środa, 4 stycznia 2017

Łzy dla Matki

W odpowiedzi na wysłane Świąteczno -Noworoczne życzenia  odebrałem dzisiaj nadanego wczoraj maila z którego pozwoliłem sobie zacytować fragment. 
Dlaczego?
Bo odpowiedź na niego ułożył sam Papież Franciszek wygłaszając ją w dzisiejszej przedpołudniowej katechezie ogólnej.
Kochany Jurku,  
Bardzo dziękujemy za życzenia.  
Mało mnie teraz w internecie. Czas jakby się skurczył,... a czas trudny mieliśmy od sierpnia. Straciliśmy nasze nienarodzone dzieciątko. Starsze dzieci bardzo to przeżyły. Tym bardziej, że byli na wakacjach z parafii i ksiądz Michał codziennie odprawiał Eucharystię w naszej intencji. Gdy wrócili pojawiły się te trudne pytania: o cierpienie, o to dlaczego Pan Bóg "zabrał" dzidziusia... Z drugiej strony przekonaliśmy się jak wielka jest miłość i wierność naszego Boga. On sam stoi na straży naszych serc, naszej wiary i chroni ją, ba! walczy o nią gdy my nie mamy sił...  
Króluj nam Chryste!

         Tyle krótka relacja Matki, kiedyś stałej czytelniczki "Pojednania", a poniżej dzisiejsza odpowiedź Papieża Franciszka, z którą całkowicie się utożsamiam, cytując za portalem http://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/dokumenty/katechezy-audiencje/art,144,franciszek-takze-lzy-moga-zrodzic-nadzieje-i-nowe-zycie-dokumentacja.html  

O nadziei przeżywanej we łzach mówił Franciszek podczas pierwszej w tym roku audiencji ogólnej 4 stycznia. Przypomniał postać ukochanej żony patriarchy Jakuba, matki Józefa i Beniamina - Racheli, która zmarła rodząc drugiego syna. Papieskich słów w Auli Pawła VI wysłuchało dziś 6 tys. osób.


Oto polski tekst katechezy Ojca Świętego:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W katechezie dzisiejszej chciałbym wraz z wami zastanowić się nad pewną postacią kobiety, która mówi nam o nadziei przeżywanej w płaczu. Mowa o Racheli, żonie Jakuba oraz matce Józefa i Beniamina, która - jak nam mówi Księga Rodzaju - zmarła, rodząc drugiego syna, czyli Beniamina.

Prorok Jeremiasz odwołuje się do Racheli, zwracając się do Izraelitów na wygnaniu, aby ich pocieszyć słowami pełnymi wzruszenia i poezji, to znaczy podejmuje płacz Racheli, ale daje nadzieję:

"To mówi Pan:
«Słuchaj! W Rama daje się słyszeć
lament i gorzki płacz.
Rachel opłakuje swoich synów,
nie daje się pocieszyć, bo już ich nie ma»" (Jr 31,15).

W wersetach tych Jeremiasz przedstawia ową kobietę swego ludu, wielką matkę swojego plemienia, w sytuacji bólu i płaczu, ale jednocześnie z perspektywą życia niewyobrażalnego. Rachelę, która w opisie Księgi Rodzaju zmarła w czasie porodu i zaakceptowała tę śmierć, aby dziecko mogło żyć, prorok ukazuje teraz jako żywą w Rama, gdzie zbierali się zesłańcy, opłakującą dzieci, które w pewnym sensie umarły, udając się na wygnanie; dzieci, których, jak sama mówi "już nie ma", zniknęły na zawsze.

Dlatego właśnie Rachela nie chce być pocieszana. Ta odmowa wyraża głębię jej bólu i gorycz jej płaczu. W obliczu tragedii utraty dzieci matka nie może przyjąć słowa lub gestów pocieszenia, które zawsze są niestosowne, nigdy nie mogą ukoić bólu rany, która nie może i nie chce być zagojoną. Bólu proporcjonalnego do miłości.

Każda matka to wszystko wie; również dzisiaj jest wiele matek, które płaczą, które nie godzą się z utratą dziecka, nie dają się pocieszyć w obliczu śmierci niemożliwej do zaakceptowania. Rachela uosabia ból wszystkich matek świata, wszystkich czasów i łzy każdego człowieka, opłakującego niepowetowane straty.
Ta odmowa Racheli, która nie chce być pocieszana, uczy nas także, jak wiele trzeba delikatności w obliczu cierpienia innych osób. Aby mówić o nadziei tym, którzy są zrozpaczeni, trzeba podzielać ich rozpacz; aby otrzeć łzę z oblicza osoby cierpiącej, trzeba do jej płaczu dołączyć swój. Dopiero wtedy nasze słowa mogą naprawdę być zdolne, by dać odrobinę nadziei, a jeśli nie mogę wypowiedzieć takich słów, płacząc z bólu, to lepsze jest milczenie, okazanie czułości, gest bez słów.

A Bóg ze swoją delikatnością i miłością odpowiada na płacz Racheli słowami prawdziwymi; tak mówi bowiem dalej tekst Jeremiasza:
"To mówi Pan:
«Powstrzymaj głos twój od lamentu,
a oczy twoje od łez,
bo jest nagroda za twe trudy
- wyrocznia Pana -
powrócą oni z kraju nieprzyjaciela.
Jest nadzieja dla twego potomstwa
- -
wrócą synowie do swych granic»" (Jr 31,16-17).

Właśnie ze względu na płacz matki, wciąż jest nadzieja dla dzieci, które na powrót będą żyły. Ta kobieta, która zgodziła się umrzeć w połogu, aby jej syn mógł żyć, przez swój płacz jest obecnie źródłem nowego życia dla wygnanych dzieci, uwięzionych daleko od swej ojczyzny. Na ból i gorzki płacz Racheli Pan odpowiada obietnicą, która może być teraz dla niej powodem prawdziwego pocieszenia: lud będzie mógł powrócić z wygnania i przeżywać w wierze, jako wolny, swoją więź z Bogiem. Łzy zrodziły nadzieję. Nie jest łatwo to zrozumieć, ale to prawda. Wielokrotnie w naszym życiu łzy sieją nadzieję, są ziarnami nadziei.

Jak wiemy, ten tekst Jeremiasza zacytował później ewangelista Mateusz i odniósł do rzezi młodzianków (por. 2, 16-18). Tekst ten stawia nas w obliczu tragedii zabijania bezbronnych istot ludzkich, terroru władzy, która pogardza życiem i niszczy je. Dzieci z Betlejem zostały zabite z powodu Jezusa. A On jako niewinny Baranek później odda z kolei swoje życie za nas wszystkich. Nie zapominajmy o tym: gdy ktoś zadaje mi trudne pytania, na przykład: "Dlaczego cierpią dzieci?", naprawdę nie wiem, co odpowiedzieć. Mówię tylko, aby spojrzeć na krzyż i zobaczyć, jak Bóg ofiarował swego Syna, dlatego mówimy, że Bóg wszedł w ludzki ból, dzielił go i przyjął śmierć; Jego Słowo jest ostatecznie słowem pocieszenia, ponieważ rodzi się z płaczu.

I na krzyżu to On - umierający Syn - obdarzy swoją Matkę nową płodnością, powierzając Jej ucznia Jana i czyniąc ją Matką wierzącego ludu. Śmierć została pokonana, a tym samym dochodzi do wypełnienia proroctwa Jeremiasza. Także łzy Maryi, podobnie jak Racheli, zrodziły nadzieję i nowe życie. Dziękuję.
 

Brak komentarzy: