środa, 31 sierpnia 2016

Krzesiny - Ofiara Pojednania

Rozpoczyna się Polowa Msza Święta. Będzie sprawowana na pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Mimo że "POLOWA" od początku nie była to Msza Św. "stadionowa". Mimo, że nie była Ofiarą sprawowaną Bogu w świątyni, lotniczy hangar z dwoma najnowocześniejszymi samolotami F-16 stał się na sobotnie przedpołudnie 27 sierpnia 2016 roku "katedrą" dla Jezusa Chrystusa.


Dla mnie, który w 1990 roku zakończył 20 letnią pracę w wojsku, mając przez cały czas do czynienia tylko z kadrą oficerską i generalską, porównanie zewnętrznych objawów religijności 

lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku jest jak dzień do nocy. W latach 70 tych przyznanie się oficera WP, że jest osobą wierzącą, wzgl. stwierdzenie przez aparat polityczny wojska, 

że oficer po cywilnemu, jest praktykującym katolikiem,  pozbawiało go dożywotnie możliwości awansu na wyższy stopień wojskowy, o ile nie natychmiastowego zwolnienia do cywila. 

Już samo otrzymanie stopnia oficerskiego uzależnione było od przynależności do PZPR. 

Na zdjęciach pani w niebieskim kostiumie  to Ewa Błasik wdowa po gen. pil.  Andrzeju Błasiku.

A widoczna na zdjęciu obok głowa mężczyzny stojącego w pierwszym rzędzie po prawej stronie przejścia, to głowa Zwierzchnika Sił Zbrojnych RP Prezydenta Polski Andrzeja Dudy. 

W latach 80 tych, mimo, że powstała Solidarność, PZPR była na tyle silna, że rękoma aparatu politycznego wojska wprowadziła stan wojenny likwidując i dławiąc na 10. lat  dążenia niepodległościowe także w wojsku.
Na zdjęciach Biskup Polowy WP gen. bryg. Józef Guzdek w czasie wygłaszania homilii.  Możecie się  Państwo z nią zaznajomić na stronie Niedzieli http://niedziela.pl/artykul/24321/Poznan-Krzesiny-Swieto-Sil-Powietrznych

Nadziei ruchu Solidarność terrorem rządów generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka nie dało się do końca zdusić, głownie dzięki roli, jaką w Polsce pełnił wtedy Kościół i podziemna Solidarność. 

Ludzie ci walczyli o wolną niepodległą Polskę. 
   Przyglądałem się z zaciekawieniem obecnym na Mszy Św. osobom, obecnej elicie generalsko - oficerskiej lotnictwa polskiego. Cóż mogę powiedzieć?

Większość osób to przede wszystkim mężczyźni. Kobiety i kilkoro niepełnoletnich osób stanowiło mniej niż 10% obecnych. Rzadko kiedy na Mszy Św. mamy do czynienia z tak męskim składem, stąd słabe włączenie się obecnych w mówione i śpiewane części stałe Mszy Św. 
 
Dla mnie są to wszyscy Żołnierze Chrystusa, którym pragnę przekazać jedną tylko uwagę. Jak wiecie mieszkam przy Placu Zmartwychwstania i uwaga będzie z pozycji Zmartwychwstania.

Otóż do Nieba nie idziemy, jeśli będziemy tylko niewinni. Do Nieba idzie człowiek skruszony. Co to znaczy? Tylko tyle, że człowiek taki modli się do Boga o siłę i moc, modli się o dary Ducha Świętego.

Dziś dziękuję Ci Chryste za siłę nadziei, za lata pełne wiary, co były mi zbroją i za siłę miłości, którą mi dawałeś. 

Twe znaki ... które w życiu były mi ostoją 


Bądź Jezu uwielbiony za każdą godzinę, która była mi darem w trudny czas czuwania, oraz za tyle męstwa, odwagi i siły, bym widział w każdym krzyżu radość zmartwychwstania.


bym mógł Ojczyźnie 

służyć niepodległym piórem, niczym karabinem z osaczonym bagnetem, gdy brakło amunicji w reducie wolności i został tylko honor 


i wiara wystawiona na próbę ogniową, gdy po ludzku brakuje nadziei zwycięstwa, 
a jedyną drogą przez zasieki kłamstwa, to cena spełnionego na końcu męczeństwa 

i ostatnia zapałka zapalona w mroku, by dojrzeć idącego za Polską szatana nim ogarnie nas ciemność ponad którą wstanie słońce wolności w imieniu Zwycięskiego Pana,


a który Wiatrem Ducha zdmuchnie plewy świata i rozrzuci nadzieję po męczeńskich drogach, aby na ziemi w miejscach, gdzie przetrwa wiara, zostały złote ziarna rzucone przez Boga...

Chryste! a może już nadszedł czas męczenników i nam nie dyplomacji lecz ofiary trzeba. 
Już dość tych ludzkich targów z Bożym Miłosierdziem, bo zbawienie to przecież nie bilet do nieba,

który możemy kupić gdzieś w supermarkecie, w jakimś biurze podróży z promocją marzenia uwierzyliśmy w wolność daną przez szatana, w truciznę tolerancji, gdzie nie ma sumienia.
A nam potrzebna wolność dana nam przez Boga, potrzebny nam drogowskaz miłości bliźniego i mocne przęsło wiary... od serca do... serca. W imię Ojca... i Syna... i... Ducha Świętego...




Barbarzyńcy szturmują przedmurze Kościoła i zaraza zwątpienia obrońców przenika, a człowiek przed człowiekiem przystaje nieufnie i patrzy na bliźniego przez krzyż celownika.


I mami nas żelastwo, błyskotki i pycha, i chciwość ,i mamona, władza i swoboda. 

Uciekamy od krzyża cierpienia i prawdy, i padamy na grzechu, podstępnych przeszkodach. 

A to może  już nadszedł czas trudny, czas by stanąć z tymi co krzyż poniosą i pójdą za Panem, ofiarując za Prawdę i ludzkie zbawienie każdą przez barbarzyńców nam zadaną ranę. 


Panie Jezu klękamy w imieniu Narodu, bo w mroku kłamstwa gasną ostatnie latarnie, a nam trzeba do Twego tronu dojść przed nocą, nim nas ciemność śmiertelna swą mocą ogarnie. 


Z mroku wołamy Jezu podaj nam swą rękę, wyślij Anioła światła na ścieżkę wolności, bo sami nie trafimy oślepieni kłamstwem, gdy zabraknie nam Twojej ojcowskiej miłości.

Panie Jezu klękamy na cierniach sumienia, choć szatan coraz głośniej nad światem się śmieje choć Polskę rozdrapuje pazurami mason i choć nam coraz trudniej ocalić nadzieję.


Ale Jezu ufamy Twym prawom i woli, wierzymy w twą opiekę w każdej kromce chleba, po drabinie modlitwy idziemy ku Tobie i wołamy byś Jezu nas usłyszał z nieba. 


I klękamy pokornie w imieniu Narodu prosząc o Twą opiekę serdecznie i czule za tych co idą z nami ... tych co pobładzili, zebrani przed Twym tronem, bo tyś naszym Królem.

Brak komentarzy: