wtorek, 11 kwietnia 2017

Łaska czyni cuda, jak się z nią współpracuje

Czas mi przerwać wielkopostne milczenie, gdy Eucharystyczny Jezus Chrystus Król jest na moich oczach lekceważony i prześladowany przez faryzeuszów i uczonych w piśmie. 

Poranek, Wielki Wtorek, budzę się z Twoim Jezu obliczem. Dlaczego jesteś dzisiaj taki smutny? To jeszcze nie Wielki Piątek.    

Spoglądam przez okno na Plac Zmartwychwstania. Krew Jego na nas i na dzieci nasze. Dziedziniec Judasza zalany krwią? Nie, to Plac Zmartwychwstania. Zapalam pomnikowe światła i schodzę na plac na modlitwę i sprawdzić co się przez noc wydarzyło?

Co to za dziura? Kto tu ryje? Nie znajdując odpowiedzi klękam przed Jezusem Miłosiernym, w miejscu, gdzie 1 marca 2015 roku w nocy Jezus uzdrowił mi kolano. Jak zwykle 15 minutowy pacierz poranny. Dziękczynienie, prośby i uwielbienie. 

Do domu wracam z  wymodlonym gotowym wskazaniem: "dziękczynienie za łaskę wiary" mam rozszerzyć i dziękować nie tylko za łaskę katolickiej wiary, ale dziękować Jezusowi  Chrystusowi za łaskę rzymsko - katolickiej wiary. 
Te dwa ostatnie przymiotniki nie były mi przez całe życie potrzebne. Ochrzcony zostałem tuż po urodzeniu w rzymsko - katolickim kościele i wystarczała mi prosta wiara, nadzieja i miłość. Było to dla mnie tak oczywiste, jak to, że łaska wiary czyni cuda, jak się z nią współpracuje. 


Po ponad godzinie na Placu Zmartwychwstania pojawiła się ogromna frezarka. Przywiozła ją wyjątkowo długa przyczepa niskopodwoziowa.
       A co z dziurą pytam Biały Kask? Zasypiemy tłuczniem i dogęścimy podłoże.


Ufasz Bogu i ludziom, a widzisz jak działa szatan, czytasz "Ostatnie proroctwo" Antonio Socciego.  Nie dziw się, że ryje w Kościele? Nie pozostaje mi nic innego jak przyjąć uderzenie i dalej współpracować z łaską. To nic, że na razie zniknął mi z pola widzenia przesłonięty fioletem Ukrzyżowany. Mam czas przygotować się na godne przyjęcie Króla.

Gdy stanął na krawędzi stopnia prezbiterium, idąc jako ostatni przyjąć nie tylko do serca  ale i do ciała Żywego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa w Ciele i Krwi ukrytego,  miałem do wyboru klęknąć obok kapłana i łatwo podnieść się z klęczek, bądź też klęknąć u jego stóp na wprost Chrystusa. 

Wybrałem to drugie rozwiązanie. Z klęczek pomógł mi się podnieść Anioł Stróż, mimo, że Go o to nie prosiłem. Zaraz, zaraz byłbym skłamał: Aniele Boży stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój rano wieczór we dnie w nocy bądź mi zawsze ku pomocy, modliłem się jak każdego dnia rano na Placu Zmartwychwstania. 
Wpatrując się w białą ogromną Hostię wielbiłem i jednocześnie przepraszałem Eucharystycznego Jezusa za tych wszystkich, którzy potrafią przed monstrancją adorować na kolanach, 

a gdy przyjdzie im przyjąć do serca Żywego Jezusa wzbraniają się wewnętrznie by klęknąć przed Bogiem. 
I w tym momencie w środku dużej białej Hostii ujrzałem zarys zbolałej twarzy Jezusa Chrystusa. To tylko wyobraźnia, podpowiadał mi rozum. Nie daj się Jerzy ponieść uczuciom, zrób zdjęcie i tak na nim będzie tylko biały opłatek.

Popatrz na kościół właśnie przywieźli dywaniki - podkładki do klękania do bocznych ołtarzy, by wiernym przyjemniej było klękać. Ciekawe czy na stopień w prezbiterium też ułożą podkładkę? Nie ułożyli, nie chcieli by jakakolwiek podkładka sugerowała, że zmusza się wiernych do klękania przed Synem Maryii.
       Wyszedłem na kościół, by przed Matką wylać swoje żale i na koniec zrobić zdjęcie podkładki z Królową Polski. I wtedy podszedł do mnie ks Proboszcz. Rozmawialiśmy przez chwilę. To nie ja chciałem z nim rozmawiać. To on potrzebował ze mną rozmowy.


Nie da się być posłusznym dwom panom. Ale może da się ułożyć i przytwierdzić na przylepce choć pół metra podkładki do klękania, choćby dla jednego człowieka. 
Może ks Proboszczu wystarczy powiedzieć z ambony, że ułożono tą podkładkę po to, by w tym miejscu klękali ci, którzy chcą przyjąć Zmartwychwstałego Żywego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa swego Króla i Pana na klęcząco. I nic więcej. Wystarczy resztę zostawić Jezusowi, Jego Matce i Św Antoniemu i nie bać się, że Jezus i Maryja rozbiją jedność parafii, jedność Kościoła.

Przecież tej jedności już nie ma. Ci, o których się klęczące nogi potyka, jak mi ktoś ze świeckich dzisiaj zarzucił, odeszli z parafii. A chyba nie  chodzi o to, by wierni unikali parafialnej świątyni. Nie zdążyłem tego wszystkiego na gorąco ks. Proboszczowi powiedzieć. Spieszyłem się na rezonans magnetyczny prostaty, na który czekałem w kolejce od pół roku.  

Cieszy mnie jedno kapłańskie zapewnienie, że jak ktoś chce, to ks Proboszcz gotów jest udostępnić mu kościół nawet na całą noc, by mó poleżeć sobie krzyżem przed Chrystusem. 

A to moja przerośnięta prostata, która rozgościła się w pęcherzu moczowym (biały rogalik) ograniczając znacząco jego pojemność i dając uboczne skutki, którą na ekranie pokazał mi lekarz robiący badanie.    
      Jeszcze raz obojgu lekarzowi i pielęgniarce składam świąteczne życzenia by im Zmartwychwstały Chrystus błogosławił w dalszym życiu.

        Potem zamówiłem u fachowca wykonanie napisu, by go umieścić na pomniku o treści: "Jezusowi Chrystusowi Zmartwychwstałemu Eucharystycznemu Królowi Polski z dziękczynieniem za łaskę rzymsko - katolickiej wiary 01.03.2015 Jerzy Zygarłowski". 
       Na koniec pojechałem do Sądu, na Młyńską. Od czasu, gdy kupowałem tam ostatnie drukowane Dzienniki Ustaw i Monitory Polskie w 2009 roku nie wiele się zmieniło. Ot przybyła bramka antyterrorystyczna, na której musiałem powyjmować wszystko co miałem metalowe w kieszeniach łącznie z aparatem fotograficznym. Dobrze, że przez wykrywacz oprócz wnoszonych dokumentów nie przepuszczono różańca, który ma metalowy krzyżyk.  Nie odebrano mi badanych przedmiotów do przechowania tak, że na koniec mogłem zrobić nawet zdjęcie złodziejowi, który mi ukradł 50 gr, gdy w automacie chciałem skserować syndykowi zgłoszenie wierzytelności na zdecydowanie większą sumę pieniędzy, które prawdopodobnie mi przepadły. 
        Dzięki uprzejmości ludzi z biura obsługi interesantów oraz pań z sekretariatu jednego z wydziałów sądu udało mi się wypełnić samodzielnie trzy stronicowy wniosek. Dodatkowo zostałem pouczony, że w 22 punktach w Poznaniu przysługuje mi jako seniorowi bezpłatna pomoc prawna w takich sprawach.
I im wszystkim obsługującym mnie osobom zaniosłem błogosławieństwo Zmartwychwstałego Pana jako, mieszkaniec z Placu Zmartwychwstania. 
      Po wczorajszym rocznicowym przemówieniu Pana Prezydenta i Prezesa Jarosława Kaczyńskiego ludzie byli dzisiaj w pracy jacyś inni, powiedziałbym bardziej serdeczni.

W powrotnej drodze nie sposób było nie pokłonić się z dziękczynieniem Sercu Jezusowemu. O ile baner "Witaj Królu" i stojący przy nim klęcznik trzymają się dobrze, o tyle otaczające figurę donice z tujami sprawiały wrażenie wielkiego pobojowiska. Czyżbym miał wziąć pod swoją opiekę i ten pomnik? Złotą Koronę Chrystusowi zabrano, to czego mam pilnować? Spiżu który miał się zdaniem oponentów przewrócić jak te tuje? Podziękowałem Jezusowi za cały dzień, za wszystko co udało mi się wpisując w Jego wolę załatwić. Klęczałem sobie wygodnie sam Przez pół godziny nikt się nie pojawił. W końcu czas było wracać do domu, by dalej nieść jak Szymon z Cyreny Jezusowy krzyż Wielkiego Tygodnia.  Z czystych, tylko Matka Boża ostała się pod krzyżem.   
    

1 komentarz:

Jerzy pisze...

Śwoda Popielcowa: PIERWSZE CZYTANIE Czytanie z Księgi proroka Izajasza (Iz 50, 4-9a) Proroctwo o cierpiącym słudze Boga

Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał pomóc strudzonemu krzepiącym słowem. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. Blisko jest Ten, który mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do mnie! Oto Pan Bóg mnie wspomaga. Któż mnie potępi?
Oto słowo Boże.