czwartek, 19 stycznia 2017

List do śp Jana Niemyta cz1 Zza drzew.

Kochany śp Panie Janie.

       Szanowny Pan wybaczy, że dopiero po Pańskiej śmierci stanąłem dzisiaj rano w ulubionym Pana miejscu by zrobić te kilka zdjęć, a po dzisiejszym pogrzebie zebrać się i napisać list do Szanownego Pana. 

Znaliśmy się od nie wiadomo ilu lat i jakoś tylko na "Dzięń dobry", Szczęść Boże" i "Króluj nam Chryste" oraz kilku kurtuazyjnych słowach płynęło przez ...dzieści lat, można powiedzieć równolegle, nasze życie. 

Gdy zabrakło prawdopodobnie  codziennych odwiedzin Szanownego Pana pod Pomnikiem Bożego Miłosierdzia, a potem w czasie codziennych, a w końcu niedzielnych Mszy Świętych było mi wiadome, że coś się dzieje. 

Przepraszam, że nie stać mnie było by za życia zdążyć Panu podziękować, za dobro, które Szanowny Pan świadczył może nie tyle słowem, co modlitwą i cierpieniem, na które zawsze oboje mieliśmy zapotrzebowanie. 

Ile mogłem tyle próbuję nadgonić modlitwą i Komunią Świętą za duszę Szanownego Pana, gdy tylko dowiedziałem się na rannej piątkowej Mszy Świętej od ks. Proboszcza, że...


...że Bóg powołał do siebie na zasłużony wieczny odpoczynek w nocy z ubiegłego czwartku na fatimski piątek  świątobliwego człowieka naszego długoletniego kościelnego pana Jana Niemyta.

Pojawiał się Szanowny Pan z rodziną na dzisiejszym Placu Zmartwychwstania można powiedzieć od początku starań o budowę pomnika, to  jest od pierwszej wspólnej modlitwy parafian na miejscu przyszłej budowy pomnika, w 100 lecie urodzin św siostry Faustyny Kowalskiej 25 sierpnia 2005roku.

Zebraliśmy się tego dnia po raz pierwszy wspólnotą parafialną, by pod makietą pomnika Bożego Miłosierdzia w godzinie miłosierdzia pod przewodnictwem pani Basi W. odmówić Koronkę do Bożego Miłosierdzia i modlić się za pomyślną realizację pomnika wdzięczności za pontyfikat sługi Bożego Jana Pawła II.  

Ja zaś mogłem się zebranym ludziom pochwalić uzyskaną tego dnia od ówczesnego Wójta Gminy Tarnowo Podgórne dr inż. Kazimierza Marchlewskiego zgodą na budowę pomnika Bożego Miłosierdzia na terenie działki 11/20 stanowiącej drogę należącą do Gminy.

Kolejne drugie modlitewne spotkanie pod makietą pomnika, w którym Szanowny Pan brał udział, miało miejsce 31 sierpnia 2005 roku w 25 rocznicę podpisania Porozumień Gdańskich.

I tego dnia zebrała się podobna liczba osób. Modlitwy rozpoczął ks. prob. Andrzej Strugarek, a dalej poprowadziła p. Basia W. Wśród modlących byli nie tylko parafianie ale i p.Mikołajczakowie i p.Bączkiewiczowie.

W międzyczasie 27 sierpnia 2005 r ks. prob. Andrzej Strugarek uzgodnił całość dokumentacji projektowej z napisem o treści JEZU  UFAM  TOBIE  w chodniku z pozbruku

29 sierpnia na przyszły plac budowy pan Przemysław Kamiński dostarczył widoczną na zdjęciach płytę betonową na której miał stanąć tymczasowo kamień z górną częścią pomnika z wygroszkowaną postacią Jezusa Miłosiernego

W liście dziękczynnym ofiarodawcy z 29 08.2005 Ks. Proboszcz pisał: "To nie ma być kolejny pomnik Ojca Świętego Jana Pawła II, a pomnik Miłosierdzia Bożego, Miłości Miłosiernej, którą wskazywał nam przez cały pontyfikat umiłowany Papież Jan Paweł II, bo dzięki niej jesteśmy, żyjemy i będziemy doznawać tej Miłości w wieczności".  

Szanowny Panie Janie dzisiaj w szczególny sposób o tą Miłość Miłosierną naszego Pana i Króla Jezusa Chrystusa za wstawiennictwem Matki Bożej modliliśmy się dla Pana, który już jesteś w wieczności.

Wracając do pomnika to następnego dnia 30 sierpnia mogłem złożw Starostwie Powiatowym w Poznaniu dokumentację projektową wraz z wnioskiem o pozwolenie na budowę pomnika. 

Dzisiaj gdy dusza Szanownego Pana ma szanse spotkać się zduszą mojej małżonki, w miejscu, gdzie wszystko co było na ziemi zakryte staje się jasne i oczywiste,

nic nie stoi na przeszkodzie, abyście państwo wyjaśnili nurtujące mnie od 12 lat pytanie co tak naprawdę było przyczyną, że przywieziony 7 września 2005 roku  TIR em pomnik Jezusa Miłosiernego 

(w dniu kiedy żona miała pierwsze naświetlania po operacji glejaka) z wygrawerowaną tablicą dziękczynną żony, urwał się ze stalowej liny 

i upadł z kilku metrów wysokości na ziemię, i przy tym wypadku nikomu z obecnych nic się nie stało od wirującej nad głowami ze świstem urwanej liny.  
        Nie było tego wieczoru Szanownego Pana na miejscu wyładunku, ale nie wyobrażam sobie by następnego dnia, albo w któryś z następnych dni, nie przyjechał Pan rowerem by obejrzeć wygrawerowanego w kamieniu pomnikowym Jezusa Miłosiernego.


Kończy się dzień, muszę niestety kończyć to pisanie
Resztę jutro Panie Janie, to już będzie za kilka minut w ziemskim czasie. 

     

Brak komentarzy: