środa, 10 sierpnia 2016

Rekolekcje kapłańskie i miesięcznica smoleńska

       Od poniedziałku w Pustelni Niepokalanów w Grzechyni trwają rekolekcje kapłańskie. Każdego dnia Ks. dr Piotr Maria Natanek głosi po trzy 45 - 50 minutowe nauki. Nie sposób mi ich cytować. 

Przekracza to moje możliwości czasowe. Mogę je co najwyżej robiąc zaprawy na zimę powtórnie wysłuchać. Raz na żywo i raz z nagrania na http://www.christusvincit-tv.pl/viewpage.php?page_id=1


       Jest to już druga seria rekolekcji kapłańskich Pierwszy tegoroczny wykład nosi nr 15, następne wykłady w kolejności.
Jeśli masz czas na oglądanie TV przez  godzinę dziennie radzę ci w to miejsce odsłuchać choć jeden wykład. Nic nie stracisz, a możesz coś zyskać. 

      Dzisiaj kolejna 67 miesięcznica jak głosi jeden z transparentów zbrodni zwanej katastrofą smoleńską. Poszedłem sobie dzisiaj rano do kościoła najpierw na różaniec a potem na Mszę Świętą

Jak zwykle była bez kazania, a w modlitwie wiernych kapłan wspomniał tylko męczeństwo św. Wawrzyńca rzuconego żywcem na rozpaloną kratę. I w trzecim wieku był ogień i w dwudziestym pierwszym skończyło się ogniem. 

Dla człowieka lepiej zginąć mu w ogniu niż przez całą wieczność cierpieć ogień piekielny. Gdy po południu siedząc przy komputerze i obrabiając zdjęcia z Lichenia, a konkretnie zdjęcia Matki Boskiej z czwartej stacji drogi krzyżowej, wysiadł mi głos odsłuchiwanego jednego z kazań kapłańskich  ks.  Piotra Natanka stwierdziłem, że Boży plan na resztę dnia widocznie jest inny i mam jechać z dzwonem pod Pomnik Smoleńsko - Katyński.
Błyskawicznie wyłączyłem komputer, podczepiłem dzwon pod samochód i ruszyłem w kierunku śródmieścia Poznania. Po pół godzinnej jeździe (wyjątkowo mi po drodze wszystko pasowało) zaparkowałem pod bramą parku na zapleczu Zamku od str. Al. Niepodległości.  

Odczepiłem dzwon i wtoczyłem go pod pomnik, a sam udałem się do kościoła Najświętszego Zbawiciela.  Gdy wszedłem do wnętrza kończono śpiewać "Boże coś Polskę". Ludzi było wyjątkowo mało tak, że nie sformułowano pochodu, a uczestnicy Mszy Świętej przeszli chodnikiem bezpośrednio do parku pod pomnik. 


Uroczystości rozpoczęły się odśpiewaniem hymnu państwowego. Krótką modlitwę za poległych odmówił kapelan Solidarności ks. kan. Tadeusz Magas udzielając na koniec zebranym 
błogosławieństwa. Szkoda, że nie klęknąłem, czyżby i mnie rozprostowały się już kolana na błogosławieństwo? Potem odczytano Apel Klubów Gazety Polskiej oraz złożono wiązanki kwiatów pod pomnikiem. Na koniec odczytano komunikaty i odśpiewano rotę.  


A dzwon
Swoim biciem zbierał uczestników miesięcznicy pod  pomnikiem, a potem dzwonił w trakcie składania kwiatów. 

Przy okazji dzwonienia zgłosił się do mnie pan, który chciał się podczepić pod drzewo genealogiczne twierdząc, że mój wujek Stanisław był i jego wujkiem. Odnotowuję ten fakt, by nie uszedł w zapomnienie 

A gdzie ten Boży plan spytacie? Wczoraj usłyszałem, że od dzisiaj ma się rozpocząć publiczna zbiórka funduszy na budowę dwóch pomników w Warszawie upamiętniających zamach, który zwie się katastrofą. Czyżby nadszedł już czas na pełne ujawnienie i rozpropagowanie idei Świetlistego Krzyża Pojednań z dzwonem Pojednanie? Póki co, to wpisałem się na listę razem ze dzwonem i samochodem by móc uczestniczyć w państwowych uroczystościach odsłonięcia tablicy pamiątkowej ku czci gen .Andrzeja Błasika. Może pani Ewa Błasik zainteresuje się Krzyżem Pojednań. 

A ja przenoszę się do Lichenia, na Drogę Krzyżową, ale to już w następnym jutrzejszym wpisie. Ofiaruję ją za znanych mi kapłanów tych żywych i tych zmarłych, z którymi dzięki łasce Bożej dane mi było się zetknąć w bliższy sposób. Od jednego z nich przed godziną odebrałem wiadomość, że dzisiaj, w kaplicy św. siostry Faustyny, po raz pierwszy w życiu odprawił Mszę Św. w tradycyjnym rycie rzymskim. 
Chwała Panu!       
        

Brak komentarzy: