czwartek, 12 stycznia 2017

Papież Franciszek o bożkach okultyzmu, wróżkach i aborcji

mówił na wczorajszej audiencji ogólnej w Watykanie, której treść cytuję za  kliknij 
W katechezie przestrzegał przed pokusą pokładania ufności w tym, co podsuwa świat, a co budzi, jak mówił, "fałszywe nadzieje".Franciszek podkreślał, że kiedy człowiek odczuwa potrzebę różnych konkretnych zabezpieczeń, staje przed pokusą poszukiwania „bożków, ulotnych pociech”. Wśród nich wymienił „pieniądze, sojusze z możnymi tego świata, światowość, fałszywe ideologie, które zdają się wypełniać pustkę samotności i zapewniać bezpieczeństwo”.
Ideologie roszczące sobie charakter absolutny, albo bogactwo, władza i sukces, z ich złudzeniem wieczności i wszechmocy, albo wartości takie, jak uroda i zdrowie, mogą stać się bożkami, którym poświęca się wszystko, a które mącą umysł i serce, i zamiast promować życie prowadzą do śmierci – ostrzegał.
Podobają się nam bożki i to bardzo – mówił papież. – Musimy zrozumieć, że bożki to nie tylko figurki zrobione z metalu czy innego materiału, ale także te stworzone w naszym umyśle – zauważył.
Większe zadowolenie przynosi nam podążanie za bożkiem niż za Bogiem. Znacznie bardziej cieszy nas ulotna nadzieja, która jest fałszywa i którą daje taki bożek niż wielka nadzieja, będąca pewnością, jaką daje Bóg – powiedział Franciszek.
Opowiadał, że kiedyś w Buenos Aires idąc do kościoła znalazł się w parku pełnym wróżbitów siedzących przy stolikach, do których ustawiały się kolejki ludzi.
– Trzeba było pokazać rękę, a on zaczynał mówić, zawsze to samo: „jest mężczyzna w twoim życiu, jest kobieta, są mroki, ale wszystko będzie dobrze”, potem trzeba było zapłacić – opisywał Franciszek.
Następnie stwierdził: „To daje pewność, ale pozwólcie, że to powiem – to głupota. Ktoś mówi: poszedłem do wróżbity i postawił mi karty. Wiem, że nikt z was tego nie robi.
Papież wspomniał, że w diecezji w Argentynie słyszał o pięknej kobiecie, która mówiła, że musiała dokonać aborcji, bo – jak tłumaczyła – „figura jest dla niej bardzo ważna”. – To są bożki, które prowadzą nas na błędną drogę i nie dają nam szczęścia – ostrzegł.
Kiedy ktoś pokłada nadzieję w bożkach, staje się taki, jak on: to pusty obrazek – dodał. Tacy ludzie – wskazywał papież – nie są zdolni do tego, by pomóc, coś zmienić, uśmiechać się, poświęcić się, kochać. Także my, ludzie Kościoła, narażamy się na to ryzyko, kiedy ulegamy światowości. Należy pozostać na świecie, ale bronić się przed jego iluzjami, które są bożkami – podkreślił.
Na zakończenie spotkania papież zwrócił się do wiernych mówiąc: „Muszę powiedzieć wam coś, czego nie chciałbym mówić, ale muszę”. Następnie wyjaśnił, że karty wstępu na audiencję generalną rozdawane są bezpłatnie, co – jak zauważył – napisane jest na nich w sześciu językach.
Dowiedziałem się, że są cwaniaki, którzy każą sobie płacić za te bilety. Jeśli ktoś wam powie, że trzeba zapłacić, żeby iść na audiencję do papieża, to was oszukuje. Uważajcie – dodał Franciszek i podkreślił, że ludzie ci to „przestępcy”. – Tego się nie robi, zrozumiano? – stwierdził papież.


Pod wpisem na blogu "W obronie wiary i tradycji katolickiej" znalazło się kilkanaście wpisów z których cytuję ostatnie, a w nich mój, wpis w którym ustosunkowałem się do przedmówczyni. 

Niżej zamieszczam list otwarty o Papieżu Franciszku. Są to słowa krytyki do papieskiej katechezy, a konkretnie do słów, zdań napisanych powyżej wytłuszczoną czcionką.


 MariaPietrzak pisze: 12 Styczeń 2017 o 02:10 
         Ja myślę, że taka jest nasza ludzka natura, nasza mentalność. Zostaliśmy stworzeni, by oddawać cześć naszemu Stwórcy i Bogu. I kiedy Go nie znamy lub co gorsza, Nim gardzimy, to szukamy namiętnie kogoś innego w to miejsce. Stąd i bożkom, bijem czołem! A że tak liczne są dziś w naszym życiu, świadczy to o kryzysie naszej wiary! Nieraz przychodzi myśl, że bardzo osłabiło naszą wiarę, gdy wstaliśmy z klęczek, postawy najodpowiedniejszej przed Bogiem w Hostii do postawy stojącej. Poczuliśmy się zagubieni…. 
– Postawa klęcząca czyni nas jednak zdrowszymi i widać, bardziej jest nam potrzebna niż Bogu Samemu! A dzisiaj doszliśmy do zenitu, bo nie tylko mnożymy sobie bożki, ale sami usiłujemy wykreować się na stwórcę, stąd i in vitro, i zabijanie starców, niepełnosprawnych, czy dzieci w łonie matek. Ustalamy antydekalog. 
Tak, to my dziś …. Bogiem! 
Przeraza to , bo wiemy jak daleko dojdziemy …. 🎈
Kim jestem przed Twoim Obliczem? 
Panie…Prochem i niczem!

MariaPietrzak pisze: 12 Styczeń 2017 o 02:31 
         Warto do tego wrócić i pomedytować. Odnaleźć tu siebie … 🎈
 … My dzisiaj właśnie do tych miejsc powracamy, 
 tędy bowiem przyszedł kiedyś Bóg do Abrahama. 
Do Abrahama, który uwierzył, przyszedł Bóg. 
Gdy ludy i ludzie sami sobie tworzyli bogów, 
przyszedł Ten, który Jest. 
Wszedł w dzieje człowieka 
 i odsłonił mu Tajemnicę zakrytą od założenia świata. http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/inne/tryptyk_rzymski.html 

JERZY pisze: 12 Styczeń 2017 o 10:43 
         Nie za bardzo wiemy jak daleko dojdziemy i nic nas nie przeraża, bo gdybyśmy mieli świadomość czym jest piekło to …. , ale my przestaliśmy wierzyć w Niebo, bo gdybyśmy w nie wierzyli to skuteczniej bronilibyśmy wiary i tradycji katolickiej 

 jac pisze: 12 Styczeń 2017 o 09:54 
         Takim bożkiem jest również oddawanie czci propagandzie „mltikiulti” . Tj np porównywanie watach ISIS do działalności Świętych Apostołów. 
źródło: wywiad z biskupem Rzymu we francuskim dzienniku „Lacroix”.

Ad pisze: 12 Styczeń 2017 o 11:00 
        Dziś człowiek strącił Boga z piedestału, a postawił tam samego siebie. Dopadł nas, ludzi moralny relatywizm. Postępki, które kiedyś jednoznacznie określilibyśmy jako grzech i zło dziś potrafimy usprawiedliwić a nawet uzasadnić jako wskazane… Zachowujemy się jakbyśmy dostali „znieczulenie”, prosto w sumienia… Moim skromnym zdaniem dotyczy to najmocniej pierwszego i szóstego przykazania. 

Sylwia pisze: 12 Styczeń 2017 o 14:38 
           Spójrzcie na naukę. Pewne wąskie specjalności, które mają gigantyczne osiągnięciach jednak oderwane od Boga stają się bronią przeciwko nam ludziom. Wszystko się zdaje misterną robotą szatana. A my wyglądamy w nadziei na ten kamyk, który dobry Pan Bóg rzuci na posąg i który zniszczy to co w pocie czoła budujemy, a co nie ma mocnej (Bożej) podstawy.

List otwarty
o Papieżu Franciszku


          Papieżu Franciszku, poruszyłeś w swojej środowej  z 11 stycznia 2017 roku w katechezie bardzo istotny dla obecnego stanu Rzymskiego Kościoła Katolickiego problem, ale w tym co mówisz trudno się doszukać gorącej wiary Apostoła Piotra i jego następców. To co mówisz to pozorna tylko prawda, brak tam Prawdy Jezusowej, przez duże "P". Brak w Twoim wystąpieniu Papieżu Franciszku miłosierdzia dla słuchających Cię Ojcze Święty milionów, miliardów wyznawców naszej Rzymsko-Katolickiej wiary, brak miłosierdzia rozumianego jako troski o zbawienie bliźniego. 
         Nie da się mówić do ludzi wiary w Trójjedynego Boga o okultyźmie, wróżkach i aborcji  i innych ludzkich bożkach  nie wspominając ani jednym słowem o grzechu, o grzesznej naturze ludzkiej, o konieczności pojednania z ludźmi i z Bogiem, o zmartwychwstaniu, o piekle i niebie. 
         Co to za nowa nauka Papieżu Franciszku o "pustym obrazku" dla ludzi grzeszących śmiertelnie, jawnie, otwarcie i z premedytacją przed kamerami świata przeciwko pierwszemu i szóstemu przykazaniu? To kłamstwo co mówisz nam Ojcze Święty, że tacy grzeszni ludzie  nie są zdolni do tego, by pomóc, coś zmienić, uśmiechać się, poświęcić się, kochać. Oni to czynią i to nieraz lepiej niż mieniący się dobrymi katolikami. A my wierzący lud Boży Rzymsko-Katolickiego Kościoła grzesząc śmiertelnie ulegając jak to oględnie Papieżu Franciszku nazwałeś "światowości"  narażamy się na co? Ojcze Święty, litości błagam, na co? Na ryzyko czego? Na ryzyko "pustego obrazka" - jak mówisz?
          Albo wcześniej śmiertelny grzech zabójstwa, aborcję nazywasz delikatnie Ojcze Święty "błędną drogą nie dającą szczęścia". Przecież to grzech śmiertelny, a nie błędna droga do szczęścia, to brzmi jak jawne kłamstwo, gdy do tego nie słyszymy ani jednego słowa jak zejść z tej błędnej drogi? Od kogo, jak nie od Ciebie Ojcze Święty, grzeszny lud Boży ma usłyszeć drogi wyjścia z grzechu śmiertelnego. Gdzie Twoja troska o zbawienie powierzonego Ci stada owiec. Matki owce robią wszystko by donosić jagnięta. Jesteś Papieżem, znasz problem i co? nazywasz go " błędną drogę nie dają nam szczęścia". Tylko szatan może się cieszyć z takiego  pouczenia.
        A wróżby, stawianie kart, okultyzm to "głupota", o którą Papieżu Franciszku nie podejrzewasz obecnych na audiencji i słuchających Cię przez media. "Głupota", nad którą nie warto się zatrzymać, by powiedzieć choć jedno słowo: to grzech, to grzech śmiertelny, bałwochwalstwo, z którego należy się spowiadać, Nic takiego ot taka sobie ludzka niewinna "głupota".
       Podsumowaniem zaś całości niech będą Twoje Ojcze Święty słowa o nadziei: o wielkiej nadziej będącej pewnością jaką daje Bóg z ulotną i fałszywą nadzieją oferowaną przez bożki wśród których wymieniłeś: pieniądz,  bogactwo, władzę , sukces, urodę, zdrowie, światowość, fałszywe ideologie, które mogą stać się bożkami i które mącą umysł i serce, i zamiast promować życie prowadzą do śmierci.
Ojcze Święty o jakim Ty życiu mówisz?  Dlaczego nie mówisz wyraźnie o życiu i śmierci wiecznej. Czyżbyś mówił o życiu i śmierci doczesnej? Jeśli nie, to trzeba wyraźnie powiedzieć o Ofierze Krzyżowej Jezusa Chrystusa, która dokonuje się na wszystkich ołtarzach świata w czasie każdej ważnie odprawionej Mszy Świętej, a dalej o Zmartwychwstaniu, życiu i śmierci wiecznej. Podkreślam o życiu wiecznym i śmierci wiecznej, po sądzie Bożym ostatecznie w niebie bądź w piekle. Tak uczyła i uczy nasza rzymsko-katolicka wiara i komu jak komu, ale Tobie Papieżu Franciszku nie wolno pozostawiać co do dogmatycznych prawd wiary żadnych niejasności, albo unikać ich wyraźnego wyartykułowania.
          

Brak komentarzy: