czwartek, 21 lipca 2016

Wigilia 49 rocznicy naszego ślubu.


Wigilia 49 rocznicy naszego ślubu. Ranna Msza Święta w parafii dziękczynienie Bogu za wspólnie przeżyte wspólnie lata ze śp Ewą o radość wieczną dla niej i o błogosławieństwo Boże dla Jerzego.

Komunia Święta przyjęta bezpośrednio po Spowiedzi Świętej. Nie obędzie się w przyszłości bez dzienniczka duszy i szczegółowego rachunku sumienia prowadzonego wg utartego schematu. Blog to nie miejsce gdzie można pisać wszystko o swej duszy, zwłaszcza jak 90% czasu przebywa się w samotności na pustelni 

Analiza własnej duszy okazała się bardziej skomplikowana, niż rozpoznanie czerwonego owocu widzianego przez okno na drzewie z miejsca gdzie siedzę przed komputerem. Owoc okazał się ostatecznie nie jabłkiem na czereśni rosnącej przed moim oknem,

a po raz pierwszy owocu-jącego krzaku śliwko - nektarynki sąsiada.        

Zdjęcia jakie dalej Państwo będziecie oglądali pochodzą z pierwszego dnia Pierwszego Zjazdu Rodu Zygarłowskich. Krótkie zatrzymanie się w drodze z Bytynia przez cmentarz w Krzyżownikach pod pomnikiem w Baranowie.

Godziny południowe, jestem w kuchni po kubek kompotu z jabłek. Wczoraj przerobiłem dwa duże wiadra jabłek na mus na szarlotkę, który zawekowałem w 12 słojach dla Natalii i Pawła.  

Wystawiłem słoiki na blat i spoglądam w okno na pomnik Bożego Miłosierdzia. Na schodach tyłem do Jezusa w cieniu drzew siedzi pięciu chłopaków, każdy z komórką i każdy zajęty grą. 

Identyczna nieomal sytuacja była wczoraj tyle że cała piątka była na rowerach które leżały sobie na parkingu a chłopcy siedzieli w cieniu lipy na chodniczku za pomnikiem

Wczoraj nie zareagowałem, ale dzisiaj postanowiłem im zwrócić uwagę. Jak dobrze, że westchnąłem do Ducha Świętego by mnie oświecił. Nie miałem nic ułożonego w głowie gdy podchodziłem do nich

Jedna wielka przerażająca dla mnie pustka. I rozpocząłem tak: Bardzo się cieszę że przyszliście tutaj do Jezusa i wskazałem na Niego. Obrócili głowy nie ruszając się z miejsc i zapytałem: powiedzcie mi czyście się choć pomodlili do Niego.  

Usłyszałem kilka głosów tak. I dalej pociągnąłem: wiecie mam taką propozycję byśmy wspólnie klęknowszy odmówili jedno Ojcze nasz. Podnieśli się ze schodów. Klękniecie tu przy poręczy a pokaże wam ciekawą rzecz. 

Podchodzę do Jezusa zabieram kwiat spod Jego stóp i proszę by spojrzeli na Jezusa tak jakby patrzyli w lustro, a wtedy zobaczą stojącego Chrystusa na lustrzanym odbiciu mego domu

Po kolei podchodzą do poręczy by obejrzeć to zjawisko. No to teraz się pomodlimy. Klęknęli na napisie "Jezu Ufam Tobie." Ja przy poręczy, obok mnie jedno puste miejsce. Jeden wyraźnie najstarszy nadal stoi

Zachęcam gestem by podszedł do mnie i klęknął obok. Klęka i mówi : "ale ja" W tym momencie, nie słuchając go co chce dalej powiedzieć, rozpoczynam modlitwę znakiem krzyża mówiąc "W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" .

Chłopak milczy, pozostali młodsi się włączają. Dalej mówimy wspólnie Ojcze nasz ... Obok mnie cisza. Znak krzyża i kończące modlitwę "W imię Ojca i Syna ...." mówimy już wszyscy. Wstajemy z klęczek

Jeden z młodych pokazuje mi kolano i mówi, że go boli. Na to ja:  Jak chcecie posłuchać to wam opowiem jak Jezus uzdrowił mi w jednej chwili bolące kolano na którym nie mogłem klękać z potwornego bólu.

I opowiadam im o cudzie uzdrowienia mego kolana jaki wydarzył się ubiegłego roku w nocy z ostatniego lutego na 1 marca. Opisałem go w szczegółach na blogu. Gdy skończyłem wypytałem ich czy są z Baranowa

Czwórka miejscowych szóstoklasistów z Baranowa i Przeźmierowa a najstarszy okazał się studentem. Przyjechał na wakacje do rodziców, do Polski. Jeszcze trochę pogadaliśmy o wakacjach i chłopacy stwierdzili, że są głodni. Mam zimny kompot jabłkowy - zapraszam. Rozeszliśmy się mówiąc sobie do widzenia.   

***

Krwawa ofiara za grzechy Rozdz 2.
Bóg potrzebuje żertw ofiarnych - tajemnica odkupienia.

20:26 Wy nie chcecie uwierzyć w realne skutki mojej śmierci. Jak mam do was mówić, jak mam powtórnie wydać się na mękę ? 

Nic, absolutnie nic nie przekonało by was. Choćby dzisiaj żył pan Jezus, nie doszedł by na Golgotę . Nie dało by się przeprowadzić takiej egzekucji na telewizyjnych oczach świata, nie mówiąc już o Jego cudach, w które dzisiaj by nikt nie uwierzył. 

Uważalibyście Mnie za sprawiedliwego , biednego skrzywdzonego , ale nie za Boga, bo wasza duchowość jest tak upośledzona, że nie jesteście wstanie pojmować  równoległego świata ducha, który jest światem jedynie prawdziwym, bo jest światem wiecznym. 

To co tu widzicie to jest jeden świat , obok w tym świecie równolegle istnieje świat duchowy, czyli każdy kto czyta aktualnie te słowa ma przy sobie Anioła Stróża. Czyli w czasie Mszy świętej na słowa kapłana przywołujące Matkę Bożą, Św. Józefa, Świętych schodzą się Oni do ołtarza ofiarnego, Ten świat duchowy istnieje, natomiast my nie jesteśmy wstanie tego świata duchowego pojmować, bo nasza duchowość jest upośledzona

W założeniach mojego kapłaństwa, był fakt że nigdy nie będę mistykiem - mówił dalej ks. Piotr Maria Natanek. Słyszałem o tym, znałem, to było coś, czego nie zamierzałem ogarnąć moimi myślami. Nagle Bóg daje łaskę i rozpoczyna się nauka krok po kroku o rzeczywistości w której nigdy w kapłaństwie miałem nie być.        
24:10 Wieczność jest w tym do czego was powołałem - ks Piotr przywołuje słowa Jezusa z prywatnego orędzia.  Jak bardzo nie pojmujecie tej prawdy. Każdy z nas jest powołany do chwały w Bogu. Zatraciliście wiarę, dzięki której zmierzaliście ku zbawieniu. Dlatego nie dziwcie się, że wielu patrząc na waszą kapłańską pracę duszpasterską uznaje nas za chorych psychicznie, że to jest nie do strawienia. 
 .....

25:30 Dzieci brakuje nam wiary, brakuje rozmodlenia i życia wewnętrznego. Zatraciliście bojaźń Bożą. Siódmy dar Ducha świętego.   Nikt się dzisiaj Boga nie boi. Jak nam nie odpowiada nauka tego kapłana, idziemy do innego, który nas liźnie i nic nie naruszy. 

Tak powiedział ks. Stasiu, czy ks. Józiu - to jest czyste. Szybko sobie poustawiamy nasze przestrzenie, żeby Bóg nam nigdzie nie wchodził w paradę. Mamy taką technikę funkcjonowania z Bogiem. Tak, ja idę z Tobą Jezu, ale jak wchodzę w drzwi to mówię: tu jest mój prywatny dom. Stan Panie i zostań przed drzwiami. Tu na zewnątrz czekaj, aby nic się tu nie przytrafiło

Nie boicie się spotkania ze Mną, bo o Mnie nie myślicie. Ludzie sobie nie zdają sprawy jak bolesne, jest takie określenie do szpiku kości, jak jest to spotkanie z Prawdą odwieczną. Za życia, albo uwierzysz i przejrzysz i decydujesz się na dobrą spowiedź i nawracasz się, albo w godzinie śmierci dramat. Nie życzę nikomu, aby się w godzinie śmierci wił przed stopami Boga jak wąż i Boga przeklinał. Choć jesteś wielki  i będą ci budowali epitafia i pomniki, ty jeden będziesz znał Prawdę - gdzie jesteś. 

Jeśli człowiek zagłuszy w sobie tę pustkę, tu chodzi o myślenie codzienne o Bogu (choćby miał najsłabszą duszę), zawsze odczuwa tęsknotę złączenia się ze Mną. Jest to łaska dawana na Chrzcie Świętym. Odwieczna tęsknota za połączenie z Miłością. Jeśli jednak taka teza jest zagłuszana przez rozrywki i zbytki światowe, jest przekłamywana przez dzisiejszych lekarzy dusz, którzy we Mnie nie wierzą, tracicie sens, zabijacie tę błogosławioną pustkę, która mówi: moja dusza nie jest szczęśliwa i nie może być niczym co znam, Musi być Kt, kto potrafi ją uszczęśliwić i nie jest z tego świata.

29:00 Rozgryziemy to zdanie: Może być tak, że jest w człowieku tęsknota za Bogiem. Tę łaskę otrzymujemy na Chrzcie Świętym, czyli jest to to pragnienie połączenia się z Bogiem, Miłością. W innym orędziu Pan Jezus wyjaśnia, że dusza ma te przebłyski, kiedy ona była w Bogu, zanim się pojawiła na którymś tam etapie swojego życia, ale dusza tam, kiedyś już była w Bogu dawno. Ona żyła z Nim w wielkim zjednoczeniu, ona wyszła z Boga. W wymiarze człowieczego bytu jej nie było, ale tam u Boga ona już była. To orędzie mówi, że Bóg mówi do niej i w niej te przebłyski mowy Boga są w niej i ona wchodzi do więzienia, jakim jest dla niej ludzkie ciało. Czyli ludzkie ciało jest więzieniem dla duszy. I teraz albo się uda rozwalić kraty tego więzienia i wydostać się, albo się ją zagłusza. Pan mówi: przez zbytki świata jest przekłamywana przez dzisiejszych lekarzy dusz, tu pewno Pan Bóg ma na myśli nie psychologów, a kapłanów, którzy we Mnie nie wierzą.  Tracicie sens życia zabijając tę błogosławioną pustkę, która mówi wam codziennie: Moja dusza nie jest szczęśliwa. Nie może być zaspokojona w niczym co mam. Musi być ktoś, kto potrafi ją uszczęśliwić. Nie jest z tego świata. 

Rzadko kiedy spotykam dziś ludzi szczęśliwych. Wszystko ma .... Sprzęt na full wypas, urlopy, wszystko, a wiecznie nieszczęśliwi. Wiecznie im czegoś brakuje. Co to znaczy? Jest problem z duszą, bo kiedy się przyglądniesz na pozycję materialną, no powinno być wszystko najcudowniej. Nie potraficie się cieszyć rzeczą materialną, którą macie, przez kilka lat, co chwilę ją zmieniacie. Czyli coś jest nie tak z naszą duszą, nie macie w sobie radości a przygnębienie. Bo zabito wam Boga. Przestaliście wierzyć, że musi być Ktoś, kto potrafi uszczęśliwić duszę. Rzadko kiedy jest w nas entuzjazm. Zaczynamy spotkania od tabletek, chorób, boleści, wydarzeń, wypadków, tu słyszysz dziecko na śmietniku, tu znowu bomba wybuchła. Widziałeś jak pięknie grzyb urósł, przyjdź zobaczyć. Przyjdź zobaczyć jak lilie kwitną. Jeśli dacie się omamić, to utracicie w końcu tę łaskę, łaskę odczuwania swego przeznaczenia do czegoś większego, lepszego niż to, co poznaliście.  

I tu się później zaczyna już dramat. 32:27          

Krzyż na Golgocie nikogo nie zbawi, kto jego w sercu swoim nie postawi. (Adam Mickiewicz)
Bijemy się o wiele dusz, bo gdyby Bóg dzisiaj przyszedł miliardy ludzi poszły by na potępienie. 
Wybraliśmy żertwę ofiarną i od razu jakie poruszenie mocy piekielnych, aby blokować tę inicjatywę. Kto chce iść za Mną mówi Jezus niech weźmie swój krzyż i Mnie naśladuje. Wielu z nas odkłada swój krzyż na zaś, na jutro. A Bóg pyta co jest z twoim teraz, przecież Bóg cię kocha teraz. A co robisz ty z tym teraz. Ta droga krzyża prowadzi cię do życia wiecznego już teraz. Chcę twojej duszy w Moim ręku i twego ciała na krzyżu - mówi Jezus. Bóstwo Chrystusa na krzyżu zostało tak jakby zablokowane Jezus umierał jak człowiek, a zmartwychwstał jako Bóg. Trzeba oddać duszę Bogu bo inaczej zwariujesz i diabeł po nią łapy wyciągnie.  Bóg mówi jak mi się bez reszty oddasz ogołocę cię ze wszystkiego czym świat cię kusi, nie chcę dzielić twego serca z nikim. A ja Mu mówię zabierz mi Jezu moje wady. A ty chcesz wszystko zabrać, wszelkie przyjemności ciała, a tych moich wad nie chcesz Jezu zabrać? Zsyłasz Boże na mnie krzyże, patrzysz jak reaguję, a potem pytasz mnie: czy Ja byłem cały dzień Twoim oddechem. Stałeś Jerzy  pół dnia w oknie robiąc zaprawy zadośćuczynienia i spoglądałeś na mój wizerunek na Placu Zmartwychwstania i starałeś się modlić sercem. Lepiej późno niż wcale. Wiesz dobrze że wiara bez uczynków martwą jest. Jak nie modlisz się sercem to reszta nic nie daje. Zazdrosna jest ta miłość Pana. Niech Twoja zazdrość Jezu mnie pochłonie. Z nikim i z niczym nie mam dzielić swego serca. Dzisiaj po spowiedzi mogę spokojnie powiedzieć że chcę Cię Jezu posiadać całkowicie i wiecznie. A ty Mnie pytasz czy jesteś Mi Jerzy wdzięczny za Moją ofiarę. Próbujesz mi się chwalić swoją ofiarą, którą ci Jerzy co raz to wkładam na Twoje ramiona. Weź na siebie Moje ciężkie brzemię. Skosztuj z Mojego kielicha. Przejmij moją mękę proszę cię Ja twój Bóg. Nie jest to prosta droga, którą Ci Jerzy proponuję. Dałem ci skosztować ciemnego napoju śmierci. Twój Bóg to dla ciebie Jerzy wycierpiał. Trzeba Ci się powtórnie narodzić Jerzy. Te słowa mówiłem do Nikodema. Nie oglądałeś  woodstoku, oszczędziłem ci tych trzech ciemnych dni nad RP. Kto wyrwie naszą młodzież ze śmierci duszy i ciała? Przecież nie ci Panie, którzy oglądali 28 czerwca końcową część programu artystycznego przed Poznańskimi Krzyżami. 
Zapłać mi teraz swoją miłością za innych. Wstąp na Mój krzyż. Włóż ręce w moje rany po gwoździach. Zapłać mi teraz swoją miłością za wszystko, co dla ciebie uczyniłem, czym cię doświadczyłem. Chcę teraz byś skosztował Mojej męki, Mojego zbawienia. Bez przyjęcia krzyża nie licz na Niebo. 
Krzyż na Golgocie nikogo nie zbawi, kto jego w sercu swoim nie postawi.
Na krzyżu jest rozpięta sama miłość. Poziome ramiona jak skrzydła samolotu, pionowe ramię jak ogon, a wewnątrz krzyża gdzie ja miałem serce, twój dzwon Pojednanie. Ta twoja Jerzy miłość umrze bez Mojej Miłości. Bóg ci nie wytyka, nie ma do ciebie żalu, zawsze wybiega jak ojciec po syna marnotrawnego.  Karmić cię będę Jerzy Swoim cierpieniem. Nie bój się. Tam gdzie jest ból, tam ja jestem zawarty w tym bólu. Ciesz się że cię prześladują, wyśmiewają. Wszystkie dzieła Boże najpierw były mordowane przez Kościół. Taka jest droga Boga. Świat się włączał, gdy był sygnał. Dlatego Świetlisty Krzyż Pojednań, dlatego intronizacja, korona u stóp Chrystusa, tabliczka wotywna na pomniku musi przejść taką samą drogę. Zauważ Jerzy 10 lat musiało trwać by "ryneczek" stał się Placem Zmartwychwstania i pewno następne 10 lat upłynie nim jego nazwa znajdzie się na mapach. Ilu z tych ludzi ma świadomość niszczenia łaski.
Nie bój się. Tam gdzie jest ból tam Ja jestem.
Bóg nigdy nie zostawia człowieka w swoim cierpieniu. Bóg żąda mówiąc wprost: kochaj mnie czule, tylko Mnie. Pragnę tego współcierpienia z Bogiem. Przedstawił mi ofertę mistycznego małżeństwa:  dusza do kochania, a ciało do cierpienia. Bóg chce być dla mnie jak zmarła żona. Módl się, zdobywaj wiedzę, pość i wstrzemięźliwość - umartwienia, a więc przyjmuj z radością cierpienia. Wtedy spłynie na ciebie kula ognia. Dam ci Siebie, abyś był silny Moją mocą. Słucham twojej Jerzy modlitwy: Panie mój Boże nasz, siłę masz siłę dasz. Tylko Ty, tylko Ty Panie mój i Królu. Muszę ci Jerzy powiedzieć, że takich doświadczeń nie daję byle komu. Kocham Cię abyś mógł żyć wiecznie. Żyj tą ofiarą. Kto nie żyje Moim Ciałem to głupi człowiek. Żyj zetem wiecznie, na wieki
Kogo tym można dziś przekonać? Nie martw się. Twoją koroną będę Ja sam. Oddam ci się na wieki.

Brak komentarzy: