niedziela, 29 stycznia 2017

Dzień Dziadka

      Dzień  Dziadka, to okazja by zrobić rachunek sumienia i zastanowić się czy musiał być taki jaki był, czy też mógł być inny, a jeśli mógł to dlaczego nie był?
     Muszę przyznać, że nie prosiłem wnucząt na Dzień Dziadka. Uznałem, że skoro są już dorośli, to o dziadku nie zapomną, a święto mimo, że  świeckie (kościelne to 26 lipiec imieniny Joachima i Anny dziadka i babci Pana Jezusa), będzie okazją do spotkania się i porozmawiania z nimi. 
      Od młodości ich zdjęcia zdobią ściany mego domu, ale co żywy człowiek to żywy, bo ze zdjęciem to choć byś chciał nie pogadasz jak mówi przysłowie: "Mówił chłop do obrazu, a obraz doń ani razu". 
      Tego dnia od rana byłem w doskonałym humorze, bo udało mi się szczerze porozmawiać z gimnazjalistką o poważnych sprawach dotyczących obserwowania swojego organizmu przez dojrzewającą dziewczynę stającą się kobietą. Na koniec usłyszałem komplement: "tylko z prawdziwą przyjaciółką i z panem można porozmawiać na takie tematy". Nie ukrywam, że sprawiła mi tym wielką radość. 
        Cały dzień wyczekiwałem telefonu nie ruszając się z domu. Na podorędziu jak mawiała moja małżonka miałem przygotowane rozmrożone słodkie pieczywo, pozostałe z wieczoru kolęd.
       Pierwsze tego roku zadzwoniły dziewczyny, upewniając się, czy jestem w domu. Zaprosiłem je do siebie. Miałem czas by nakryć do stołu spoglądając co chwilę przez kuchenne okno. Jest to zawsze okazja by spojrzeć na pomnik i krótko westchnąć "Jezu ufam Tobie". Po chwili wysiadły z samochodu przywiezione przez tatę. "Proszę pukać, dzwonek nie działa" informuje tabliczka na furtce. Oszczędziłem im pukania i zszedłem do drzwi by je powitać.
       A pod drzwiami stała torba z prezentem dla dziadka. Ktoś nieznajomy sprawił mi niespodziankę. Zajrzałem do środka: książka i słodycze. 
      Dziewczyny złożyły mi życzenia, wręczyły swój upominek i poprosiłem je na górę  do jadalni. Nie będę się rozpisywał na temat rozmowy. Powiem tylko, że nie straciliśmy czasu na próżne gadanie, a gdy limit czasu jaki przeznaczyły na wizytę u dziadka został wyraźnie przekroczony zaproponowałem, że je odwiozę. Podziękowały i zadzwoniły po tatę, który je odebrał. Mnie to też było na rękę, bo nie chciałem się ruszać tego dnia poza dom czekając już tylko na chłopaków. 
      Teraz był stosowny czas by obejrzeć pozostawiony przy drzwiach prezent. Sądząc po tytule książki, mogły to zrobić trzy kobiety. Dziewczyna z którą rozmawiałem rano i dwie mężatki z którymi od lat utrzymuję kontakty towarzyskie. Przypuszczalnie chciały mi sprawić radość, a jednocześnie nie chciały bym je zidentyfikował. Nie raz tak czynią zostawiając mi na klamce świeże pieczywo. Chwytam za telefon i dzwonię do jednej z nich. W słuchawce "rajwach" małych wnucząt, ale babcia odcina się od prezentu niespodzianki. Do drugiej już nie dzwoniłem, nie będę się po raz kolejny ośmieszał.
       Późnym wieczorem sprawa się wyjaśnia. Odbieram telefon od chłopaków. Jako pierwszy składa życzenia najmłodszy. Dziękuję, a on mi mówi, że byli u mnie tylko mnie nie zastali i prezent zostawili pod drzwiami
       Jak to nie zastali, kiedy całą niedzielę siedziałem w domu? 
       Ale dom był ciemny i światło się nie paliło. 
       To nie znaczy, że mnie w nim nie było. Trzeba było zadzwonić z komórki. Daj mi najstarszego brata
       Wysłuchuję życzeń i zamiast podziękowań daję mu "reprymendę". To, że od frontu dom ciemny, to wcale nie oznacza, że nie ma w nim domowników. Siedziałem prawdopodobnie przy komputerze. Trzeba było dzwonić. A komórki to nie mieliście? Przecież gdybym nie odebrał to, albo bym was olał, albo by mi się coś stało np leżałbym nieprzytomny. A o babci choć pamiętaliście? 
       Do rozmowy włącza się średni. Dziękuję za życzenia i prawię dalszy ciąg kazania: stare barany jesteście i nie przyszło wam do głowy, że dziadek będzie na was czekał? Dla dziadków jest ważna pamięć i możliwość porozmawiania z wami i to najlepiej w cztery oczy z każdym z osobna i niekoniecznie przy rodzicach. Nie dosyć, że mieszkacie oddzielnie i nasze kontakty są bardzo ograniczone, to jeszcze słowa, które powinny nas łączyć nie mają kiedy wybrzmieć. Dni płyną, miesiące płyną lata płyną, a wartości duchowe międzypokoleniowe nie przechodzą z pokolenia na pokolenie. Wielka szkoda chłopaki żeśmy się nie spotkali, tym większa, że nie posłuchaliście mojej prośby by się spotkać w najbliższym tygodniu.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

W dniu 28 kwietnia br. Kardynał Burke odprawi Mszę w formie nadzwyczajnej w Licheniu o godz. 13.30. O godz. 18.00 w Auli domu "Arka" zaprezentuje swoją książkę o Najświętszym Sercu Jezusa.

Jerzy pisze...

Dziękuję za cenną informację szkoda tylko, że anonimową.
Podana godzina przyszłego Ofiarowania i Komunii Świętej zbiegła się z moim ostatnim sakramentem Spowiedzi Świętej. 28 styczeń godz. 14:30. Każda spowiedź może być ostatnia, stąd ten wpis do "dzienniczka duszy".
W tym roku niedziela Bożego Miłosierdzia przypadnie 23 kwietnia, czyli dokładnie w tym dniu kiedy przypadła 11 lat temu 2006 roku, w dniu poświęcenia Pomnika Bożego Miłosierdzia w Baranowie. Módlmy się o łaskę by na ten dzień mógł pojawić się na tablicy wotywnej na pomniku napis o treści: "Jezusowi Chrystusowi Zmartwychwstałemu Eucharystycznemu Królowi Polski Polacy z kraju i z zagranicy z ks prob. Andrzejem Strugarkiem".