niedziela, 2 października 2016

W czym ja o Boże uczestniczyłem?

Bracie jak ci się podobało? spytała mnie siostra która mnie zaprosiła na swój jubileusz. O co jej chodziło ? O: "najważniejszy punkt programu dzisiejszej uroczystości", o Mszę świętą, za którą uznał we słowie wstępnym dzisiejszą ucztę główny celebrans Ks prezbiter Jacek Sujkowski (nie mylić z ks. dr. Zbigniewem Sujkowskim u którego 25.06.1986 roku Ewa zdała na 4. egzamin z teologii życia wewnętrznego). Pytam się dlaczego ucztę, a nie ofiarę krzyżową Jezusa Chrystusa. Bo to w czym uczestniczyłem, co mi się miało podobać, w ostatnim słowie kapłana zostało określone jako uczta, a nie ofiara. "Od tego stołu pójdziemy do drugiego stołu". Dla mnie pierwszy stół nie był odebrany w cudzysłowie. Jak tą celebrację, tą liturgię odebrali inni nie związani z neokatechumenatem - nie wiem.  Ja jestem człowiek starej daty i dla mnie brak cudzysłowu był szokiem duchowym, dla mojego życia wewnętrznego. 
     Proszę nie pisz o tym, takie twoje pisanie doprowadza do rozbicia Kościoła - tłumaczono mi. Żeby w takiej liturgii uczestniczyć trzeba przejść drogę neokatechumenatu i co najmniej kilkanaście katechez mieć za sobą. 
    I miał brat i siostra rację. Całkowicie zagubiła mi się w tej uroczystej słowno - muzycznej oprawie ofiara krzyżowa Jezusa Chrystusa. 
     Gdy ustawiłem dzwon poproszono mnie bym nie dzwonił. Ja tylko zadzwonię dwa razy na podniesienie, nie wam ludziom, a Bogu na chwałę. Ludziom będę dzwonił przed restauracją.Ten argument przekonał mego rozmówcę.
      Nie bójcie się, nie zakłócę dzwonieniem ofiary Mszy Świętej. W katakumbach, w jakie zamienił się dawny dolny kościół w parafii Św. Jana Kantego w Poznaniu, dzisiaj nie jest to nawet kaplica, bo nie ma tam tabernakulum z żywym Jezusem Chrystusem, na pewno pierwsi chrześcijanie nie dzwonili dzwonem. Nie wiem od ilu wieków w świętej tradycji Powszechnego Kościoła Rzymsko - Katolickiego należało ten moment, gdy na Golgocie stawiano krzyż z ociekającym Krwią  Ciałem Jezusa, pokazując światu w czasie Podniesienia Żywego Eucharystycznego Króla Jezusa Chrystusa specjalnie w liturgii Mszy Świętej wyróżnić. Chyliły się wtedy sztandary, żołnierze prezentowali broń, mężczyźni chwytali za szable, a lud wierny padał bezwzględnie na kolana. Taką wiarę, w takiej oprawie przyjął przed 1050 laty książę Mieszko I. Tak było od tysiąca lat w Polsce i taką wiarę, z taką, a nie inną oprawą liturgiczną, w ukrzyżowanego, zmartwychwstałego i do Nieba wstępującego Jezusa Chrystusa przyjęli i przekazywali  nam przez pokolenia nasi przodkowie. W takiej liturgicznej scenerii dojrzewali w swojej świętości wszyscy polscy święci. 
      Co się zatem stało, że dzisiejszą Mszę Świętą odebrałem jak dobrze wyreżyserowany spektakl pamiątki tylko Ostatniej Wieczerzy, spektakl na którym Ewangelia skończyła mi się na Wielkim Czwartku.
    Tu przytoczę słowa św. Pawła  (Ga 1,6-12)
"Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście – niech będzie przeklęty! A zatem teraz: czy zabiegam o względy ludzi, czy raczej Boga? Czy ludziom staram się przypodobać? Gdybym jeszcze teraz ludziom chciał się przypodobać, nie byłbym sługą Chrystusa. Oświadczam więc wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus."

     Ze swej strony pragnę tylko zauważyć, że święty, powszechny, rzymski i katolicki, Kościół Jezusa Chrystusa przez wieki trzymając się Tradycji i Pisma Świętego głosił światu w określony ściśle sposób Ewangelię Jezusa Chrystusa, sprawował sakramenty i sakramentalia. 

      (8:45) Kościół to Oblubienica Chrystusa. Nasi przełożeni wykonują ruchy, które są publicznym policzkiem dla mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa. Nie rozumieją, że Kościół jest Oblubienicą Chrystusa. Wykonują wszystko dla innych, a tak mało dla Kościoła i dla Boga. Tak na koniec, bo jeszcze wypada. Kościół Oblubienica jest Jego ciałem, On Chrystus zaś głową. Tak jak w małżeństwie można powiedzieć, że jego głową jest mąż, a ciałem żona. Chrystus zaślubiając Kościół poniósł za Niego najwyższą ofiarę miłości. (10:03).
My mamy tak poukładane, że Kościół  powstał na Golgocie. Kościół był od zawsze w zamierzeniu Boga, tak samo jak i nasza dusza. Tylko ze wzgl. na nasze zmysły i przestrzeń czasową nie da się tego inaczej przedstawić. Natura, a nie aktualna konstrukcja Kościoła jest niezmienna, zawsze święta, zawsze piękna i zawsze czysta. Dlatego wybryki moje, twoje, grzeszność ludzi na całym świecie, nie mają wpływu na zmianę świętości, piękna i czystości Kościoła. Bo Pan Jezus Bogu Ojcu spłacił dlug. Natomiast błoto, które się znajduje wokół Kościoła to są te odpryski nasze, my Go brudzimy, ale On dalej jest święty. Dlatego , gdy przyjdzie czas wiosny Kościoła, Kościół znów stanie się piękny, czysty i święty. Rozumiecie to: nasze grzechy nie mają wpływu na świętość, piękno i czystość Kościoła, bo to Bóg utworzył to dzieło. Teraz jakoby dał nam Go w zarząd i teraz jest taki ... (jaki zobaczycie na zdjęciach w następnym odcinku), a mimo to, w swej duchowej naturze, nic nie utracił na świętości, pięknie i czystości. Więc nie możesz oceniać Kościoła, że Kościół jest zły z perspektywy swojej, bo obrażasz Boga.  Jeśli uważasz, że On jest zły, bo masz tak poukładane w głowie, bo tak ci mówią twoje zmysły, ale on jest taki tylko z twojej ludzkiej perspektywy. Dlatego, że On jest święty, piękny i czysty On cały czas uświęca, cały czas rozlewa łaski, bo to jest poza naszym i moim zasięgiem i poza waszym i moim spojrzeniem.
    
uwaga końcowa:  Od (8:45 min nagrania) do końca, to podsumowanie moich słów jakie tego samego dnia dał w swojej wieczornej katechezie Ks. Piotr Maria Natanek. Dla mnie była to odpowiedź na postawione w tytule pytanie: " W czym ja Boże uczestniczyłem) i moje zadane mi przez Boga poruszenia duszy. 

c.d. relacji w następnym odcinku

Brak komentarzy: