód do dumy i chwały.



            Dotąd obchody tego dramatycznego powstania zawsze (poza latami osiemdziesiątymi) przebiegały w atmosferze odpowiadającej dramatyzmowi przywoływanych wydarzeń - godnie, spokojnie i refleksyjnie.



            W tym roku stało się inaczej. Prezydent  Poznania postanowił wykorzystać rocznicowe obchody Poznańskiego Czerwca 56 do bieżącej gry politycznej, do promowania KOD-u. Pod pozorem niezgody na treść Apelu pamięci, w którym od października 2015 roku w ramach nowej polityki historycznej zawsze jest przywoływana pamięć o osobach, które zginęły w służbie Ojczyzny w Smoleńsku - uniemożliwił udział asysty wojskowej podczas głównych uroczystości pod Pomnikiem Poznańskich Krzyży. Dodatkowo wywołując szkodliwe napięcie i podziały w społeczeństwie Poznania.



            Bez uzgodnienia z innymi współorganizatorami uroczystości w ostatniej chwili zaprosił na główne uroczystości byłego Prezydenta Lecha Wałęsę, organizując przy tej okazji masową akcję protestacyjną tzw. Komitetu Obrony Demokracji. Ci specjalnie zwołani "demokraci" zakłócali atmosferę uroczystości. Wznoszonymi okrzykami i podnoszonym tumultem próbowali zamienić podniosłą uroczystość dedykowaną odważnym bohaterom sprzed 60 lat – w polityczną demonstrację skierowaną przeciwko demokratycznie wybranym władzom Rzeczypospolitej: Prezydentowi i przedstawicielom rządu. Takie zachowanie nie wymagało odwagi - potrzebna była pogarda dla  demokratycznego wyboru większości Polaków.



            Poraża hipokryzja organizatorów tej akcji - przypomnijmy choćby tylko święte oburzenie dzisiejszych obrońców demokracji przeciwko zakłócaniu jednego z przemówień Władysława Bartoszewskiego po tym, jak prawicową część Polaków nazwał bydłem.



            Poznaniacy, którzy przyszli uczcić pamięć swoich bohaterów sprzed 60 lat nie mieli nic wspólnego z tym zwiezionym i zorganizowanym tłumem dzisiejszych "obrońców demokracji".



            Panie Prezydencie, mieszkańcy Poznania mogą w części nie podzielać Pańskich poglądów, Pańskich działań jako Prezydenta Rzeczypospolitej - ale darzą Pana szacunkiem jako Osobę i Głowę państwa polskiego.



            Rozumiemy, że może czuć się Pan rozgoryczony - przyjeżdża Pan uczcić Poznańskich Bohaterów sprzed 60 lat, a jest Pan potraktowany jak intruz. Nie przez Poznaniaków. Przez ludzi chorych z nienawiści do tego, co od wieków konstytuuje polską tożsamość narodową i polskie umiłowanie wolności, przez ludzi, którzy nie mogą zaakceptować demokratycznej woli narodu i tego, że zostali pozbawieni przywłaszczonych sobie przywilejów władzy.



            Nie oni zdecydują o obliczu naszej Ojczyzny, także Poznania i Wielkopolski. Ich czas minął.

prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak - Przewodniczący Zarządu AKO Poznań
prof. dr hab. Stefan Zawadzki - Wiceprzewodniczący Zarządu i Członkowie: dr Zdzisław Habasiński, dr Tadeusz Zysk, mgr inż. Piotr Cieszyński, mgr Ewa Ciosek, dr hab. Elżbieta Czarniewska, prof. dr hab. Jacek Dabert, prof. dr hab. inż. Antoni Florkiewicz, mgr Jan Martini prof. prof. dr hab. Grzegorz Musiał, prof. dr hab. Jan Paradysz, prof. dr hab. Stanisław Paszkowski, prof. dr hab. Wojciech Rypniewski, prof. dr hab. Wojciech Święcicki, , dr hab. Witold Tyborowski, prof. dr hab. inż. Jerzy Weres

Poznański Klub Gazety Polskiej im. gen. pil. Andrzeja Błasika w pełni popiera stanowisko Akademickiego Klubu Obywatelskiego w związku z zakłócaniem uroczystości obchodów  60.  rocznicy Powstania Poznańskiego Czerwiec 1956. Wykorzystywanie tej uroczystości do prowadzenia własnej działalności politycznej i promowania KOD-u  przez prezydenta Poznania   jest niegodne i bezcześci pamięć ofiar tego pięknego i tragicznego zrywu robotników w 1956 r.

Ponadto pragniemy bardzo gorąco przeprosić Pana Prezydenta Andrzeja Dudę za niewłaściwe i niegodne zachowanie bojówek KOD-owskich, które utrudniały Jego piękne, bogate w treść historyczną przemówienie.

Bardzo nam przykro Panie Prezydencie.

Zarząd PKGP im. gen pil. Andrzeja Błasika


 A teraz zajmę się analizą tylko tego jednego zdjęcia. Zrobił  mi je chłopak stojący na podwyższeniu schodów przy Akademii Muzycznej (wielkie dzięki). Żółty samochód stoi na torowisku tramwajowym, dalej w głąb zdjęcia zwykli normalnie zachowujący się mieszkańcy uczestnicy obchodów, do samego ogrodzenia (nie widocznego na zdjęciu a łączącego budki WC z konstrukcją środkowego telebimu 2X przekraczającą potrzeby) jacyś ludzie z egzemplarzami polskiej konstytucji zachowujący się skandalicznie, niegodnie podczas przemówienia Prezydenta Rzeczpospolitej Polski pana Andrzeja Dudy i czytanego listu pani Premier Beaty Szydło (patrz zdjęcie poniżej). 


Dalej na rozstawionych krzesłach wewnątrz ogrodzenia, aż do sceny siedziały osoby zaobrączkowane oraz oficjalnie zaproszeni goście ze specjalnymi zaproszeniami

Po przeczytaniu w necie iż zabroniono orkiestrze wojskowej odegrania hymnu państwowego Polski i Węgier wcale się nie dziwię że i mnie nie wpuszczono z dzwonem na teren zamknięty, mimo że przed rozpoczęciem uroczystości dostałem zapewnienie, że jeśli będą miejsca wolne to mnie wpuszczą. Nie wpuszczono mnie mimo, że 1/4 miejsc nie była zajęta. Gdy przedstawiono gości i usłyszałem gwizdy i krzyki przy wymienieniu nazwiska Prezydenta RP postanowiłem zaniechać próby wejścia na teren zamknięty i obmacywania mnie przy kontroli antyterorystycznej.  

Stojąc z dzwonem po zchodniej stronie ul Wieniawskiego (od strony Auli Uniwersyteckiej) i czekając na ewentualne wpuszczenie do środka obserwowałem przyjazd i odjazd czterech prezydentów robiąc zdjęcia (żadne nie wyszło). Do moich uszu podobnie jak i innych osób stojących na chodniku obok mnie docierały głosy policyjnych rozmów, przykładowo; jedzie prezydent. Był to dla mnie znak by rozpocząć dzwonienie i tak gdy podjechał jako pierwszy samochód z Prezydentem Lechem Wałęsą i Prezydentem Jackiem Jaśkowiakiem "Pojednanie" zabiło trzy razy na ich powitanie. Gdy podjechały samochody z Prezydentem Węgier i Polski stały przez moment zanim obaj prezydenci opuścili pojazdy. Nie widząc Pana Andrzeja Dudy nie dzwoniłem, by zadzwonić dopiero po wyjściu jego z samochodu, gdy podążał przez wejście w głąb terenu strzeżonego. 
        Opuszczenie miejsca uroczystości odbyło się w tej samej kolejności. Samochody były od dłuższego czasu przygotowane do zabrania gości (skierowane w kierunku wyjazdu). Szokiem dla mnie było opuszczenie jeszcze w czasie trwania uroczystości miejsca obchodów. Wyglądało na to, jakby nieomal bezpośrednio po złożeniu przez siebie wieńców obaj prezydenci opuścili teren i odjechali z miejsca obchodów. Inaczej było z Prezydentem Węgier i Rzeczypospolitej Polskiej, którzy wyszli do samochodów kilka minut po zakończeniu obchodów. I tu drugi szok. Po szybkim wejściu do podstawionych samochodów i zatrzaśnięciu drzwi pojazdy te stały z nie znanych mi powodów wg mojej oceny około 10 minut nie ruszając się z miejsca. Samochód z Panem Prezydentem Andrzejem Dudą stał w odległości nie większej niż 15 m od dzwonu, którym biłem od momentu ujrzenia Pana Prezydenta do odjazdu samochodu. Cóż mogę jeszcze napisać. Gdy tylko odjechał Prezydent Lech Wałęsa z Prezydentem Jackiem Jaśkowiakiem od razu wokół mnie zrobiło się luźno na chodniku. Pani, która chciała wymóc na mnie bym dzwonił po przemowie Prezydentowi Wałęsie jako pierwsza z towarzystwem opuściła przed końcem  teren uroczystości.     

A teraz proszę spojrzeć jeszcze raz na pierwsze zdjęcie i poszukać na nim Pomnik Poznańskich Krzyży. Trudno wypatrzeć krzyże niewiele wystające znad dwóch ogromnych scen. I dobrze się stało że władze miasta odcięły poznaniakom widok na krzyże pod którymi przy odgłosie werbli i bicia mego dzwonu składano wieńce. 
Dlaczego dobrze
Bo rozstawione zadaszone sceny znacznie przekraczają swymi wymiarami Pomnik Wdzięczności, na który czekają Poznaniacy i nie tylko. 
      Przed Chrystusem i do tego Królem nie dałoby się Panie Prezydencie Jacku Jaśkowiaku dać takiego koncertu jakim się skończyły poznańskie jubileuszowe uroczystości.          

Brak komentarzy: