wtorek, 4 kwietnia 2017

Migawki z Drogi Krzyżowej

Czy może być Droga Krzyżowa bez krzyża? 
     Nie może. 
     Krzyż to niezbędny atrybut każdej Drogi Krzyżowej.
     Od lat na Drogi Krzyżowe ulicami czy to Baranowa, czy to Chyb zabieram więc swój. Jeden w formie makiety - modelu, a drugi, jak inni, ten wewnętrzny, w serduszku. 

      Gdy wczoraj przed wyjazdem do Chyb usłyszałem pytanie klienta: Czym nas pan znów zaskoczy, nie przypuszczałem, że odpowiedź padnie z ust Ks. Proboszcza już niebawem, w czasie wieczornej Drogi Krzyżowej w Chybach. 

      Moja makieta jest ułomna nie ma na niej pasyjki z Chrystusem i dlatego mijający mnie ks. Proboszcz prosił idących za nim parafian, by patrzyli na krzyż idący na czele procesji. I słusznie, bowiem każda z osób czytających kolejne stacje drogi krzyżowej miała okazję by w nagrodę nieść krzyż z pasyjką do następnej stacji.   


Droga Krzyżowa to nie spacer i rozglądanie się na boki. Muszę przyznać że miałem z tym kłopot, po pierwsze by zaniechać robienia zdjęć, po drugie by jak ta pani obok na zdjęciu, nie rozglądać się na boki, a skupić się nie tyle na krzyżu z pasyjką, którego nie widziałem, co na męce naszego Pana Jezusa Chrystusa. 

Nie chciałem też innych rozpraszać swoim krzyżem niesionym na końcu procesji. Nie dużo to jednak zmieniło, bo było nas wyjątkowo dużo osób i wielu zwłaszcza na zakrętach spoglądało do tyłu.

Opiszę więc swój krzyż nieco dokładniej. Jest cały biały, a na nim tylko pięć symbolicznych ran: czerwona korona cierniowa, czerwone krople krwi w miejscu ran po gwoździach na dłoniach i nogach oraz czerwony dzwon naklejony w miejscu Jezusowego serca.  

A u nasady krzyża wypisałem słowa modlitwy: "Panie mój, Boże nasz, siłę masz, siłę dasz....Tylko Ty, tylko Ty" (Panie nasz i Królu, możesz dać siłę ludowi swojemu). 
      Nie jest to żadne współczesne dzieło sztuki. 

Krzyż jest biały, i wyjątkowo smukły, długości 1,3 metra. Dla niosącego go nie jest zbyt ciężki. Przyjęty przed laty z miłością do Zbawiciela nie rodzi z latami u mnie odrazy czy zniechęcenia. Inaczej na starość wzbudza radość współuczestniczenia w męce Chrystusa, ale nie śmiech, a łzy i  postawę raczej Weroniki choć i ma w sobie coś z Szymona z Cyreny. 

Brak komentarzy: