czwartek, 17 listopada 2016

Nie daj odpłynąć

Dzień Zaduszny w Baranowie

       Na zamówionej jak co roku Mszy Świętej za Urszulę, Teresę i Władysława Pewińskich oraz za Irenę - Ewę i Łukasza Zygarłowskich zjawił się Kuba z Martusią. Wyjątkowo w tym roku nie mogłem zamówić Mszy Świętej w dniu śmierci teściowej we Wszystkich Świętych, bo termin był wcześniej obstawiony. 

Pozostał wolny Dzień Zaduszny. Msza Święta była koncelebrowana. Ks. kan Zbigniew Tokłowicz  celebrował za najbliższych, a ks Proboszcz współcelebrował za parafian wymienionych rocznikami w modlitwie wiernych.

       Kuba miał dylemat. Spieszyło mu się na cmentarz by uzyskać odpust zupełny za dusze czyśćcowe, ale Martusia nie dała za wygraną chciała być na Mszy Świętej, a potem na procesji. Chciała nieść zapalony znicz do pomnika Jezusa Miłosiernego.


     Krąg biblijny
  poniedziałek
   7 listopada  
(Łk 17,1-6)
      "Jezus powiedział do swoich uczniów: Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych."

      O jakich małych chodziło Jezusowi? O dzieci. To bardzo delikatna sprawa. Rodzice nie zdają sobie nawet sprawy czym mogą zgorszyć swoje pociechy. Niewinny umysł dziecka rejestruje każdy najmniejszy grzech dorosłych.

Powtarzany przy dziecku, staje się czymś zupełnie naturalnym. Za przykład podam przekleństwo. Słyszane od młodości i to najczęściej od rodziców z czasem każde takie brzydkie, grzeszne słowo wydaje się zupełnie naturalne, wchodzi w serce dzieciaka. Jak już cię mają wrzucić w morze bądź jak Jonasz.

Nie daj odpłynąć

Złowiłeś mnie
oplątałeś siecią tęsknoty
za Miłością
już żyć jak dawniej 
nie potrafię i nie chcę.
Twoim Słowem karmię duszę
Jak chlebem
kroplą nadziei popijam
marząc o Niebie.
Niełatwy los co wątłe ramiona
przygniata krzyżem
biorę na swoje barki z uśmiechem
wiedząc, że towarzyszą mi w drodze.
Twoja Miłość i dłonie 
przebite gwoździem ...
Nie jestem sama
choć ludzkie serce
tonie w samotności
gdy ufność słabnie
i pada na nie cień śmierci ...
Wtedy o Panie zaciśnij mocniej
miłosne swe sieci
oplącz mocną liną łaski wiary
i nie daj odpłynąć zwątpieniem ...

(-)  Bogumiła Dmochowska
z tomiku: "A Duch wieje kędy chce" 
z modlitwą 

Brak komentarzy: