niedziela, 18 września 2016

Trillme za piątaka

Wczorajszej soboty przypadła 32 miesięcznica od śmierci Ewy. Sprawiłem Jej przyjemność i poszedłem do miesięcznej Spowiedzi Świętej. Piszę te słowa z dużej litery, bo to dla mnie duża sprawa, jak mogę w konfesjonale usłyszeć kapłański głos pouczającego Jezusa. 

Pocieszył mnie, bym się zbytnio nie zamartwiał, że nie za wszystko i nie zawsze na czas Mu, czyli Bogu dziękuję. Mówił tak, o ile Go dobrze zrozumiałem, jeśli przez cały dzień byłeś ze M, rano na Mszy Świętej, 

a potem cały dzień i przed każdym posiłkiem, każdą pracą zwracałeś się do Mnie, a wieczorem padłeś na modlitwie ze zmęczenia, to nie ma się co samooskarżać. I podał mi przykład z Ewangelii, 

kiedy to uzdrowił 10 trędowatych i odesłał ich do kapłanów, by się im pokazali. I posłuchali Mnie, i poszli, ale tylko jeden zawrócił z drogi i przyszedł Mi podziękować, mówił dalej do mnie Jezus w konfesjonale i zapytał: Czy to oznacza, że pozostała dziewiątka o Mnie zapomniała? 

No nie, przyznałem Mu rację. Pewno do końca życia opowiadali wszystkim jak ich Panie Jezu uzdrowiłeś
A więc i ty Jerzy czyń podobnie. I udzielił mi rozgrzeszenia, błogosławiąc na dalszą drogę życia. 


Nieomal podobna sytuacja zdarzyła mi się wieczorem, gdy opuszczając Aulę Uniwersytecką po pierwszej części Międzynarodowego Festiwalu Chórów Dziewczęcych w Poznaniu zabrałem pozostawioną na krześle obok kartonową kolorową reklamówkę Festiwalu "Trillme". 

Na opuszczonych przez widzów krzesłach leżało więcej takich kolorowych reklamówek. Biorąc jedną z nich myślałem, że jest to program festiwalu, a okazało się, że jest to imiennie wypisane zaproszenie.  

Na rozstawionym stoisku w kuluarach auli niestety nie było już takich druków zaproszeń, a ja chciałem mieć z festiwalu jakąś pamiątkę. W czasie słuchania 1 części koncertu nabrałem przekonania, że nie znalazłem się na nim przypadkowo. To była sprawka śp. Ewy - pomyślałem sobie. Ona, nauczycielka śpiewu (uczyła takiego przedmiotu w szkole podstawowej na drugim etacie) musiała się do tego przyłożyć. 

Sprawa braku powietrza w kole przyczepy z dzwonem w parku po uroczystościach 77 rocznicy agresji Sowietów na Polskę  też nie była przypadkowa.  
Chór Fantasia Rumunia.  

Fachowiec,wulkanizator stwierdził tylko w dętce dwie dziurki i żadnych śladów w oponie. Tłumaczył mi, że mogły powstać przy jeździe z małą ilością powietrza w oponie. Dziwne to i nie zrozumiałe dla mnie.  
Chór Małe Skowronki

Kłopoty z wymianą koła zapasowego sprawiły, że zamiast po obchodach być o 15:00 w domu, po 17:00 męczyłem się z wymianą koła w parku, w którym zbierały się kolorowo ubrane dziewczęta
Chór Skowroneczki.

Pocieszałem się tylko tym, że wymiana koła, to nie to samo co wymiana przegubu w zawieszeniu "Syrenki", co niejednokrotnie przyszło robić na drodze Ewie.  
Sponsor PKO BP ze statuetką "Skowronka" .

Gdy kończyłem pracę przy dzwonie, wokół mnie zbierały się kolorowo ubrane dziewczyny. Czas było chwycić za aparat i robić zdjęcia. Chór La Musica z Lublina.


Jak się potem dowiedziałem o 18:00 miał się rozpocząć w Auli Uniwersyteckiej galowy koncert festiwalowy chórów dziewczęcych "Trillme".
Chór ze szkoły Jerzego. Kurczewskiego.

Do Auli Uniwersyteckiej wstęp bwolny i za udział w festiwalu nie potrzeba było nic płacić. Ponieważ na zaproszeniach miejsca nie były wypisywane, uczestnicy z zaproszeniami siadali w dowolnych miejscach.  

Gdy wszedłem na salę, po drugim gongu, wszystkie miejsca były zajęte. Nie pozostało mi nic innego jak zająć jedno z pustych miejsc w pierwszych rzędach z wypisaną przez organizatora kartką ZAREZERWOWANE.


Gdy prowadząca koncert pani poprosiła stojących pod ścianami i na balkonach słuchaczy o zajęcie wolnych miejsc z przodu, poczułem się usprawiedliwiony, a wolne obok mnie dwa miejsca po chwili  zajęła pani Agnieszka z córeczką.
W czerwonych bluzeczkach Chór Detska Kitka z Bułgarii. 

Z jej to siedzenia, gdy wyszła na przerwę zabrałem (ukradłem) zaproszenie. Gdy fakt przywłaszczenia zaproszenia wypisanego na konkretne imię i nazwisko doszedł do mojej świadomości, a chciałem już jechać do domu, 

postanowiłem wrócić po przerwie na salę i oddać je właścicielce, a sobie kupić za 5 zł gruby kolorowy program festiwalu. 

Niestety, na stoisku nie miano mi wydać reszty ze stówy, a tylko taki banknot posiadałem. 

W ciemnych strojach Skowronki dyrygent Alicja Szeluga - Dyrektor Trillme Festival przy mikrofonie Maciej Jaworowicz Dyrektor Organizacyjny -podziękowania wręczenie nagród.

Bilon pozostał w samochodzie, a samochód z podczepionym dzwonem stał przed wejściem do parku na zapleczu zamku, tam, gdzie stoi pomnik smoleńsko - katyński. 

Czas przejścia do samochodu i rześkie powietrze wystarczyło bym otrzeźwiał po doznaniach koncertowych i zaczął logicznie myśleć. Z samochodu zabieram dwie monety 5 złotowe i wracam do Auli Uniwersyteckiej. 

Nieomal w ostatniej chwili przed końcem przerwy kupuję 2 programy u zdziwionej sprzedawczyni, tej samej, która nie mogła mnie wcześniej obsłużyć. 
Pani Dyrektor Alicja Szeluga. 

Wchodzę na salę koncertową i przepraszam panią Agnieszkę, że ukradłem jej zaproszenie oraz daję w ramach rekompensaty kupiony przed chwilą program. 

W kilku słowach dowiaduję się historii ukradzionego programu (wszystkie dane byśmy się w przyszłości mogli spotkać w Krzesinach), a ona dowiaduje się o mojej dzisiejszej spowiedzi i grzechu kradzieży). Zapowiedź finału.

Na opowiedzenie jej co mnie sprowadziło na Koncert Festiwalowy będzie być może jeszcze czas. 

I tym sposobem niejako w nagrodę, bo tak to odebrałem, dostałem ofiarowaną drugą część galowego koncertu chórów dziewczęcych. Nie ważne, że moja wrażliwość muzyczna jest do kitu. 

Kuba się tylko uśmiechnął jak usłyszał, że wysiedziałem na sali przez dwie części. Muszę przyznać, że nawet dla mnie, tak dalekiego od wrażliwości muzycznej, pobyt na sali koncertowej okazał się niesamowitym przeżyciem artystycznym.

Stwierdziłem to dzisiejszego niedzielnego ranka. Zamiast iść rano na niedzielną Mszę Świętą, a potem na comiesięczny Marsz Różańcowy zmieniłem plany i poszedłem na Mszę Świętą do franciszkanów,  

gdzie dzisiaj śpiewały poznańskie "Skowronki" pod dyrekcją pani Alicji Szelugi. Serce mi się radowało podobnie jak Matce Boskiej w Cudy Wielmożnej Pani Poznania. 


Nie podobała się ta moja nieomal natychmiastowa skrucha i zadośćuczynienie szatanowi. Po wysłuchaniu wczoraj finałowego prawykonania utworu Szymona Godziemby - Trytek "Pieśni leśne" 

w wykonaniu wszystkich chórów uczestniczących w Trillme Festiwalu pod dyrekcją Alicji Szelugi byłem dosłownie w szoku. Rozstawione "po wszystkich kątach" i pod ścianami auli chóry, a słuchacze w środku. 

Coś niesamowitego. Pełen wrażeń idę do samochodu. Dzwon podczepiony, w kołach powietrze. Klęknę jeszcze pod pomnikiem by podziękować Bogu za dzisiejszy dzień. Cały park tonie w ciemnościach

Przy pomniku katyńsko - smoleńskim kilkanaście palących się zniczy. Cisza. Modlę się i w momencie gdy wyjmuję aparat by zrobić zdjęcie, 

z ławek ustawionych pod drzewami z prawej strony, w ciemności słyszę młodzieńczy głos: "Na zdjęcia ma, to i piątaka będzie miał". I cóż mu miałem odpowiedzieć, że ostatniego piątaka wydałem na festiwalowy program

który trzymam w ręce i w kieszeni mam tyko stówę. Ale, że z szatanem się nie pertraktuje, nieomal natychmiast  i nie skończywszy modlitwy podniosłem się z klęczek i poszedłem nie zaczepiony przez nikogo do samochodu i ruszyłem z dzwonem w kierunku domu.           

Brak komentarzy: