czwartek, 23 lutego 2017

Msza Święta X Michała za śp. dh. Jerzego Chrzanowskiego

       W dniu wczorajszym X Michał Woźnicki SDB odprawił ofiarę Mszy Świętej w drugim dniu po śmierci za duszę śp. dh. Jerzego Chrzanowskiego modląc się w czwartym wspomnieniu kanonu trydenckiej Mszy Świętej słowami:   
       "Pomnij też, Panie na sługę Twego Jerzego, za którego sprawowana jest ta ofiara, a który z tego świata przed nami odszedł ze znakiem wiary i śpi w pokoju.Tej duszy, Panie, i wszystkim w Chrystusie spoczywającym, miejsce ochłody, światłości i pokoju daj w miłosierdziu Twoim, błagamy. Przez tegoż Chrystusa Pana naszego. Amen."
       Mszę Świętą X Michał Woźnicki sprawował po łacinie, w swojej celi zakonnej w obecności czterech osób z rodziny zmarłego, w tym dwóch z Białorusi i mojej.
      Jak doszło do tego spotkania przy Ołtarzu ofiarnym?
Wczoraj, we środę, z samego rana dzwoni do mnie Renia żona zmarłego z prośbą o udział dzwonu "Pojednanie" w pogrzebie Jurka. 
      Tak, oczywiście, że będę z dzwonem. Przez cały wtorek przeglądałem archiwum z 2011 roku z Waszego jubileuszu 50 lecia małżeństwa, kiedy to "Pojednanie", ku radości wnucząt bijących przed kościołem dzwonem towarzyszyło Waszemu jubileuszowi. Składam kondolencje i pytam o godz. pogrzebowej Mszy Świętej? 
      Będzie w sobotę o 11:00 w kościele na Sołaczu. 
      Ale gdybyście chcieli, to dzisiaj (to jest we środę), idę wieczorem na 19:30 na umówioną kilka dni wcześniej  Mszę Świętą do salezjanów na ul Wroniecką. Mój kuzyn X Michał Woźnicki ma wolne intencje i odprawi ją za Jurka. Będzie to Msza Święta w rycie trydenckim. Zostanie odprawiona w osobistej przyklasztornej celi księdza przy kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy. To kościół gdzie są urny z prochami błogosławionych oratorian pięciu polskich męczenników ofiar II Wojny Światowej (z grupy 108 męczenników beatyfikowanych przez świętego Jana Pawła II). 
       A ile osób może przyjechać, dopytuje Renia?
       Cztery, pięć, bo więcej się nie zmieści. Bądźcie przed kościołem między 19:00 a 19:15 to ksiądz po nas wyjdzie, bo kościół zamykany jest o 18:00.
       Od 18:00 jestem na imieninach u synowej. Około 18:30 Syn odbiera telefon od mego brata. Jest u niego X Michał, który liczył na to, że ja jadąc z Baranowa na Wroniecką zabiorę go po drodze ze sobą. 
       Nie możliwe bym go podwiózł, odpowiadam. Jestem umówiony z rodziną Chrzanowskich między 19:00 a 19:15 przy kościele i nie zdążę wcześniej podjechać po księdza. Spotkam się z Chrzanowskimi przed kościołem, a ksiądz musi albo tramwajem albo taksówką podjechać do śródmieścia.
       Na Wroniecką jadę od strony Winograd. Z Garbar skręcam w prawo w Grochowe Łąki i w lewo na Bóżniczą, gdzie bez kłopotów parkuję. Przechodzę na czerwonych światłach dla pieszych, a na zielonych dla rowerzystów przez Małe Garbary. I te kilka sekund zaważyło, jak się za moment okazało, że byłem na Mszy Świętej za Chrzana. Wchodzę na Wroniecką i w momencie gdy dochodzę do bramy prowadzącej na parking salezjanów słyszę głos X Michała rozmawiającego z grupką osób podchodzącą pod drzwi do części klasztornej. W tym momencie prowadzący gości, a idący pierwszy X Michał odwraca się i widząc moją charakterystyczną sylwetkę na ulicy mówi: "O idzie Jerzy". Witam się Gośćmi i Księdzem i proponuję, że przedstawimy się sobie wewnątrz budynku.
         Dlaczego to co powyżej opisałem szczegółowo jest tak ważne? Dla mnie dobitnie dowodzi, że tylko Bóg jest Panem czasu i zdarzeń.
        Gdybym w tej konkretnej sekundzie nie znalazł się w polu widzenia X Michała i nie został przez niego zauważony nie miałbym żadnych szans być świadkiem mających się wydarzyć zdarzeń. X Michał z zaproszonymi gośćmi wszedł by do budynku klasztornego, a ja nie miałbym żadnych szans by się z nim skontaktować wcześniej niż, dopiero późno w nocy, będąc już w Baranowie.
         Dlaczego?
Brat przekazał X Michałowi, że jestem na imieninach Synowej i nie mogę po niego przyjechać, bo umówiłem kilkoro osób na Mszę Świętą, które będą czekać na niego pod kościołem między 19:00 a  19:15. X Michał zrozumiał, że ja będąc na imieninach nie będę na Mszy Świętej, a w to miejsce będą zaproszeni przeze mnie goście. Gdy od brata podjechał pod kościół i zobaczył grupkę ludzi czekającą na księdza upewniwszy się, że są to przysłani przeze mnie ludzie, nie czekając na mnie, zaprosił ich do wnętrza klasztoru.
       Jesteście Państwo dla mnie znakiem, darem Bożym powiedział przed Mszą Świętą w mojej obecności X Michał. Miałem dzisiaj rozmowę z przełożonym, który wykluczył możliwość bym mógł odprawiać Mszę Świętą trydencką w kościele, a ja złożyłem ślub Bogu, że do końca życia będę odprawiał już tylko rzymską trydencką Mszę Świętą, w której Państwo zamierzacie uczestniczyć. I nie chodzi tu o pokazanie przełożonemu własnego zdania, ale o oddanie Bogu należnej mu chwały. Każda taka moja Ofiara, której Państwo będziecie świadkami jest ekspiacją Bogu za niszczenie liturgii poprzez niegodne sprawowanie przez kapłanów Ofiary Mszy Świętej, którą traktują jako ucztę i ekspiacją za tych wiernych, którzy co prawda uznają żywą obecność Jezusa Chrystusa w Przenajświętszej Hostii, uznają, że to jest Ciało Pańskie, ale tylko na zasadzie ich osobistej wiary. Mówiąc prościej i dosadniej kapłan ich zdaniem podaje wiernemu do rąk biały opłatek, a wierny posilając się nim, karmiąc się nim jak chlebem na uczcie uznaje swoją wiarą, że to czym się karmi jest żywym ciałem Jezusa Chrystusa. To jest oczywista protestantyzacja współczesnego Kościoła Katolickiego i za takie grzeszne posoborowe poczynania, ktoś musi Bogu wynagradzać. Po takim pouczeniu X Michała przeszliśmy do jego pokoju, celi zakonnej, w której przy ołtarzu ofiarnym byliśmy w piątkę świadkami odprawionej przez kapłana Ofiary Mszy Świętej z której "zrobiłem" dwa zdjęcia. Jedno przed Mszą Świętą i drugie na tle ołtarza z X Michałem. Niestety gdy chciałem powtórzyć drugie ujęcie wyświetlił się komunikat: "Brak karty pamięci". Tak więc jak powiedziała jedna z osób wszystko zostanie w naszych sercach.    


Brak komentarzy: