sobota, 10 września 2016

Krzesiny - wieńce Prezydent czy Maryja

10 wrzesień 2016 roku. Od katastrofy nad lotniskiem w Smoleńsku upłynęło 77 miesięcy. Poznański Klub Gazety Polskiej im.generała pilota Andrzeja Błasika zaprasza dzisiaj na godz. 17:00 na Mszę Świętą za Ojczyznę i za ofiary katastrofy Smoleńskiej w kościele p.w. Najświętszego Zbawiciela ul. Fredry 11. 

Po Mszy Świętej nastąpi przemarsz pod Pomnik Ofiar Katynia i Sybiru, gdzie o godz. 18:00 będzie Apel Poległych i modlitwa za ofiary Tragedii Smoleńskiej przy pomniku Ofiar Katynia i Sybiru narożnik ul. Fredry i Al. Niepodległości.  

Tak się złożyło że pisząc dalej relację sprzed dwóch tygodni z lotniska w Krzesinach wpiszę się w dzisiejsze obchody. Mimo że to wrzesień, a nie kwiecień tak jak wtedy jadąc rano do Poznania do kościoła jechałem po raz pierwszy tego jeszcze lata a już na progu jesieni we mgle.  


Kilka słów o składających wieńce pod pomnikiem jednej z ofiar katastrofy, najbliższej Wielkopolsce, Poznaniowi, gen. Andrzejowi Błasikowi. Tak się złożyło, że poznaniacy nie mieli bezpośrednio osobowo kogo opłakiwać

stąd oglądając w kablówce nadal tylko TVN bez dostępu do TVP - Info, czy TVP-1, mają nie tylko zasuszone prawice kreśląc wyborcze krzyżyki, ale i serca swoje.   
Na zdjęciach idąc od góry wieńce składają:

1. Wdowa po Generale Pani Beata Błasik i Syn Pana Generała,
2. Zwierzchnik Sił Zbrojnych, Prezydent RP Pan Andrzej Duda,
3. Prezes Rady Ministrów, Pani Premier RP wz Szefowa Kancelarii Premiera Pani Beata Kępa, 


4. Minister Obrony Narodowej Pan Antoni Macierewicz w towarzystwie Dowództwa Generalnego RSZ.


W czasie całych uroczystości przed pomnikiem wojska lotnicze zaciągnęły wartę honorową. Uroczystości trwały dobrą godzinę i widziałem na twarzach obu prezentujących broń żołnierzy rzęsiste krople potu, których nie sposób im było zetrzeć z twarzy. 
Złożenie wieńców odbyło się bez bicia dzwonu Pojednanie. Dlaczego spytacie? W trakcie składania wieńców pod tablicą upamiętniającą Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Marię Kaczyńską podszedł do mnie 

jeden z oficerów w lotniczym mundurze i zwrócił mi uwagę, że dzwonieniem zakłócam świecki ceremoniał wojskowy.
Dzisiaj, gdy piszę te słowa, gdy skojarzyłem pewne zdarzenia, żałuję, że posłuchałem go. To z pewnością nie był anielski głos.... 

Żałuję też, że nie przeprosiłem Pani Ewy Błasik, za to, że nie dzwoniłem przy pomniku Jej męża. A mogłem Ją przeprosić  gdy doszło do niespodziewanej rozmowy między nami, ale o tym napiszę we właściwym czasie. 
Niezmiernie jest mi trudno stwierdzić, że przez daną osobę bardzo mi życzliwą rada którą otrzymuję pochodzi od złego. W przypadku pani Ewy Wójcik (na zdjęciu obok)
poleciłem i zostawiłem sprawę Bogu.


Tym razem pewien siebie, zadowolony i radosny z tego co od Boga otrzymałem, nie zwróciłem się o radę i o pomoc do Niego... 
I to było poważne zaniechanie. Wróciłem więc po dzwon, który został na parkingu przed tablicą ku czci Pary Prezydenckiej.

I tu znowu własna próżność dała znać o sobie. Pierwsze co zrobiłem, to poprosiłem by mi zrobiono serię zdjęć jak stoję  przy tablicy. I to był kolejny już błąd. 

Zamiast klęknąć przed tablicą i w ciszy pomodlić się za zmarłych w tragedii smoleńskiej, kazałem się fotografować. Im w czyśćcu potrzebna moja modlitwa a nie zdjęcia.  Tablica była poświęcona, modlitwy przez kapelanów odmówione. 
Któż miał z ludu Bożego tam klęknąć na oba kolana i podziękować Bogu za tę łaskę,
jak nie ja? Któż ma dziękować i wielbić Pana w takich miejscach pytam się dziś siebie?


Wątpię, czy będzie mi dane jeszcze raz dostać się za życia w to miejsce, aby złożyć należną cześć Bogu. Przecież to On trzyma drążki sterownicze tego świata i Jemu należy się cześć i chwała w tym świętym, bo poświęconym już miejscu.

Macie tu dowód jak szybko zapominamy o takich łaskach. 
Zadowolony z możliwości uczestnictwa z dzwonem w rannej Polowej Mszy Świętej zostawiłem Boga poza swoją świadomością. Stał mi się niepotrzebny. To JA wszedłem na lotnisko, to JA biłem dzwonem, to JA , to JA, to JA stało się wszechobecne. Bóg był mi już do niczego niepotrzebny. I w takiej chwili słowa, że "zakłócam  świecki ceremoniał wojskowy" były mi, ale nie Bogu na rękę. 

Bóg dał mi wolny wybór, a ja Go zawiodłem nie dzwoniąc przy Pomniku Generała Andrzeja Błasika. Chciałem podjechać z dzwonem pod Pomnik, ale nie po to, aby dzwonić czy się modlić sercem za śp duszę Pana Generała, ale po to by zrobić sobie przy jego figurze pamiątkowe zdjęcia z dzwonem.
Po co?....
 
Do akcji włączyła się Matka Boska, chciała mi widocznie pomóc. Za minutę miało być południe. Sobota to dzień przeznaczony ku szczególnej czci Matki Boskiej. Południe (patrz godzina na zdjęciu), czas na "Anioł Pański"  Ja mam dzwon, stoję w pobliżu Skweru Generała Błasika i nie dzwonię Maryi. Zostałem zatrzymany przez służby razem ze dzwonem. Nie wolno mi teraz podjechać bezpośrednio pod domek pilotów.
A dzwonić mogę? 
Bez ograniczeń. Proszę tylko poczekać aż Prezydent przejedzie. 


I znowu, kolejny raz ten sam grzech popełniam. Człowiek, nawet najważniejsza osoba w Państwie nie może być ważniejszy od Maryi. Stoję przy dzwonie w pełnej gotowości do dzwonienia by jego biciem pożegnać Pana Prezydenta, a punkt 12:00 nie dzwonię na "Anioł Pański". Co za absurd!...

Jeszcze nikt nigdy nie dzwonił Maryii na tym lotnisku z takiej okazji. Nie ma dla mnie tłumaczenia, że nie noszę zegarka, że nie potrafię odczytać godziny z aparatu fotograficznego, mogłem  przecież spytać o godzinę ochroniarza. A ja nic czekam na człowieka...

Czekam 4 minuty, by  Panu Prezydentowi  i Wojewodzie Poznańskiemu zrobić zdjęcia jak wsiadają do samochodów, a potem przez chwilę dzwonić "Pojednaniem".  Wybacz Jezu że olałem Twoją Matkę i Królową, stawiając człowieka na pierwszym miejscu.  

Po kilku minutach jestem z dzwonem pod pomnikiem Pana Generała. Panie z Gazety Polskiej robią sobie przy nim zdjęcia. Warta honorowa zdjęta a ja biciem dzwonu nie zamierzam bić ludziom na chwałę skoro nie biłem w czasie odsłonięcia i poświęcenia pomnika.

Jedno na pamiątkę zdjęcie "Pojednania" z samotną już postacią Pana Generała. Figura i tablica pamiątkowa zostały poświęcone. Nie zależy mi aby zrobiono mi zdjęcie w tym miejscu. 

W ciszy, stojąc przy dzwonie odmawiam w duchu "Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci" i "Dobry Jezu a nasz Panie daj mu wieczne spoczywanie". Szkoda że nie zabrałem znicza z bagażnika, bo bym mu go zapalił przy tablicy pamiątkowej obłożonej wieńcami. 

Jest 12:10 kiedy wchodzę do domku pilotów.  

cd nastąpi   

 


  

 



Brak komentarzy: