środa, 31 sierpnia 2016

Znak Pojednania

Nim wyjdziemy z "katedry" w hangarze lotniczym w Krzesinach przeniosę się na ten wpis do Katedry pw. św. Brygidy w Gdańsku. 

       Jest 31 sierpień 36 rocznica podpisania "Porozumień Gdańskich" z robotnikami w Stoczni Gdańskiej. Na Mszy św. którą celebruje Arcybiskup Metropolita Gdański Sławoj Leszek Głódź obecni są dwaj Panowie Prezydenci były Lech Wałęsa, który jako późniejszy I Przewodniczący Solidarności podpisywał porozumienia z ówczesnym Rządem i obecny Prezydent RP Andrzej Duda. 

       W homilii Ks. Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź wspomniał przekazanie znaku pokoju między trzema byłymi Prezydentami Polski Aleksandrem Kwaśniewskim, Lechem Wałęsą i Bronisławem Komorowskim nie wymieniając ich z nazwiska 

oraz zasugerował by i dzisiaj obaj Panowie przekazali sobie znak pokoju. 
        Oglądając na żywo transmisję rocznicowej  Mszy Świętej w TV Trwam czekałem z aparatem fotograficznym by zarejestrować ten znak "pojednania".  Póki co "dwa orły" odwróciły się do siebie tyłem.


       Były Prezydent Lech Wałęsa siedział w jasnym ubraniu przy klęczniku ustawionym pod prawym filarem nawy głównej   

przed ławkami z prawej strony w której siedziała Pani Premier Beata Szydło, Minister Antoni Macierewicz i kolejni ministrowie. 
       Pan Prezydent Andrzej Duda siedział w pierwszej ławce z lewej strony w otoczeniu obecnego i byłych Przewodniczących związku Zawodowego "Solidarność" oraz małej dziewczynki w czerwonym sweterku, która w trakcie homilii zostawiła mamusię i dosiadła się do Pana Prezydenta. 
        Gdy przyszło do przekazania znaku pokoju Pan Prezydent RP Andrzej Duda przekazał go siedzącym w jednej ławce czterem osobom oraz małej dziewczynce. W tym czasie do Prezydenta Lecha Wałęsy podszedł Ks. Arcybiskup i podał mu rękę. 

         Po czym Pan Prezydent Andrzej Duda przeszedł z lewej strony kościoła na prawą  do stojącego przy swoim klęczniku Prezydenta Lecha Wałęsy. Obaj prezydenci uścisnęli sobie dłonie. 

       To daj Boże by stało się ważnym, symbolicznym dla Polski wydarzeniem. Ale czy tak medialnie wymuszone będzie początkiem POJEDNANIA Polsko- Polskiego. Odkupiłem je nie tylko ścisłym postem o suchym chlebie i wodzie, ale i wyjątkowym dzisiejszym cierpieniem.   Gdy chodzi o Pana Prezydenta Lecha Wałęsę to ze swej strony uczynił krok w kierunku pojednania zakładając do białej koszuli i jasnego ubrania krawat koloru PIS-owskiego. 
       Gdy przyszedł czas Komunii Świętej operator pokazał przystępującego do Komunii Pana Prezydenta RP Andrzeja Dudę i stojąca przy nim małą dziewczynkę w czerwonym sweterku. Gdy Ks. Arcybiskup podał Ciało Jezusa Panu Prezydentowi i członkom Rządu oraz innym osobom Pan Prezydent Andrzej Duda zainteresował się małą dziewczynką, którą wziął na ręce i podszedł z nią do Ks. Arcybiskupa, by ten podał i jej Pana Jezusa. 

Potem oboje klęknęli przy ławce w której siedzieli. Kamera pokazała dwa ujęcia Pana Prezydenta trwającego na modlitwie dziękczynnej. 

W czasie Komunii Świętej kościół śpiewał pieśń: "Pójdź do Jezusa, do niebios bram". Mnie osobiście zapadł w głowie tylko sam tytuł i jego niesamowite tłumaczenie nie przystające do dalszych słów i refrenu a podsunięte mi przez ...

Oto ono: Jeśli chcesz stanąć u niebios bram musisz podejść do Jezusa. Jezus mieszka w drugim człowieku, w każdym człowieku, bo Stwórca każdego z nas stworzył na swój obraz i podobieństwo i za każdego za Lecha Wałęsę i pozostałych Panów Prezydentów też, Jego Syn Jezus Chrystus oddał życie na krzyżu. To jest istota Mszy św. o której zdaje się wielu z obecnych na niej zapomniało.

        Do każdego człowieka należy wyjść ze znakiem pokoju, ze znakiem POJEDNANIA. Tego oczekuje ode mnie Jezus w czasie każdej codziennej Mszy Świętej. Opisanie tego polecenia zajęło mi gdzieś około 50 słów, ale otrzymany dar świadomości tego był natychmiastowy i od razu całościowy. 

Gdy kamera pokazała Panią Premier zauważyłem jak ciężka chwila na nią przyszła. Na mnie też, gdy dotarło do mnie, to posoborowe rozbicie "znakiem pokoju" liturgii Mszy Św.

Pojednani z bliźnimi winniśmy przystąpić już do Mszy Św., a nie dopiero pod namową, pod przymusem mediów i opinii publicznej podawać sobie dłonie w momencie, gdy Jezus umiera na krzyżu. Tak "wymuszony" sakrament małżeństwa, dzisiaj Kościół uznał by za niezawarty od początku, bo pod przymusem. W tym momencie Mszy Św. Jezus był najważniejszy, a nie polityczne spekulacje wiernych: poda czy nie poda i kto do kogo pierwszy wyciągnie dłoń, zakończone oklaskami zgromadzonych, oraz spekulacje jakie to wydarzenie będzie miało późniejsze polityczne reperkusje. Może się okazać, że tak medialnie wymuszone - żadne.

Jezus wisi już jakoby na jednej ręce, i  nieomal  spada z krzyża, o czym mówił przed urlopem Ks. Piotr Maria Natanek. 
Mediator był potrzebny i jest nadal potrzebny do pojednania w narodzie. Może nim być tylko CHRYSTUS  KRÓL  POLSKI,  księże Arcybiskupie i czas to sobie i całemu Episkopatowi wreszcie uświadomić i pod tym kierunkiem prowadzić prace mediacyjne w całym narodzie.  

Słuchaj Jezu jak Cię błaga lud, 
słuchaj, słuchaj uczyń z nami cud.
Przemień o Jezu smutny ten czas
O Jezu pociesz nas!


Sprawę dziewczynki w czerwonym sweterku wyjaśnił Ks. Arcybiskup Metropolita w przy okazji podziękowań, na koniec Mszy Świętej przepraszając, że Zosi nie podał od razu Pana Jezusa.  

uwaga: istotne poprawki w tekście wprowadziłem 3 września rano po 100 wejściach na ten wpis.  
 

Krzesiny - Ofiara Pojednania

Rozpoczyna się Polowa Msza Święta. Będzie sprawowana na pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Mimo że "POLOWA" od początku nie była to Msza Św. "stadionowa". Mimo, że nie była Ofiarą sprawowaną Bogu w świątyni, lotniczy hangar z dwoma najnowocześniejszymi samolotami F-16 stał się na sobotnie przedpołudnie 27 sierpnia 2016 roku "katedrą" dla Jezusa Chrystusa.


Dla mnie, który w 1990 roku zakończył 20 letnią pracę w wojsku, mając przez cały czas do czynienia tylko z kadrą oficerską i generalską, porównanie zewnętrznych objawów religijności 

lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku jest jak dzień do nocy. W latach 70 tych przyznanie się oficera WP, że jest osobą wierzącą, wzgl. stwierdzenie przez aparat polityczny wojska, 

że oficer po cywilnemu, jest praktykującym katolikiem,  pozbawiało go dożywotnie możliwości awansu na wyższy stopień wojskowy, o ile nie natychmiastowego zwolnienia do cywila. 

Już samo otrzymanie stopnia oficerskiego uzależnione było od przynależności do PZPR. 

Na zdjęciach pani w niebieskim kostiumie  to Ewa Błasik wdowa po gen. pil.  Andrzeju Błasiku.

A widoczna na zdjęciu obok głowa mężczyzny stojącego w pierwszym rzędzie po prawej stronie przejścia, to głowa Zwierzchnika Sił Zbrojnych RP Prezydenta Polski Andrzeja Dudy. 

W latach 80 tych, mimo, że powstała Solidarność, PZPR była na tyle silna, że rękoma aparatu politycznego wojska wprowadziła stan wojenny likwidując i dławiąc na 10. lat  dążenia niepodległościowe także w wojsku.
Na zdjęciach Biskup Polowy WP gen. bryg. Józef Guzdek w czasie wygłaszania homilii.  Możecie się  Państwo z nią zaznajomić na stronie Niedzieli http://niedziela.pl/artykul/24321/Poznan-Krzesiny-Swieto-Sil-Powietrznych

Nadziei ruchu Solidarność terrorem rządów generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka nie dało się do końca zdusić, głownie dzięki roli, jaką w Polsce pełnił wtedy Kościół i podziemna Solidarność. 

Ludzie ci walczyli o wolną niepodległą Polskę. 
   Przyglądałem się z zaciekawieniem obecnym na Mszy Św. osobom, obecnej elicie generalsko - oficerskiej lotnictwa polskiego. Cóż mogę powiedzieć?

Większość osób to przede wszystkim mężczyźni. Kobiety i kilkoro niepełnoletnich osób stanowiło mniej niż 10% obecnych. Rzadko kiedy na Mszy Św. mamy do czynienia z tak męskim składem, stąd słabe włączenie się obecnych w mówione i śpiewane części stałe Mszy Św. 
 
Dla mnie są to wszyscy Żołnierze Chrystusa, którym pragnę przekazać jedną tylko uwagę. Jak wiecie mieszkam przy Placu Zmartwychwstania i uwaga będzie z pozycji Zmartwychwstania.

Otóż do Nieba nie idziemy, jeśli będziemy tylko niewinni. Do Nieba idzie człowiek skruszony. Co to znaczy? Tylko tyle, że człowiek taki modli się do Boga o siłę i moc, modli się o dary Ducha Świętego.

Dziś dziękuję Ci Chryste za siłę nadziei, za lata pełne wiary, co były mi zbroją i za siłę miłości, którą mi dawałeś. 

Twe znaki ... które w życiu były mi ostoją 


Bądź Jezu uwielbiony za każdą godzinę, która była mi darem w trudny czas czuwania, oraz za tyle męstwa, odwagi i siły, bym widział w każdym krzyżu radość zmartwychwstania.


bym mógł Ojczyźnie 

służyć niepodległym piórem, niczym karabinem z osaczonym bagnetem, gdy brakło amunicji w reducie wolności i został tylko honor 


i wiara wystawiona na próbę ogniową, gdy po ludzku brakuje nadziei zwycięstwa, 
a jedyną drogą przez zasieki kłamstwa, to cena spełnionego na końcu męczeństwa 

i ostatnia zapałka zapalona w mroku, by dojrzeć idącego za Polską szatana nim ogarnie nas ciemność ponad którą wstanie słońce wolności w imieniu Zwycięskiego Pana,


a który Wiatrem Ducha zdmuchnie plewy świata i rozrzuci nadzieję po męczeńskich drogach, aby na ziemi w miejscach, gdzie przetrwa wiara, zostały złote ziarna rzucone przez Boga...

Chryste! a może już nadszedł czas męczenników i nam nie dyplomacji lecz ofiary trzeba. 
Już dość tych ludzkich targów z Bożym Miłosierdziem, bo zbawienie to przecież nie bilet do nieba,

który możemy kupić gdzieś w supermarkecie, w jakimś biurze podróży z promocją marzenia uwierzyliśmy w wolność daną przez szatana, w truciznę tolerancji, gdzie nie ma sumienia.
A nam potrzebna wolność dana nam przez Boga, potrzebny nam drogowskaz miłości bliźniego i mocne przęsło wiary... od serca do... serca. W imię Ojca... i Syna... i... Ducha Świętego...




Barbarzyńcy szturmują przedmurze Kościoła i zaraza zwątpienia obrońców przenika, a człowiek przed człowiekiem przystaje nieufnie i patrzy na bliźniego przez krzyż celownika.


I mami nas żelastwo, błyskotki i pycha, i chciwość ,i mamona, władza i swoboda. 

Uciekamy od krzyża cierpienia i prawdy, i padamy na grzechu, podstępnych przeszkodach. 

A to może  już nadszedł czas trudny, czas by stanąć z tymi co krzyż poniosą i pójdą za Panem, ofiarując za Prawdę i ludzkie zbawienie każdą przez barbarzyńców nam zadaną ranę. 


Panie Jezu klękamy w imieniu Narodu, bo w mroku kłamstwa gasną ostatnie latarnie, a nam trzeba do Twego tronu dojść przed nocą, nim nas ciemność śmiertelna swą mocą ogarnie. 


Z mroku wołamy Jezu podaj nam swą rękę, wyślij Anioła światła na ścieżkę wolności, bo sami nie trafimy oślepieni kłamstwem, gdy zabraknie nam Twojej ojcowskiej miłości.

Panie Jezu klękamy na cierniach sumienia, choć szatan coraz głośniej nad światem się śmieje choć Polskę rozdrapuje pazurami mason i choć nam coraz trudniej ocalić nadzieję.


Ale Jezu ufamy Twym prawom i woli, wierzymy w twą opiekę w każdej kromce chleba, po drabinie modlitwy idziemy ku Tobie i wołamy byś Jezu nas usłyszał z nieba. 


I klękamy pokornie w imieniu Narodu prosząc o Twą opiekę serdecznie i czule za tych co idą z nami ... tych co pobładzili, zebrani przed Twym tronem, bo tyś naszym Królem.