piątek, 31 marca 2017

Msza Święta w Baranowie z Metropolitą Poznańskim

Dotychczasowy pobyt Ks. Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego opisałem na blogu w dwóch wpisach; katecheza Ks Arcybiskupa wygłoszona w czasie rannej Mszy Świętej
powitanie Jego Ekscelencji oraz Sakrament Chorych 

Dzisiaj zajmę się Ofiarą Mszy Świętej, którą sprawowali nasi dwaj Księża Kanonicy przy współudziale swego Metropolity.
Nie będę opisywał  zdjęć ułożonych chronologicznie. Tekst oprę o fragmenty rozważań na temat: Serca Jezusowego włócznią przebitego z wczorajszych 37 Rozważań czerwcowych. 

Wszystko co złe, mówi Zbawiciel, Ja potrafię przemienić w dobro. Włócznia którą Mnie przebito, stała się narzędziem miłości, dzięki któremu Moje Serce wylało się na ludzkość zbawienną łaską.  

Panie, to są te cuda Twojego myślenia, Twojej miłości. Na naszych oczach wybija się kult Twojego Serca, tak cudownie wprowadzone pierwsze piątki przez Papieża Leona XIII. Jego też Jezu pogoniłeś prywatnymi objawieniami, uzdrowieniem. Też był uparty jak wół. Twoje słowo Jezu zawsze się wypełnia.

IIe dziś ludzi rozumie, że wbita w Twoje Serce włócznia jest narzędziem miłości, a z Twojego Serca wylewa się łaska zbawienna na ludzi. Panie jaki Ty jesteś cierpliwy? Wiem, że te 34 kazania będą lekarstwem na odbudowę kościoła. 

Panie, Kościół Cię jeszcze nie przyzywa, a to oznacza, że jeszcze nie upadł najniżej. Dramat! Przyjdziesz Jezu jak Kościół Cię zacznie przyzywać, kiedy sobie uświadomi, że tonie. Musi powtórzyć się dramat Piotra na jeziorze

Dziesiątkami młodzi kapłani opuszczają Kościół w Polsce. Panie, a Oni nic nie widzą. Wybudowane potężne klasztory, potężne seminaria dla pół tysiąca kleryków, dzisiaj zamieszkują studenci, albo są sprzedawane. 

I pocieszają się, że wymyślili rozwiązanie. Szukają doradców, ekonomistów zamiast ratować Kościół, a Ty Panie jesteś za progiem. Twoje Serce jest źródłem łask. Powiedz Mistrzu z jakiej tuby trzeba do Nich mówić? Będę mówił dotąd, dopóki mi starczy sił, a Ty nie zadecydujesz, że już stop. 

Będę Cię wielbił dopóki starczy mi sił,(2X)
Do brata mego ślę to moje wołanie
do tronu Pana, Króla się korzę,
Ty jesteś moim Bogiem.( 2X) 


Będę Cię wielbił dopóki starczy mi sił (2X)
Pragnę me oczy zwrócić ku Tobie mój Panie, 
serce otworzyć i prosić o zmiłowanie, 
Ty jesteś Miłosierdziem, (2X)

Będę Cię wielbił dopóki starczy mi sił (2X)
Zanurzyć się, ogarnąć Ciebie 
pragnę moim rozumem.
Zanurzyć siebie w Twojej wielkiej Boskości. 
Ty jesteś Tajemnicą.(2X)



Będę Cię wielbił dopóki starczy mi sił (2X)
Pozostać pragnę tylko dla Ciebie mój Panie,
Tobie się oddawać, Tobą żyć w każdym czasie,
Ty jesteś Wszystko we wszystkim. (2X) 


Będę Cię wielbił dopóki starczy mi sił (2X). Ty jesteś moim Bogiem.( 2X) 
Ty jesteś Miłosierdziem. (2X)
Ty jesteś Tajemnicą.(2X)
Ty jesteś Wszystko we wszystkim. (2X)
Będę Cię wielbił dopóki starczy mi sił(  2X)

Jak to dobrze Panie, że się odkrywasz Tajemnico,
Jakieś ziarenko Prawdy odkrywasz przed naszymi oczyma, że możemy się w Tobie zanurzać, czasami z Tobą posprzeczać. 

Chcemy Ci powiedzieć jakbyś Ty nie z tego świata był, ale Ty Boże wiesz, że to wszystko z miłości. Cóż może głupi w głowie uradzić? Czasami przyjść do Ciebie i pobiadolić nad tą rzeczywistością jaka jest w nas, podzielić się tym wszystkim co od Ciebie otrzymuje. 

Panie, włócznia była narzędziem miłości, a Twoje Serce wylało się na zbawienie ludzkości.  A tu w Kościele robią wszystko, aby tej łaski nie było. Krzyż z pasyjką zniknął z ołtarza na czas wizytacji

Zastąpił go ten maleńki ledwo widoczny. Dzięki Ci o Panie za Twoje oczy. Wiem, że jestem niecierpliwy. Panie wiesz, że nie chcę żadnej zmiany, niczego. Jest tak cudownie, być tak blisko Ciebie. Na jaką wolność mnie wyprowadziłeś.

Nic nie mruczysz, że ci co chcą to przychodzą, a ci co nie chcą niech śpią. Tyś o wszystko zadbał. Ludzi ci przyślę, obronię cię. Obronię ci pustelnię, dam ci pieniądze, ty się tylko zajmij Mną.

Boże, co za cudowna chwila. Wiem, że uruchomisz wejście Prawdy. Wiem, że wszyscy poznają Prawdę. Boże, żeby się tylko otworzyli.
Gorsza od waszych włóczni jest wasza niewiara, bo włócznia choć boleśnie przebiła Moje Serce mówi Jezus wydobyła miłość dla was.


Wczoraj na Drodze Krzyżowej powiedziałeś, że 100 razy wolisz tych, którzy walczą z Tobą, niż tych, którzy nie wierzą, którzy negują wszystko przy starcie, którzy w białych rękawiczkach rozwalają wiarę. 

Dawno już mówiłem, że komunizm był cudowny w porównaniu z tym potworem, którego nam dałeś. Ten potwór nie walczy tak, jak walczył komunizm. Oni potrafią uklęknąć przed sanctissimum i przetrzymać godzinę, zajmować pierwsze miejsca w ławkach kościoła. 
Niewiara zaś nie wyciąga ręki przeciw Bogu, ale zabija Go w niewidzialny, skryty sposób, zabija Go umysłem, już przed czasem odrzucając Jego miłość i miłosierdzie, jakie mógłby zlać na grzeszną duszę, aby ją ocalić. 

Niewiara ubiega Boga w Jego miłosierdziu, mówiąc Mu "Nie! " na wszystko, "Nie" zawsze i wiecznie "Nie!".    

Dwadzieścia lat temu. gdy nasz kościół b jeszcze żyjący niektórzy przywódcy, wpadli na pomysł, żeby wierzący wszystko zachowali w swoim serduszku. Była moda na składanie wszystkiego do serduszka. I dziś rozpanoszył się duch niewiary. Na wszystko Bogu "Nie!". 


Ubolewam nad tymi, którzy nawet nie przybliżają się do Mego krzyża i nie sprawdzają, czy prawdziwie umarłem za was. Po stokroć wolę tych, którzy walczą ze swoją niewiarą i badają Moją śmierć i wkładają palce do moich ran, mierzą i ważą Moją Krew, choć Mnie to obraża. Po stokroć wolę tych, bo znając swoją niewiarę, walczą z nią ludzkimi sposobami.  

Prawdziwym nieludzkim bólem napełnia Mnie jednak myśl o tych, którzy nawet tego nie czynią i nawet na to nie pragną spojrzeć, kiedy się im oddaję w tysiącach naukowych doświadczeń. Ich zatwardziałość rani Moje Serce mocniej niż włócznia wbita w Moje Serce. Ich zatwardziałość nie pragnie przekonać się o Mojej śmierci, aby nie odkryć Mojej miłości. 
Ojciec Święty dał nam kierunek: "Bóg jest miłością".
Ich zatwardziałość jest obojętnością, zasłoną obojętności, która jest gorsza niż mur i kamienne serce. Nie mogę w nią uderzyć, bo jak zasłona ucieka przed ciosem, nie mogę jej skruszyć, bo swoją miękkością zasłania się przed każdym działaniem.
Panie, to są ci wszyscy nie odstający, dopasowujący się do każdej sytuacji. W każdej sytuacji są po twojej stronie. Język śliski, lizusy, wszystko wchłaniający, wazeliniarze, 
To ludzie obojętni, którzy nie szukają prawdy i odmawiają jej racji bytu, są Moim największym Bólem. Nie mogę im pomóc, bo ubiegają Moją łaskę, odrzucając ją zanim zdążę ją wylać.
To moja sprawa, daj spokój, szanuję twoje zdanie, ale nie mów o tym. Tych śmierdzących trupów jest tylu. Oni na każdym kroku odrzucają łaskę. Ale zdjęcie z Papieżem zrobią. Na Mszę przyjdą, bo są władze, tak wypada, taki kierunek, ale gdzie oni wtedy są? To są spryciarze, którzy potrafią ubiec Twoją łaskę  
zanim Ty Panie zdążysz ją wylać. Panie, ale Ty na tej kracie też cierpiałeś. Daj mi tę łaskę abym do nich trafił.  

Chwała i dziękczynienie bądź w każdym momencie 
Jezusowi w Najświętszym Boskim Sakramencie.
Ile minut w godzinie, a godzin w wieczności 
tylekroć bądź pochwalon Jezu ma miłości.