niedziela, 26 lutego 2017

Dywagacje duchowe po pogrzebie Chrzana cz 2

 Jest sobota, 25 luty 2017 rok. Podczepiam dzwon "Pojednanie" i  jadę na cmentarz parafii pw. Św. Jana Vianeya w Poznaniu przy ul. Szczawnickiej ustalić miejsce ustawienia dzwonu w czasie ceremonii pogrzebu Chrzana. 

O 10:45 jestem z dzwonem pod kościołem, skąd rozpoczynam reportaż zdjęciowy. Dla nieobecnych na pogrzebie miejsce pochówku Chrzana łatwe do odszukania, główną aleją do krzyża i w prawo około 15-20 metrów pusty grobowiec po lewej stronie. 

To nie jest przypadkowe miejsce. Zostało prawdopodobnie wybrane i opłacone co najmniej kilkanaście lat temu. Już ten fakt zapobiegliwości o rzeczy ostateczne świadczy o zmarłym, który za życia
zawsze pamiętał o Bogu i o śmierci.

Od dziecka kierował się słowami przyrzeczenia harcerskiego, które złożył jako dzieciak na sztandar Błękitnej Czternastki jeszcze przed wybuchem II wojny światowej: 
"Mam szczerą wolę, całym życiem, pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym Prawu Harcerskiemu". 

Moje przyrzeczenie złożyłem w czasie letniego obozu w Polanie w 1958 roku na szczycie Równicy).

Służba Bogu na pierwszym miejscu. Tą dewizą żył przez całe swoje życie. Będąc tolerancyjnym nigdy nie wymuszał służby Bożej na swoich wychowankach, znajomych, współpracownikach, przyjaciołach,  kimkolwiek by oni byli. 

Służył przykładem swego długiego życia, ciesząc się jego owocami i potrafiąc za nie dziękować Bogu. 
Od sakramentu Chrztu Świętego i zachowywania dziesięciorga przykazań rozpoczyna się prawdziwe życie w Bogu chrześcijanina. 
Dla harcerza, a takim do końca życia pozostał Chrzan takim dodatkowym  elementarzem etycznym było 10 punktowe Prawo Harcerskie: 

1. Harcerz służy Bogu i Polsce i sumiennie spełnia swoje obowiązki.
2. Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy.
3. Harcerz jest pożyteczny i niesie pomoc bliźnim.
4. Harcerz w każdym widzi bliźniego, a za brata uważa każdego innego harcerza.
5. Harcerz postępuje po rycersku.
6. Harcerz miłuje przyrodę i stara się ją poznać.
 


7. Harcerz jest karny i posłuszny rodzicom i wszystkim swoim przełożonym.
8. Harcerz jest zawsze pogodny.
9. Harcerz jest oszczędny i ofiarny.
10. Harcerz jest czysty w myśli, mowie i uczynkach, nie pali tytoniu i nie pije napojów alkoholowych.

Klęcząc przed ołtarzem Królowej Polski wzrok Chrzana ze zdjęcia które stało w prezbiterium przenikał do mego serca. Zawsze to ja Go słuchałem, tym razem to On słuchał moich modlitw za Jego duszę.

Gdy na wejście zabrzmiał śpiew modlitwy harcerskiej w oczach stanęły mi łzy, a głos uwiązł mi w gardle. 
O Panie Boże, Ojcze nasz, w opiece swej nas miej, harcerskich serc Ty drgnienia znasz, nam pomóc zawsze chciej.

Wszak Ciebie i Ojczyznę miłując chcemy żyć. Harcerskim prawom życia dniach wiernymi zawsze być. 
Przed nami jest otwarty świat, a na nim tyle dróg, wszak wiele ścieżek kusi nas, lecz dla nas tylko Bóg. 

Wiele ścieżek grzesznych kusi nas, lecz dla nas liczy się tylko Bóg. Bóg, Honor i Ojczyzna w takiej, a nie innej kolejności. Na Kyrie śpiewamy Panie zmiłuj się ... na melodię Płonie ognisko w lesie.

Kapłan wznosi do Boga wezwanie prośbę: "Panie wyzwól z więzów śmierci Jerzego przez Pana Jezusa Chrystusa. Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen!"
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, dodaję.    


W pierwszym czytaniu słyszymy słowa Listu do Rzymian (14, 7-10). 
"Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi."  


Dwie harcerki pięknie śpiewają słowa psalmu 27 (1. 7-9. 13-14): Pan moim światłem i zbawieniem moim: kogóż mam się lękać?
Pan obroną mojego życia:
przed kim mam się trwożyć? 

Usłysz, Panie, głos mój - wołam: zmiłuj się nade mną i wysłuchaj mnie! O Tobie mówi moje serce: "Szukaj Jego oblicza!"
Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną, nie odpędzaj z gniewem swojego sługi!


Ty jesteś moją pomocą, więc mnie nie odrzucaj i nie opuszczaj mnie, Boże, moje Zbawienie! 
Wierzę, iż będę oglądał dobra Pańskie
w ziemi żyjących. Ufaj Panu, bądź mężny,
niech się twe serce umocni, ufaj Panu! 


Alleluja śpiewamy na melodię Już rozpaliło się ognisko. 
Te wszystkie harcerskie pieśni bardzo mocno grają na uczuciach, dlatego też kapłan uświadamia nam przed Ewangelią istotę pogrzebowej ofiary Mszy Świętej cytując słowa Jezusa "Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym". 

     Ja mogę dodać, że każda Msza Święta kończy się śmiercią krzyżową Jezusa Chrystusa. 

Kapłan jako Jezus Chrystus składa ze siebie ofiarę Bogu Ojcu za nasze grzechy, a Bóg Ojciec w Duchu Świętym przyjmuje tą kapłańską ofiarę i jako Jeden Bóg w trzech osobach wskrzesza z śmierci ludzkie ciało Boskiego Syna. To uwielbione Boskie Żywe Ciało Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa będziemy przyjmować w Eucharystii. Niech te moje słowa będą wprowadzeniem do przeczytanej  przez współcelebransa  Ewangelii wg Św. Jana (J 14, 1-7).   

„Jezus powiedział do swoich uczniów: Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę. 

Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie."

Kazanie pogrzebowe:  Nie nagrywałem kazania księdza. Odtworzę je na podstawie notatek starając się oddać istotę słów mówcy:


Idąc przez życie pozostawiamy po sobie ślady. Trzymam w ręku jeden taki ślad, to napis: "Trujcie Chrzana". Wszyscy z Nim stykający się byli zarażeni tym jak żył. Mogę powiedzieć, kontynuował kaznodzieja, że jestem człowiekiem Chrzana. 

Tu moja uwaga. Dla chrześcijanina nie jest istotne czy jest człowiekiem tego czy innego apostoła. Chrześcijanin jest człowiekiem Boga. Chrzan był człowiekiem Boga.To co mówię mówił dalej kapłan to nie tylko wspomnienie. Zostaliśmy przez zmarłego zarażeni jego ideałami, gawędami, ciepłem, empatią, turystyką, prawością i wieloma, wieloma innymi rzeczami. 

Tu muszę przerwać kazanie z racji na przeistoczenie chleba w Ciało Chrystusa i wina w Krew Chrystusa. To najistotniejszy moment w Ofierze  Mszy Świętej. W tym momencie Chrystus  umiera na krzyżu.

Taka jest nasza wiara. taka była wiara naszych ojców, za nią ginęli męczennicy. Wierzymy w Twoją śmierć Jezu, Twoje cudowne Zmartwychwstanie, a potem we Wniebowstąpienie i zesłanie Ducha Świętego. 

Niby takie nic. A jednak jeszcze długo będziemy dziękować Bogu za wszystkie ślady Chrzana. Dziękując, starajmy się nie zagubić serca dzisiejszej liturgii. Mówi się, że tak długo ktoś żyje jak długo o nim pamiętamy. 

To nieprawda. Zbawiony przez Jezusa Chrystusa chrześcijanin żyje wiecznie. Tak jak Jezus zmartwychwstał tak i on zmartwychwstanie do życia w Bogu. 

Na poznańskiej cytadeli jest cmentarz, 1 listopada niewiele się na nim świeci zniczy. Bóg o nich pamięta. W domu Ojca jest mieszkań wiele jak słyszeliśmy w dzisiaj czytanej Ewangelii. 

Bóg mówi: Nie zginiesz, będziesz żył wiecznie. Te słowa są skierowane dla każdego, a nie tylko dla Chrzana. Dla niego poniedziałek 20 lutego 2017 roku to dzień narodzin dla Nieba. a dla nas mieć w sercu pokój. Więcej na Bogu polegać, niż na słowie Zawiszy. Amen! 

Uwaga tekst nie dokończony zrobiła się późna noc, jest około 23:00  i nie mam już siły pisać dalej  by dokończyć relację ze Mszy świętej, uzupełnię jutro rano. 

Niestety minął dzień i nie doszedłem do komputera by pisać dalej



sobota, 25 lutego 2017

Dywagacje duchowe po pogrzebie Chrzana cz. 1

Z przyjęcia po pogrzebie śp. dh. Jerzego Chrzanowskiego  wróciłem przed siedemnastą z głową pełną wrażeń z całego dnia. W aparacie fotograficznym miałem niecałe dwieście zdjęć i w głowie wielki, przeogromny nie poukładany zasób przeżyć. 
Po dwóch godzinach snu wstaję rześki i gotowy do zdania relacji z pogrzebu Chrzana.  
Od czego ją zacząć? 
Co dla mego kochanego druha jest w tej chwili najważniejsze? 
Co On Chrzan, dh hm Jerzy Chrzanowski zrobiłby na moim miejscu? 
Nie miałem żadnej wątpliwości: pomodlił by się za duszę przyjaciela. 
Tak też i ja jego wychowanek uczyniłem.

Gdy klęknąłem na Placu Zmartwychwstania pod Pomnikiem Jezusa Miłosiernego nie miałem wątpliwości, że Jego dusza dostrzegła to, bo w momencie gdy minąłem furtkę zapaliło się światło ulicznego reflektora oświetlającego pomnik, by po kilku sekundach, w których miałem czas na przejście przez ulicę i klęknięcie u stóp pomnika, rozbłysnąć pełnią natężenia światła. 
Nadinterpretacja powiecie. 
Dla mnie nie, dla mnie był to znak bym klęknął przed Zmartwychwstałym Królem w pełni światłości. Dostałem dar łez, a dusza modliła się modlitwą serca. 
Ile to trwało?
Około jednej minuty, bo w następnej minucie zgasło światło.
Przypadek? 
Nie! 
Nie spodobała się ta moja modlitwa serca za duszę Chrzana, Szatanowi.
Nadinterpretacja !!!
Myślcie sobie co chcecie, wolna wola.
Tylko powiedzcie dlaczego zły duch posłużył się moją ręką i podpisał się na tym zdjęciu obok  pisząc płomieniami trzech zniczy "666".  
 
Wyraźnie została mi przerwana modlitwa serca na czas zrobienia jedno po drugim kolejnych dwóch zdjęć na tych samych nastawach. Ręce się uspokoiły i trzy znicze, które dzisiejszego ranka zapaliłem z wyraźną intencją od Chrzana dla Chrystusa Króla dały się sfotografować bez niespodzianek. 


Tu muszę się Wam przyznać, że te trzy palące się znicze są pierwszymi jakie zapaliłem po nieomal czterech miesiącach od ubiegłorocznego Dnia Zadusznych. Można tak powiedzieć, że palące się trzy znicze połączyły płomyki  Dnia Zadusznego z dzisiejszymi wieloma płomykami zniczy ( na pewno było ich ponad dwadzieścia), jakie zapłonęły przy grobie Chrzana.



Po 6 minutach śpiewanej Koronki do Bożego Miłosierdzia z wołaniem do Boga o przebłaganie za grzechy Jerzego i całego świata, brzmiało to tak jakbym się jednocześnie modlił i za moje grzechy, najpierw zapaliło się delikatne niebieskawe niebiańskie światło, by po chwili zapłonąć pełną jasnością. A mnie na myśl przyszedł refren śpiewanej nad grobem harcerskiej piosenki:   

"Żeby była taka noc
Kiedy myśli mkną do Boga.
Żeby były takie dni,
Gdy się przy Nim ciągle jest."

Czy to tylko marzenia? 
Nie! 
To rzeczywistość Królestwa Bożego już tu na ziemi.  Jerzy umierał radosny w otoczeniu najbliższych  
"Żeby był przy tobie ktoś 
Kogo nie zniechęci droga 
Abyś plecak swoich win
Stromą ścieżką umiał nieść."

Po dwóch minutach mojej  koronki znów nastała ciemność. Raz jasność, raz ciemność, jak to bywa w ludzkim życiu, ale przez cały czas towarzyszył Chrzanowi cały domowy babiniec żona Renia i cztery córki: Ewa, Kasia, Gosia i Ania z najbliższymi. 
To z nimi  Grzał  dłonie przy ognisku, a płomień im twarze zarumieniał, siedzieli przy sobie blisko jedną myślą połączeni.

I tak po woli zbliżał się do szczytu swoich dni, zupełnie jak Jezus idący z krzyżem na Golgotę, upadał i dźwigał się.  Nie trzeba było Cyrenejczyków zmuszać do pomocy. Wspierała go modlitwa i troskliwa opieka najbliższych. Po sześciu minutach, godzinach, tygodniach, miesiącach, latach, a czy to ważne, po kolejnej dziesiątce koronki znów zajaśniało Tobie Chrzanie światło. Po raz trzeci i ostatni.

A ty już marzyłeś tylko o jednym: 
"Żeby była taka noc
Kiedy myśli mkną do Boga.
Żeby były takie dni,
Gdy się przy Nim ciągle jest."
A Ty mój imienniku byłeś: 

Tuż pod szczytem, zatrzymaj się wołały nasze serca. Po raz ostatni Spójrz jak gwiazdy w dół spadają, spójrz jak drży kosodrzewina, góry z tobą wraz  wołają. 

Nie posłuchałeś ludzkiego wołania, nie chciałeś oglądać łez babińca, posłuchałeś swojego Anioła Stróża: Jerzy czas na ciebie, szykuj się do wieczności, będziesz im jeszcze potrzebny. Na pożegnanie zanuć każdemu z nas z osobna: 
"Żeby był przy tobie ktoś 
Kogo nie zniechęci droga 
Abyś plecak swoich win
Stromą ścieżką umiał nieść."
Boże daj, abyśmy ten plecak win jak najczęściej opróżniali w Sakramencie Pojednania.  

 
Skojarzenie: To ostatnie zdjęcie jakie zrobiłem w namiocie gdzie po pogrzebie odbyło się przyjęcie. Są na nim cztery niewyraźne reprodukcje ze ślubu Chrzanosi jesień 1961 rok. Bezpośrednio po ślubie Młoda Para zostaje uprowadzona z kościoła do lasku na Golęcinie, gdzie Chrzan, tak się nam wtedy wydawało definitywnie żegna się z harcerstwem, rozpoczynając nową małżeńską drogę życia. Na górnym zdjęciu z prawej:  z lewej strony Chrzana 19 letni autor bloga trzymany pod rękę przez Chrzana (drugą ręką Chrzan trzymał Renię).

Zapalając dzisiaj rano po nieomal czterech miesiącach pod Bożym Miłosierdziem trzy znicze nie miałem żadnych skojarzeń, ale gdy zobaczyłem to zdjęcie wiszące na sznurku nad głowami stojących na zdjęciu osób (Jurek ogórek kiszka i sznurek - ) zrobiło mi się "miękko" i po pokazaniu tego zdjęcia starszemu synowi i młodszej synowej skojarzywszy trzy osoby ze zdjęcia z trzema zniczami, nie żegnając się z nikim, wróciłem do domu. Do dzisiaj czuję to co wtedy przed 56 laty przez ten gest Chrzana spłynęło na mnie. Do dzisiaj, do tej chwili nie umiałem tego nazwać, ale teraz potrafię. To było błogosławieństwo przyjaciela. Bóg Ci zapłać drogi Przyjacielu. 




 

Nie podpisany testament ojca i dziadka

Realia naglące i postulaty zbawienne

Filioli, nemo vos seducat.
„Dzieci, nie dajcie się zwodzić nikomu” (1 J 3, 7).
Quicumque vult salvus esse, ante omnia opus est ut téneat cathólicam fidem.
„Ktokolwiek pragnie być zbawiony, przede wszystkim winien się trzymać katolickiej wiary” (Wyznanie wiary św. Atanazego).
Pojedyncze epizody ostatnich pięćdziesięciu lat coraz wyraźniej układają się w całość dramatyczną. W kręgach watykańskich i w wielu środowiskach z nazwy katolickich, w różnych częściach świata, dochodzi do głosu doktryna odkształcona, jawnie aprobowana i krzewiona, niejednokrotnie w komitywie z nurtami przeciwnymi wymogom cnoty czystości. Powtórzmy: nie wszystko to, co od pięćdziesięciu lat podaje się jako katolickie jest nim w rzeczywistości.
Ktokolwiek nie traktuje wiary katolickiej jako jednej z pięciolinii w partyturze religioznawstwa i ktokolwiek myśli poważnie o zbawieniu swojej duszy, powinien trzymać się mocno wiary katolickiej, jedynej prawdziwej wiary, jedynej wiary dającej zbawienie duszy. Chodzi dokładnie o tę wiarę, którą objawił Pan Jezus i którą Kościół Katolicki – jedyny Kościół założony przez Jezusa Chrystusa – nieomylnie przez wieki głosił.
Wobec powyższego:
Praktyczne będzie zamknąć uszy na wszelkie odkształcenia katolickiej doktryny – przez kogokolwiek nie byłyby wypowiadane.
Praktyczne będzie dać sobie spokój z portalami z nazwy – lecz nie z istoty – katolickimi, zwłaszcza tymi, które obsiedli różnej maści oddelegowani etatowo komsomolcy. Chodzi o unikanie treści odkształconych.
Praktyczne będzie cierpliwie gromadzić klarownie katolickie zasoby Biblioteki 58’ i oddawać się katolickiej lekturze. Choćby trochę. Codziennie.
Już dzisiaj będzie dobrze uczynić sobie – coram Deo – dobre postanowienie, aby w okresie Wielkiego Postu poświęcić codziennie przynajmniej kilka minut na lekturę tekstów klarownie katolickich. Owoce nie dadzą na siebie czekać.
– – –
treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus

piątek, 24 lutego 2017

Śp. Druh Chrzan Jerzy Chrzanowski nekrologi

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci na wieki wieków . Amen. Dobry Jezu a nasz Panie daj mu wieczne spoczywanie. Niech spoczywa w pokoju wiecznym . Amen.