sobota, 21 stycznia 2017

List do śp Jana Niemyta cz. 3 Pałac


Kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada.

 Kochany śp Panie Janie!

          Z samego rana wybrałem się na cmentarz w Przeźmierowie na rekonesans w poszukiwaniu miejsca złożenia Twego ciała śp Panie Janie. Robiąc zdjęcia nie myślałem, że przyjdzie mi je określić jednym słowem: "Pałac". Być może udzieliło mi się od śp pana Bohdana Smolenia, którego ziemski pałac dla  spoczynku jego ciała znalazłem w grobowcu tuż przy cmentarnej kaplicy. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci na wieki wieków. Amen.

Pierwsze co znalazłem to Twój Panie Janie krzyż na drogę. Nosiłeś go przez lata po wielokroć na czele najrozmaitszych procesji. Można powiedzieć, że Jezus i krzyż to Twoi przyjaciele.

Do jego niesienia ubierałeś się  zawsze "galowo", bo wiedziałeś Kogo niesiesz. Dzisiaj na klamce do "pałacu" wisiało już czyjeś ubranie galowe, a Ciebie położono w trumnie na podłodze i nie za bardzo chciano mi Cię pokazać bym się z Tobą mógł pożegnać. Musiało mi starczyć spojrzenie na trumnę z białą karteczką z Twoimi personaliami i krótkie westchnienie modlitewne: "Spoczywaj w Panu" 


   Jakoś zimny był ten Twój obecny pałac Panie Janie zwany przez służbę cmentarną lodówką. Już nieco cieplejszy mimo śniegu wydawał się pałac pana Bohdana Smolenia z konikiem pegazem, pluszakiem, ze świętym aniołem i dziecięcym malunkiem aniołka ze słoneczkiem i chmurką. 
Nie takiego pałacu szukałem dla Ciebie Panie Janie chcąc Ci dzwonić Pojednaniem w ostatniej drodze.

"Ja nie narzekam" wystarczyło wpisać w google pierwsze słowa pierwszej zwrotki i już miałem na ekranie bajkę o pałacu z refrenem: "Tak ja mam pałac". tej znanej mi od lat pielgrzymkowej piosenki.

      Pozwolisz więc, Panie Janie, że trochę publicznie ponarzekam na temat "Bajki o prywatnym pałacu w Niebie".
      Dlaczego od razu narzekanie, spytałbyś mnie gdybyś żył? 

      Ponieważ nie chciałbym, aby mnie ktoś podobną bajkę dedykował po śmierci mimo, że ją w młodości po wielokroć sam śpiewałem na pielgrzymim szlaku. 

Nie dedykuję jej też Tobie, Panie Janie, bo po prostu nie wierzę w pałacową bajkę.
      Dla mnie niebo, to Niebo z dużej litery z Trójcą Świętą, z Aniołami i Wszystkimi Świętymi z Kościołem triumfującym, a nie żaden tam prywatny własny pałac choćby lśniący złotem, gdzie będę jak Król przebywał w koronie na wieczny czas.  

Pałacu na własność nie dostał po śmierci nawet Ojciec Święty Jan Paweł II mimo, że ludzie wołali na pogrzebie santo subito. Pan zaś Panie Janie przyszedł pół roku po jego śmierci, 2 października 2005roku, na miejsce składowania kamienia pomnikowego, na dzisiejszy Plac Zmartwychwstania.  

Tu wraz z dużą około 70 osobową grupą parafian i z Ks. Proboszczem modliliśmy się o szybką beatyfikację sługi Bożego Jana Pawła II. Potem jeszcze przyszedł Pan na Plac Zmartwychwstania,  

by z innymi 16 października 2005 roku, w Dniu Papieskim, w godzinie śmierci Papieża modlić się o jego beatyfikację. I tak było każdego 2 i 16 dnia miesiąca aż do czasu beatyfikacji. A ostatnimi czasy, kiedy jeszcze zdrowie dopisywało siadał pan na rower i nieomal każdego dnia dojeżdżał na modlitwę do Jezusa Miłosiernego.   
       A teraz wrócę do przysłowia od którego zacząłem pisanie do Pana. "Kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada". Jaki to może mieć związek z Panem Panie Janie. Ano ma

Razem z innymi 3 listopada 2005 roku następnego dnia po Dniu Zadusznym stanął Szanowny Pan z lewej strony Ks. Proboszcza by uczestniczyć w poświęceniu placu budowy. 

      A potem razem z innymi kopał Szanowny Pan dołek pod Jezusa Chrystusa, a konkretnie pod fundament na którym wśród drzew miał stanąć pomnik z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego. 

Dzisiaj, jako prawa ręka Ks. Proboszcza do spraw budowy pomnika, proszę usilnie śp Szanownego Pana, by wstawił się w Niebie u Ducha Świętego i wyprosił łaskę, by uznano w parafii, że pomnik jest hołdem złożonym przez Polaków z kraju i z zagranicy Zmartwychwstałemu Eucharystycznemu Jezusowi Chrystusowi Królowi Polski.  

A więc śp Panie Janie  melduję, że we czwartek 19 stycznia 2017 roku Pańskie ciało złożone zostało w trumnie w ziemnym grobie na przeźmierowskim cmentarzu, a Pańska dusza, daj Boże, aby wpadła od razu w rozłożone ręce Miłosiernego Jezusa Chrystusa.   

     Katechizm Kościoła Katolickiego w p. 1026 mówi tak: " Jezus "otworzył" nam Niebo przez swoją Śmierć i Zmartwychwstanie. 
 
Życie błogosławionych (to jest tych, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem oraz są doskonale oczyszczeni ... p.1023) polega na posiadaniu w pełni owoców odkupienia dokonanego przez Chrystusa, 

który włącza do swej niebieskiej chwały tych, którzy uwierzyli w Niego i pozostali wierni Jego woli. Niebo jest szczęśliwą wspólnotą tych wszystkich, którzy są doskonale zjednoczeni z Chrystusem.   
       I dalej w p. 1027 KKK wyjaśnia że: Tajemnica szczęśliwej komunii z Bogiem i tymi wszystkimi, którzy są w Chrystusie, przekracza wszelkie możliwości naszego zrozumienia i wyobrażenia. 

Pismo Święte mówi o niej w obrazach: życie, światło, pokój, uczta weselna, wino królestwa, dom Ojca, niebieskie Jeruzalem, raj: "To czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują " (1 Kor 2, 9 ).

     Tak że śp Panie Janie nie mam co marzyć, że spotkam pana po śmierci w prywatnym pałacu i w koronie królewskiej. Wolę się raczej przygotować na spotkanie z Bogiem twarzą w twarz bez pośrednictwa żadnego stworzenia, jak to określił Papież Benedykt XII w konstytucji Benedictus Deus DS 1000, na którego słowa powołuje się Sobór Watykański II.


      Człowiek w obliczu śmierci lęka się Boga. Ty Panie Janie masz to już za sobą i mógłbyś nam powiedzieć o tym, jak należy nam kierować nasze myśli wobec zbliżającej się śmierci. Moja żona na długo przed śmiercią przestała mówić i nie za bardzo mogłem z niej wyciągnąć słowną informację na ten temat. 
      Najlepiej w tej materii posłuchać samego Jezusa który w prywatnym objawieniu z 17 lipca 2014 roku (a więc równo pół roku po śmierci żony) przekazał pani Agnieszce Jezierskiej (dzisiejszej solenizantce) takie wskazania:

"Te słowa Moje - mówi Jezus - przedstawiajcie umierającym, aby znali Moją Wolę i Moje pragnienie zbawienia ich, mimo ich grzechów. Nadzieją dla umierających jest Moje Serce. 

Do niego mają przystęp wszyscy grzesznicy. Ukazałem je światu na krzyżu przebite włócznią, aby każdy grzesznik mógł je zobaczyć i uwierzyć, że to właśnie dla niego pozwoliłem się przybić do krzyża i otworzyć Moje Serce włócznią. 

     Uczyniłem to dlatego, aby każda grzeszna dusza, niezależnie od tego, ile grzechów ją pokrywa, mogła do niego wejść i schronić się przed zagniewanym obliczem sprawiedliwości Mojego Ojca. 

Brak komentarzy: