sobota, 16 lipca 2016

Zegar Ahaza i Msza św. w Bytyniu

W okresie gdy dziadek Stefan organista pisał w czasie II wojny światowej Kronikę Rodu Zygarłowskich, ja się począłem, a potem urodziłem na poddaszu jego domu w Poznaniu przy ul Margonińskiej 15. 

Dziadek był wtedy w moim wieku i chorował śmiertelnie na układ pokarmowy. Lekarze byli bezradni, a poznańskie szpitale wypełnione Niemicami, którzy ponieśli wtedy klęskę pod Stalingradem. 

Pan Bóg nie zostawił sługi swego samemu sobie. Nie zlikwidował cierpienia, nie odjął krzyża, ale w nagrodę za długoletnią służbę Kościołowi podarował mu dalsze 15 lat życia. Będącemu już na emeryturze organiście przedłużył zegar czasu o 15 lat podobnie jak Ezechiaszowi z wczorajszego pierwszego czytania (Iz 38,1-6.21-22.7-8). Przytoczę Zygarom ten starotestamentowy cud jako że dotyczy "zegara".


Król Ezachiasz jest śmiertelnie chory. Prorok Izajasz mówi mu: "Pan radzi królu rób testament bo niebawem umrzesz". Wtedy król we łzach modlił się do Pana mówiąc: wspomnij Boże, że przez całe życie byłem Ci wiernym sługom i z czystym sercem czyniłem to, co miłe było Twoim oczom. 
Wówczas Pan skierował do proroka, a nie do króla, słowo tej treści: Idź, powiedz królowi: "Tak mówi Bóg twego praojca Dawida: Słyszałem twoją modlitwę, widziałem twoje łzy. Uzdrowię cię. Za trzy dni pójdziesz do świątyni Pańskiej."

Tu przerwę i dopowiem w przypadku dziadka Stefana nie były to trzy dni, a trzy lata, po których w 1945 roku skończyła się II wojna światowa, a emerytowany organista jeszcze przez 12 lat nieomal do końca dni swoich chodził grać i śpiewać swemu Panu do kościoła Zmartwychwstańców w Poznaniu w Krzyżownikach. 

I dalej mówił Bóg do proroka Izajasza by przekazał takie oto słowa królowi: "Oto dodam do twego życia piętnaście lat. Wybawię ciebie i to miasto (w przypadku dziadka m. Poznań) z ręki króla asyryjskiego (spod okupacji niemieckiej) i roztoczę opiekę nad tym miastem." 

Doradził też Izajasz co należy czynić aby uleczyć wrzód króla. Należało przyłożyć placek figowy. Po poznańsku "figa" oznacza "nic" połączone to jest z takim oto gestem ręki jak na zdjęciu. 

I dziadek Stefan nic nie robił na śmiertelną chorobę, zawierzywszy swoje życie Bogu po prostu ją przeżył. Nie chwalił się swoją chorobą przede mną, ale moi rodzice o tym dziadkowym przeżyciu mi opowiadali. 

Król Ezechiasz spytał zaś proroka. Jaki znak upewni mnie, że wejdę do świątyni Pańskiej? Z pewnością stary organista  pisząc w środku II wojny światowej "Kronikę Rodu Zygarłowskich" identyczne stawiał pytania. 

Na to Izajasz odrzekł królowi: "dam ci znak od Pana, na dowód tego, że spełni On tę rzecz którą ci przyrzekł i zapowiedział iż "cofnie cień wskazówki zegarowej o dziesięć stopni, po których słońce już zeszło na słonecznym zegarze Achaza.

I cofnęło się słońce o dziesięć stopni, po których już zeszło.(to jest o 40 minut). Na czym to polegało Izajasz wziął wskazówkę zegara i przesunął ją o 10 stopni w lewo. W tym samym czasie przesunęło się słońce, by zrównać się z przesuniętym w lewo cieniem. 

Po Koperniku wiemy że to nie słońce się przesunęło, a ziemia musiała wykonać do tyłu 10 stopniowy ruch wstecz. To jest niczym nie wytłumaczalny cud trudny do wyobrażenia. Co to bowiem znaczy jak by się ziemia zatrzyma nawet na sekundę? To mamy miliony ton wody na sobie
Więcej na ten temat patrz: http://znakiczasu.pl/wywiad/131-bibilijne-cuda

A jaki znak dostał dziadek Stefan
Tego akurat nie wiem, być może, że była to informacja o obronie Stalingradu i ofensywie wojsk radzieckich na zachód, która odwróciła losy II wojny światowej.
 
Ostatecznie dziadek umarł w 1958 roku, gdy po śmierci papieża Piusa XII papieski tron objął papież Jan XXII, który po trzech miesiącach swego pontyfikatu ogłosił że zwoła Sobór Watykański II. 

To nie mógł być przypadek, że po śmierci dziadka Stefana chyba wszystkie modlitewniki, kościelne śpiewniki, książeczki do nabożeństwa jego i babci przypadły w spadku memu ojcu, najmłodszemu czternastemu dziecku dziadka Stefana. 

Gdy przyszło dzielić schedę po ojcu ja stałem się właścicielem większości literatury religijnej po dziadkach. 
Dlaczego o tym piszę? Bo być może, ktoś jeszcze będzie chciał się zapoznać z ówczesnymi 

przedsoborowymi modlitwami, przedsoborowymi nabożeństwami, liturgią na których rosła i rozwijała się do końca życia wiara dziadka Stefana, który jeszcze na kilka miesięcy przed śmiercią, a zmarł mając 90 lat pisał ręcznie maczając pióro ze stalówką w kałamarzu z atramentem, będąc do tego ślepym na prawe oko, które stracił w wieku 12 lat. 

Jak w swoim życiorysie pisze dziadek Stefan wystrzelił mu je jego rówieśnik Władziu Raziński, syn wdowy po nauczycielu. Sześć tygodni leżał chory leczony w 1880 roku przez lekarza Gordona.  

Gdy już jestem przy życiorysie dziadka to podam jeszcze kilka ciekawostek. Mając 9 lat był w trzeciej klasie jak pisze w swoim życiorysie. Czy zatem rozpoczął naukę mając sześć lat, czy też dwie klasy zrobił w jednym roku nie wiadomo

Wszystko jest prawdopodobne bo jego ojciec Jan, rodem z Kostrzyna, a mój pradziadek był z zawodu pierwszym nauczycielem i pod jego kierunkiem dziadek skończył katolicką szkołę w Szubinie. Mając 14 lat ojciec Jan oddał go w naukę do ślusarza, najpierw w Bydgoszczy, a potem w Szubinie. 

Ogień miechów kowalskich szkodził bardzo na jedyne oko dziadka i naukę chłopaka przerwano, a 15 -16 latek zaczął się uczyć teorii i praktyki muzyki organowej pod kierunkiem nauczyciela Marxa, z katolickiej szkoły zastępując miejscowego organistę chcąc być później, jak pisze dziadek sługą przy kościele z własnego natchnienia

Jak dalej pisze dziadek nigdy tego wyboru nie żałował i obranego zawodu nie przeklinał. Gdy dziadek miał 17 lat moi pradziadkowie przeprowadzają się w 1885 roku z Szubina do Poznania. 

Tu dziadek kontynuuje przez 1 rok naukę gry na organach i po zdanych egzaminach u ks. dr. Sużyńskiego zostaje wysłany na pierwszą posadę do Granowa, którą obejmuje 1 września 1886 roku u dziekana Grodziskiego ks. lic. dr. teologii Marcina Chwaliszewskiego do czasu jego wyjazdu do Egiptu w 1892 roku. 

Dalsze losy dziadka omówię w następnym wpisie ze zdjęciami rodziny przy grobach dziadka i babci.

Brak komentarzy: