środa, 4 stycznia 2017

X Michał, czego bały się zakonnice?



      Cztery siostry ze Zgromadzenia Sióstr Urszulanek od Serca Jezusa Konającego z Sokolnik Wielkich wpadły w panikę, gdy od pierwszego spotkania zetknęły się ze świętością nowego kapelana. 
      Stary kapelan, ks. Zdzisław Korcz CR 80 latek, całe swoje kapłańskie życie poświęcił Bogu posługując jako zakonnik w Zgromadzeniu Zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa odszedł po 6 latach pracy u sióstr z końcem sierpnia 2016 roku. Siostry na gwałt szukały nowego młodszego kapelana, by w końcu znaleźć go w Zgromadzeniu Księży Salezjanów. Pragnęły dostać świętego dobrego kapłana i o takiego się modliły, a jak poznały jego personalia to konkretnie się modliły o X Michała. 
      Przy domu zakonnym w Sokolnikach Wielkich, tuż przy zakrystii miały przygotowane wyposażone we wszystko co potrzeba mieszkanie dla księdza. Mogę za X Michałem powiedzieć "złotą klatkę". Mimo, że w sypialni stało wygodne dwuosobowe łoże, siostry nie obawiały się rozpusty 50 letniego kapelana. 
      Cztery kobiety oddane dozgonnie Bogu, po ślubach czystości, potrafiły się nawzajem tak pilnować, by żadna nawet w myślach nie zgrzeszyła nieczystością. Ale z ich zdaniem przesadną świętością nowego kapelana, przez którego przemawiał Pan Jezus, ze świętością mężczyzny, która przerastała ich osobistą kobiecą świętość nie potrafiły już sobie nijak poradzić. Być może każda z osobna gotowa byłaby zaakceptować wyjątkową uduchowioną, ascetyczną postawę X Michała, ale w domu zakonnym panowała nieuświadamiana przez siostry jednolitość. Skoro siostra przełożona może przyjmować Pana Jezusa na stojąco, to dlaczego ja mam być świętsza od "papieża" i klękać do Komunii Świętej. Skoro Kościół Powszechny dopuszcza dzisiaj przyjmowanie Żywego Ciała Jezusa Chrystusa na rękę, to dlaczego ja siostra zakonna mam się stosować do prywatnego ślubu kapelana proszącego o najwyższą, tradycyjną, wypracowaną przez lata formę udzielania Komunii Świętej. I co z tego, że X Michał nawołując w homilii do klękania,  powołał się na kard. Roberta Saracha Prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, najwyższego po papieżu autorytetu w tym zakresie zachęcającego między innymi do klękania do Komunii Św., podkreślając przy tym ogromną odpowiedzialność duchowieństwa za Eucharystię cytując: "Tak jak nasz dobry przykład buduje praktyki liturgiczne, tak samo nasze złe zachowanie, nieostrożność czy błędy ranią Kościół i jego Świętą Liturgię!" 
       O ile te nauki X Michała trafiły na podatny grunt u wiernych, tak cztery siostry zakonne z Sokolnik Wielkich ustawiły się na NIE. Już nie jedna Ewa chciała dominować nad Adamem, ale cała czwórka zakonnic utworzyła jeden wspólny solidarny front skierowany przeciwko nawołującemu do świętości kapłanowi. Myśmy stworzyły dla kapelana  "złotą klatkę", byle tylko chciał nas słuchać, a on Adam, Boga słucha i głosi nam niezmutowaną tradycyjną naukę Kościoła Katolickiego. Podejrzewam, że takie myśli krążyły po głowie zakonnic. Oceniam, że to wszystko siostry przerosło i wymagało od nich pokory oraz spojrzenia na kapelana jak na nauczającego Jezusa. Z takim nastawieniem sióstr na NIE w stosunku do kapłana nie dało się dalej żyć. Słowa Przełożonej domu skierowane bezpośrednio do mnie w dniu uroczystego powitania księdza kapelana, kiedy to ustawiłem przed kaplicą dzwon "Pojednanie" z zamiarem zadzwonienia w czasie Mszy Świętej na Podniesienie: "My nie potrzebujemy księdza pojednania, proszę ten dzwon zabrać", stały się proroctwem,  dla dalszej posługi kapłańskiej X Michała.  

       Bo pokażcie mi, który w dzisiejszych czasach kapłan związany ślubem posłuszeństwa wzgl. przełożonych, a  pozbawiony przez nich możliwości głoszenia słowa Bożego i sprawowania w kościele Mszy Świętej gotów jest w duchu i prywatnie, a nie na pokaz, modlić się jak Jezus za swoich współbraci, prześladowców nieświadomych cierpień jakie bezpośrednio czynią Bogu? 

      Powtórzę za X Michałem jego intencję modlitwy jaką, tylko w mojej obecności, zanosił do Boga przed figurą Serca Jezusowego stojącą w przyklasztornym ogrodzie wspomnianych sióstr bezpośrednio po opuszczeniu "złotej klatki", strząsnąwszy w sobotę 17 grudnia  proch z nóg po opuszczeniu księżowskiego mieszkania w Sokolnikach Wielkich. Boże nie poczytaj im tego za grzech, bo nie wiedzą co czynią. Dalej było jedno wielkie dziękczynienie Bogu za dobro jakie za łaską Ducha Świętego dane mu było głosić i przelać w serca wiernych w Sokolnikach Wielkich, przez ostatnie siedem tygodni. Taką Jezusową  intencją X Michał poprzedził naszą wspólną  Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Daleko mu było do radosnego śpiewu koronki, który zaproponowałem i dlatego kolejne cztery dziesiątki koronki, a było kilkanaście minut po 15:00 zostały odmówione przez nas  wspólnie w ciszy przyklasztornego ogrodu. Tak jak wymodlonego z imienia i nazwiska księdza kapelana Zgromadzenie 4 sióstr Urszulanek z siostrą Przełożoną  witało z radością kwiatami 30 października, tak żegnał go zamknięty  nieoświetlony Dom Zakonny w Sokolnikach Wielkich. Jedynie wypucowane przez kapłana mieszkanie księdza pozostało otwarte, nie zakluczone, bo nie miał komu kluczy zostawić. Bez jednego słowa dziękuję, bez słowa  przepraszam tydzień przed Wigilią Sokolniki Wielkie pozbyły się kapłana. Sokolniki Wielkie, które w dniu powitania X Michała nazwałem w reportażu z powitania Sokolnikami Świętymi. Niestety, po kilku dniach jak ten Adam pod presją Ewy zdjąłem wpis z bloga. 
       X Michał nie sprawdził się, bo zachęcał wiernych do świętości, do oddawania największej czci Eucharystycznemu Jezusowi Chrystusowi Królowi. Tego nikt głośno nie powie. Dzisiaj gdy wielu sądzi, że był problem i nie ma problemu X Michał wymaga wielkiej modlitwy.
       Przyszedł, a konkretnie przyjechał na rowerze do Sokolnik Wielkich na niedzielę Chrystusa Króla (wg starego kalendarza). Przez 3 tygodnie przygotował Sokolniki Wielkie i okolicę do godnego przyjęcia Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana, by po następnych 3 tygodniach odprawić ostatnią niedzielną Mszę Świętą już bez prawa wygłoszenia homilii, kiedy to na koniec w ogłoszeniach poinformował zgromadzonych o chęci ustawienia na Boże Narodzenie 2 osobowego klęcznika dla ułatwienia ludziom najbardziej godnego przyjmowania Jezusa Chrystusa. Jak się zwierzył  liczył bardzo na to, że nie będzie musiał użyć słów kolędy o klękających bydlętach przed nowonarodzonym Królem.

Nie musiał...Odszedł ...
Przyklejono mu łatkę wariata. 
Proszę zatem o modlitwę w intencji sióstr i X Michała. 

Brak komentarzy: