środa, 7 grudnia 2016

Choroba i śmierć w logistyce zbawienia cz.1

Rozdział 8 "Sędzia sprawiedliwy" To już ostatnie kazanie ks. Piotra Marii Natanka z rozdziału: " Śmierć wasza jest pewna". Wygłosił je 3 grudnia 2016 roku. Spisałem je z nagrania z portalu TV Christus Vincit uważając je za kamień węgielny w logistyce zbawienia. Słowa Pana Jezusa z orędzi danych pani Agnieszce Jezierskiej pisane pogrubioną czcionką. Słowa komentarza ks. Piotra wzbogacone moimi odniesieniami czcionka normalna. A teraz oddaję już głos Ks. Piotrowi:

        Wczoraj kończyłem zdaniem:  Z tego co nam Bóg dał, myśmy uczynili nasze bóstwa, które skierowaliśmy przeciwko Bogu. 
- Życie stało się pasmem dni, w których zniewalacie Moje święte imię, dążąc do wiecznej śmierci.  
- Zdrowie stało się próbą odebrania Mi władzy nad wami.  i zniewalania Mojej woli poprzez ubóstwianie zdrowia.
- Piękno stało się bożkiem, któremu płacicie, aby stać się Bogami tej ziemi.
- Radość stała się sposobem wypchania Mnie z waszych domów, aby nic, żadna męka Boga, żadne cierpienie, umartwienia  nie burzyły waszej radości. 
        Idźcie do polskich DPS -ów (Domów Pomocy Społecznych)i spytajcie ile waszych dziadków, rodziców  będzie przyjętych na Święta przez wnuki, do domów? 
     Na święta do domu cię nie zabiorę, mówi wnuczka do babci, bo co ja zrobię jakbyś babciu umarła mi w domu? 
     Ci dziadkowie, rodzice tysiącami czekają, aż ich ktoś weźmie na Święta. Znieczulica. Co się z tobą Polsko stało? Radość życia naszego stała się naszym bóstwem. Babcia przyjedzie, a nasika do pościeli pyta wnuczek mamę? A będzie smród?
      Spędzacie całe godziny na zabieganiu o swoje życie, zdrowie, piękno, radości życia. Unikacie w ten sposób otrzymania Moich łask - mówi do nas Bóg, jedynych łask jakich potrzebujecie. Nie zdrowia, nie piękna, nie radości. Tylko Bóg dopuszczający na nas choroby, ból, cierpienia, to doskonałe lekarstwo na potrzeby dzisiejszego świata. Dopiero z perspektywy wieczności będziemy dziękować Panu Bogu za ból, cierpienia i choroby. 
      Jakże ja inaczej patrzę na chorobę, ból i cierpienie po przeżyciach choroby i śmierci Ewy. Jakże wielką łaskę i dobroć wyświadczał w tym czasie Bóg dla mnie i moich najbliższych. Kto z nas potrafił z tego czerpać łaski dla swojej duszy, ten mógł bardzo dużo ich otrzymać. Poczytajcie moje wpisy z tego okresu. Ile w nich pogody. Ziszczały się w tym czasie najskrytsze marzenia Ewy i moje.  Pan Bóg doskonale wiedział co robił tak to prowadząc, jak to prowadził. 
      Musi Bóg każdego przyprzeć, a kiedy zaprasza na wyższe poziomy łaski, musi po ludzku boleśnie doświadczać, dając przeogromne siły do pokonania choroby, cierpienia i bólu. Inaczej byśmy się wszyscy rozbrykali. Taka jest praktyczna droga logistyki zbawienia. Nasza natura zawsze się będzie odzywała, grzesznikami zawsze będziemy, ale nie musimy być niewolnikami grzechów. Słabymi zawsze będziemy, ale nie musimy być zwolennikami grzechów.
        O nierozumni, jak mało pojmujecie z tego świata. Wszystkie wasze doświadczenia, badania przywiodły was przed tron Złego. Wszystkie wasze dawne myśli, uniesienia, rady, przeżycia stały się nieaktualne jeśli nie mieszczą się w logistyce prowadzącej wprost do zbawienia. Te rewelacyjne zdawało by się odkrycia naukowców zamiast do Boga, prowadzą nas przed tron Złego. Nie potrafimy z nich po bożemu korzystać. 
        Słuchacie bez końca jego paplaniny, unikając głosu Prawdy. Przyglądnijcie się:  każda audycja same tytuły naukowe. Jak to wszystko jest poustawiane. Dla matki księdza liczy się zdanie każdego innego śmiertelnika z tytułem  prof, bp, nawet ateisty na temat wiary, tylko nie jej własnego syna kapłana, bo cóż on tam może wiedzieć na temat logistyki zbawienia. Widzi w nim ciągle małe dziecko, a nie kapłana przez którego Bóg przemawia. I tak jej wszyscy wokół paplają, paplają, a ona im przytakuje. 
        Jego bełkot, którego broń Panie Boże, nie nazywacie szatańskim, staje się wam przyjemny. To są subtelne słowa, uniesienia, przejścia,  minigramy, gramy, kalorie, jak to się spala, gdzie się odkłada, jak to znika., jak usuniemy tu, a jak usuniemy tam? Fenomenalne, wsłuchujemy się w to wszystko - mistrzostwo świata. A u fryzjerki, dentystki, w prywatnej przychodni sterty kolorowych piśmideł z reklamami tylko zdrowia, piękna i radości. Nikt nie mówi o skutkach, o ofiarach i o kosztach, które zawsze są minimalne, najniższe, wyjątkowo atrakcyjne i dla ciebie wyjątkowo z upustami.  
        Jego bełkot, staje się wam przyjemny, a Moje słowo, mówi Bóg, przenika was jak miecz i jest nie do przyjęcia. Normalne, bo Bóg mówi o bólu, chorobie i cierpieniach. Zupełnie naturalne, bo kto dziś będzie słuchał kapłana, który mu będzie nadawał o dobrodziejstwach bólu, choroby i cierpienia. Mając ciepło w mieszkaniu, kupę butów, auta, dobrą pracę lub własny dochodowy biznes, kto o tym zechce słuchać. No może jak się dzieci uczą przysłów polskich "Jak trwoga to do Boga", to jeszcze tak. Ale kompletnie tego nie rozumieją. 
      Moje słowo przenika was jak miecz i jest szorstkie i bolesne, ponieważ odziera was ze złudzeń. Chcę odebrać wam złudzenia, ponieważ giniecie wpadając w przepaść. Bardzo boleję nad tymi duszami, które uparcie nie szukają Prawdy z obawy, że ta niesie z sobą ból. Wielu obawia się przystąpić do żertwy ofiarnej, ale boją się bólu z tym związanego. To dziecko świata, a nie dziecko Boga. Wszystko masz i boisz się trochę cierpienia, żeby ktoś zyskał życie wieczne?  Żeby wybudować dom jedziesz na Zachód, śpicie po ośmiu w pokojach, jecie byle co, oszczędzacie jak możecie, sponiewierani gorzej niż w gułagu i wszystko wytrzymacie 
      Tak, każę wam rezygnować z wielu waszych przyjemności, ale przekonacie się, że poznawszy Prawdę, dotknąwszy Mnie ujrzycie to, co zdawało się się wam przyjemne wcale takie nie jest.  Bóg jest konkretny, każe wam zrezygnować z wielu przyjemności. Patrzcie jak nas prowadzi po swoich orędziach? A kawę mi ofiarowałeś? a to mi ofiarowałaś. A jeszcze masz takie coś ukryte i Bóg to bierze. 
     Każe wam rezygnować z wielu waszych przyjemności, ale przekonacie się, że poznawszy Prawdę, dotknąwszy to, co zdawało się się wam przyjemne, wcale takie nie jest. To złudzenie. Każda przyjemność, która jest grzechem, niesie z sobą rozpacz, beznadzieję i smutek. Weźmie narkotyk, znajdzie ukojenie w objęciach ukochanego, a potem jak tu przyjedzie dramat. Przejrzewamy w każdej branży. Babcia tak mówiła, jak kogoś chcesz poznać, zaprzyjaźnić się z nim to zjedz najpierw beczkę soli z nim. Co to oznacza? Że do śmierci tak na prawdę drugiego współmałżonka nie poznasz. Głupiś się urodził i głupiś umrzesz. 
       Wasze dusze są tej rozpaczy, smutku, beznadziei pełne po brzegi, choć wam się zdaje, że jesteście zadowoleni z życia. Ukrywacie się  potem wędrówki do psychologów, psychiatrów całe kolejki do lekarza, a on ma na liście ustawionych was w odstępach 5 minutowych. Całe tabuny gonią i jeżdżą do Myślenic, do Gniezna, byle nie na miejscu, byle pozbyć się swoich dramatów wnętrza. To się dzieci nazbierało, świat dał ci tylko rozpacz, beznadzieję i smutek. No cóż ci może w tym czasie polecić lekarz, tylko tabletkę, głupiego Jasia i dzieci nic więcej.
        Wam się wydaje, mówi Pan , że jesteście zadowoleni z życia. Nie, nie jesteście, bo brakuje wam w nim Miłości. Posłuchajcie opowieści o pracy, o małżeństwie, o waszych księżach, o sąsiadach. Wszystkim czego brakuje - Miłości.   
       Pamiętacie jakie hasło miałem przez ostatnie lata choroby Ewy wywieszone na domu? "Bóg jest Miłością". To było hasło skierowane w pierwszej kolejności do nas obojga małżonków, z których każde doskonale zdawało sobie sprawę z choroby i śmierci współmałżonka i z potrzeby skierowania swojej miłości w pierwszej kolejności na Boga, by czerpiąc siły i radość z miłości Boga promieniować nią na bliźnich. 
      Pracując z dziećmi, mówiłem rodzicom bardzo konkretnie: większość waszych dzieci nie ma ojca. Chłopcy nie rozwinięci psychicznie, bo brakowało im normalnego bycia przy ojcu, a często najstarszy syn spełniał w stosunku do młodszego rodzeństwa rolę nieobecnego ojca zastępując tatę, do jakiej to roli nie był zupełnie dojrzały psychicznie i przygotowany. 
       Jak im dałem młotek i gwoździe to każdy chciał coś robić. Coś jest ne tak w tym systemie. Wszędzie brakuje miłości. Przyjechał do mnie ojciec, mówię mu to pańskie dziecko jest super nieszczęśliwe. Przyznał się, Ukrainkę znalazł. Mówię mu: ja tu mam małego trupa, to dziecko nie ma miłości. Nie wytrzymał rozbeczał się. I co? Masz kochankę i zaniedbałeś dziecko.
       Pragniecie mieć dzieci, żony, mężów, a wygnaliście rodziców wytykając im niedoskonałą miłość. Co się dzisiaj w Polsce dzieje? Synowie sądzą rodziców o odszkodowanie, że nie dali im miłości. Dochodzi do totalnych absurdów.

cd nastąpi. 
      

Brak komentarzy: