czwartek, 14 lipca 2016

Zwiastun I Zjazdu Rodu Zygarłowskich

Naszym dziadkiem, pradziadkiem, prapradziadkiem był dla zdecydowanej większości osób zebranych na trzy dniowym I Zjeździe Rodu Zygarłowskich, 

jaki odbył się w dniach od 17 do 19 czerwca w Biernatkach w rejonie  Poznania organista Stefan Zygarłowski. 


Dla mnie Jerzego, po siedmiokroć dziadka, mój dziadek organista Stefan Zygarłowski, a prawnuk Łukasza Zygarłowskiego rymarza z Kostrzyna, i moja ukochana  babcia Jadwiga w których domu przyszedłem na świat to byli najstarsi ludzie jakich miałem okazję zapamiętać z dziecięcych lat. 

Tak więc pamięcią modlitewną i wspomnieniami obejmowaliśmy łącznie dziewięć pokoleń licząc od protoplasty rodu rymarza Łukasza i jego żony Anny z Gilowskich z Kostrzyna. 

Technika komputerowa pozwoliła Kubie - organizatorowi Zjazdu - zgromadzić ponad dwa tysiące osób i połączyć w jedno przeogromne drzewo genealogiczne, którego wydruk udało mi się sfotografować w ostatnim dniu zjazdu.(patrz zdjęcie powyżej na którym  jedna osoba zajmuje na tej białej bo prześwietlonej płachcie papieru wielkość 5 złotówki, obok zegar - prezent dla Kuby i Gosi z "alfabetycznym" cyferblatem ).

Na I Zjeździe Rodu, o którym powiadomieni byli w tej czy innej formie wszyscy żyjący potomkowie nie wszyscy z takich czy innych powodów mogli uczestniczyć.  Na zdjęciu moja najbliższa rodzina: siostra i brat oraz nasze dzieci i wnuki.

Generalnie organizator zjazdu przyjął zasadę iż w zjeździe uczestniczyć będą wszyscy żyjący potomkowie mego dziadka organisty Stefana (na zdjęciu organy z 1901 roku na których przez 19 lat grywał dziadek), czyli moje najbliższe kuzynostwo i ich dzieci wnuki i prawnuki niezależnie od tego jakie nazwiska noszą obecnie (na zdjęciu przy grobie organisty Stefana jego żony Jadwigi i dalszych zmarłych z rodziny)
oraz wszystkie pozostałe osoby, które noszą moje nazwisko niezależnie od tego, z jakiego pnia się wywodzą (na zdjęciu przy grobie moich rodziców Ludwika, Heleny i Gertrudy).  

Takie ograniczenie spowodowało, że krąg osób zainteresowanych I Zjazdem Rodu Zygarłowskich w praktyce ograniczył się do około 150 uczestników zjazdu.  (na zdjęciu przed Bożym Miłosierdziem w 1. dniu zjazdu)

Czy mogło być nas więcej
Wydaje się, że jak na pierwszy zjazd było nas tak w sam raz. (na zdjęciu w czasie otwierającej zjazd Mszy Świętej w Bytyniu, gdzie dziadek organista zakończył swą 50 letnią  pracę przed emeryturą w 1936 roku)  

Ci co byli, myślę że nie żałują i mile wspominają wspólnie spędzony czas, a ci co nie byli, niech żałują, że nie mogli się spotkać z resztą rodziny (z uwagi na deszcz zdjęcie wykonano nie na zewnątrz kościoła, a  w Bytyńskie świątyni przed obrazem Matki Boskiej słynącej łaskami z 1630 roku).

Stare porzekadło głosi, że z rodziną najlepiej się wygląda się na zdjęciu, stąd też zanim zajmę  się  "rodzynkami" zjazdowymi pozwolicie, że skonsultuję je z moimi dziadkami (na zdjęciu autor z oryginalnym drzewem genealogicznym sporządzonym w 1941 roku przez dziadka Stefana. 


Powyższy tekst został zatopiony wraz z wpisami innych uczestników I Zjazdu Rodu Zygałowskich  na dnie jeziora Bnińskiego.


1 komentarz:

linum pisze...

Niech Pan Bóg błogosławi Zygarłowskim.
Wspaniała inicjatywa, świetna realizacja!