sobota, 24 września 2016

Krzesiny - faryzeizm

Obejrzałem filmik podaję link:  niestety filmik wycofano,
w którym oburzony słowami ministra Antoniego Macierewicza: "Nie spoczniemy dopóki Krym nie wróci do Ukrainy" Aleksander Jabłonowski (Wojciech Olszański) pyta, dlaczego szef MON wypowiada się za wszystkich Polaków i tak łatwo chce szafować naszym życiem? 

Po czym dzisiejszego ranka z radia wysłuchałem kazania Ks. Marka Bąka z Łodzi. Ks Marek Bąk mówił na temat FARYZEIZMU. Bardzo łatwo było mi obie te wypowiedzi połączyć ostatnimi zdjęciami z Krzesin.


Na tegorocznych pokazach lotniczych, drugie skrzypce grał Szef MON -u minister Antoni Macierewicz. Zdjęcia dotyczą wyposażenia lotnictwa i obrazują sprzętowe możliwości sprowokowania przez Polskę konfliktu zbrojnego z Rosją. 

Bo o czym innym może świadczyć zapewnienie naszych sojuszników, że:  "Nie spoczniemy dopóki Krym nie wróci do Ukrainy" jak nie o faryzeiźmie mówiącego na szczycie NATO szefa MON

Cóż to jest tego typu faryzeizm? To między innymi uśpienie swojej czujności na polityczne i historyczne realia zewnętrzne, to wewnętrzne samozadowolenie z siebie, to wiara w zmartwychwstanie  bez konsekwencji nawracania się. 

To stan, w którym z góry wyklucza się możliwość POJEDNANIA. Samostanowienie bez oglądania się na Pana Boga. 

Panie Ministrze Antoni Macierewicz, nie ma Pan narzędzi by wydostać z rąk Rosjan wrak polskiego samolotu wojskowego, a z tym muzeum zademonstrowanym w Krzesinach nie chce Pan spocząć bez odebrania Rosji jej rosyjskiego Krymu? 


Wszędzie możemy być jako Polacy, na kaźdą pokojową misję zagraniczną się udać, ale tylko z Eucharystycznym Zmartwychwstałym Jezusem Chrystusem Królem Polski i z "Pojednaniem", ale nie z tym sprzętem, którym się pochwaliliśmy przed światem w Krzesinach. 


Polska może i powinna ewangelizować Wschód i Zachód, Północ i Południe z Miłosierdziem Bożym, pod którym rozumie się troskę o zbawienie bliźniego, a nie z szablą w rękach. 

Faryzeusz chce Boga dostosować do siebie, może być w tym działaniu nawet agresywny demonstrując przed międzynarodową NATO - wską opinią kult siebie i własnych zaangażowań. 

Faryzeuszowi potrzebna jest akceptacja i podziw dla siebie. Nie potrafi upomnieć, a tylko rozbawi otoczenie. Taki faryzeizm powoduje tylko rozpadanie się grup i struktur poparcia. 

Zamiast rozwoju duchowego wspólnoty narodowej faryzeusz rozwiązuje swój indywidualny problem, podporządkowując sobie wszystkich wokoło. Grupa poparcia traci wtedy swą tożsamość, rozpada się, gdy jej lider bądź istotne liderskie ogniwa mają zapędy faryzejskie. 

Przejawem faryzeizmu jest próżna chwała, to doskonały  pokarm dla pychy duchowej. Następuje szczere, nie dające się ukryć przed opinią publiczną zadowolenie z siebie. 

A pycha duchowa to zawładnięcie darów Bożych. To stanięcie z sukcesem przed Panem Bogiem. Faryzeusze Boga się nie wypierają, ale u spowiedzi dawno nie byli. 

Atmosfera się sypie, bo nie ma o czym rozmawiać, kiedy człowiek zakochany jest we własnym życiorysie i w każdej chwili może się ubrać w szaty faryzejskie. Ma w sobie zaprogramowane by się nie nawrócić. 

Te dusze czują niechęć i uprzedzenie, zazdrość, że inni dostępują łask. Jest i taka pycha, która karmi się skruchą. Pokorny nie posądza nawet, że jest pokorny. Przyjmuje dyspozycje do Pana Boga. Pokorny nie jest elegancki, jak żołnierz na defiladzie. Dobre czyny rodzą jego zadowolenie. Jego radość to entuzjazm, to promieniowanie Bogiem. 

Minister także może nie być faryzejski i promieniować Bogiem.


Aleksander Jabłonowski (Wojciech Olszański) pyta, dlaczego szef MON wypowiada się za wszystkich Polaków i tak łatwo chce szafować ich życiem?  
Jego zdaniem nasz rząd szuka pretekstu, aby wywołać wojnę z Rosją. Na potwierdzenie przytacza kwestię wyjazdu polskich komandosów do Donbasu. Gdyby nie prasowy przeciek, naród do dziś mógłby o tym fakcie nie wiedzieć. Niektórzy generałowie powątpiewają nawet, czy o wyjeździe oddziału specjalnego z Lublińca wiedział zwierzchnik sił zbrojnych, prezydent Andrzej Duda. Bo Miłosierdzie, to troska  o zbawienie, a nie uśmiercenie grzesznego bliźniego.

Brak komentarzy: