wtorek, 27 grudnia 2016

Od Szczepana się zaczęło.

        To czego byliśmy świadkami w ostatnie święta, to nie jest symbolika. Bóg się rodzi. Jest to ogromna tajemnica wiary. Pan Jezus to cudownie wyjaśnia. Tak rozpoczął swoje kazanie Ks Piotr Maria Natanek drugiego dnia Świąt Bożego Narodzenia cytując dalej słowa jednego z prywatnych orędzi (pisane dalej grubą czcionką)  Nic nie jest samym wspomnieniem, bo oto Ja żywy rodzę się dziś tak, jak narodziłem się przed dwoma tysiącami lat, ale nie rodzę się powtórnie, rodzę się tylko jeden raz. Rodzę się wówczas i rodzę się teraz. To musimy na płaszczyźnie wiary przyjąć. Próbowałem to wyjaśnić w czasie Pasterki oraz w pierwsze święto - kontynuował Ks. Piotr Natanek - poprzez słowa "JA JESTEM", poprzez wszechmoc Boga, poprzez ponadczasowość Boga. Nasza świadomość, nasza przestrzeń czasu, to żadna przestrzeń dla tamtego świata. Choć te światy są tak blisko nas, nieomal tuż nad głową, ale my ludzie ziemskiego świata nie jesteśmy wstanie tego pojąć i zrozumieć.
        Urodził się Bóg, który stworzył świat, który przyszedł na świat w stajni, w gnoju. Ziemia nie była i nie jest zainteresowana Zbawicielem. Podobny absurd w tym odkrywaniu bożków zwyczajowych jest w Wielkim Tygodniu. Milion ludzi w Polsce idzie z koszyczkami na poświęcenie potraw. Idą całe rodziny, a na nabożeństwie w Wielkosobotni wieczór pustostan. Czy nie jest to absurd? Dlatego Pan Jezus mówi do nas Polaków bardzo mocne słowa: człowiek nie czci Boga czcią, czci materię
       Człowiek czci św. Mikołaja, który jest postacią stworzoną na wzór dawnych bożków obfitości. Ten bożek przynosi to, o co się go prosi. Człowiek dzisiejszy czci pokarm, czci zabawę, czci rodzinę, czci czas wolny, czci tradycję. Jak mały odsetek witał w tym roku narodzone dziecię, jak mało ludzi oddało Mu w tym roku cześć. Nie uszanowano upokorzonego Boga. 
      Bóg rodzi się na krzyżu i w stajni betlejemskiej. Ja naprawdę rodzę się raz, a w okresie Wielkanocnym naprawdę umieram. Bólem przeszywa mnie myśl o zatraceniu ludzkości. To będzie w orędziu z 24 kwietnia 2011 roku. Ja dziś powinienem świętować razem z wami, to dzień Mojej chwały i dzień zbawienia.    
      Rezurekcję wycofano z niedzieli rano na sobotę wieczór, bo wiedzieli ile ludzi przychodzi rano. Jakież było łamanie sumień i kręgosłupów kapłanów, na których na siłę wymuszano sobotnią liturgię, najlepszy przykład mamy w diecezji tarnowskiej. Wy się nie dziwcie, że nasi kapłani zatracili własną tożsamość. To są też męczennicy w wielu punktach. Bo gdyby to było na zachodzie, gdzie gdy kapłan się zbuntuje, to biskup musi mu dać pensję, bo go zasądzą w sądzie pracy. Ale w Polsce mamy barbarzyństwo, od razu zsyłka do mamy. System dowodzenia, jeśli chodzi o zabezpieczenie materialne kapłanów, jest gorszy niż  komunizm: zabrać, zniszczyć, nie pracujesz. Każdy ksiądz, który bronił swego sumienia, a sprzeciwił się biskupowi nie ma utrzymania, jest wygnany. Kapujecie! Kapłan polski tylko w wyjątkowych przypadkach będzie bronił Kościoła. Bo kto mu da jeść? Jak ma 50 lat, to gdzie pójdzie? Przecież on nic nie umie robić, a jak do tego fizycznie nie jest zdrowy? To jest barbarzyństwo hitlerowskie to co się robi z kapłanami polskimi. Odpowiedzą biskupi przed Panem Bogiem za tą dewastację polskich kapłanów.

       Boże Narodzenie. 
       Cała Polska powinna świętować. 
       Jeden biskup miał odwagę powiedzieć, że komuniści w czasie świąt nigdy nie atakowali. Za czasów Stalina nie było takich rzeczy, co się dzisiaj dzieje w sejmie. Atak na Święta Bożego Narodzenia, jakie to jest mistrzowskie uderzenie. 
       Kiedy w 1994 roku wprowadzili zmianę profilu nauczania do szkół, to wiecie kiedy ją wprowadzili?  W wigilię, 24 grudnia. Przypatrzcie się, teraz też taka optyka przyszła w wigilię. Na Święta przyszła, żeby narodowi polskiemu nie dać spokoju. 
      To trzeba połączyć w jedną historię. Kiedy łupili naród, kiedy wystrzelali kopalnie, zakłady, wylali miliony ludzi na Zachód, to wtedy nie strajkowali. Dzisiaj, kiedy się stołki palą, kiedy się zabiera UB-kom renty, kiedy zabiera się za rozliczenie po kolei wszystkich afer, bo tamci wszystko poukrywali, to wszyscy wrzeszczą. Dlatego to nie jest przypadkowe, ten sejm, to co się tam dzieje. Chodzi o to, żeby wasze oczy zwrócić tam, a nie na grotę betlejemską. Później będą pisali, że nawet przed Sejmem kolędę betlejemską śpiewali. 
       Dzieci! 
       Żydzi w czasie wojny uczyli się Zdrowaś Maryjo na pamięć. Uczyli wszystkie małe dzieci na pamięć Zdrowaś Maryjo
      A po co? 
Bo gdyby Niemiec zapytał czy się umie modlić, żeby dzieci umiały. Czy stali się katolikami, czy stali się Polakami? Umieć, umieli, nie mam do nich żadnego żalu, skoro to ratowało im życie. Tonący chwyta się brzytwy.
      Ja dziś powinienem świętować z wami. To dzień chwały Boga, dzień Jego narodzenia. Dzień Zmartwychwstania, to dzień zwycięstwa. Bóg podaje nam siebie na tacy. Zbawienie nasze zostało nam podarowane. Nie masz innego ważniejszego obowiązku jak troska o zbawienie. 
       Pan Jezus mówi o modlitwie: Nie przychodźcie do Mnie  prosić o pomoc doraźną, o chleb, o to by wybudować dom, lub auto kupić, ale o zbawienie naszych dusz proście. Prośby do św. Mikołaja to istny koncert życzeń. Bóg da, ale gdzie podziało się zbawienie. 
       Ja przeżywam osamotnienie i odrzucenie - skarży się Jezus. Kiedy się rodzi syn królewski, cały dwór czeka. Kapujecie! A jeszcze jak syn, to go wyniosą na rękach i pokazują czy król ojciec weźmie dziecię w ręce. Jak weźmie to znaczy, że to jest syn. 
       Czy świat wziął w ręce Króla? 
       Wygnali Go do groty. 
       To samo robią dzisiaj. 
       Totalne odrzucenie i wówczas, i dziś. 
       Nic się ta ziemska rzeczywistość nie zmieniła. 
Kościele pyszczysz, jesteś na mnie zły, - mówi ks Piotr Natanek - ale czytaj orędzia Matki Bożej z Quito. W1582 roku zaczęły się. Matka Boża przepowiedziała wówczas co zrobicie, własnymi kapłańskimi rękoma z sakramentem małżeństwa, kapłaństwa, z sakramentem bierzmowania, z sakramentem Chrztu Świętego. I wy dziś macie odwagę mówić, że się nic nie dzieje? Perfekcyjnie uruchomione mechanizmy. 
      Bóg przeżywa dziś odrzucenie, osamotnienie, a później w Wielki Piątek wielkie upokorzenia i męki, abyście mogli być zbawieni.
      Kiedy im najbardziej zgrzytają zęby w moim przypadku, kiedy do nich mówię, tak jak powiedział Św. Szczepan: Widzę Niebo otwarte i stojącego po prawicy Boga. Ale wcześniej w brewiarzu czytałem: To wyście, przy zatwardziałości waszych serc nie przyjęliście Ducha Świętego, z Moich ust. Utworzyliście swoje prawo Moim prawem, wtedy zagrzały im nery. Dlatego dziś oni mają tylko jedno prawo, prawo przywódcy kościoła, posłuszeństwo prawu. Ale oni są na etapie ślepoty faryzeuszy, że ciele wyciągnie ze studni i pić mu da, ale jak by ktoś chciał uzdrowić w niedzielę, to łamie szabat. 
       Ta bitwa nic się nie zmieniła. Wszyscy, którzy idą za prawdą, którzy się opowiedzieli za Mesjaszem, za Królem, wszyscy muszą być męczennikami. Jedynie losu męczeńskiego w wymiarze Pisma Świętego uniknęli Trzej Królowie. Pasterze wszyscy zostali męczennikami, Anna  z Betlejem, która dała mieszkanie Świętej Rodzinie została wymordowana z najbliższymi, a jej dom zrównany z ziemią. Ktokolwiek idzie za Panem Jezusem musi być męczennikiem. 
       Dlatego dziś staje przed nami św. Szczepan, dlatego przed nami wszystkie najgorsze upokorzenia i męki. Pan Jezus to zrobił, byśmy my byli zbawieni i pomogli Mu, w tym naszym upokorzeniu, zbawiać innych.
       Niestety, dla wielu dusz na nic już jest Moja ofiara. Co więcej jeszcze mogę uczynić? - pyta Pan Jezus - Proszę, ponaglam, mówię, że macie mało czasu, byście się nawrócili, ale wy macie zamknięte oczy na Boga. To mówi dziś św. Szczepan w Dziejach Apostolskich: Wasze serca i oczy są zamknięte na Boga. Z religii katolickiej zrobili w tej chwili tylko bóstwo i tylko akcenty ludzkie: jedzenie, cześć i kult w wymiarze bałwochwalstwa. 
      Chciałbym wam móc zrobić więcej, ale nie mogę. Nie mogę zrobić już więcej nic ponad to co już zrobiłem. To była jedna jedyna ofiara i takiej już nie będzie. To zdarzyło się jeden raz w 33 roku po urodzeniu Chrystusa. Dałem wam własne umęczone Ciało, abyście mieli udział w Moim Odkupieniu, uświęcali swoje dusze, aby Ojciec Mój widział Mą ofiarę i w sercach waszych nie potępił was. Jednak nie rozumiecie tego, nie chcecie tego widzieć, nie chcecie Mnie spożywać. Jak bardzo umarłem, jak bardzo jestem osamotniony. Gdzie są tłumy ludzi witające Mnie w Boże Narodzenie witające Mnie w Moje Zmartwychwstanie. Gdzie są oni wszyscy, upokorzyłem się stając się człowiekiem. Bo wtedy, w Betlejem pojawił się Bóg - Człowiek. Upokorzyłem się dla waszego zbawienia, uświęciłem ludzką naturę, a wy teraz pojmujecie Mnie jako sługę, szaleńca, wygnańca, bohatera. 
       Jak przed Niebiosami ośmieszacie nawet Episkopat pisząc My nie chcemy Króla, pójdziemy drogą ks. Blachnickiego i będziemy głosili Jezusa Sługę. Dzieci! Nie zdajecie sobie sprawy jak się tym ośmieszono przed Niebiosami. Sługa już był, teraz jest czas Króla.      
       Powinny być tłumy w naszych kościołach w Boże Narodzenie. W każdą niedzielę tłumy ludzi. A w tygodniu tylu Polaków, ile dzisiaj w drugie święto Bożego Narodzenia - rozumiecie. Za kogo mnie uważacie? - pyta Bóg Jestem Mesjaszem, jestem Synem Boga. Tyle cudów, tyle znaków dokonuje się dzisiaj na ziemi. Nie ruszysz ich! Ani prośbą, ani groźbą. Mędrcy 2 tys lat temu potrafili odczytać znaki w przyrodzie, znaki w gwieździe. Jaki to był cud Boga. Przecież szli z różnych kierunków na jedną gwiazdę, która każdego z nich odrębnie prowadziła. Nagle zniknęła nad Jerozolimą. 
No musiała zniknąć. No bo ci mordercy, którzy mają zawsze problem z wiarą by ich zakatrupili i zakatrupili by później dziecko. Bóg wykorzystuje podstęp władców tego świata Idźcie, bo ja bym też szedł się pokłonić! 
Tak... 
Wy będziecie się teraz kłaniali Matce Boskiej Częstochowskiej gorliwie, tak jak nasi. Ja jestem Mesjaszem, Ja jestem Synem Boga, który przyjął naturę ludzką.  
     Wielcy doktorowie kościoła i święci się w trumnach obracają co zrobiono z sanctissimum. Jaka to jest mistrzowska, diabelska szkoła rozwalenia Boga? 
      Ty Mszy Świętej nie rozumiesz i nie wierzysz w Ciało i Krew i ty chcesz uwierzyć, że w stajence się Bóg narodził prawdziwie? Dzieci! To jest wszystko perfekcyjnie przygotowane, Żeby pokazać, że to żyje, to jeszcze się utrzymuje tradycję i jesteście spokojni, że kościół broni wiary. 
       Nie, kościół wyrżnął wnętrze. W kościele nie ma już wnętrzności - kapujecie. To co stanowi jego siłę jest na naszych oczach jego rękoma rozwalane. Dlatego dzisiaj nikt nie rozumie tajemnicy odkupienia, tajemnicy wcielenia. 
      Tak, będą tłumy przy poświęceniu koszyczków. Na jarmarkach kupując choinki będą tłumy, w marketach, w basenach zabrakło żywych karpi.Tu są tłumy rozumiecie. Nie jestem taki jak wy, jestem waszym Panem, jestem Wszechmogący. Czy wiecie, jak bardzo musiałem was kochać, żeby zstąpić z Mojego tronu? Jedynie bydło poznało, że to Król. Jedyni pasterze to zrozumieli, dla reszty było to niemożebne. 
     Jak to, jak to? Do nas przyszedł? 
     Mój kuzyn Józiu, dzisiaj ledwo zipi kochany, jak byłem młodym księdzem pytał mnie: nie mogę pojąć dlaczego Bóg się w tak podłych warunkach narodził. 
     A jak by się u ciebie narodził, to co byś mówił? 
     Ja mu dałem najlepszy pokój, pierzynę, ciepło Matce coś do jedzenia, a Ty mi Boże co za to? Miałbyś pretensje.
     A tak Bóg jest wolny i przed tobą i przede mną. 
     O kurcze, masz rację. Bóg jest samą wolnością. 
     A przechodząc na moje podwórko. Ta optyka Boża jest najlepsza najwłaściwsza. Uczyniłem cię wolnym.  Zabrałem ci najmłodszego syna, zabrałem ci żonę, uczyniłem cię wolnym. Gdybym był kapłanem, a tym bardziej zakonnikiem i pozwolił sobie napisać to co piszę, to za tydzień co by było? Odsunięcie od ołtarza (tylko z boku koncelebra), zakaz głoszenia kazań i pozbawienie intencji mszalnych. 
      Dzieci, gdzie wy jesteście? - pyta suspendowany kapłan. Ofiara Boga się dokonała. Rozpoczęła się w grocie betlejemskiej, dokonała się na Krzyżu i eksplodowała w dniu Zmartwychwstania. Wtedy jednak nie przyjęliście jej. Wy nie chcecie uwierzyć w jej realne skutki dla każdej duszy. Czy mam powtórnie wydać się wam na mękę - pyta Jezus - Nie, absolutnie nic nie przekonało by was uważalibyście Mnie za sprawiedliwego, biednego, skrzywdzonego. Ilu z was patrzy na suspendowanego kapłana, którego spisuję słowa z nagrania, jak na skrzywdzonego. Jaki skrzywdzony oponuje kapłan mówiąc: jestem doświadczony wyjątkową miłością Boga i w ten sposób patrzy na swoje kapłaństwo coraz więcej szykanowanych kapłanów doświadczanych wyjątkową miłością Boga. Popatrzcie na to z innej strony. Mój biskup, mój przełożony który mnie kocha, żeby mnie skrzywdził. Czy przełożeni ojca Pio zakazując mu publicznego odprawiania Mszy Świętej skrzywdzili go. Czy przełożeni ks Popiełuszki wysyłając go do Rzymu na studia chcieli go skrzywdzić. Czy przełożeni X Michała wysyłając go jako kapelana do 4 sióstr zakonnych chcieli go skrzywdzić? A czy chcieli go skrzywdzić, odwołując go, gdy po sześciu kazaniach niedzielnych nieomal wszyscy wierni zaczęli klękać do Komunii Świętej z wyjątkiem 4  sióstr? Jak to jest wprowadzone wszystko w narzędzie łaski Boga. Nie macie bardziej obdarowanego łaską Bożą kapłana niż tu obecnego i mówiącego te słowa, które spisuję z nagrania, ks Piotra. Oczywiście jest to łaska cierpienia. Wy tylko patrząc na to zdarzenie, w tym punkcie macie rację, że skrzywdzonego. Z punktu łaski - wyróżnionego, podobnie jak z punktu łaski Boga został wyróżniony X Michał odsunięty na czas nieokreślony od głoszenia słowa Bożego i odprawiania Mszy Świętych w kościele i to nawet w koncelebrze, bo poprosił przełożonego, by na ołtarzu w czasie ofiary Mszy Świętej znalazł się, jak na papieskim ołtarzu krzyż z pasyjką, zwróconą do sprawującego ofiarę Mszy Świętej. 
Gdybym się po raz drugi wydał na śmierć za wasze grzechy uważalibyście Mnie za sprawiedliwego, biednego, skrzywdzonego, ale nie za Boga. Ludzkość jest tak ukształtowana, że nie jesteście wstanie pojmować równoległego świata ducha, który jest światem prawdziwym, światem jedynym i światem wiecznym. 
Dlatego tak mało jest mistyki we współczesnym Kościele. Nie mówi się o życiu wewnętrznym. Pracujemy, jemy, śpimy, a w niedzielę do kościółka i mówi taki, że on katolik. Jaki tam katolik jest pusty jak pustostan. Wdzięczność jest tym do czego was powołałem. Ostatnio wam na Pasterce mówiłem, że nas tak przekręcono, że my bardzo mało myślimy o Bogu i bardzo mało myślimy o Niebie, a to jest minimum byś do czyśćca poszedł. Bardzo mało myślimy o Bogu i Niebie, a przecież tam jest nasz cel. Jak chcesz auto kupić , to będziesz dzień i noc przez ileś dni o tym myślał. Gdy mam zrobić zakupy zauważcie ile i o czym myślimy? Wdzięczność  jest tym do czego was powołałem. Jak bardzo nie pojmujecie tej prawdy. Zatraciliście wiarę, dzięki której zmierzacie ku zbawieniu. Zatraciliście bojaźń Bożą, nie macie jej. Nie boicie się spotkania z Bogiem, bo o Mnie nie myślicie. Jeśli człowiek nauczy się myślenia o Bogu choćby miał najsłabszą duszę, zawsze odczuwa tęsknotę zjednoczenia z Bogiem. Jest to łaska dana, przez samo pojawienie się w duszy, a w szczególny sposób przez dar Chrztu Świętego. Jest to odwieczna tęsknota za połączeniem się z Bogiem. Miłością odwieczną. Jeśli ta tęsknota jest zagłuszana przez rozrywki i zbytki światowe, jest przekłamywana przez dzisiejszych lekarzy dusz, czyli kapłanów, każdy wasz pogrzeb to uroczysta kanonizacja tego co w trumnie leży.  
... jest przekłamywana przez dzisiejszych lekarzy dusz, którzy we Mnie nie wierzą. W trakcie lat życia zabija się tę błogosławioną pustkę, która mi mówiła: moja dusza nie jest szczęśliwa i nie może być zaspokojona niczym co posiadam. Musi być Ktoś, kto potrafi ją uszczęśliwić, ale nie z tego świata. 
      Dlatego co świat robi? Dwa trzy dni i nowa. Każda rzecz kilka dni i nowe. Otwórzmy nasze szafy, nasze spiżarnie, nasze magazyny. Miliardy rzeczy. Gdyby każdy z nas oddał tylko połowę rzeczy co ma, to na świecie nie ma nikogo gołego, jak by dał połowę jedzenia to przez tydzień nikt na świecie nie głoduje. Jeśli dacie się omamić i utracicie w końcu tę łaskę pragnienia Boga, odczuwania swego przeznaczenia do czegoś lepszego, to nie ma nic gorszego, to jest po was. Dlatego Bóg  mówi do nas: Nie jest dobrze być Bogu samemu w Betlejem, nie jest dobrze Bogu samemu wisieć na Krzyżu. Choć, będziemy razem cierpieć dzień i noc, aż zbawi się ostatnia dusza. Będziesz stale opłakiwać Moje rany, a Ja stale będę cię umacniał. Umiłowana wybranko Moja, chcę posiadać cię dla Mnie i dla dusz. Moja najdroższa zabieram cię na Golgotę abyś tam ze Mną konała. Życzę wam postawy Św. Szczepana i aby was ta szczególna łaska jego ostatniego wymiaru życia spotkała . 
Amen.     
za https://gloria.tv/video/63U7DFAdBYLAAiM9jDjbSswCm

Brak komentarzy: