środa, 29 marca 2017

Powitanie Ks.Abpa Stanisława Gądeckiego i sakrament chorych


Pierwszy mój wpis dotyczący kanonicznej wizytacji Ks. Abpa Stanisława Gądeckiego Metropolity Poznańskiego w mojej parafii w Baranowie zamieściłem w sobotę 25 marca, tu link Małgorzata i jej podopieczna, katecheza Ks. Abpa Stanisława Gądeckiego o cierpieniu. Podałem w nim omówienie katechezy jaką Jego Ekscelencja wygłosił w czasie rannej Mszy Świętej podczas której został udzielony obecnym w kościele sakrament namaszczenia chorych. 

       W dzisiejszym reportażu zamieszczę zdjęcia z powitania Ks. Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego przez miejscowych kapłanów ks. prob. kan. Andrzeja Strugarka i ks. kan. Zbigniewa Tokłowicza łącznie z sakramentem chorych. 

Wydaje mi się, że zdjęcia wklejone chronologicznie nie wymagają specjalnych opisów. Dlatego też dołączę do nich fragmenty usłyszanej rekolekcyjnej  homilii z ostatniej niedzieli na temat przejścia ze zwykłej modlitwy do modlitwy kontemplacyjnej. Niechaj te słowa choć częściowo wypełnią powstałą lukę rekolekcyjną.     

Pierwsza modlitwa, modlitwa zwykła jest poszukiwaniem pomocy dla siebie i wyrażaniem swoich pragnień, wyrażaniem siebie z punktu widzenia własnych przemyśleń. W modlitwie na którą was pragnę odtworzyć, to Duch Święty wyraża pragnienia w imieniu całego Kościoła.  

Nikt z nas nie żyje dla siebie. Dla Chrystusa żyjemy. Taka celowość wynika wprost z Pisma Świętego. To wielka tajemnica, ale i wielka wolność dla tych, którzy potrafią Bogu zaufać. Staliśmy się współczesną amboną Boga. Palestyna sprzed 2 tys. lat powtarza się na naszych oczach.

Na oczach Kościoła Powszechnego i na oczach świata. Mechanizmy są takie same. Ten człowiek szabatu nie przestrzega. On ma Belzebuba!
On jest nieposłuszny! 
Co ty o Nim sądzisz? 
On jest prorok! 
Nas będziesz pouczał, ty głupku skończony?  

I później przychodzi moment osobistego spotkania ze Zbawicielem.  Czy wierzysz w Syna Człowieczego? 
Panie, ale kto to jest? 
To ten, który mówi do ciebie i na ciebie patrzy. 
Panie wierzę. 

I to będzie ten moment przejścia na modlitwę kontemplacyjną. To będzie już inicjatywa Boga. Ty się masz otworzyć. Masz mówić, masz dawać świadectwo. Bóg da ci łaskę. Wtedy poczujesz się niesłychanie wolny. Bóg cię już nie poniży i nie powie tyś głupszy niż ustawa przewiduje. Ja Nim Jestem.

Święty Józef wraz z Matką Bożą chcą nam  pokazać Jezusa. Chodzi o skupienie na modlitwie, na  tajemnicach Bożych, na tajemnicy człowieka  i tajemnicy odkupienia człowieka. Ojcom naszym było wiele łatwiej to wprowadzać w życie.

Jeśli rodzina czytała żywoty świętych, wiecie ile łask wtedy płynęło. Nawet prostemu człowiekowi łatwiej było wtedy wierzyć. Jak mówi powiedzonko: Nie nabijesz koła powietrzem nie pojedziesz.  Na flaku nie ruszysz.

Każdy człowiek ma łatwość mówienia o swoich potrzebach i skłonność do rozważania swego wnętrza, swojego "ja". 
Dzisiaj chcę wam uświadomić, że każda modlitwa, choć jest otwarciem serca na Boga wcześniej czy później natrafia na przeszkodę. Musisz się zmierzyć z pustką. Ja dzisiaj nic nie czuję, dzisiaj  nie chce mi się modlić.  A  Bóg mówi nie przejmuj się. Wszystko to przynieś Mnie. 


     Gdyby takich doświadczeń nie było, nigdy byśmy nie odkryli, że człowiek dostępuje spełnienia tylko w Bogu i tylko patrząc na Jego tajemnice osiągnie szczęście. Nie kontempluj swojego cierpienia, ale Moje, całuj nie swoje rany, ale Moje mówi nam Jezus.
Odczuwanie braku chęci do modlitwy. To jeden z etapów. Oczywiście, że możecie się z tego spowiadać swojemu stałemu spowiednikowi żeby wiedział na jakim jesteście etapie. Kolejny szczebelek wyżej. Tu trzeba umieć doradzić penitentowi, gdzie dalej iść.
Człowiek nie realizuje się poprzez poszukiwanie samego siebie, ale poprzez poszukiwanie Boga. Jeśli taki etap osiągacie, to brak satysfakcji i pociechy z modlitwy oznacza że Duch Święty sam pragnie wyrażać pragnienia człowieka i modlić się z nim. 

Co to znaczy? 
Że jesteście w przedsionku modlitwy kontemplacyjnej. Tylko przypominam przedsionek ma dwoje drzwi: do modlitwy podstawowej do tyłu, lub do przodu. Żeby nikt nie myślał, że sprawa jest załatwiona ostatecznie. No, nie jest załatwiona. 

Musimy cały czas czuwać. Zamiast zamartwiać się i zniechęcać, człowiek powinien  Bogu dziękować, że pragnie go podnieść i chce wprowadzić go głębiej w Jego tajemnicę. 

Spowiednik popełni błąd jak ci w takiej sytuacji powie: wróć i mów świadomie Ojcze nasz. Radzę, mów różaniec i świadomie uciekaj w rozważanie jego tajemnic. Wiem jaki to wysiłek by każdy wyraz, wszystko co się dzieje na Mszy Świętej było świadome. 

To jest czuwanie bez przerwy. Wpuścisz tylko jedną myszkę, weszła ci i już już masz kłopot:  party, tego zapomniałem, tam wracam. 
Proste! 
Modlitwa ma uwielbiać Boga i Jemu przynosić pociechę. 

Najtrudniej jest tu paniom. Bo na modlitwie to chłop nie potrzebuje pociechy, chłop wykonuje rozkaz. Dlatego nam chłopom trudniej jest przejść na modlitwę kontemplacyjną. Wam kobietom o wiele łatwiej. 

Dużo mamy niewiast mistyczek, które osiągnęły kontemplację. Przykładowo Św. Jana od Krzyża.  Pan Bóg musiał przeprowadzić po męskiej drodze. Sześć miesięcy w karcerze, sraczkę miał, jeszcze chorobową, czerwonkę, i w tym dramacie pisał swoje największe dzieło, w ciemności. Ten typ człowieka tak ma. 

Tą drogą by nigdy Bóg nie poprowadził kobiety. Więc Jasiu tam przytarł, dostał łaskę i poszedł, z pisaniem na całego.
        Kiedy będzie rozwiązany problem pocieszenia na modlitwie? Kiedy przestaniesz szukać siebie, a wtedy osiągniesz wolność, która jest przestrzenią do działania Ducha Świętego. 

Więc od dzisiaj nie stękamy. Modlisz się i nic nie czujesz. Więc ciesz się. Jesteś bardzo blisko. Jest bardzo blisko ciebie Duch Święty. Przy waszych ilościach modlitw, żebyście się nie załamywali. To nie przemęczenie, to otwarcie na Boga. To jest szczególna łaska.

Brak komentarzy: