sobota, 31 grudnia 2016

Anonimowe życzenia


      Niech te święta dla wszystkich czytelników "Pojednania"  będą pełne Bożego błogosławieństwa i miłości, którą przyniósł  w nasze rodziny i w serce każdego z nas, pod nasze polskie dachy Boży Syn
      Niech Boża Królewska radość i miłość przedłuża się na kolejne dni naszego świętowania i na całą naszą codzienność 2017 roku.

Wigilia Bożego Narodzenia, godz. 22:20  niejaki ks. Jan pisze na mój stacjonarny numer telefonu sms-a, który odbieram dyktowany głosem telefonistki w Pierwsze Święto Bożego Narodzenia o 8:20. 

Nie mam w tym momencie pod ręką nic do notowania, aby zapisać nr telefonu nadawcy, by mu podziękować za piękne życzenia świąteczne. 

    Bezpośrednio po Świętach w kalendarzu liturgicznym obchodziliśmy imieniny Św Jana Ewangelisty. Była to doskonała okazja bym po Mszy Św. za solenizanta ks. Jana złożył mu osobiście życzenia imieninowe i podpytał czy to On był nadawcą wspomnianego sms - a. 

Niestety nie. Niech więc nadal anonimowy nadawca sms-a kimkolwiek by On był czuje się usatysfakcjonowany moim podziękowaniem złożonym na ręce wspomnianego ks. Jana.
     Podobny miły świąteczny anonim znalazłem w skrzynce na listy. Niestety wśród 8 segregatorów pełnych korespondencji z ostatnich 20 lat nie znalazłem pisanej podobnym pismem. 

Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak serdecznie tą drogą podziękować anonimowemu nadawcy i osobom w imieniu których pisał życzenia. Bóg zapłać za ciepłe słowa, miły Aniele.

Podsumowanie roku:
Nadal jestem w nowicjacie. Każdego dnia jest we mnie łaknienie Boga. Jako człowiek mogę tylko usługiwać Bogu. Nie moje grzeszne "ja, nie  grzeszna wspólnota, a tylko Ty Boże masz tu wszystko do powiedzenia. Panie mój, Boże nasz, siłę masz, siłę dasz, tylko Ty, tylko Ty Panie nasz i Królu dasz siłę ludowi swojemu. Zadanie na 2017: nadal "Miłosierdzie to troska o zbawienie bliźniego" i "Witaj Królu". "Polska z Królem i Królową jest nie do pokonania." Jezu ufam Tobie

piątek, 30 grudnia 2016

Bez komentarza

30 grudnia - Święto Świętej Rodziny  
 Jezusa Maryi i Józefa 
 
PIERWSZE CZYTANIE
Syr 3, 2-6. 12-14
Kto jest posłuszny Bogu, czci swoich rodziców
Czytanie z Mądrości Syracha
Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził. Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce. Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. a jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie.
Oto słowo Boże.

czwartek, 29 grudnia 2016

Logistyka Bożej chwały.

Chwała jest tylko jedna, tak samo jak jedna jest Prawda.  Nie możecie posiadać własnej chwały, i oddawać  jej Bogu.  Bo kiedy się skupicie na własnym ciele, na własnym powodzeniu, na własnym wizerunku twarzy, na własnej karierze, nigdy w tej koncepcji nie znajdziecie miejsca dla Boga. Wydawać ci się tylko będzie, że ty jesteś blisko Boga, a ty jesteś trupem - mówił w 33 minucie i dalszych swojego wczorajszego 14 kazania z cyklu "Kontemplacja Najświętszego Serca Jezusowego " ks Piotr Maria Natanek cytując końcową część  orędzia z 17 czerwca 2014 roku dotyczącą wezwania "Serce Jezusa wszelkiej chwały najgodniejsze". (Uwaga: słowa orędzia pisane grubą czcionką).

     To co wam już mówiłem: wydawało mi się, że byłem bardzo blisko Boga, ale pokładałem nadzieję w swoim działaniu, mówiłem sobie walcz, działaj, jak to osiągniesz, czy tamto, będziesz święty, a dziś mówię sobie inaczej ty zawsze będziesz słaby, błagaj tylko Boga o łaskę i umiej to wszystko co otrzymujesz Bogu ofiarować. Inaczej nigdy z siebie, tego swojego "ja" nie wykorzenisz. 

Możesz mieć sukces dwuletni, pięcioletni, ale wystarczy, że zapomnisz o zasadzie miłowania  Taty, boś przekonał się, że "ja" już jest mocne. 

O nie, nie. Nie tędy droga. Bóg ci szybko nogę podłoży, fikniesz i klepniesz na ziemię. Ale zaraz ci mówię w Bogu jest nadzieja, bo Bóg póki żyjesz nie wylicza ci złych czynów. To ty masz spowiedź, jest pojednanie.

Jest całkowicie inna koncepcja Boga. Dziś ją rozumiem. Dostałeś strzała. Bóg ci daje łaskę, On ci daje łaskę, nie ty. Człowiek się zmienia, staje się pokorny, prosty przed Bogiem. Nie ty sam, On Bóg daje ci łaskę, a my postronni się dziwimy jak on się zmienił, jak on to wytrzymuje. 


Człowiek zna swoją małość, zna swoją grzeszność, ale wie jak wielki jest Bóg. Więc pamiętajcie: Nie możecie posiadać własnej chwały. Posiadając chwałę , musicie ją całą oddać Bogu, a to oznacza na Ziemi wyzbycie się wszelkiej chwały ludzkiej, a więc upokorzenie i wzgardę. 

A co macie w koncepcji świata?
Opinia publiczna, dużo punktów, byle nic nie naruszyć i święty spokój. 
Jakiś ty wielki, jakiś święty? 
Tyś pyłkiem. 
Tu kwiatki składają przed Chrystusem Królem w Poznaniu, a tu do Boga jak trwoga latają. 

Nieprawdopodobne!
Przed chwilą mieliście wszystko w nosie. Mówiliście, że my wszystko możemy, ja Krzysztof, ja Andrzej, ja mam wszystko pod ręką. Gdzie wasze trony, tytuły, wasza chwała? 
Będzie głód w Polsce. 
Przecież powinniście wszystko utrzymać. 
W Sejmie żeście klepnęli mordowanie dzieci, przecież to wszystko woła o pomstę do Boga. 

Nie potraficie? 
Nie umiecie wojska wprowadzić - herezje piszę. 
Zamiast być na intronizacji w Krakowie, wy zwiedzaliście ciepłe kraje, a dziś do Matki Bożej gonicie? 
Jak wyście Króla nie przyjęli, to kto was wysłucha?

Byliśmy w maju. Przecież otrzymaliście wszyscy przywódcy pismo. Przeszło przez dziennik podawczy. 
Przyjęliście Matkę Bożą? 
Słuchajcie co Bóg mówi. 
Przecież jesteście faryzeuszami, obłudnicy.  
Przecież Królowa Polski, Matka Boża w maju stała przed bramą Sejmu. Przybyła tam do was z moimi rycerzami. 
Dziś by wam pomogła. 

Bo wierzyłem i dalej wierzę, że jesteście darem Boga dla Polski, ale wy, w swojej pysze od razu w maju, od pana Marszałka i wyżej stuliliście uszy, pouciekaliście i mieliście ważne obrady.

Dziś was Królowa usłyszy?
Macie buńczuczne cytaty. Kaskami chcecie zakryć Warszawę, a ci drudzy z kopytami ruszą na Warszawę.
Na Ziemi musicie się wyzbyć wszelkiej chwały ludzkiej, a więc (przyjąć) upokorzenie, tu na ziemi i wzgardę. Im większą chwałę pragniecie przynieść Bogu, tym niżej musicie "upaść" jako ludzie.

Czyli zostać wykreskowani. Dzieci, o mnie już napisali kilka prac magisterskich. Piszą w tej chwili doktoraty. Ostatnio w Świdnicy  całe spotkanie kapłanów było o ks. Natanku. 

Jaki macie problem? Suspendowaliście mnie, jeszcze wam mało? Dzieci, nic się nie zmieniło. Dalej się pastwią. Ale to ma swój cel. Bo jako ludzie musicie upaść jak najniżej. Na nic zdadzą się wam, mówi Pan w swoich orędziach, wasze tytuły naukowe, wasze dochody, wasze bogactwa, wasze mniemania, wasze dobre imię. Uważaj bracie, aby cię nie przykuli do grubego łańcucha Mahometa, bo tam może być twój koniec.

        Nie posiadając już żadnej własnej czci i chwały - rewelacyjne kazanie dla was  ukochani rycerze -  Nie posiadając już żadnej własnej czci i chwały musicie być pewni, że ją całą oddaliście Bogu.  

 W domu cię nienawidzą, sąsiedzi cię nienawidzą, nie możecie się nigdzie pojawić, bo wrzeszczą Natankowiec, heretyk, taki i owaki. Ty idziesz i czujesz co w ich sercach się dzieje. Dzieci, dopiero wtedy macie wiedzieć, że jesteście pewni, w takiej sytuacji - że całą chwałę oddaliście Bogu i w pokoju serca możecie oczekiwać Nieba, bo tam jest wasza chwała, którą oddaliście.
Teraz rozumiecie dlaczego Bóg dał tyle poniżenia, tyle oszczerstw, tyle ataków.
Pokażcie mi kapłana czy ruch w Polsce, który by był dwukrotnie atakowany listami gończymi Episkopatu. Klepnęli dziesiątki herezji i u siebie ją zaklaskali. Istotę swojej wiary mają określoną w pięknie. Piękno istotą wiary. Herezja za herezją. Nikt tego nie dotknie, bagienko gdzie toną tysiące dusz. Czekałem aż dorosną dzieci, skoro tak świetny kierunek wychowawczy, pedagogiczny, edukacyjny ruchu klepnięto, to powinny tam być same święte, a to tańcuje równo.        
Tam jest cześć,  którą utraciliście, tam jest Prawda, dla której warto wszystko utracić. I z tego się dzieci cieszcie. Jak już rozumiecie że mogłem być na fali, ale ja nie mogłem Króla zdradzić. Wiedzcie, że jesteście na takim etapie pewności swojego działania i spokoju ducha, że wszystko oddaliście Panu Jezusowi i dopiero chwała czeka was w Niebie. Przypominam, jakby się ktoś wcześniej wybierał do Nieba to do zobaczenia przy dwudziestej stacji. Kto nie mówi różańca niech zapamięta, że Maryja jest Królową Nieba i Ziemi.To co ci podaję to jest bardzo blisko tronu Boga  Prawda triumfuje na końcu, a nie na początku. 
Amen. 
To orędzie dotyczy w całości Rycerzy Chrystusa Króla, a żebyście wiedzieli, że warto dla Jednej Miłości żyć.

środa, 28 grudnia 2016

Dialog ze zmarłą Ewą

Rzadko się zdarza bym nim zacznę pisać znał już tytuł jaki nadam wpisowi  "Dialog ze zmarłą Ewą".
Od samego rana nic nie wskazywało na to, że będę rozmawiał ze zmarłą, bo też po prawdzie nie zamieniłem z Nią ani jednego słowa. Wiara mi mówi, że ze zmarłymi się nie rozmawia, to też od Jej śmierci nic nie czynię by nawiązać z Nią kontakt słowny. 
       Już ostatnie miesiące choroby odzwyczaiły mnie od konwersacji z gasnącą na moich oczach małżonką. Ważniejszy, a także łatwiejszy dla Niej do przekazania i odebrania niż słowa był uśmiech i gest, których starałem się Jej nie szczędzić. 

      Ale dzisiaj po 3 latach bez 20 dni, w czasie których tylko jeden raz mi się przyśniła i do tego stojąca do mnie tyłem, gdzie tu było mi myśleć o jakiejś konwersacji, a tym bardziej o dialogu ze zmarłą. 

     A jednak mimo, że nie wszeptałem żadnego do Niej żadnego słowa, zdarzenia dzisiejszego dnia nazwałem dialogiem.
Istotne fakty tegoż dialogu uwypuklę pogrubioną czcionką osadzając je w ziemskiej codzienności trzy letniego wdowca. 

       A więc budzę się wcześnie rano i po krótkim westchnieniu do Boga siadam do komputera by po łepkach sprawdzić wczorajsze dwa wpisy. Gdy  w połowie sprawdzania kazania ks. Piotra oderwałem się od tekstu, był najwyższy czas jechać na ostatnią ranną Mszę Świętą. Do świątyni im. Maryi wszedłem razem z kapłanem. 

        Musiałem jechać bardzo ostrożnie, gdyż jezdnia nawet na głównej trasie była oblodzona, a na przeciwległym kierunku od wiaduktu w Krzyżownikach do nieomal drugiego wiaduktu w Smochowicach praktycznie na  5. pasach stało w korku z racji wypadku chyba kilka tys. samochodów. 
       Dzisiaj wspomnienie Św. Młodzianków, patronów dzieci nienarodzonych, to pierwsi męczennicy krwi. Dzieci mimo, że obarczone grzechem pierworodnym, można by powiedzieć grzechem pokoleniowym zawsze są niewinne. W modlitwie za zmarłych tym razem modliłem się za zmarłych rodziców z zamiarem odwiedzenia po Mszy Św ich grobu. Po Mszy Św. zostałem, tak jak bez mała wszyscy obecni, na Koronce do Bożego Miłosierdzia. Zwykle śpiewam ostatnią dziesiątkę, ale dzisiaj skupiony byłem tylko na słowach "Miej miłosierdzie dla nas i dla całego świata"
       W drodze powrotnej wstąpiłem po zakupy do Chaty Polskiej. Nie miałem specjalnych potrzeb i skończyło się na okazjach (5 dużych budyni po 0,99; 2,4 kg kiszonej kapusty też po 0,99 za kg; niecały 1 kg bigosowego po 8,88 za kg; wiaderko 1 kg twarożku za 8,99 i z tą samą cenę 1 kg mintaja oraz 2 op. żelatyny). Gdy przyszło do płacenia okazało się, że jestem bez pieniędzy, które zostały w świątecznym ubraniu. Zamiast na cmentarz wróciłem po kasę do domu. Pogotowie drogowe kończyło załadunek rozbitego samochodu. Po 20 minutach odebrałem z kasy swoje ranne zakupy i zapominając o cmentarzu wróciłem do domu. 
       W planie na dzisiaj miałem dzień gospodarczy, czyli odłożone w czasie świąteczne sprzątanie po świętach, które spędziłem generalnie poza domem. Wigilia z dziećmi i wnuczkami, pierwsze święto u brata, a drugie u rodziny żony.
Świąteczne sprzątanie czyli coś więcej niż to co czyni raz na dwa tygodnie sprzątaczka, czyli wykonanie tego wszystkiego, o co prosiła by mnie Ewa gdyby żyła. Kto mnie dzisiaj poprosił? Stojąc twarzą w kierunku czarnej komody spojrzałem przez okno. Przed oczyma mam Jezusa Chrystusa Króla. Kwiaty i znicze częściowo wczoraj rozbite przez wichurę, dzisiaj nie ruszone. Jezu ufam Tobie i biorę się do roboty. Kurze ściera sprzątaczka (jedyna rzecz, której nie cierpię robić), ale by jej ułatwić prace na poziomych powierzchniach winno być maksymalnie mało przedmiotów. Kilkanaście zdjęć oprawionych w ramki czeka na zawieszenie, obrazki, listy, suweniry itp czekają na pochowanie

     Jako pierwsze w rękę wpada mi złożona na cztery biała kartka papieru. Otwieram, moje słowa: "Kocham Cię Twój Jurek" i dwa dzieciątka jak aniołki: 

z lewej dziewczynka, Ewcia z białą różyczką i gołąbkiem, a z prawej chłopczyk, z jabłuszkiem. Pisałem ten ostatni miłosny liścik  ze szpitala na Lutyckiej, gdzie przebywałem w separatce przez Boże Narodzenie. Z rana, równo trzy lata temu odwiedziła mnie wtedy Ewa, by wieczorem  siedząc na wózku inwalidzkim zastąpić mnie na ślubie i weselu mojej chrześniaczki. 

Wielkiej pokory uczył mnie wtedy Pan Jezus. Do betlejemskiej stajenki nie przyszedłem z pustymi rękoma. Panie mój, Boże nasz, siłę masz, siłę dasz modliłem się za nas obojga. Tylko Ty, tylko Ty Panie nasz i Królu możesz dać nam siłę na te ostatnie dni życia Ewy. Kto z nas ludzi mógł wtedy przypuszczać, że Ewa ubrana na balowo, na wózku inwalidzkim, z kolejną wznową glejaka w mózgu za dwie dekady, nie będzie już żyła. Miałem świadomość, że mnie cieleśnie, fizycznie opuści, ale że już ...
Gdzie złożyć ten liścik miłosny niebiańska dzieweczko (gołębica) ubrana w sukienkę przyozdobioną koralikami?
Tu, jak zwykle w takich chwilach bywa, włączył się mój Anioł Stróż.  

Tak jak dla mego ziemskiego ciała za najlepsze i jedyne miejsce na małżeńskim łożu wskazałeś mi mój opiekunie miejsce, na którym duch Ewy opuścił jej ziemskie ciało, tak od tyłu, za portretem Ewy, pod którym każdego dnia, od dnia pogrzebu zasypiam, jest najlepsze miejsce dla tego ostatniego wyznania na piśmie naszej ludzkiej miłości.  
A słownie
A słownie to w ostatnich miesiącach życia Ewy głównie się modliliśmy, a jak mówiłem "Kocham Cię", to najczęściej, kiedy Ewa mogła jeszcze mówić, dostawałem odpowiedź: "Ja Ciebie też". Krótki ale bardzo konkretny owocujący działaniem i modlitwą był ten nasz małżeński miłosny dialog.
Tak więc na początku sprzątania moje "Kocham Cię" znalazło się na zdjęciu jakoby "wewnątrz głowy Ewy"
Sprzątając dalej dom kilka godzin czekałem na odpowiedź. Po kolei kolejne zdjęcia znajdowały swoje miejsce na ścianach domu
       W końcu zostało mi tylko jedno, nasze wspólne małżeńskie zdjęcie z dnia ślubu kościelnego. Ewa jest ubrana w bardzo skromną, a jednocześnie wytworną suknię, którą osobiście wykończyła naszywając na nią białe perełkowe koraliki. Sukienka z wdziankiem była na tyle uniwersalna, że z powodzeniem spełniała w pierwszych latach małżeństwa suknię balową. Nie pamiętam kto zlecił wykonanie i oprawę tego zdjęcia. Bardzo prawdopodobne, że dopilnowała tego przed śmiercią sama Ewa.  
     Obok zdjęcia, na tej samej komodzie, wśród innych rzeczy znalazłem porcelanową szkatułkę w formie jajka, której nigdy wcześniej nie otwierałem. Stała wśród innych przedmiotów i gdyby ją ktoś zabrał, pewno bym tego nawet nie zauważył. Dzisiaj spróbowałem ją otworzyć. Zrobiłem to bardzo niezgrabnie i ze środka wypadły na posadzkę jadalni białe koraliki.  

Tam były koraliki ze sukni ślubnej. Policzyłem te, które zostały w szkatułce. Było ich piętnaście. Na podłodze bez wysiłku znalazłem jeszcze jeden. I w tej chwili doznaję olśnienia, szukaj siedemnastego, musi ich być siedemnaście. Jak będzie siedemnaście, to będzie dla mnie wyraźna odpowiedź Ewy. Siedemnasty dzień stycznia, data zgonu Ewy, siedemnaście pozostawionych przez Nią koralików. 

      Szukaj a znajdziesz. Znalazłem siedemnastego. Szukałem jeszcze długo osiemnastego. Ale więcej ich nie było. 
     Zostawiła mi znak myślę sobie
    Czy miała tego świadomość Po ludzku rzecz biorąc chyba nie, ale po Bożemu
     Po Bożemu nie tylko się takie cuda dzieją 


Teraz idę pod pomnik na wielbienie i dziękczynienie, a jak wrócę i będę miał siły, to uzupełnię ten wpis o zdjęcia.