środa, 18 stycznia 2017

X Michał, to nie jest katolicki dom cz.3

"To nie jest dom katolicki" - powiedział do mnie X Michał Woźnicki podsumowując jednym zdaniem tegoroczny  wieczór kolęd, jaki z racji na upamiętnienia 3 rocznicy śmierci Mojej żony odbył się w moim domu.
       Przyznanie racji katolickiemu kapłanowi to jedno,  zadośćuczynienie obecnym za doznane straty moralne to drugie, a trzecią sprawą jest wyciągnięcie konstruktywnych wniosków na przyszłość. 
       "To nie jest dom katolicki" dlaczego X Michał Woźnicki,  katolicki kapłan miał prawo, a nawet obowiązek zwrócić uwagę swojemu kuzynowi na ten problem. 

         Ano miał i to ja przez swoje zaniechania doprowadziłem do tego, że tak musiał powiedzieć. 

         "Witaj Królu" taki napis na biało czerwonym tle widnieje na moim domu, a co w środku?    

     "Wieczór kolęd" 
Po co i dla kogo te kolędy śpiewano? 
Dla ludzi, czy dla Nowonarodzonego Króla, Jezusa Chystusa?
         
          Dla kogo przygotowałem tę pseudo religijną modernistyczną dekorację którą ułożyłem na podłodze? 
        Jeśli dla ludzi to to tylko folklor i słuszna była uwaga X Michała Woźnickiego. W katolickim domu śpiewa się kolędy nie dla samozadowolenia, nie dla wspomnień z dzieciństwa, nie dla przypomnienia tradycji wspólnego śpiewania ze zmarłą Ireną Ewą, nie dla utrzymania kontaktów towarzyskich. 
        W katolickim domu śpiewa się kolędy dla Jezusa, dla Boga. Nie dla człowieka.

       A któż, jak nie katolicki kapłan zastępuje na ziemi każdego dnia w czasie Mszy Świętej Jezusa Chrystusa? Jego zatem należało mi przedstawić zebranym gościom i powitać jako emisariusza Jezusa Chrystusa. 

On to, kilka godzin wcześniej, przemienił w swojej zakonnej celi, za sprawą Ducha Świętego biały opłatek w Żywe Ciało Pana Naszego Jezusa Chrystusa i podał nam do spożycia mówiąc: "Bierzcie i jedzcie to jest Ciało m o j e ". 

MOJE  CIAŁO  mówi słowami kapłana do nas Żywy Eucharystyczny Jezus Chrystus Król zrodzony z Maryi Panny. Taka jest nasza wiara zapisana w tej starej księdze zwanej Mszałem Rzymskim, którą własnoręcznie zniszczoną czasem i używaniem przez lata przez naszych praojców oprawił własnoręcznie X Michał Woźnicki, gdyż nie stać go było na introligatora.  Mówiąc te słowa katolicki kapłan występuje jako Jezus Chrystus i jego X Michała Woźnickiego należało w katolickim domu w tej roli powitać i przedstawić. A niekonsekrowane opłatki w katolickim domu postawić na pustym stole przykrytym białym obrusem, i katolickiego kapłana poprosić o ich poświęcenie oraz powiedzenie kilku słów.  Z pewnością zachęcił by nas do modlitwy i być może opowiedziałby nam o stole ofiarnym przy którym sprawuje tradycyjną trydencką Mszę Świętą. Nie miał, możliwości chodzenia po domach po kolędzie w Sokolnikach Wielkich, które w duchu posłuszeństwa musiał opuścić zdymisjonowany z funkcji kapelana tydzień przed Świętami Bożego Narodzenia. Gdyby został zaproszony przeze mnie do wygłoszenia słowa na powitanie, wykorzystał by prawdopodobnie okazję, by powiedzieć słowo Boże do  rodziny i przyjaciół domu, tym bardziej, że związany ślubem posłuszeństwa na zakaz głoszenia homilii. 
Dlaczego
Bo nazywa sprawy w Prawdzie i po imieniu.
Komu jak komu, ale żeby mnie zarzucić mówiąc mi w cztery  oczy: "To nie jest katolicki dom"  to .....  

 To była cała prawda.  Tak jak przybrałem stół na tegoroczną kolędę, na którą przybył ks. Proboszcz, tak samo należało mi przybrać stół na rodzinne kolędowanie. W katolickim domu nie stawia się żłóbka ukrytego w przybranej srebrną lawetą gałązce świerku na podłodze na środku pokoju, jak to widać na pierwszych trzech zdjęciach

Krzyż z pasyjką, dwie palące się świece woskowe, naczynie z wodą święconą, kropidło, wigilijne opłatki na stole nakrytym białym obrusem stojącym na środku oraz żłóbek i ewentualnie przybrana gałązka świerku miały czekać na gości, a gdy ci zajęli miejsca mieliśmy wszyscy ze śpiewami czekać do czasu pojawienia się zaproszonego katolickiego kapłana. 

     Tak się nie stało. Słusznie, mnie gospodarza domu X Michał Woźnicki podsumował mówiąc: "To nie jest katolicki dom". Zachowałem się gorzej jak te panny, które szukały oliwy, gdy nadszedł niespodziewanie Pan. Ja wiedziałem, że Pan nadejdzie, ja grzeszny człowiek miałem Go w serduszku, kiedy należało go przywitać, gdy wszedł do mego domu. 
    "Witaj Królu"  
Król przyszedł, a swoi go nie przyjęli. Zastawili stół słodkim pieczywem i wieczór kolęd rozpoczęli od posiłku, a gospodarz zamiast być z gośćmi, o co wyraźnie prosiła ..... by witać z gośćmi  Nowonarodzonego Króla, siedział w kuchni z kobietami.

      Przebacz mi Boże to laickie modernistyczne zgorszenie, które rozlało się po rodzinie i znajomych tego wieczoru z mojego powodu. Wybacz Boże, że nie postawiłem naczynia z wodą  święconą, by kapłan mógł się nad nami grzesznymi pomodlić i odegnać e duchy z mojego domu. Wybacz, że na stole zabrakło opłatków, które Ewa miała przygotowane na taką okazję, a o których zapomniałem. 

Podsumowaniem tego wpisu oraz odbytej telefonicznie rozmowy z jedną z osób uczestniczących w "wieczorze kolęd", która zwróciła mi słusznie uwagę, że o posiłku nie mówi się żarcie, a jedzenie, niech będą słowa katolickiego kapłana ks. Jacka Bałemby, które należy odnieść także do kościoła domowego.

Pierwszeństwo rzeczywistości przed jej werbalizacją


W ostatecznym rozrachunku nie chodzi o to, co kto napisze o sytuacji Kościoła w ostatnich pięćdziesięciu latach, lecz o to, jaka ta sytuacja rzeczywiście jest.
– – –
treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus

Brak komentarzy: