wtorek, 28 marca 2017

Krawężnik i próba wody na Placu Zmartwychwstania

Skanska S. A.
Budownictwo Inżynieryjne Zachód
Oddział Budownictwa Inżynieryjnego w Poznaniu
ul. Abpa A. Baraniaka 6
61-131 Poznań

dotyczy: Budowy ul Przemysława i Wspólnej w obrębie Placu Zmartwychwstania w Baranowie. 
Inwestor: Urząd Gminy Tarnowo Podgórne.

Ja, mgr inż. budownictwa drogowego Jerzy Zygarłowski zam. Plac Zmartwychwstania 1. upr. wykonawcze do kierowania robotami budowlanymi w zakresie drogowych obiektów budowlanych nr 23/69 WZDP  P-ń
uprawn. do projektowania drogowych obiektów budowlanych nr. 95/72 WZDP P-ń
Jako projektant za zarazem kierownik budowy i wykonawca Placu Zmartwychwstania i stojącego na nim Pomnika Bożego Miłosierdzia, a także jako osoba społecznie zajmująca się od 11 lat eksploatacją i utrzymaniem tegoż obiektu inżynierskiego łącznie w zakresie zimowego utrzymania zwracam się z uprzejmą prośbą o usunięcie istotnej dla dalszej eksploatacji placu usterki. 
       Wdzięczny Inwestorowi, Nadzorowi i Kierownictwu Robót za wykonanie w dniu 17 marca br nowego przepustu dla doprowadzenia kabla nn i wody z terenu mojej posesji przez ul. Przemysława do Pomnika Bożego Miłosierdzia po przerwaniu w listopadzie 2016 przez wykonawcę robót kanalizacyjnych możliwości korzystania z prądu i wody mogłem w dniu wczorajszym, to jest 27 marca przeprowadzić tak zwaną "próbę wody" dokumentującą  istotę wspomnianej wyżej usterki, polegającej głównie na złym, bo zawyżonym od 0,5 cm do 2,0 cm ułożeniu na długości 3 mb krawężnika ulicznego na krawędzi nawierzchni placu. Ta z pozoru błaha sprawa może mieć w przyszłości z racji na bezpieczeństwo eksploatacji niebagatelne znaczenie.
W wielkim skrócie przedstawię stan, który doprowadził do jej powstania. 

 
Po uzgodnieniu (w mojej obecności) przez Inwestora, Nadzór i Kierownika Robót konieczności wymiany krawężnika na krawędzi placu z racji na skorodowane miejsca widoczne na zdjęciu obok,


Podwykonawca dokonał mechanicznej rozbiórki istn. krawężnika w uzgodnionym zakresie to jest od parkingu w rejonie przejścia dla pieszych do widocznej na zdjęciu studzienki ściekowej. Tu już zwracam uwagę na niestaranne ułożenie ścieku na dojściu do tej kratki ściekowej. 

Następnie przystąpił do wykonania koryta pod ławę krawężnikową ze ściekiem. Przy tej  pracy naruszone zostały dalsze dwukolorowe kostki, chodzi zwłaszcza o te docinane przylegające do 17 cm rolki ułożonej po wewnętrznej (od strony placu) stronie krawężnika.
Będzie to miało istotny wpływ na staranne późniejsze odtworzenie nawierzchni placu.  Mimo obecności robotnika przy pracy koparki niektóre rozbierane elementy uległy zagubieniu.



Koparka kończy kopanie koryta pod krawężnik. Akurat swoją łyżką wskazuje miejsce z którego wyjęty stary krawężnik zostanie po wymianie na nowy ułożony z 2 cm zawyżeniem w stosunku do przyległej do niego nawierzchni placu. Połączenie lewego czarnego promienia z prawym jasnym promieniem dwukolorowej nawierzchni placu  stanowi linię ściekową, na co zwracałem Kierownikowi Robót i Podwykonawcy wyraźną uwagę, 

prosząc by ustalając wysokość ułożenia nowego krawężnika, podkreślając wyraźnie, każdej jednej metrowej sztuki w obrębie ścieku brać (dowiązać ją wysokościowo) do przyległej nawierzchni placu a nie korzystać z profilu podłużnego, 

łączącego jednym spadkiem rzędną istniejącą na nie rozbieranym na parkingu krawężniku z prawidłowo ustaloną rzędną w obrębie betonowej kuli (na początku łuku R 16. Patrz nabite dwie szpilki wysokościowe między, którymi rozciągnięto żyłkę. 

Na nic zdały się moje protesty. Dla Kierownika Robót, bo On i tylko On może wydawać wiążące na budowie decyzje nie ważne było, że z lewej strony stojącego WW aż do płożącego się krzaka jest jeszcze jedno miejsce parkingowe, 

na  którym w dniu wczorajszym o godz. 15:19 ustawiłem ogrodowy zraszacz zastępujący (imitujący) padający i zamarzający na nawierzchni deszcz lub topniejący na placu śnieg i zamarzającą w nocy wodę robiącą największe szkody w nawierzchniach drogowych. 

Na nic zdały się moje protesty. Kierując się przez ustaloną przez Kierownika Budowy wysokością krawężnika po dwóch minutach opadów  widać jak tworzy się na placu zastoina wodna, po prostu kałuża.

Woda po 7 minutach zamiast spływać po gładkiej ledwo dostrzegalnej gładkiej powierzchni ścieku dwuskrzydłowego jaki zaprojektowałem na placu rozlewa się poprzecznie przed krawężnikiem szukając ujścia. 

po 9 min zraszania placu okazuje się, że nic zdały się moje protesty, iż ważniejsza jest gładka powierzchnia nierozbieranego placu, do której należy się w każdym miejscu  dowiązać wysokościowo z nowym krawężnikiem, 

a nie odwrotnie: to jest do nowego krawężnika przekładać ustabilizowaną prawidłowo odwodnioną gładką powierzchnię placu.
Obok na zdjęciu 11 minuta badania. Woda wnikając w szczeliny dochodzi powierzchniowo do krawężnika.

Stary krawężnik poprzednio ułożony na długości kałuży aż do padającego nań  cienia w łuku poziomym, o dużym promieniu R 65 został ułożony po prostej i w miejscu padającego nań cienia sprawia wrażenie dziwnie załamanego w planie. 

W 17 minucie badania widać jak kałuża wodna oparta o krawężnik zaczęła się przelewać, a pudełko po zapałkach ułożone w miejscu gdzie człowiek stawia pierwszy krok po wejściu na plac jest nieomal całe zanurzone w kałuży. 

Jeszcze raz to samo miejsce dziwnego załamania się w planie krawężnika i wygięcia się odwrotnego bo do wnętrza łuku kołowego R 65 ścieku przykrawężnikowego. Braknie w tym szczególe połączenia obu łuków poziomych o odwrotnych promieniach R 65 i R 16 postulowanej przez Inspektora Nadzoru w stosunku do Wykonawcy w mojej obecności estetyki.

Od początku przeprowadzanej "próby wody" minęło 0,5 godziny. Woda tak jak spływała punktowo tak nadal spływa a kałuża jak stała na nawierzchni tak stoi. To stan jaki będzie w praktyce przy niewielkie mżawce. 

A co będzie jak kałuża na przejściu zamarznie? Placu Zmartwychwstania nikt solą zimą nie posypuje z racji na iglaki, posadzone każdy przez inną rodzinę, które latem podlewane przeze mnie pięknie rosną. Plac jak widać na tegorocznym zdjęciu jest częściowo przeze mnie odśnieżany. Pytam się Szanownych Decydentów jak odśnieżyć miejsce w rejonie gdzie przez lata nawierzchnia była gładka i woda z tającego śniegu spokojnie spływała do ścieku, a po przebudowie ulicy, bo na placu za wyjątkiem wymiany krawężnika nic nie ruszono szufla do odgarniania śniegu się haczy, lub też  tworzy się  zamarzająca duża kałuża wodna.        

Panie Jerzy, co pan robi pyta mnie wracająca z pracy pani Kasia ze Stowarzyszenia Ochrony Zasobów Jeziora Kierskiego, gdy proszę ją by mi zrobiła zdjęcie przy kałuży wskazując na jej głębokość.

Pani Kasiu, Szanowni Adresaci i czytelnicy tego bloga przeprowadzając wczoraj "próbę wody" nie miałem na celu udowodnienia swojej racji, czy też "dokopania" komukolwiek.


Tu jednak chodzi o Bożą sprawę dla której człowiek jako stworzenie winien dać z siebie to co najszlachetniejsze, to co najlepsze, o wyjątkowej estetyce i jakości. To się po prostu Bogu należy. I dlatego skoro udało mi się wczoraj uruchomić po dwóch latach hydrofor tą próbę zrobiłem dla Boga.

 Jerzy Zygarłowski.
Plac Zmartwychwstania 1
62-081 Baranowo









Brak komentarzy: