sobota, 27 sierpnia 2016

Z Jezusem i dzwonem na Krzesiny

Od 10 sierpnia, kiedy to zapisałem się u pani Ewy Wójcik na listę Gazety Polskiej uczestników dzisiejszych uroczystych obchodów Święta Lotnictwa Polskiego w bazie lotnictwa w Krzesinach,

cieszyłem się, że dane mi będzie uczestniczyć w uroczystej Mszy Świętej u lotników, a potem w odsłonięciu Tablicy Pamiątkowej Pary Prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich oraz Pomnika gen. pil. Andrzeja Błasika.
Radość trwała do późnego wczorajszego wieczoru, kiedy byłem już spakowany do wyjazdu. Dzwon "Pojednanie" przygotowany, a Model Świetlistego Krzyża Pojednań wraz ze zdjęciami jego wizualizacji załadowany do samochodu. 


Moja niebieska KIA  stała na Placu Zmartwychwstania pod Pomnikiem Bożego Miłosierdzia, a obok niej stanął w narodowych kolorach nowy samochód sąsiada. Nadarzyła się okazja by zrobić sesję zdjęciową dla obojga. 

Samochód nie kobieta więc dał się obfotografować z różnych stron, a i Świetlisty Krzyż Pojednań odkurzony po 8 latach prezentował się nieźle w promieniach zachodzącego słońca.


Radość moja była tym większa, że upał wyciągnął wielu mieszkańców także z Przeźmierowa nad jezioro i z zaciekawieniem przyglądali się biało czerwonej scenerii wokół pomnika. 



Tak jak wspomniałem radość się skończyła, gdy tylko odebrałem telefon od pani Ewy Wójcik, która poinformowała mnie, że niestety ale nie ma dla mnie zgody na wjazd z dzwonem na teren lotniska i jego udział w uroczystościach, gdyż o całej oprawie uroczystości decyduje Ceremoniał Sił Zbrojnych RP. Wiem co to wojsko i wiem co znaczą dla żołnierza regulaminy. Karierę wojskową zakończyłem 1969 roku w stopniu podporucznika w korpusie podoficerów jeszcze wtedy ludowego lotnictwa. 


Pytam zatem czy ma dla mnie ale już bez samochodu i bez dzwonu przepustkę? Niestety nie ma. 
Kolejny już raz powtarza się taka sytuacja z dzwonem. Nie chciał go widzieć ks Piotr Maria Natanek na marszu przez Warszawę "Z Królową do Sejmu".


Nie chciał go wpuścić na uroczystości 60 lecia obchodów Powstania Poznańskiego Czerwca 1956 Prezydent Jaśkowiak, a teraz o Ceremoniał Sił Zbrojnych RP ma się rozbić udział dzwonu w tych ważnych dla kraju uroczystościach? 


Zostaw tą sprawę Bogu podpowiedział mi wczorajszego wieczoru Anioł Stróż. Nie bądź tylko działaczem (1. pkt), kieruj się miłością w podejmowaniu działania (kolejny 1 pkt). Żadnego "a na złość Niemcom", żadnej pamiętliwości, nienawiści w podejmowaniu decyzji (i kolejny 1 pkt) . 



I najważniejsza anielska rada: to co w sobotę będziesz robił masz robić bez narzekania itylko dla Boga (za 2 pkty). Noc miałem niespokojną 3 razy się budziłem powtarzając sobie: zostaw ten wyjazd Bogu i bez narzekania. To co będziesz czynił czyń dla Niego, a nie dla ludzi. 


***
Sobota rano, kilka minut po szóstej ubieram się maksymalnie odświętnie czarne buty, jasne spodnie ciemna granatowa marynarka, biała nieomal nówka,  koszula i krawat w biało lotniczym kolorze. 

Podczepiam przygotowany dzwon, zabieram aparat oraz dodatkową baterię, plan uroczystości i 300 zdjęć z wizualizacją Świetlistego Krzyża Pojednań. I jadę...
Jadę w kierunku Krzesin odmawiając przy sobocie  różaniec o 6:30  z Radiem Maryja, by po dwóch dziesiątkach zaparkować przed kościołem Pallotynów i wejść przed Przeistoczeniem do kościoła. 

Klękam wewnątrz tuż za drzwiami i tak na klęczkach pozostaję do Komunii Świętej. Z Eucharystycznym Królem w moim sercu powracam do ławki. Na koniec widzę jak kapłan po włożeniu Żywego Jezusa w Hostii do monstrancji, a przed jej ustawieniem na postumencie czyni delikatny znak krzyża. 

Odbieram to jako błogosławieństwo Jezusem specjalnie dla mnie uczynione. Zaintonowana przez kapłana pieśń "Bądźże pozdrowiona Hostyjo żywa" nie kończy się jak zwykle na jednej zwrotce, ale kapłan czeka klęcząc u stopni ołtarza nim skończy się nieomal cała druga zwrotka z refrenem. 

Odmawiam codzienne ranne modlitwy i Koronkę do Bożego Miłosierdzia za wszystkie ofiary katastrofy w Smoleńsku. Teraz mnie Jezu prowadź na lotnisko. Tyle razy w życiu jeździłem na to lotnisko. 

Projektowałem przed wieloma laty kapitalny remont jego nawierzchni lotniskowych, tego co pozostało po Niemcach.  Nie ten ostatni dla F-16, ale ten poprzedni dla MIG-29 i SU-7. Nigdy wcześniej nie jechałem na ten obiekt ze świadomością Jezusa w swoim sercu. 

On obliguje mnie bym nie czynił żadnych spekulacji na temat tego jak się zachowam na biurze przepustek, co powiem? Absolutnie żadnego kombinowania i układania jakichkolwiek scenariuszy. 

Jadę wolno, to znaczy mimo sobotniego ranka i pustego miasta nigdzie nie przekraczam prędkości. Od Starołęckiej w kierunku Krzesin rozstawiono gęsto posterunki Policji i Straży Miejskiej. Przede mną dwa czarne "wypasione" samochody z rejestracją zaczynającą się na WW. Przy skręcie z ul. Sypniewo w ul. Silniki prowadzącą na lotnisko mały zator. 

Posuwam się wolno w kolumnie samochodów w kierunku szlabanu na biurze przepustek.  Jest przed 8:00  a więc przed wyznaczonym terminem na przybycie zaproszonych gości. Gdy w samochodzie siedzi więcej osób, samochód zatrzymuje się i żołnierze sprawdzają zaproszenia. Ja jadę tylko z Panem Jezusem i mam obustronnie całkowicie spuszczone okna. Gdy przyszła kolej na mój samochód  kiwają że mam jechać i nie zatrzymywać się.  


     Pan z dzwonem? 
     Tak, na Mszę Świętą.
     Wie Pan  gdzie jechać? 
     Tak, pod hangar. 

Jeszcze kilkakrotnie mnie zatrzymywano. Gdybym nie miał dzwonu musiałbym zjechać jak inni na przygotowane parkingi dla gości. Ale ja miałem Pana Jezusa, no i dzwon "Pojednanie". 


Gdy skręciłem z głównej drogi w lewo prowadzącej w stronę hangarów wszystkie kolejne drogi w prawo pozastawiane płotkami. Nie pozostaje mi nic innego jak objechać hangar nr 1 od tyłu. 

Parkuję z dzwonem na trawniku nieomal tuż przy krawędzi płyty przedhangarowej. Wyładowałem model Świetlistego Krzyża Pojednań i ustawiłem go na trawie 2 metry od krawędzi płyty. 

Odczepiłem dzwon od samochodu i mając go zamiar przetoczyć ręcznie wzdłuż frontowej ściany hangaru  przed zamkniętymi bramami aż do wschodniego przeciwległego końca hangaru, gdzie kilka skrzydeł bram było otwartych. 

Tam pewno będzie wejście na Mszę Świętą. Niestety, to przejście było gęsto chronione przez wojskową ochronę. Nie przepuszczano w tym czasie nikogo, nawet sporej grupy członków Orkiestry Wojsk Lotniczych. 

W końcu do dowódcy ochrony przychodzi telefoniczna decyzja: Wpuścić ich.
      A tego pana z dzwonem? 
      Też. 
Żołnierz kiwa na mnie że mam wjechać.      
Tym sposobem znalazłem się, jeszcze wtedy całkowicie nieświadom tego, w strefie tylko dla VIP-ów. 

Przepchnąłem spokojnie dzwon na wschodnią stronę hangaru, przyglądając się po drodze ściekowi przechwytującemu wodę opadową z szerokiej powierzchni betonowej nawierzchni płyty przedhangarowej. 

Hangar ma długość 100 metrów i jego posadzka jest w poziomie, stąd pamiętam jaki miałem kłopot z odwodnieniem poszerzonej powierzchni płyty przedhangarowej. 

Tak wspominając stare dzieje dopchałem dzwon na wschodni kraniec hangaru.  Wjazd do wnętrza hangaru odgradzały wtedy jeszcze ruchome słupki rozstawione w takich odległościach, że nie ruszając ich mogłem się zmieścić z Jezusem i z dzwonem między nimi. 

Trochę kłopotu miałem by przetoczyć dzwon przez szyny - prowadnice bram hangarowych, ale i to dało się pokonać. Gdzie wobec tego stanąć ze dzwonem? Rozejrzałem się po ogromnym hangarze i wybór okazał się trafiony w dziesiątkę. 

Pewno się Jezus do tego włączył. Pamiętaj o Mnie, nie pchaj się do przodu i stań sobie w kącie tuż za bramą garażową. Gdy stanąłem pod ścianą naprzeciwko ołtarza uświadomiłem sobie, 

że wybrał mi najlepsze miejsce w tym pustym wtedy jeszcze hangarze, gdzie za godzinę miała się rozpocząć Msza Święta. Gdy z daleka zobaczyłem jak żołnierz przewraca kartki mszału na ołtarzu podszedłem do niego i pochwaliłem go mówiąc "Króluj nam Chryste". 

Kapelan odpowiedział "zawsze i wszędzie". Poinformowałem go, że zamierzam dzwonić na Podniesienie. Nie miał nic przeciwko temu. Upewnił się tylko czy wiem kiedy dzwonić. Uspokoiłem go, że już to wielokrotnie czyniłem. 

Gdy wróciłem do dzwonu już Jezusa ze mną nie było, został pewno z kapelanem, który podobno miał koncelebrować Mszę Świętą z Biskupem Polowym Wojska Polskiego Józefem Guzdkiem.
Chwała Panu
cd nastąpi.

Brak komentarzy: