sobota, 18 lutego 2017

Rewolucja duszpasterska cz. 1


Dzisiejszy wpis zacznę od słów - motta, jakie na  blogu "Verbum catholicum" wpisał współbrat w kapłaństwie X Michała Woźnickiego ks Jacek Bałęba SDB.

Nie tylko dla kapłanów


Missa (1)

             Na rynku internetowym dzieją się różne rzeczy – z różnych inspiracji i o różnych celach. Są i kapłani w internecie. Bywają internetowo nagłaśniane nazwiska. Bywają przyprawiane nimby. Bywają tytuły z trzema wykrzyknikami. Bywają różne specjalizacje. Jest tylko pytanie elementarne: czy ten oto nagłaśniany kapłan już dojrzał do decyzji godnej katolickiego kapłana, to znaczy czy już odprawia Mszę Świętą w tradycyjnym rycie rzymskim – najdoskonalszy akt kultu? Tu weryfikuje się katolickość w najgłębszym sensie kapłańskim.
treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus

Trudno moje ostatnie spotkanie z X Michałem Woźnickim na odczycie włoskiego dziennikarza Guido Vignellego w dniu 15 lutego br. nazwać przypadkowym. Obu nas zainteresował temat odczytu "Rewolucja duszpasterska w ostatniej synodalnej debacie o rodzinie". 

     O rewolucyjnym dorobku duszpasterskim obu sesji ostatniego synodu biskupów o rodzinie napiszę w kolejnych wpisach.

Teraz zatrzymam się  na  trzech spostrzeżeniach, jakie miał do włoskiego dziennikarza X Michał Woźnicki. Zainteresowało mnie, co ten jedyny na sali katolicki kapłan, odprawiający każdego dnia Ofiarę Mszy Świętej  w tradycyjnym rycie rzymskim w swojej celi zakonnej, bo przełożony zakazmu odprawiania Ofiary Mszy Świętej w kościele, miał do powiedzenia zebranym w sali Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu w wolnych głosach po skończonym odczycie pana Guido Vignelliego. 

      Rzecz jest o tyle ciekawa, że X Michał Woźnicki po wygłoszonej na sumie, w niedzielę 12 czerwca 2016 roku,  we wspomnienie błogosławionych 108 męczenników ofiar II wojny światowej, których prochy błogosławionej poznańskiej piątki salezjańskich oratorian znajdują się w tym kościele wygłosił swoją ostatnią homilię, po której został mu nałożony  przez przełożonego zakaz publicznego głoszenia Słowa Bożego. 

Nie spodobała się przełożonemu zakonnemu X Michała wygłoszona dnia 12 czerwca 2016 roku homilia, w której powiedział, że witraż w bocznym oknie kościoła, przed którym po skończonej Mszy Świętej akurat stanął w zachwycie, a ja zrobiłem mu zdjęcie, w takiej szacie graficznej jak państwo widzicie na zdjęciu poniżej, nie mógł by być dzisiaj wykonany z racji na to, co na nim pokazano. A pokazano na witrażu kapłana w momencie Przeistoczenia - Podniesienia w czasie   Przenajświętszej Ofiary Mszy Świętej sprawowanej przed Bogiem w Trójcy Świętej w łaskach spływających od Jedynego Boga. Dzisiaj z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że te dwa zdjęcia to prorocze zdjęcia tego co się później wydarzyło, a z czym mamy do czynienia obecnie. Ołtarz boczny przy którym stoi X Michał, to lewy ołtarz przy, którym X Michał odprawił przed wakacjami 2016 roku ostatnią Mszę Świętą w tym kościele jeszcze w nowym rycie będąc co prawda twarzą zwrócony do ołtarza. 

        Tu warto zauważyć, że był to czas, kiedy X Michał Woźnicki nie odprawił jeszcze ani jednej Ofiary Mszy Świętej w starym rzymskim rycie zwanym trydenckim, bo po prostu nie potrafił tego, bo nie nauczono go tego w seminarium. 

     Nie umiem powiedzieć co  12 czerwca 2016 roku czuł X Michał Woźnicki spoglądając na ten witraż, ale wiem, że zapragnął być sam na sam z Bogiem Ojcem składając Mu w Przenajświętszej Ofierze krzyżowej Ciało i Krew Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy świata. Sam na sam z Bogiem, a nie na oczach wiernych, choćby takich jak ja, gotowych utrwalić na zdjęciu, czy filmie twarz kapłana w czasie Przeistoczenia. Jego twarz, jego dusza, on sam, w momencie Przeistoczenia należy się Bogu, tak jak na tym witrażu, a nie ludziom, a nie wspólnocie kościoła i imieniu której staje przed Bogiem, a nie przed ludźmi jak aktor.

        Ratując swoje sakramentalne kapłaństwo X Michał miał świadomość wypływającą z głębokiej wiary,  że w czasie Przeistoczenia on kapłan jest Żywym Jezusem, który oddaje swoje życie Bogu Ojcu w Duchu Świętym. I ta głęboka wiara, która narastała z miesiąca na miesiąc w świadomości jego kapłańskiej duszy spowodowała, że nie mógł pozostać głuchy na głos prelegenta, który między innymi stwierdził, że:  po adhortacji Papieża Franciszka Amoris Laetitia (pol. Radość Miłości) po owocu dwóch sesji synodu biskupów z 19 marca 2016 roku język adhortacji podporządkowany duchowi czasów doprowadzi do rozbicia w kościele. 

X Michał Woźnicki przemówił jako pierwszy z sali. Mówił przez mikrofon zwracając się do prelegenta głośno i wyraźnie za pośrednictwem tłumacza. Słowa padały wolno, tak, że można było je ze spokojem zdążyć zanotować

Mam trzy spostrzeżenia:

1. spostrzeżenie:  Język podporządkowany duchowi czasów, język mediów nie tyle oskarży kościół w przyszłości, ale tym językiem już od 50 lat Kościół Katolicki oskarża sam siebie. Ten język należy nazwać posoborowym bełkotem

2. spostrzeżenie: Język którym się mówi to jedna strona medalu, jest to język w którym Kościół Katolicki odnosi się na zewnątrz, do kontaktów ze światem zewnętrznym. Ale jest i druga strona medalu. To język jaki używa się w konkretnych sprawach dotyczących wewnętrznego powiedziałbym nawet sakramentalnego życia kościoła. Tu gdzie język winien być niezwykle precyzyjny, stały, zrozumiały używa się słów - talizmanów. Podam przykład z mojego życia zakonnego. Jako 17 letniego kapłana przełożony używając jednego słowa: "kontrowersyjność kazań" pozbawił mnie, być może, że do śmierci możliwości głoszenia Słowa Bożego. Tu dotykamy zagadnienia odpowiedzialności za głoszone słowo i obowiązku głoszenia prawdy i Prawdy. Hierarcha może zmusić podwładnego do posługiwania się nowomową, językiem miękkim i nie konkretnym,  ale państwo, pan, pan pan i pan (tu X Michał wskazał palcem na konkretne dowolne osoby siedzące na sali) macie święty obowiązek sprzeciwiać się kapłanom posługującym się takim językiem.   

3. spostrzeżenie: Posoborowy język, używany przez kapłanów mężczyzn sprzeczny jest ze sposobem myślenia mężczyzn, którzy z natury tak nie mówią. Mężczyźni myślą zasadami, konkretami i tak też mówią. Ten język ducha czasów jest oznaką przemiany tożsamości kapłanów. Już nie są oni ojcami, mężami Bożymi, świętymi żami Bożymi. Są miłymi panami, miłymi ale niebezpiecznymi. (tu oklaski sali). Co zatem jest powodem zmiany tożsamości kapłanów? Źródło tkwi w odejściu przez kapłanów od sprawowania Ofiary Mszy Świętej trytenckiej. Biorę za te słowa pełną odpowiedzialność - zakończył swoje wystąpienie X Michał Woźnicki. 

Jaka była odpowiedź prelegenta? Powiem tak:  była dwu a może trzy krotnie dłuższa niż wystąpienie X Michała Woźnickiego i nie dużo z niej wynikało. Istotne słowa padły natomiast po godzinie, w posumowaniu, na zakończenie całej późniejszej dyskusji. Myślę, że ducha odpowiedzi oddają słowa recenzji książki prelegenta zamieszczone na tylnej okładce, które pozwolę sobie zacytować bez zmian:

" W czasach gdy fundamenty zaczynają się chwiać, a autorytety zdają się gubić na drogach prawdy, napomnienie jest niczym światło latarni dla dryfującego statku. Szczególnie Kościołowi i Jego Pasterzom wydaje się ono być potrzebne. Dziś coraz częściej duszpasterstwo staje się  antyduszpasterstwem. Duchowni nauczają pokrętnych doktryn, które prowadzą do stylu życia sprzecznego z wolą Bożą. Stawianie ducha tego świata za wzór staje się normą. Usprawiedliwia się przy tym życie w sprzeczności z wolą Bożą, która mówi na przykład o nierozerwalności małżeństwa. Niewątpliwie nadużycie pojęcia "duszpasterstwo" osiągnęło w ostatnich latach szczyt."

A przyczyna zła leży w szatańskiej pokusie jakiej ulegli kapłani po Soborze Watykańskim II dopuszczając do zeświedczenia i deprawacji sakramentu kapłaństwa. Jeszcze raz spójrzmy na witraż ale nie od wnętrza kościoła, ale z zewnątrz tak od tyłu patrząc w oczy kapłańskie w czasie Podniesienia. Jezus Chrystus konający w tym czasie na krzyżu wygląda tak jak byśmy patrzyli na krzyż z pasyjką z odwrotnej lewej strony. Tak samo twarz Boga Ojca zasłania nam pionowe ramię krzyża. Jedynie Duch Święty - On przenika wszystko - zdaje się podtrzymywać Świętą Hostię unoszoną przez kapłana. To symboliczny i proroczy witraż. Odwrócono nam kapłana, a ten zamiast nam wskazywać Boga promuje nam siebie, odwrócony tyłem do Boga. Po soborze pozostał nam zwykły człowiek, który nie przestał być zwykłym człowiekiem, a nadprzyrodzoność powołania kapłańskiego rozpłynęła się w potokach nowomowy, nowego duszpasterstwa, nowej ewangelizacji, nowych ruchów charyzmatycznych, nowych nie kończących się zmian.

Brak komentarzy: