sobota, 23 lipca 2016

Prezent jubileuszowy

      Gdy siadłem dzisiaj do komputera pomyślałem sobie: jaki też przyniósł mi Bóg wczoraj prezent jubileuszowy? Jeden przykry dostałem od wczorajszego solenizanta zaczepkę polityczną, na którą musiałem mu odpowiedzieć, że mnie te sprawy zupełnie nie interesują i mogę z nim rozmawiać o Bogu i wieczności, a nie o 5 - 8  zł dodatku do emerytury. 

       Niespodzianka czekała na mnie w domu. Rzecz w tym, że mogłem ją odsłuchać w całości dopiero dzisiaj w sobotę, po przyjściu z rannej Mszy Świętej, po zakończeniu której dostałem od Boga łaskę odśpiewania ostatniej dziesiątki koronki do Bożego Miłosierdzia i zachętę do prowadzenia jej śpiewu w przyszłości.

      Tak jak kiedyś wspomniałem Bóg przemawia do mnie przez słowa. Są to ludzkie słowa mówione przez żywych materialnych ludzi skierowane najczęściej nie tylko do mnie, ale do większej liczby osób. Tak też było wczorajszego wieczoru gdy ks. Piotr Maria Natanek mówił swoje kazanie wypełniając pustkę w diecezjalnym kościołach, w których po likwidacji ambon głosi się w zasadzie tylko homilie i to tylko w niedzielę. 

      Do kościoła nie chodzę dla homilii, czy dla wysłuchania czytań z Pisma Świętego ale na krwawą ofiarę, jaką za każdym razem składa kapłan za Jezusa Chrystusa Bogu Ojcu, a internetowe kazania ks. Piotra Natanka zastępują mi oglądanie programu w publicznej TV. 

      A teraz do rzeczy:
      To co najsilniej od siebie odrzucacie, to właśnie jest krzyż, który teraz powinniście objąć i ucałować rozpoczął swoje kazanie ks. Piotr Natanek. Jeśli jest to jest osoba uczyńcie to z nią. Jeśli nie możecie uczynić tego realnie, uczyńcie to w duszy, czyli chodzi o ucałowanie i objęcie. Jeśli jest to choroba błogosławcie ją, jeśli jest to możliwe ucałujcie ten dar: niesprawną rękę, nogę,... itd. Jeżeli jest to odrzucenie dziękujcie za nie Bogu całując jego symbol, coś co wyraża najbardziej to odrzucenie i stało się jego powodem. Jeżeli jest to miejsce dla was przeznaczone, niezależnie od tego co to jest, czy to jest więzienie, zakon, nie chciana parafia, obczyzna, czy nieprzychylny dom w którym musicie mieszkać, ucałujcie jego ściany i podłogę. Jeśli jest to wózek inwalidzki ucałujcie go. Jeśli jest to paraliż, ucałujcie łóżko, w którym przyszło wam leżeć. Jeśli jest to niedołężność, ucałujcie kule. Jeśli wzrok i słuch jest dla was krzyżem ucałujcie okulary, aparat słuchowy.  

       Wszystko to co przyjmujecie jako zewnętrzną oznakę waszego cierpienia - przyjmijcie, obejmijcie, ucałujcie, tak jak Ja, wasz Bóg, kiedy upadłem na kolana pod Moim krzyżem i ucałowałem go. Dopiero teraz możecie wraz ze Mną rozpocząć swoją drogę krzyżową.

       Upadki będą, mówi w dalszej części cytowanego orędzia Pan, będzie ich wiele, bo droga jest daleka i nie prowadzi do wyzwolenia zanim nie przywiedzie do śmierci.  Śmierć, która was czeka, śmierć grzechów,  to śmierć całego zła w waszych duszach, która nastąpi. 

       Tu nie chodzi o śmierć fizyczną - wyjaśnia kapłan, tu chodzi o śmierć zła, szatana i grzechów w waszych duszach. 

            Dlatego Bóg mówi, musicie się poddać śmierci, jaką jest oderwanie waszych członków, pragnień i upodobań świata od przyjemności jakie ofiaruje wam ciało. Śmierć to zupełne umartwienie ciała przez przyznanie prymatu duchowi. 

           Mając życie zakonne, regułę Mariańską, nasze dzienniczki duszy, toczymy  wielką wojnę z naszym ciałem poprzez umartwienia, posty, pewną dyscyplinę zewnętrzną. 

           Dzieci, zwraca się dalej do zebranych kapłan - dzisiaj jestem po takim spotkaniu, na którym zebrały się pokrewne dusze, które widzą podobnie jak ja, po którym powinienem leżeć krzyżem, a potem położyć się spać. 

          Stąd też Pan Jezus mówi: Nie każdy z was przejdzie to samo oczyszczenie.

         To jest logiczne, bo nie każdy ma taki sam krzyż i takie same zadanie do spełnienia. 


      Stąd też Pan Jezus mówi: Nie każdy z was przejdzie to samo oczyszczenie, jego wymiar jest różny dla różnych dusz, ponieważ nie każda dusza potrzebuje tego samego stopnia oczyszczenia. Wiedzcie jednak, że jedyny Bóg wie jaki jest kres waszych cierpień i kiedy on nastąpi. Wy nie znacie godziny, oczekujcie idąc raczej ukrzyżowania niż wyzwolenia. 

           Dzieci, o wiele łatwiej się żyje, kiedy się oczekuje ukrzyżowania. Mówię wam to po sobie. Ja już przestałem myśleć o wyzwoleniu i dziękuję Bogu, abym do końca życia był w suspensie. Jeśli Bóg potrzebuje tej mojej ofiary, Panie Boże jestem gotów. Dasz mi inne zadania, też przyjmę. Wykonam. Dla mnie to (wzruszenie ramion księdza - chciało by się dopowiedzieć małe piwo). 

       Bóg ma tu rację: nie znając godziny oczekujcie raczej ukrzyżowania niż wyzwolenia,  wówczas żadne cierpienie nie będzie się wam wydawało zbyt wielkie, i żadne nie będzie dla was zaskoczeniem, przeciwnie będzie czymś oczekiwanym i najbardziej upragnionym. Wtedy się za wszystko Bogu dziękuje. 

      Kiedy zaś przyjdzie raj, będzie nad wyraz słodki, bo ofiarowany Mi w czasie najgorszej udręki. Uwolnię was wówczas od wszelkich cierpień i ofiaruję nagrodę będącą ich zupełnym zaprzeczeniem.

           Pomyślcie co będzie w niebie? Skoro nas tu tak tłuką jaka będzie radość, jakie będą niespodzianki poprzez nasze przebywanie w Bogu. 


       Uwolnię was wówczas od wszelkich udręczeń i ofiaruję wam nagrodę będącą ich zupełnym zaprzeczeniem, ale o tym będę wam mówił później, teraz pragnę abyście pamiętali o upadkach. Droga, którą was wiodę pełna jest przeszkód i ludzi owładniętych mocą złego. 

            Przypomnę Marii Valtortcie Pan Jezus powiedział w czasie II wojny światowej, że 3/5 ludzkości jest opętane. Dlatego bądźcie zawsze bardzo ostrożni, miejcie świadomość, że on nie śpi i przygotowuje wieloletnie programy osaczania. Już tu na Pustelni to przeżyłem wielomiesięczne, wieloletnie przygotowane sieci.

        W Austrii rok czy dwa lata temu na ołtarze wyniesiono zakrystianina Zamordowany został przez hitlerowców w 1938 roku. Powiedział nie pójdę do wermachtu. I Pan Jezus przy tym jego buncie dał mu wizję: pokazał mu potężny pociąg do którego się tłumy ludzi pchają, i on też w ten pociąg wchodzi i nagle w drzwiach gdzie on miał  wejść staje niebiański człowiek i mówi: ten pociąg jedzie do piekła. Powiedział że nie pójdzie. Dlatego poszedł do więzienia. Przyszedł biskup z Salzburga błagał go, co ty robisz, jesteś młody, masz żonę (jeszcze parę lat temu jego żona żyła). Biskup mu mówi: idź do woja, to będzie wina generałów. On mówi Nie. Moje sumienie mówi mi nie. Nie pójdę do wermachtu. Dzieci, powiesili go.

      Dzieci, ta droga, którą nas Bóg prowadzi pełna jest przeszkód i ludzi owładniętych mocą złego ducha, którzy uczynią wszystko, abyście porzucili wasze krzyże i nie doszli do miejsca, z którego podniosę was wprost do nieba.

     Jeśli każesz mi się oszczędzać, post o wodzie i chlebie uważać będziesz za dziecinadę, pomyśl, kto przez twoje usta mówi. Ty patrz na to z perspektywy wieczności. Jak mało jest czasu. Jak ciężko było trzy lata temu w Marysinie spojrzeć lekarzom, pielęgniarkom z perspektywy wieczności na rehabilitowaną Ewę. Zawsze patrzysz przez siebie, że nie dosięgnie cię piorun, że jak wojna wybuchnie to nie u ciebie, a jak coś się stanie to nie tobie. Każdego dnia rozpoczynasz gazetę od nekrologów, patrz taki młody, ale nie ja, mógł jeszcze pożyć mówisz ciesząc się w duchu, że ciebie śmierć nie dorwała. O jednym tylko myślisz, bym kłopotu nie narobił drugim, zamiast myśleć o swoim zbawieniu. To jest diabelskie myślenie. Jest naprawdę mało czasu i dla ciebie i dla tych którzy dzisiaj umrą. 

        Dlatego demon uczyni wszystko, abyście porzucili wasze krzyże i nie doszli do miejsca z którego podnoszę was wprost do nieba - mówi dalej w orędziu Jezus. Dla wielu z was nie mających już sił, aby zapobiec upadkowi przyjdzie wam leżeć pod ciężarem waszych krzyży. Wielka będzie wówczas pokusa odrzucenia krzyża.

              O dzieci, powtarzam wam, komentuje ks. Piotr Natanek wielka będzie pokusa. Na tyle mnie już znacie, że są momenty, że wyję pod tym krzyżem i błagam o pomoc, o modlitwę. Szarpię się z Bogiem. Później Go przepraszam.

           Przez krzyż ciężko wam podnieść się spod niego i brak wam chęci kontynuowania drogi, która przynosi tylko ból. 

          Dzieci, wy nie wiecie co to jest leżeć pod ciężkim krzyżem. Wy nie wiecie co do jest. Każde dawanie błogosławieństwa to jest dawanie mnie samego. A ty później przychodzisz do mnie jak morderca. Zamiast wziąć taczkę i mi pomóc, to chodzisz tam i z powrotem i trujesz. Ile będę musiał zapłacić Bogu za to narzekanie pod krzyżem i te pokusy ucieczki spod krzyża?

          Wielka będzie wówczas pokusa odrzucenia krzyża przez który ciężko wam powstać i zdobyć się  na nową siłę, chęć kontynuowania drogi, która przynosi tylko ból.

          Pamiętajcie jednak co jest na końcu drogi . Zmartwychwstanie do życia w chwale.

      Bóg wie, że tu znowu potrzebna jest wiara. Nikt stamtąd nie wrócił, nikt tego nie widział, jesteśmy racjonalistami, wychowani w moderniźmie dotykasz, trzymasz, masz...

      Wasze ciała nie będą już cierpieć ponieważ nie będą zdolne cierpieć, będą odbijać doskonałość, która nie podlega już cierpieniom. 

      Dziś z rana fascynowaliśmy się rozważaniami na temat kapłaństwa. Dzieci, już to tyle razy przeglądałem. Dziś wyciskałem taki miód. Kim jest kapłan? Błagam was, niech nigdy więcej z waszych ust nie wyjdzie słowo niegodne na kapłana, żeby jego imię spadło na ziemię i było zbezczeszczone. Błagam was. 

       Droga do Mojego Królestwa, mówi w orędziu Jezus, jest drogą przez ciemność. Kto nią kroczy, nawet ten, kto wziął krzyż z radością wkrótce dozna uczucia lęku, zwątpienia, znużenia.

       Dzieci, wszystkich nas to czeka. Pocieszał mnie jeden rycerz, słuchał mojego kazania i mówi: Księże, to o czym ksiądz mówił my wszyscy jako rycerze to przeżywamy. Lęk , zwątpienie, znużenie zdążanie drogą, która przestaje się zdawać oczywistą, drogą do raju. 

      Przed paru laty Bóg mówił będzie zwycięstwo, przyjdzie Król, wszystko będzie po kolei. Tylko nasze "wnet" w wymiarze Boga, to zupełnie inny wymiar czasowy. Do tego musimy dorastać, uspokajać się, inaczej widzieć o co w tym wszystkim chodzi. 

      Ta ciemność jaką przychodzi nam cierpieć jest konieczna, mówią dalsze słowa orędzia, abyście nie patrzyli na ludzi wokół was, abyście nie szukali wsparcia w tym co ludzkie, ale tylko i wyłącznie położyli waszą nadzieję w Bogu

        Dzieci, to jest rozumne. Po pierwszym czy drugim tomie orędzi przychodzi osoba bliska mojemu sercu. Czy ksiądz czytał to co jest w tym orędziu, że wszyscy księdza opuszczą? Czytałem, nie bardzo rozumiałem. Nie wiem kiedy to nastąpi, jak to będzie wyglądało, ale jedno wiem, że Bóg mnie bardzo mocno ćwiczy przez ten wymiar cierpienia, abym nie patrzył na ludzi wokół siebie, aby wszystko, wszystko szło ku Niemu. By całą nadzieje położyć w Bogu. I wtedy was nie będzie, a Bóg będzie was przysyłał, daje, daje. Ale ja będę wolny, w tym wymiarze układów ludzkich i wy się na to nie gniewajcie. Dla mnie Bóg musi być pierwszy. Inaczej tego Jego dzieła nie zrealizuję. Cieszę się, że jesteście, że modlicie się, że wspieracie, że jesteście Cyrenejczykami, których On tu przysyła, ale Bóg musi być dla mnie wszystkim. 

       Dziś dostałem znak, zarysował się pewien horyzont, może być zamazany, ale są tu w Polsce, i Bóg pokazuje jak On już sieje. Jeszcze was nie było, Natanka takiego jakiego macie nie było, a Bóg już na to dzieło siał, przygotowywał ludzi, przygotowywał dzieło wcześniej. To jest coś nieprawdopodobne. My są tylko kawałeczkiem śrubki w tej maszynie Pana Boga. Głowę mają i dziękować Ci Boże, że to Ty wybierasz, Ty to tworzysz. 

        Małej garstce coś pokazałem. Zapamiętajcie sobie ten dzień, tę dzisiejszą konferencję, że Bóg pisze coś nieprawdopodobnego. 

        W tym akcie zupełnego zaufania Bogu człowiek zostaje uwolniony, a Bóg wynagrodzony za nieufność i niewiarę człowieka. 

       Bóg nas chce doprowadzić do stanu wnętrza św, Pawła. "Nie żyję już ja, ale żyje we mnie Chrystus". Bo każde moje opieranie się: o moje auto, o ciebie drugiego człowieka, o traktor, o zasoby finansowe jakie mamy, jest odstawianiem Boga na bok

      Ja również kroczyłem w ciemności mówi Pan, ponieważ krew zalewała mi oczy, a powieki puchły od uderzeń i łez. 

      I tu Pan Jezus kończy to rozważanie. On taki zawsze jest pokazuje zawsze swą miłość. g Ojciec nie pozbawia swego męczennika wszelkich pociech, ale udziela mu ich w czasie tej drogi. Takimi światłami na Mojej drodze była Weronika i płaczące niewiasty,  

     Tu dziękuję pani Joli. Kiedy mi mówicie o swojej wierze, nigdy mi się nie narzucacie. Pokazujecie, że to Bóg zrobił, a nie ja to wymyśliłem. To wtedy, to tylko (wtedy ręką machnąć na to wszystko). Dzieci, jesteście tymi płaczącymi niewiastami, one raczej umocniły mnie na mojej drodze. 

     Światło przenika z nieba, poprzez Boże interwencje

     Dzieci, o tym pamiętajcie, jakie to są cudowne te Boże interwencje. Bóg to w sposób cudowny czyni. Wielokrotnie Bóg to wam pokaże. Ile razy byliście dla mnie wsparciem na tej mojej drodze kapłańskiej? Jak będę Bogu w niebie, bo o niczym innym nie myślę, dziękował za was?

      Światło z nieba przenika poprzez Boże interwencje.Te interwencje mówi dalej Bóg mogą być bezpośrednie, lub wyrażone przez ludzi, którzy pełni Bożego ducha przywracają godność i umacniają w cierpieniu. 

      Panie Boże dziękuję ci za tych, którzy są pełni Twojego ducha, którzy przywracają godność i umacniają w cierpieniu.

Amen!       

Brak komentarzy: