niedziela, 25 września 2016

Modlitwa za śp Marię

Dzwoni do mnie klientka i pyta o wyniki finansowe sierpnia. Słucham właśnie Radia Chrystusa Króla, mam głośno włączone radio. Dyktuję wyniki klientce, ale nie mam pewności czy je dosłyszała. 
Odkłada słuchawkę... 
Po dłuższej chwili postanawiam przeprosić ją za nie wyłączenie radia w czasie rozmowy i przy okazji sprawdzić, czy odebrała wyniki. 

       Z zeszytu z numerami telefonicznymi wybieram ... 
No właśnie wybieram numer byłego klienta, który od nastu lat nie prowadził już działalności gospodarczej. Po prywatyzacji RWS Prasa Książka i Ruch jako ajent prowadził kiosk Ruchu na księdze przychodów i rozchodów. Miałem wtedy przed 20 laty do obsługi księgowej aż 4 kioski Ruchu. Pan Henryk najdłużej utrzymał się na rynku. 

Poznaje mnie po głosie i dzieli się smutną wiadomością o śmierci żony. Słyszę szloch i przez łzy słowa: zmarła mi 2 tygodnie temu. Proszę, by mi opowiedział o śmierci pani Marii. 

Po pierwszym wylewie, przyszedł drugi, potem trzeci, wszystko w jednym miesiącu
Pytam, czy żona odeszła pojednana z Bogiem i czy ma spokojne sumienie, że niczego nie zaniedbał. 
No, byliśmy wierzący.
Ale na pytanie czy żona była wstanie łaski uświęcającej nie dostaję jednoznacznej odpowiedzi. Mówię mu, że obaj jesteśmy już w takim wieku, że warto być na co dzień za pan brat z Bogiem. 

No tak, przyznaje, mam już 71 lat.
A żona? 
Też miała moje lata. 
Szkoda, że Pan mnie nie zawiadomił, byłbym dzwonił dzwonem na pogrzebie, ale nic straconego pomodlę się w jej intencji. Nie na darmo przecież do Pana zadzwoniłem, widocznie żona potrzebuje mojej pomocy. Nie składam mu kondolencji, ale obiecuję solidną modlitwę.  

Około 17:00 wracam od wulkanizatora z Przeźmierowa do Baranowa i wstępuję do parafialnego kościoła. Drzwi otwarteMsza Święta będzie dopiero o 18:30. Można się spokojnie przed tabernakulum pomodlić w kruchcie pod chórem. 

Z plakatu spogląda na mnie klęczącego uśmiechnięta twarz świętego Jana Pawła II. Koronka śpiewana m. innymi za śp Panią Marię oraz inne modlitwy. Jak to dobrze, że kościół nie jest na dobre zamykany i mamy przez cały dzień taką możliwość by się pomodlić przed Jezusem w tabernakulum. 

Gdy podniosłem się z klęczek by udać się do domu, do kruchty weszła nie znana mi osoba. Gdy stwierdziła, że wewnętrzne drzwi na kościół są zamknięte, już chciała wyjść ze świątyni mówiąc: "A ja chciałam się pomodlić".

Na to jej mówię, że przecież można tu klęknąć i się pomodlić. 
Zostawiłem ją klęczącą na stojącym w kruchcie klęczniku. 

Uwaga: nieopisane zdjęcia dokumentują wydarzenia w moim prywatnym życiu z okresu ostatnich trzech dni. 

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Potrzebny jest Tobie dobry psychiatra

Jerzy pisze...

Gdyby nie to, że pierwsze słowa jakie przeczytałem dzisiaj z Dzienniczka Św. s. M. Faustyny Kowalskiej (p. 962), nie odpowiedziałbym na ten anonim.
Z Panem Bogiem.