wtorek, 10 stycznia 2017

Odwiedziny przy Krzyżu

        Chorych nawiedzać, to jeden z siedmiu  uczynków miłosiernych co do ciała.  Odwiedziłem dzisiaj starszą od siebie osobę. Złożyła mi przed Świętami Bożego Narodzenia pierwsza telefoniczne życzenia i to mnie zastanowiło. Głos był radosny i życzenia przepełnione bożym optymizmem, i to właśnie mi podpadło. Postanowiłem ją dzisiaj rano odwiedzić. Przedstawiłem się przez domofon i usłyszałem w słuchawce strzępy dyskusji. Było kilka minut po  8:00. Wpuścić czy nie wpuścić. Pora nie za bardzo odpowiednia do odwiedzin. Chora zgodziła się ze mną rozmawiać. Po chwili znajoma Ewy ze studiów wpuściła mnie do leżącej w łóżku chorej. 

Rozejrzałem się po pokoju: chodzik i wózek inwalidzki, a na stole krzyż z pasyjką i dwie świece. 
      To taki zwyczaj.   
      Zwyczaj? Wg mnie raczej chrześcijańska Tradycja. Sakrament przy Krzyżu.

To nie to samo co odwiedziny duszpasterskie zwane kolędą, jaką miałem wczoraj. U mnie stoi jeszcze talerz z wodą święconą i kropidło oraz maleńki żłobek, rękodzieło, pamiątka czasu stanu wojennego. 

         Składam chorej życzenia z okazji Nowego Roku, przy czym próbującej przyjąć pozycję siedzącą wyraźnie mówię, że nie życzę jej zdrowia i sam proszę, by mi nie życzyła zdrowia. Zostawmy zdrowie panu Bogu, a życzmy sobie Opatrzności Bożej. 
         Przystaje na moją propozycję i od razu mówi, że szykuje się na śmierć. 
         Nie próbuję jej mówić, że jeszcze nie czas.
         Zaczęte śniadanie przygotowane na nocnym stoliku, a na stole piękny krzyż z pasyjką. Wpatruję się w Niego. 
        Moja rozmówczyni mówi: wczoraj miałam odwiedziny księdza z sakramentem chorych. 
        Z ostatnim namaszczeniem?
        Pewno tak. 
       Ja też wczoraj miałem księdza w domu, tyle, że po kolędzie. I nie rozmawiałem z nim  o Krzyżu. 
       Nie odczytała z moich ust dużej litery i chwytając się za krzyż (na plecach) opowiedziała mi o bólach, boleściach jakie odczuwa w krzyżach. 
      Nie przerywałem.
Pamiętam, że twoja mama zmarła na nerki. Czy to jest bolesne. Boję się bólu. 
      Nie pamiętam by mama nam dzieciom się skarżyła, że ją coś boli. Ojciec do końca nie chciał uwierzyć, że tak szybko może go opuścić. Ale to już czterdzieści lat minęło, medycyna poszła do przodu i dzisiaj lekarze mają różne środki przeciwbólowe, a jak będzie potrzeba to podadzą. Proszę ten swój ból w krzyżach ofiarować za kapłanów, za tych kapłanów, którzy wzbraniają się by postawić krzyż przed sobą na stole ofiarnym. 
      Przecież krzyż stoi przy ołtarzu. 
     To krzyż dla ludu bożego, ale mnie chodzi o krzyż na ołtarzu z pasyjką zwróconą w stronę kapłana. Niech kapłan w czasie Bezkrwawej Ofiary choć przez moment spojrzy na Ukrzyżowanego. 
     Nie za dużo tych krzyży. Nad tabernakulum krzyż, duży krzyż przy ołtarzu i do czego jeszcze ten trzeci na ołtarzu. 
    Dla świętości kapłanów.
    Zostaw tę sprawę Panu Bogu. Oni wiedzą co mają czynić.
    Rozglądam się po pokoju, nie ma telewizora, mówię że ostatnio oglądałem dwie papieskie Msze Święte: pasterkę z Watykanu i Mszę Świętą z uroczystości Objawienia Pańskiego. Na obu tych mszach na papieskim ołtarzu stał Krzyż z pasyjką zwrócony w stronę Ojca Świętego. 
     Jeszcze raz powtarza zostaw tę sprawę Panu Bogu.
     A ja jeszcze raz powtarzam: proszę w tej intencji poświęcić swoje cierpienia. Wierzący są po to, by swoje cierpienia ofiarować za innych. 
     Muszę się położyć.
     Widać, że ją zmęczyłem rozmową. Tam, wskazuję w górę, będzie zwolnienie z trudów. Czy może w czymś pomóc?
     Nie trzeba. Póki jeszcze mogę muszę wszystko robić sama. 
     Zmieniam temat i opowiadam o wieczorze kolęd z niewidomym pianistą. Opowiadam o szokującym wyborze niewidomego pianisty, który mając do wyboru przywrócenie wzroku z niewiadomą ziemską przyszłością i życie do końca dni na ziemi w ciemności z gwarancją, że na starość nie będzie ciężarem dla nikogo, wybiera tą drugą opcję. 
      Dlaczego? 
      Bo wie, że za życia będąc niewidomym po śmierci osiągnie Światłość Wieczną, a gdy dostanie wzrok, to nie wie w jakim niecnym celu mógłby  przywrócony wzrok przeciwko uzdrowicielowi użyć. Na starość Bóg daje łaskę odejścia i wtedy niech będzie pochwalone jego Imię, a jak da łaskę choroby będą Mu dziękować tylko ci, którzy mają głęboką wiarę. 
       Proszę opuścić pomieszczenie, przyszła pielęgniarka.
Wychodzę ściskając rękę chorej. Z Panem Bogiem i proszę jeszcze raz o modlitwę za kapłanów, by stawiali krzyże na ołtarzach z pasyjką do siebie. 

       Podsumowanie: Biesiadujemy z ludźmi dla trudnego miłowania, dla dawanie siebie, dla wyniszczania siebie za innego człowieka. Oddać mam każdego dnia choć parę chwil za innego: modlitwą, pokorą we wzajemnej miłości. To jest wezwanie do uświęcania własnego ja i do troski o innych. Nędza moralna drugiego niech będzie moim własnym bólem. Tylko wtedy będę skutecznie działał. Ratuj go Boże, niech woła serce nasze. Nieszczęśnikom należy ofiarować gorzką prawdę o możliwym wiecznym potępieniu, tu nie ma, że boli. Musi boleć. Szkoda czasu na przekazywanie treści nieprawdziwych, telewizyjnych newsów, bezideowego spamu. W przeszłości wielcy grzesznicy stawali się apostołami. Nie kontynuować mądrości dnia wczorajszego, Nie kontynuować wczorajszej kolędy. Dzisiaj przywarstwić się do Boga, przylgnąć do Niego i postępować zgodnie z wolą Bożą. Dać się Bogu zbawić. Tyle ci będzie dane ile zechcesz wziąć. Współczesne niedowiarstwo to nic innego jak wyrzucanie darów Bożych. Wyzwól się ze zgubnych wpływów tego świata.

Szczęść Boże!
Kochany Panie Jerzy,
dziękuję za szybką odpowiedź. Proszę nie przepraszać bo nie ma za co. Ja i tak ogromnie Pana podziwiam, że ogarnia Pan wspaniale tyle spraw...a i kto jak kto, to właśnie Pan nie patrzy wyłącznie na czubek swojego nosa, a swój czas i troskę poświęca innym. Cieszę się że przesyłka dotarła i przynajmniej w tym wypadku nie muszę składać reklamacji 😊
Przepraszam, że tylko kilka słów ale moja kondycja nie najlepsza...dobrze że jestem pod opieką hospicjum bo trudno było się doprosić by przyszedł do mnie lekarz. Teraz w razie czego wystarczy telefon.
Z serca pozdrawiam ❤ i życzę by to był piękny, błogosławiony rok!
Bogumiła
ps. Właśnie mąż przyniósł ze skrzynki życzenia od Pana. Serdeczne Bóg zapłać!

Noworocznie

Bądź uwielbiony przewracający
kartki kalendarza
za ten przeżyty miniony rok
Ty Władca czasu
nadziei blaskiem kolejny już obdarzasz
choć czasem w naszych myślach czai się mrok
Bądź uwielbiony w ciszy spragnionego serca
kojącej odgłos fajerwerków
i ludzki gwar
niosącej rozeznanie tego co ważne piękne
jak wielki jest życia otrzymany dar...
Bądź uwielbiony w życzliwym słowie
serdecznym geście przyjaznych rąk
niech Nowy Rok naszymi czynami
będzie świadectwem
o Tobie
niechaj to będzie piękny Boży Rok!

/Bogumiła Dmochowska/


 ❤


Ps: mail od Pani Bogumiły Dmochowskiej nadany o 19:25 w godzinie i pewno minucie gdy po napisaniu mojego wpisu, (ale bez zdjęć i kolorowego dialogu z chorą),  będąc na wiejskim zebraniu referowałem samorządowym Władzom Gminy Tarnowo Podgórne sprawę uszkodzonego zasilania w energię elektryczną i wodę z mojej posesji Pomnika Bożego Miłosierdzia. a po zebraniu w czasie wizji terenowej ustalałem szczegóły przebudowy ul Przemysława i poszerzenia zakresu robót bitumicznej nawierzchni jezdni na Placu Zmartwychwstania. Uzgodniono doprowadzenie zasilania Pomnika w energię i wodę do poprzedniego stanu.   

1 komentarz:

Jerzy pisze...


Realia
10 Styczeń 2017 ·

W decydującym momencie, gdy Pan Jezus cierpiał i umierał na Krzyżu, był tam zaledwie jeden Apostoł i trzy kobiety.

za ks.Jacek Bałemba SDB "Verbum Catholicum"